*wstał ignorując jego gest wyciagnięcia tęki*
Ehh...rozumiem...
*szli oddaleni od siebie*
To tutaj, mam nadzieję, że będzie ci wygodnie...Ah no tak! Na szafce zostawiłem ciasteczka i wodę na wszelki wypadek jakbyś nabrał apetytu.
*udał się w stronę wyjścia*
Czuj się jak u siebie, dobranoc.
*szli oddaleni od siebie*
To tutaj, mam nadzieję, że będzie ci wygodnie...Ah no tak! Na szafce zostawiłem ciasteczka i wodę na wszelki wypadek jakbyś nabrał apetytu.
*udał się w stronę wyjścia*
Czuj się jak u siebie, dobranoc.