Opisz w skrócie za co lubisz: Harry'ego, Rona, Hermione, Lune, Neville'a, Snape, Syriusza, Lupina, Dumbledore'a, Draco, Ginny, Freda i Georga, Tonks, Molly, Artura.
Harry'ego nie lubię...
Rona też nie...
Hermione za Dramione i za to, że nawet nie chcę wyobrażać sobie jak szybko Potter i Weasley zginęliby, gdyby jej nie było...
Lune za to, że jest naprawdę przesympatyczną i uroczą postacią, wniosła naprawdę wiele do całej serii.
Za Nevilem też jakoś szczególnie nie przepadam, ale jak mam już wybrać to za to, że mógł zrobić wszystko dla przyjaciół i niejednokrotnie robił.
Snape'a za ten jego poker face i wielkie "love" do Henryka Garncarza.
Syriusza za to, że był oddanym przyjacielem. Chciał nawet umrzeć za przyjaciół, co się stało. Był bardzo odważny, i przede wszystkim lojalny i honorowy, nigdy nie zdradziłby swoich wspólników. W Azkabanie wycierpiał naprawdę wiele, ale mimo to nie poddał się. A poza tym Harry i Syriusz to family goal.
Lupina za to, że podobnie jak Syriusz był wiernym przyjacielem i podobnie jak on wycierpiał dużo. Na dodatek był wspaniałym nauczycielem i świetnie uczył OPCM. Nauczył mnie, że bycie innym nie oznacza bycie gorszym.
Dumbledore hmm... Właściwie to nie mam o nim wyrobionego zdania, więc odwołam się do wywiadu Rowling :)
Dziennikarz: Zastanawiam się, dlaczego powiedziałaś, że Dumbledore jest gejem, ponieważ nie mogę go zobaczyć w ten sposób?
Rowling: Może dlatego, że homoseksualiści wyglądają jak ludzie?
WIELBIĘ TĄ PANIĄ.
Draco to mój wielki książkowy love! Połączenie bad boy'a i cukierków... Uwielbiam go za to, że mógł zrobić wszystko w obronie rodziny, która była dla niego najważniejsza. Mimo, że był *** to potem się zmienił i dowiedział się co to jest pokora.
Ginny lubiłam w książce, ale Bonnie tak zepsuła tą postać w filmie, że chyba już nigdy się do niej na nowo nie przekonam...
Freda i George'a lubię za humor jaki wprowadzili do HP. Byli mega pozytywnymi postaciami, dzięki, którym nie raz wybuchałam śmiechem :D
Tonks lubię za to, że sama się z nią w pewnym sensie utożsamiam. Też jestem niezdarą i dziwakiem haha, żałosne to trochę.
Molly i Artura lubię tylko za to, że Nora zawsze będzie mi się strasznie miło kojarzyła i zawsze, kiedy otwieram HP chętnie do niej wracam. Nic poza tym.
Rona też nie...
Hermione za Dramione i za to, że nawet nie chcę wyobrażać sobie jak szybko Potter i Weasley zginęliby, gdyby jej nie było...
Lune za to, że jest naprawdę przesympatyczną i uroczą postacią, wniosła naprawdę wiele do całej serii.
Za Nevilem też jakoś szczególnie nie przepadam, ale jak mam już wybrać to za to, że mógł zrobić wszystko dla przyjaciół i niejednokrotnie robił.
Snape'a za ten jego poker face i wielkie "love" do Henryka Garncarza.
Syriusza za to, że był oddanym przyjacielem. Chciał nawet umrzeć za przyjaciół, co się stało. Był bardzo odważny, i przede wszystkim lojalny i honorowy, nigdy nie zdradziłby swoich wspólników. W Azkabanie wycierpiał naprawdę wiele, ale mimo to nie poddał się. A poza tym Harry i Syriusz to family goal.
Lupina za to, że podobnie jak Syriusz był wiernym przyjacielem i podobnie jak on wycierpiał dużo. Na dodatek był wspaniałym nauczycielem i świetnie uczył OPCM. Nauczył mnie, że bycie innym nie oznacza bycie gorszym.
Dumbledore hmm... Właściwie to nie mam o nim wyrobionego zdania, więc odwołam się do wywiadu Rowling :)
Dziennikarz: Zastanawiam się, dlaczego powiedziałaś, że Dumbledore jest gejem, ponieważ nie mogę go zobaczyć w ten sposób?
Rowling: Może dlatego, że homoseksualiści wyglądają jak ludzie?
WIELBIĘ TĄ PANIĄ.
Draco to mój wielki książkowy love! Połączenie bad boy'a i cukierków... Uwielbiam go za to, że mógł zrobić wszystko w obronie rodziny, która była dla niego najważniejsza. Mimo, że był *** to potem się zmienił i dowiedział się co to jest pokora.
Ginny lubiłam w książce, ale Bonnie tak zepsuła tą postać w filmie, że chyba już nigdy się do niej na nowo nie przekonam...
Freda i George'a lubię za humor jaki wprowadzili do HP. Byli mega pozytywnymi postaciami, dzięki, którym nie raz wybuchałam śmiechem :D
Tonks lubię za to, że sama się z nią w pewnym sensie utożsamiam. Też jestem niezdarą i dziwakiem haha, żałosne to trochę.
Molly i Artura lubię tylko za to, że Nora zawsze będzie mi się strasznie miło kojarzyła i zawsze, kiedy otwieram HP chętnie do niej wracam. Nic poza tym.