W dzieciństwie miałam kontakt z niepełnosprawną dziewczyną, która była siostrą mojej przyjaciółki. Jako małe dziecko ciężko było mi znieść jej wybuchy agresji, ciągnięcie za włosy, duszenie. Do tej pory ostrożnie omijam niepełnosprawnych. A Ty - jakie masz podejście do obcowania z nimi?
Widzisz, droga Tulpo, ja chodziłam do szkoły integracyjnej. Dla niewtajemniczonych - jest to rodzaj szkoły specjalnej, gdzie dzieci "zdrowe", "pełnosprawne" uczą się, żyją i wyuczają swego rodzaju tolerancji dla dzieci "niepełnosprawnych". Miało to przede wszystkim na celu pokazanie, że obcowanie z dziećmi chorymi nie jest niczym strasznym.
Rozumiem, że dla Ciebie doświadczenia z siostrą przyjaciółki były bardzo nieprzyjemne i chowasz urazę. Ja mam różne. I te dobre, i te złe. Do dobrych należą kontakty z dziewczyną o imieniu Agnieszka. Agnieszka miała zanik mięśni, jeździła na wózku i cały czas leżała pochylona do przodu. Była niesamowicie mądrą i uczuciową osobą. Pięknie rysowała i umiała pisać wiersze. Gdy chodziłam do świetlicy szkolnej czasami z nią rozmawiałam, miałam 8 lat i prawdę mówiąc - gówniane pojęcie o życiu, a ona - całkiem spore, chociaż była niewiele starsza. Lubiłam świętej pamięci Agnieszkę. Bo umarła.
Była pewna mała dziewczynka, Małgosia. Lekkie upośledzenie, nic wielkiego. Mimo to często, gdy czegoś chciała, a ktoś jej na to nie pozwalał, po prostu stawała na środku korytarza, brała wielki wdech i zaczynała piszczeć. Stąd pewnie wzięła się jej ksywka - Piszczała. Był też chłopak, również z lekkim upośledzeniem, któremu chłopaki pokazywali porno i przez to biegał za dziewczynami i wszystkie od niego uciekały.
Jakie jest moje podejście? Zwykli ludzie z defektami. Nie odczuwam jakiejś różnicy. Oczywiście, dopóki obcowanie z nimi nie opiera się na tym, o czym mówiłaś - ciągnięcia za włosy czy wybuchy agresji.
Rozumiem, że dla Ciebie doświadczenia z siostrą przyjaciółki były bardzo nieprzyjemne i chowasz urazę. Ja mam różne. I te dobre, i te złe. Do dobrych należą kontakty z dziewczyną o imieniu Agnieszka. Agnieszka miała zanik mięśni, jeździła na wózku i cały czas leżała pochylona do przodu. Była niesamowicie mądrą i uczuciową osobą. Pięknie rysowała i umiała pisać wiersze. Gdy chodziłam do świetlicy szkolnej czasami z nią rozmawiałam, miałam 8 lat i prawdę mówiąc - gówniane pojęcie o życiu, a ona - całkiem spore, chociaż była niewiele starsza. Lubiłam świętej pamięci Agnieszkę. Bo umarła.
Była pewna mała dziewczynka, Małgosia. Lekkie upośledzenie, nic wielkiego. Mimo to często, gdy czegoś chciała, a ktoś jej na to nie pozwalał, po prostu stawała na środku korytarza, brała wielki wdech i zaczynała piszczeć. Stąd pewnie wzięła się jej ksywka - Piszczała. Był też chłopak, również z lekkim upośledzeniem, któremu chłopaki pokazywali porno i przez to biegał za dziewczynami i wszystkie od niego uciekały.
Jakie jest moje podejście? Zwykli ludzie z defektami. Nie odczuwam jakiejś różnicy. Oczywiście, dopóki obcowanie z nimi nie opiera się na tym, o czym mówiłaś - ciągnięcia za włosy czy wybuchy agresji.
Liked by:
spokojnie
Mała istotka.
mercury
~Anubis
Taiga | Miki