Ask @dansemacabr3:

Co Cię ostatnio pozytywnie zaskoczyło?

•Paѕтel_boʎ•
Ogólnie należę do osób, które bardzo łatwo jest uszczęśliwić. Cieszę się nawet z tego, że dostałam na Dzień Dziecka lizaki od przyjaciela i to jeszcze moje ulubione. Zawsze byłam wdzięcznym dzieckiem, w porównaniu do mojej młodszej siostry, która jest totalną materialistką.
Niedawno mój ukochany oznajmił mi, że ma dla mnie niespodziankę. Czekałam na nią kilka dni i rozmyślałam, co to może być. Okazji właściwe nie było żadnej, więc nic nie przychodziło mi na myśl. Inaczej, nic, czego byłabym pewna. Tak też przez myśli przewinęło mi się, że może chce mi coś podarować, może gdzieś zabrać.
W dzień, kiedy miała być owa niespodzianka byłam niesamowicie podekscytowana, a jak na złość załatwialiśmy kilka spraw, jeździliśmy w kilka miejsc, co tylko zbijało mnie z pantałyku. Co tylko jakiś pomysł wpadł mi do głowy na rozwiązanie tej zagadki, to wybieraliśmy się gdzieś indziej, przez co moja irytacja coraz bardziej wzrastała. Nie jestem osobą cierpliwą, przez co w zasadzie nie lubię niespodzianek. W końcu przez dłuższy czas poruszaliśmy się jedynie po centrum miasta, przez co w moich myślach przemknęła myśl, że może niespodzianką jest wypad do kina. Byłam już pewna, gdy zaczęliśmy się do niego zbliżać, a na twarzy chłopaka pojawił się ten znajomy, lekko głupawy uśmieszek. Trochę zajęło mi domyślenie się, jednak już za dobrze go znam, żeby mógł mnie przechytrzyć. Prezent na Gwiazdkę czy Walentynki też odgadłam, niemniej mimo, że tak naprawdę domyślałam się, na czym polega jego niespodzianka i tak byłam pozytywnie zaskoczona, że postanowił sprawić mi taką przyjemność. Dlaczego? Otóż odkąd pojawiły się pierwsze zwiastuny "Deadpool 2" marudziłam mu, że się nie doczekam. Kiedy już film wszedł do kin, było mi smutno, że jeszcze będę musiała sporo zaczekać, nim pojawi się w internecie. Uwierzcie mi... Mam bzika na punkcie tego super(nie super)bohatera Marvela. Nie jestem fanką tego typu filmów i w sumie obejrzałam jedynie Iron Mana, Thora czy Avengersów, jednak Deadpool zawładnął moim sercem i oglądałam go już chyba z pięć razy. Kocham tą ilość sarkazmu, ironii i wyszukanego humoru, nawiązań do innych superbohaterów czy nawet życia Ryana Reynoldsa. Najlepszy film EVER!
Już pomijam to, że K. zabrał mnie do kina i cieszyłam się jak dziecko, gdy usłyszałam na co. Bardziej ucieszyło mnie to, że po prostu słuchał... Nie każdy facet słucha swojej dziewczyny, dlatego nie wie, co ona lubi, o czym marzy, co by jej w danej chwili sprawiło przyjemność, a mój właśnie to robi, przez co zaskoczył mnie tym, że słuchał i postanowił uszczęśliwić mnie, zabierając do "głupiego" kina, jak niektórzy pomyślą. W gruncie rzeczy największym zaskoczeniem było dla mnie to, że słucha tego, co mówię, choć czasami zarzucałam mu, że tego nie robi i grubo się myliłam. Miło jest wiedzieć, że nie mówię do kogoś, kto po prostu ma to wszystko gdzieś.
Dlatego, Panowie, czasem posłuchajcie, co Wasze kobiety do Was mówią, a dzięki temu możecie im sprawić świetne niespodzianki! 😉
Dobranoc.

View more

Czy mogę poprosić o zdjęcie z jakiejś podróży?

Pytania Dla Ciebie
Lubię wracać myślami do zeszłorocznych wakacji, w trakcie których dwa tygodnie spędziłam w cudownej, słonecznej Chorwacji. Lubię czasem oglądać zdjęcia i filmy, które wtedy zrobiłam. Przypominają mi o tym wspaniale spędzonym czasie, ale i o tych gorszych chwilach, bo uwierzcie, dwa tygodnie w pojedynkę z trzema facetami daje nieco w kość. Zwłaszcza, jeśli są to zapijaczone dzieciaki, które każdego wieczora chciały tylko grać w karty przy tym popijając wysokoprocentowe trunki lub po raz setny oglądać „Hobbita”. Mimo tego uważam, że to były najlepsze wakacje w moim życiu, które spędziłam w najlepszym towarzystwie, jakie tylko mogłam mieć - mojego chłopaka oraz naszych dwóch przyjaciół.
Poza codziennym wylegiwaniem się na plaży jeździliśmy również na drobne wycieczki, między innymi do pobliskiej miejscowości - Trogir, czy do Parku Narodowego Krka, gdzie znajdują się zapierające dech w piersiach widoki oraz wodospady. Ponad to odbyliśmy również wycieczkę samochodem na jeden z najwyższych szczytów w Chorwacji, jednak niestety jego nazwy już nie pamiętam, w przeciwieństwie do pięknych widoków, które tam również były. Każdemu serdecznie polecam wybrać się choć raz w życiu na Chorwację! Póki co to jest najpiękniejszy kraj, jaki dotąd widziałam i z pewnością tam wrócę, nawet jeśli miałoby się to stać dopiero za 20 lat. Spędziłam tam również swoje najlepsze urodziny, także tego wyjazdu na pewno nigdy nie zapomnę. Wspomnę też, że imprezy przy plaży mają przeboskie i puszczają nawet polskie disco polo, gdyby ktoś lubił. Jedynym minusem jest to, że jednak jest tam dość drogo, także jadąc tam trzeba się wyposażyć w niezłą sumkę pieniędzy, aby niczego sobie nie żałować. Dodatkowo przepisy drogowe, to chyba tam w ogóle nie obowiązują, przynajmniej w rejonie, w którym byłam, bo każdy jeździł jak chciał, dlatego po mieście lepiej było się poruszać na skuterach, które bez problemu można było wypożyczyć, a zabawa z takiej jazdy świetna, polecam! Ogólnie nie żałuję mojej wyprawy tam, bo wszystkie pieniądze były tego warte, dlatego raz jeszcze gorąco zachęcam Was wszystkich do wybrania się do Chorwacji, zdecydowanie nie zawiedziecie się - tego jestem pewna.
Dobrej nocy. :)

View more

Czego nie wypada mężczyźnie? Miłego wieczorku ;)

Kacper
Myśląc „mężczyzna” każda kobieta wyobraża sobie osobnika płci męskiej, który jest silny - bo dzięki temu czujemy się bezpieczne, emanuje delikatnością, ale jednocześnie jest lekko zadziorny - bo przecież to nas podnieca. Wyobrażamy sobie niemal księcia z bajki, który jest idealny w każdym calu. Dba o nas, o nasze szczęście i o to, byśmy nigdy nie cierpiały. Lecz... Wyobraźnia, to tylko wyobraźnia i bardzo często mija się z rzeczywistym stanem. Często oczekujemy zbyt wiele od partnera/partnerki i zapominamy, że on/ona też jest tylko człowiekiem, tak jak my. Że również ma swoje chwile słabości, smutku, nerwów. A wiemy, że pod wpływem złości potrafimy zranić bardzo głęboko drugą osobę, pomimo tego, że ją kochamy. Czasem powiemy o te kilka słów za dużo...
Komu bym nie zadała tego pytania, zawsze słyszę „Mężczyźnie nie wypada podnosić ręki na kobietę.”, „Nie wypada mu doprowadzać jej do łez.”, czy „Nie wypada zapomnieć o rocznicy.”.
Co do przemocy, to jak najbardziej się zgodzę, lecz tu trzeba od razu wspomnieć, że kobietom również nie wypada uderzyć swojego partnera. Wiele się mówi o facetach, którzy fizycznie krzywdzili swoje kobiety, lecz odwrotne sytuacje również się zdarzają.
To, że mężczyźnie nie wypada zapomnieć o rocznicy jest nieco zabawne... Każdemu z nas mogłoby się to przytrafić, nawet kobiecie, więc znów wracamy do tego, że działa to w obie strony.
Ostatnia rzecz dotyczy doprowadzania kobiety do łez. Prawda jest taka, że co byście, Panowie, nie robili, to nie uda Wam się tego uniknąć. Nie mówię tu o łzach szczęścia. My kobiety jesteśmy skomplikowane, czasem wystarczą te „cięższe dni”, burza hormonów i byle tekst sprawi, że zaczynamy płakać. Poza tym, kobiety również potrafią sprawić, że mężczyźni płaczą, czy to z radości, czy ze smutku.
Przechodząc do podsumowania i sensu tego, co chcę Wam wszystkim przekazać... Jesteśmy tylko ludźmi. Czujemy, myślimy, kochamy. Zarówno mężczyznom, jak i kobietom nie wypada pewnych rzeczy, ale popełniamy błędy, nie jesteśmy idealni. Każdy z nas zrobił w życiu jakąś głupotę, której później żałował, lecz najważniejsze, to zrozumieć, starać się naprawić i nie robić tego po raz kolejny. Nie powiem, czego konkretnie nie wypada mężczyźnie, czy kobiecie. Ale powiem Wam, co wypada... Wypada starać się o kogoś, kogo kochacie, uszczęśliwiać tę osobę każdego dnia i nie poddawać się, pomimo jakichś potknięć. A przede wszystkim kochać... Siebie, bliskich i innych, a także przebaczać, bo każdy z nas ma prawo do pomyłki, do zrobienia czegoś, czego „nie wypada”. Wbrew temu, co myślicie o niektórych osobach... Każdy ma serce, każdy ma uczucia i czasami dla odmiany zainteresujcie się również tym, co czują inni, a nie tylko tym, co czujecie Wy sami. Nauczcie się trochę empatii i przestańcie być egoistami. Czasem zastanówcie się nad swoimi błędami i nad tym, ile razy to Wy skrzywdziliście kogoś innego, lecz tak bardzo byliście zajęci sobą, że nigdy tego nie dostrzegliście...
Również życzę miłego wieczoru. :)

View more

Opowiesz mi swój najdziwniejszy sen? 🌟

Neonowy Kokos
Znowu trochę mnie tu nie było. Nie dość, że nie miałam czasu, to także weny, lecz w końcu postanowiłam ponownie tu zawitać.
Jeśli chodzi o moje sny, to zawsze są one bardzo dziwne, więc chyba nie byłabym w stanie wybrać najdziwniejszego. Wszyscy w kółko powtarzają mi, że mam nienormalne sny. Od jakichś makabrycznych, których historia nadaje się wręcz do horroru, przez bardzo osobiste i smutne. Najgorsze jest to, że właśnie te drugie bardzo we mnie uderzają i nawet po przebudzeniu czuję wewnętrzny ból i smutek. Od dłuższego czasu takie sny dotyczą właśnie mojego partnera i jeden z nich miałam właśnie dzisiaj.
Nie wszyscy wiedzą, że kiedyś również miałam swoje pięć minut na pewnym portalu, na którym można prowadzić drugie, idealne niemal życie. Właściwie, to nie było pięć minut, to było kilka lat i niektóre ze wspomnień ciągną się za mną do dzisiaj. Mój obecny chłopak o tym wie, on wszystko zrozumiał i nigdy mnie za to nie skrytykował, choć wstyd było mi się przyznać, do niektórych rzeczy. Wracając do pytania, od pewnego czasu męczą mnie sny typu, że mój facet mnie zdradza, czy jego miłość do mnie się ulotniła. Z jednej strony myślałam, że może moja podświadomość daje mi znać, że coś jest nie tak, ale wersja ze zdradą jest kompletnie niemożliwa. Wiecie, czasem gdzieś wyczytacie coś w stylu „10 powodów, dzięki którym dowiesz się, czy Twój partner Cię zdradza”. To śmieszne, bo tak naprawdę tego nigdy nie wiadomo, z tym, że akurat mój chłopak nie miałby czasu na kochankę... A na to trzeba mieć czas. On natomiast albo się widuje ze mną całymi dniami, albo gra, albo robi coś przy samochodach. Więc to wykluczyłam. Pojawiła się więc druga myśl... Od bardzo dawna zaszyło się we mnie przekonanie, że jestem złą dziewczyną, złą osobą, że za chwilę wszystkich stracę i zostanę sama. Popełniłam w życiu wiele błędów, zraniłam wiele osób, o czym pamiętam każdego dnia i to wlecze się za mną nieustannie. Przypomina mi cały czas, o wydarzeniach z przeszłości, które teraz odbiły się tym, że nie wierzę w to, że potrafię być dobra. Najbardziej boję straty ukochanego. Wiadomo, rodzina będzie zawsze, ilość przyjaciół i tak mam okrojoną, więc to on jest osobą, której odejście by mnie zniszczyło. A to przekłada się na moje sny... W nich ciągle widzę, jak odchodzi, czuję ten ból, który jest nie do zniesienia. Dzisiejszy sen znów przypomniał mi o wszystkim, o czym chciałabym zapomnieć... Nie będę o nim opowiadać, bo zawiera on zbyt osobiste elementy mojego życia, jednak przypomniał mi on o znienawidzonym przeze mnie miejscu, o pewnej o sobie, którą kiedyś bardzo, ale to bardzo skrzywdziłam, o czym nie potrafię do dziś zapomnieć i rozpamiętuję to wszystko każdego dnia. A ponad to ten sen znów zasiał we mnie strach, że jestem zła, niewystarczająca i stracę jedną z najważniejszych mi osób. Wiecie co? Chyba już wolę te sny, rodem z horroru. ;)
Miłego dnia życzę wszystkim!

View more

Kto jest Twoim ulubionym filmowym złym charakterem? 🖤

кarusia
W końcu mogę odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie. Ostatnio niemal na nic nie mam czasu i jestem ciągle zabiegana. Chyba potrzebuję odpoczynku... W ostatnich dniach miałam chwilę na to jedynie wieczorem, kiedy kładłam się do łóżka i oglądałam serial przed snem. I tym nawiążę do Twojego pytania. Już od dawna uwielbiam serial The Walking Dead. Wiadomo, nie każdy lubi takie klimaty, jednak ja jestem ogromną miłośniczką horrorów i przypadł mi on bardzo do gustu, zresztą nie tylko mnie, bo z najbliższych mi osób ogląda go również mój tata, mój chłopak, najlepszy przyjaciel i kilku kolegów. Tata wciągnął w ten serial mnie, a ja mojego ukochanego i tak oto za każdym razem, gdy się widzimy oglądamy po kilka odcinków. I właśnie tu pojawia się mój ulubiony zły charakter. Zły do bólu, bezlitosny, sarkastyczny Negan i jego Lucille, na widok której chyba każdy by sikał w gacie ze strachu. W Trupach chyba w każdym sezonie przewijała się jakaś postać, która stała po złej stronie. On tak trochę przypomina mi Philipa, czyli Gubernatora, lecz Gubernator przy Neganie, to było nic. Jest on w ogóle jedną z lepszych postaci w tym serialu, walczy o pierwsze miejsce z Darylem. Jakoś tak mam upodobanie do postaci płci męskiej, ciekawe dlaczego... ;) Nic dziwnego, że twórcy serialu ciągną jego wątek już drugi sezon, bo jest genialną postacią, jakiej dawno brakowało. W końcu Rick i jego grupa natrafili na przeciwnika, którego nie są w stanie tak łatwo pokonać, jak wszystkich dotychczas i przyznam szczerze, że kiedy wreszcie dojdzie do jego śmierci, będzie mi go bardzo brakować. Jedyne, co „mam mu za zle”, to to że uśmiercił Glenna i Abrahama, ale tak poza tym... No kocham! I naprawdę wszystkim gorąco polecam ten serial, jedyny jaki wciągnął mnie na tyle, bym oglądała go nieprzerwanie. 👌🏻

View more

Podobają Ci się męskie żyły? Ja osobiście niby lubię, a z drugiej strony po pobieraniu krwi 10 lat temu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie dam się znęcać nad moją zapadniętą, anemiczną żyłą.

Tulpa
Bardzo interesujące pytanie i muszę przyznać, że w zasadzie nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Może nie na to, czy mi się podobają, bo owszem, mój partner ma dosyć widoczne żyły, zwłaszcza na rękach. Nigdy jednak nie przywiązywałam do tego większej wagi i nie zastanawiałam się, czy mi się to podoba, być może dlatego, że w wyglądzie drugiego człowieka bardziej moją uwagę przyciągają na przykład oczy lub uśmiech. Niby oklepane, ale muszę przyznać, że to właśnie uśmiech oraz oczy urzekły mnie najbardziej w moim chłopaku. Co do dalszej części Twojego pytania, Tulpo, chyba rozumiem Cię w tej kwestii. Kiedyś sama miałam bardzo nieprzyjemną sytuację związaną z pobieraniem krwi, gdy to pielęgniarka o mało nie wydłubała mi żyły, gdyż nie chciała z niej lecieć wystarczająca ilość krwi. Zawsze miałam problem to właśnie z pobieraniem krwi, albo z krzepliwością, także nic fajnego. Z drugiej strony przyzwyczaiłam się już do takich sytuacji, ponieważ wielokrotnie chorowałam jako dziecko i nawet około 2 lata temu co chwile lądowałam w szpitalu, co wiązało się z częstymi badaniami morfologicznymi. Ponadto oddaję również krew, o ile mogę, bo czasem nie jest to możliwe właśnie z tytułu tego, że czasami też mam stany blisko anemiczne. Ostatnio o mało nie przyprawiłam koleżanki o zawał, gdy prawie zemdlałam po wyjściu z ambulansu poboru krwi. Gwałtownie spadło mi ciśnienie, na dworze był upał, więc zdążyłam jedynie zejść po schodkach i poczułam, że odlatuje, także dzięki Bogu w pobliżu jeszcze były Panie pielęgniarki, które były w stanie udzielić mi pomocy. Ogólnie sama mam tak jasną karnację, że bez problemu widać na moich rękach przebiegające przez nie żyły. Z jednej strony jest to nieco takie... Odrzucające, dziwne? A z drugiej dość zabawne, że przez cała długość rąk ciągną mi się takie niebieskawe sznureczki. Niemniej Twoje pytanie zachęciło mnie do tego, aby baczniej przyjrzeć się żyłom moich znajomych płci przeciwnej czy też mojego faceta i pokontemplować na temat tego, czy mnie to kręci. ;)
Miłej nocy.

View more

Jakich ludzi podziwiasz i za co?

Filip D.
Podziwiam ludzi, którzy są prawdziwi, bo w tych czasach ciężko o kogoś takiego. Podziwiam ich za to, że są szczerzy, nie boją się opinii innych na swój temat, a nawet, mówiąc kolokwialnie, mają ją w dupie. Robią to, co chcą. Lubią, co chcą, bez spoglądania ciągle na resztę społeczeństwa i na to, czy są lubiani. Teraz niemal każdy jest taki sam. Jedno wielkie KOPIUJ - WKLEJ. Każdy stara się nadążać za trendami w modzie i być modnym, tylko dlatego, alby inni go akceptowali. Wiele osób ukrywa swoje prawdziwe upodobania - muzyczne, co do ubioru czy po prostu nie potrafią głośno wyrazić własnego zdania z obawy przed tym, że komuś się to nie spodoba. Rezygnują ze spełniania marzeń, robienia tego, co sprawia im przyjemność, ze swojej pasji, bo co? Bo inni. Powiedzcie mi, dlaczego już nie potrafimy byś sobą? Zmieniamy się i udajemy tylko dlatego, że wszyscy inni lubią coś innego i my też musimy, bo w przeciwnym razie jesteśmy potępiani. Sama tego doświadczyłam. Wiem, jak to jest być wyrzutkiem społeczeństwa, jak wszyscy Cię krytykują i nabijają się, bo jesteś „inny/a”. Podstawówka była dla mnie piekłem. Wredne koleżanki dokuczały mi na każdym kroku, bo nie chciałam słuchać się klasowej liderki i jako jedyna się jej stawiałam. Potem udawały moje przyjaciółki, a na koloniach zamykały mnie na balkonie w deszczu, po czym wyłączały telefony, żeby moja mama nie mogła się do nich dodzwonić. A ja lgnęłam do nich, bo tak bardzo chciałam być lubiana i akceptowana, że dawałam się poniżać, aż w końcu do mnie dotarło, że nie tak powinno być... Liceum nie było lepsze, bo nie ugięłam się. Nikomu nie pozwoliłam wpłynąć na to, co lubię i kim jestem. Nie chciałam być, jak wszyscy. Nigdy nie byłam tą laską, która co weekend bawiła się w klubach, a potem z koleżankami wymieniała się przeżyciami z nowo poznanymi facetami. Wolałam towarzystwo koleżanki lesbijki, za co również byłam gnębiona. Nie słuchałam takiej muzyki jak oni, bo dla mnie to było zwykłe gówno, a twórcy „pseudo raperami”, ale przecież to było modne i każdy musiał tego słuchać. Nie chodziłam do szkoły, wagarowałam tak, że moja frekwencja czasami nie wynosiła nawet 50%. Wszystko przez to, że miałam dość tych pieprzonym bezmózgów, którzy chcieli ze mnie zrobić kolejnego szarego i pospolitego robota, który musiał myśleć narzucanymi schematami. Wykańczali mnie psychicznie, ale nie pozwalałam, by mnie zmienili. Narobiłam wiele problemów moim rodzicom i zawiodłam ich wiele razy, czego bardzo żałuję. A teraz? Mam to wszystko gdzieś. Mam swoje towarzystwo, które uwielbia mnie taką, jaka jestem. A jak ktoś mnie nie lubi, to mnie nie obchodzi, nie wszyscy muszą. I chcę, aby każdy z Was - zwłaszcza Ci, którzy nie są akceptowani przez swoich rówieśników - pamiętał, że najcenniejsze to być sobą, bowiem to właśnie ci autentyczni, niezmienni ludzie są takimi prawdziwymi diamentami w morzu tych nic nie wartych odłamków zwykłego węgla.
Dziękuję za pytanie i miłej nocy życzę. ☺️

View more

Masz osobę z którą możesz o wszystkim porozmawiać ?

Dybek
Wiesz, co jest ciekawe? Twoje pytanie sprawiło, że zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać, czy mam taką osobę. Może inaczej - nie tyle, czy mam, co ile mam takich osób. To w sumie dosyć zabawne... Od zawsze ceniłam bardziej towarzystwo płci męskiej, niż żeńskiej, być może dlatego, że nie potrafię w pełni zaufać dziewczynom. Drogie Panie, bez urazy, ale same wiecie, jaka nasza natura. Druga sprawa jest taka, że w obecnych czasach z tym, jak zachowują się dziewczyny raczej nie mam ochoty na szukanie koleżanki, tylko po to, żeby potem zostać z nożem wbitym prosto w plecy. Ale czemu o tym tak nagle? Bo właściwie dotarło do mnie, że mam dwie takie osoby, z którymi o wszystkim mogę porozmawiać, może i trzy, ale mama się nie liczy, chociaż jest moją najlepszą przyjaciółką na zawsze. Ale wracając... Jedną z takich osób jest dla mnie, UWAGA, nie zaskoczę Was, mój chłopak - K., który równocześnie jest moim najlepszym przyjacielem, a także nasz wspólny najlepszy przyjaciel - D. Chyba tylko im, poza moją mamą, ufam bezgranicznie i wiem, że zawsze mogę na nich polegać. Ale z facetami też jest inaczej... My dziewczyny czasem lubimy się zwierzyć z niektórych rzeczy, które dzieją się w naszych związkach, a ja za bardzo nie mogę tego zrobić, więc może nie o wszystkim mogę im powiedzieć, ale na pewno o znacznej większości. Nie ukrywam, że brakuje mi trochę takiej przyjaciółki-kobiety, co to bym z nią mogła pogadać o rzeczach, o których z facetami nie mogę, ale tu się pojawia problem. Mam jedną „przyjaciółkę”, lecz ona kompletnie się nie nadaje do rozmów na wszystkie tematy, składy z niej słuchacz i ogólnie lekko taka egoistyczna osoba. Mam również dziewczyny naszych kolegów. Wiadomo, z nimi można już niemal o wszystkim pogadać, ale nie spotykam się z nimi tak często, tylko na jakichś imprezach czy wspólnych spotkaniach. Ja też po prostu się boję... Boję się poznać kogoś nowego, z kimś nawiązać głębsze relacje, bo zbyt wiele razy zaufałam niewłaściwej osobie i się zawiodłam. Boję się ryzykować mój związek i znajomości. Boję się, że z moim „szczęściem” poznam i zaufam właśnie jakiejś fałszywej dziewczynie, która będzie próbowała zniszczyć mi życie, jeśli będzie mi się układać lepiej od niej. Już miałam styczność z dziewczynami, które przy byle jakiej mojej sprzeczce z K. wielce mi radziły, żebym się z nim rozstała, bo „to nie facet dla mnie, znajdę lepszego”, a tak naprawdę były tylko zazdrosne, bo jest świetnym chłopakiem. Mówiąc krótko - cholernie się boję. Chyba po prostu powinnam nawiązać bliższe relacje z dziewczynami kumpli, bo im ufam i wiem, że nie wpieprzą się z butami w moje życie i nie będą dawać mi fałszywych rad z zazdrości. Może jestem przewrażliwiona, nieco wszystko wyolbrzymiam, ale ja też swoje przeszłam i swoje wiem. Mimo wszystko... Panowie, wiedzcie, że przyjaciele, to z Was najlepsi! A jakby ktoś szukał super, hiper, mega psiapsi, to zapraszam! 😂
„Fuck fake friends, we don't need 'em
Only thing they're good for is leaving.”

View more

Czasami łatwiej jest dać komuś hasło do wi-fi niżeli serce? Pozdrawiam cieplutko...

Panienka Zula
Dawno mnie tutaj nie było i nie odpowiadałam na żadne pytania, lecz muszę przyznać, że Twoje pytanie bardzo mnie zaciekawiło. Jest jednocześnie zabawne, ale i prawdziwe. To oczywiste, że łatwiej jest dać komuś hasło do wi-fi, chociażby dlatego, że nie niesie to za sobą poważniejszych konsekwencji, chyba że ktoś jest hakerem, to już słabo. ;) Jednak tak na poważnie... Dając komuś swoje serce, oddajemy mu część siebie. A tak dokładnie, to oddajemy mu tą najważniejszą część siebie, a co za tym idzie, obdarowujemy go również zaufaniem. Wierzymy, że ta osoba będzie się opiekować nim jak należy, będzie o nie dbała i nie pozwoli skrzywdzić. Jest to ogromna odpowiedzialność. Zdarza się, że ufamy nieodpowiedniej osobie, która nie rozumie tego, jak wiele jej daliśmy i jak bardzo jej zaufaliśmy. Nie ukrywam, że i mnie zdarzyło się popełnić błąd i nie docenić tego, co ktoś dla mnie robił i nie zdawałam sobie sprawy, jak wielka odpowiedzialność na mnie spoczęła w momencie, gdy ta osoba powierzyła mi swoje serce. Zresztą... Nikt nie jest idealny i chyba każdy z nas, kiedyś popełnił podobny błąd. Najważniejsze, alby uczyć się i już więcej nie dopuszczać do tego, by popełniać te same błędy. Swego czasu i ja dałam swoje serce nieodpowiedniej osobie i zanim to zrozumiałam było już po wszystkim. Zostałam sama z moim sercem, ale niestety połamanym na milion kawałków, szukając kogoś, kto pomoże mi na nowo się pozbierać, kogoś, kto mnie nie zawiedzie i komu będę mogła bezgranicznie zaufać oraz mieć pewność, że się mną zaopiekuje już na zawsze. I wiecie co? Znalazłam kogoś takiego. Nie poddałam się, uzbroiłam się w cierpliwość i teraz mam przy sobie tą wyjątkową osobę. Choć znamy się niewiele, bo dopiero 2 lata, to czuję jakbym znała Go całe życie. On rozumie moje problemy, ja jego. Szanuje moje zdanie i znosi wszystkie moje dziwactwa, a także to, jaką okropną jędzą jestem. Ufamy sobie oboje, pomimo tego, że każde z nas przeżyło ciężkie chwile we wcześniejszych związkach. Teraz on dba o to, bym zapomniała o bólu, który kiedyś mnie spotkał i ja dbam o to, żeby każdego dnia na Jego twarzy widniał uśmiech. On na nowo poskładał moje serce, które bez wahania mu oddałam i nie żałuję tego. Co więcej, jestem pewna, że nigdy nie pożałuje. Swoje hasła do wi-fi również znamy. ;) Wracając do Twojego pytania - zawsze łatwiej jest zaufać drugiemu człowiekowi w tak błahej sprawie, jak danie hasła do wi-fi, niż swojego serca. A druga sprawa jest też taka, że aby być w stanie dać komuś swoje serce, wpierw musimy go naprawdę dobrze poznać i to chyba radzę każdemu. Dopóki nie dowiesz się niemal wszystkiego o drugim człowieku, pod żadnym pozorem nie oddawaj w jego ręce czegoś tak ważnego - siebie.
Również pozdrawiam i życzę miłej nocy.
https://youtu.be/SA7AIQw-7Ms

View more