Ask @dev0tion_:

Czego Ci dziś brakuje?

Frøya
Czego mi brakuje? Mnóstwa rzeczy. Jego uśmiechu, właśnie w tym momencie. Piwa w lodówce i lodów w ręku. Skarpetek na nogach i koszulki na sobie. Brakuje mi pewności siebie oraz większej odpowiedzialności, ale przecież temu można zaradzić. Wszystkiemu, teoretycznie rzecz biorąc. Wszystkiemu, co tu właśnie wymieniłam. Zadzwonię do niego, przyjedzie i będę godzinami patrzeć się na jego uśmiech, może z piwem w ręku i lodem, może niekoniecznie w koszulce ale z pewnością w skarpetkach. Moja pewność siebie się zwiększy, ale odpowiedzialność będzie nadal grała niższą stawkę, bo po co być odpowiedzialnym, niech jutro nas konsekwencje dopadną. Jednak jest rzecz, której mi namacalnie brakuje. Jest to przeszłość. Są to ludzie, których kontury zachowań widuje wyłącznie w głowie, a nie teraz, już, natychmiast - na wyciągnięcie ręki. Są to zarysy rozmów, niekończących się rozmów których już nie prowadzę, choć chciałabym. Są to poszlaki emocji, które kiedyś tak skrajnie i pochopnie odczuwałam żeby teraz tylko o nich pamiętać i czuć ich niedosyt, zdecydowanie. Bo nie mogę nic zrobić. Czuję się bezsilna. Tak, bezsilna, bezradna - bo to przeszłość. Coś, co było. Coś, czego ciężko doświadczyć po raz kolejny - mimo nieudolnych starań, kolejnych początków i niefortunnych powrotów. I chciałabym wykrzyczeć - ej, Karolina, przecież było tak fajnie. Powtórzmy to. Ale drogę zamyka mi przeszłość. Czasami zła, czasami dobra a czasami ze zdecydowaną łatką - "wypierdol, wyrzuć, nie wracaj." A miało być tak pięknie, mogłabym zaśpiewać. Ale nie jest. I brakuje mi tego, co chowa się pod słowem "przeszłość".

View more

Opisz swojego przyjaciela lub swoją przyjaciółkę w trzech słowach.

Radzę przewinąć - ten tekst jest dedykowany jednej, jedynej osobie, która wie o mnie więcej, niż ktokolwiek inny - @V_Ecellino, mowa o Tobie, debilko.
Historia prosta - trafił swój na swego i wyszła z tego dosyć pojebana relacja, której określić się nie da, mimo, że ta laska jest dla mnie cholernie ważna.
Karolinko. Karolciu. Karotko. Karliczku. Pazdanie. Kwiatuszku. Misiu. Słoneczko. Kochanie. Kiciu. Myszko. Skarbie. Moja najwspanialsza, Ty!
(Zapamiętaj ten dzień, po raz pierwszy i ostatni będę dla Ciebie taka miła, ok? Ok.)
Przejdźmy jednak do rzeczy - dziś jest szósty lipca, gdyby ktoś nie wiedział - środa. Dzień jak dzień, niby niczym się nie wyróżniający - a jednak. Dziś pewna osoba, dla mnie całkiem istotna - jest już starsza, głupsza i obchodzi urodzinki!
Z tej okazji chciałabym Ci życzyć wszystkiego najlepszego, niunia. Wszystkiego dobrego, jak zawsze. Szczęścia - wszyscy wiemy, że źródłem Twego szczęścia jestem ja, więc chyba wiesz co robić - niestety jesteś skazana na utrzymywanie kontaktu ze mną. Zdrówka - jak jesteś chora to marudzisz, a ja chyba Twojego pierdolenia dłużej nie zniosę, ok. Spełnienia marzeń - wiem, że marzysz o spotkaniu ze mną, więc obiecuję, że spotkamy się jeszcze w te wakacje, pójdziemy na piwo, do klubu (może Cię wpuszczą, staruszko) i będziemy się super bawić, we dwie. Faceta Ci nie życzę, masz mnie - kochankę, żonę, dziewczynę w jednym. Gotować Cię też nauczę, bo przy Twoich ambicjach, które ograniczają się do napisania mi, że planujesz to zrobić, choć tak naprawdę wszyscy wiedzą, że jesteś najgorszym leniwcem na świecie, będzie ciężko, ale od razu Rzymu nie zbudowano, nie? Właśnie - większych ambicji do czegokolwiek, choćby do pomalowania się, brzydulo.
Życzę Ci, żebyś spełniła się w swoim fryzjerskim fachu - będę Cię wspierać, choć nie ukrywam, że Twój salon byłby ostatnim do którego poszłabym, kochanie.
KAROLINKA LUBI OSTRE CIĘCIA, HEHE.
Misiu - byś była trochę bardziej zdecydowana. I tyle nie narzekała. I nie marudziła. I nie wpierdalała. Żebyś nie chodziła na siłkę, masz przecież obok siebie piękne pola po których możesz zapierdalać, gazelko.
Jednak, co najważniejsze - nie zmieniaj się. Nigdy. Przenigdy. Mimo, że jesteś najbardziej wkurwiającą, irytującą, chamską, wredną, złośliwą, mendowatą, nadużywającą słów "ok, aha, no, spierdalaj", co chwilę obrażającą się debilką - nie rób tego. Jesteś najlepsza, maleńka. I wiedz, że oddałam Ci swoje serduszko dawno temu! Ujęłaś mnie tym, że jesteś równie pojebana co ja, Twoja super bff i kocham Cię najnajnajnajnajmocniej na świecie, pamiętaj, szkrabie mój.
ŻYJ NAM STO LAT.

View more

"Boże, daj mi samotność, bo nienawidzę ludzi". Według Ciebie w dzisiejszych czasach, człowiek może liczyć w większym stopniu tylko na siebie? Czy samotność ma jakieś dobre strony? Lepiej żyć samotnie, czy z kimś kogo się nie kocha?

nieznany damian
Człowiek powinien liczyć tylko na siebie. Wiecie, są osoby trzecie, osoby nam bliskie, osoby dalsze, znajome, koleżanki, przyjaciółki, pies od strony ciotki ale pamiętajcie, że jeśli liczyć, to tylko i wyłącznie na siebie. Ludzie zawsze, ale to zawsze będą przewijać się przez nasze życie. Jedni będą krócej, drudzy dłużej, trzeci być może na całe życie. Warto postawić sobie to "być może", bo pewnym siebie być nie wypada. Zwłaszcza, jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Tutaj nie ma pewności. Nigdy. Teraz odnośnie kolejnego pytania - oczywiście, że samotność ma dobre strony. Każdy jej potrzebuję. I nie zapierajcie się, że nie, bo tak. To taki czas regeneracji. Czas przemyśleń, czas wolności, niezależności. Właśnie, niezależność jest zajebista - więc, laski, chłopy i wszyscy inni - jeśli czujecie, że dusicie się w związku, że nie czujecie się szczęśliwi i wręcz marzycie o wspominanej samotności - dobrnijcie do niej, bo nie ma się co męczyć. Nigdy. Czasami warto spojrzeć na własny tyłek, i nie oglądać się za innymi, bo nie wiesz, czy ktoś - w danym momencie i w danej sytuacji zwróciłby uwagę na Twój tyłek.

View more

Rozpisz się. Na jaki temat chcesz, o czymkolwiek chcesz. Zostaw tu cząstkę siebie, swoich myśli, swoich pogkądów, albo przedstaw je za pomocą obrazka. Życzę dużo uśmiechu w ten dzień.

Cześć.
Już mija rok, wiesz? Mija rok, odkąd nie słyszę Twojego cudownego, zaraźliwego śmiechu obok którego nie da się przejść obojętnie. Rok, odkąd Cię nie widzę, Twojej twarzy, często zmęczonej, ale nadal uśmiechniętej, próbującej zamazać jakiekolwiek wątpliwości, jakiekolwiek zmartwienia, bo przecież ja nie mogłam się smucić, nie?
Rok, odkąd nie widzę Twoich siwych, ale nie, oczywiście, że blond włosów, kazałaś mi tak mówić, pamiętasz? Ba, kazałaś je farbować, a ja się śmiałam, bo rozpaczliwie dbałaś o to, żeby ich nie było widać. I tak uważałam, że w każdym odcieniu Ci pięknie, wiesz? Nawet w tej szarości, której nie lubiłaś. Rok, odkąd nie widzę Cię w sweterkach, które lubiłam Ci podbierać, zwłaszcza ten różowy, tak. To był nasz ulubiony. Rok, odkąd nie widzę Twojej twarzy, która z oczekiwaniem czekała na mnie cały dzień, z pysznym obiadem i dobrym humorem, aż nie wrócę ze szkoły. Rok, odkąd nie widzę Twojej radości, gdy chwaliłam się zdanym sprawdzianem, czy dobrze napisaną kartkówką. Rok, odkąd nie jem Twojej najlepszej pomidorowej, najbardziej tłustego schabowego na świecie, i najlepszych pierogów z kapustą. Dzieli nas rok. Mnie - rok wspomnień, nieprzespanych nocy, łez, nadziei, że odnalazłaś spokój, gdzieś tam do góry, albo gdziekolwiek, bylebyś go odnalazła i czekała tam na mnie. Umówiłyśmy się, pamiętasz? Będziesz tam na mnie czekać.
Kocham Cię, babciu. Przez ten rok, i następne lata, kiedy byłaś, i kiedy zawsze będziesz, obecna w moim serduszku. Byłaś, jesteś, i będziesz niezastąpiona.

View more

Czego nie jesteś w stanie zaakceptować u drugiego człowieka?

Wyrzuć smutek.
Pamiętacie, jak mama nam mówiła, wujek, sąsiadka, babcia od strony taty, czy choćby zwykła, czysta zasada moralna, na którą z pewnością trafiliśmy: nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe. Kojarzycie, nie?
Oczywiście, że tak. Jest to cholernie ważne pojęcie do którego powinniśmy się odnosić: zarówno Ty, jak i ja, prawda? Wiesz, mogę tutaj pisać same pytania retoryczne, które są cholernie banalne w rozumieniu - jak i oczywiste, ale jedną z cech, której nigdy nie zaakceptuję jest chyba ta obojętność, Na krzywdę innych, może nie rzecz w samej krzywdzie, ale w sposobie jej wykonania, braku przejęcia, braku jakiejkolwiek skruchy, poczucia winy - to aż zadziwiające, że tacy ludzie istnieją.
Wiesz, zapierać się w byciu chamskim, zimnym i oziębłym często nie idzie w parze z tym, jak naprawdę się zachowujemy. Zawsze coś pęknie, zawsze coś poruszy i postawi człowieka do pionu, że kurwa, należy się ogarnąć.
Oczywiście - do tej obojętności dopisuję się wzajemna krzywda. Nie rozumiem, nie zrozumiem i nie chcę rozumieć. Po chuj? Nie lepiej dać sobie raz, porządnie po mordzie i odpuścić, niżeli kłócić się, żreć, pluć jadem na prawo i lewo, aż do usranej śmierci? Ludzie, szkoda czasu.
Właśnie - nie lubię osób upartych. Nie, nie mam na myśli ambitnych ludzi, ich podziwiam, szanuję, i w ogóle - pozdrowionka, ale brnięcie w coś, co nie ma prawa bytu. Nadgorliwe kłócenie się, wprowadzanie nadrzędnej, oczywiście swojej racji tam, gdzie to zupełnie niepotrzebne. Jak już mówiłam - czasami warto stonować, i poczekać na swoją kolej, a nie, pchać łapska tam, gdzie to niewskazane.
No, to chyba wszystko. Ogólnie - jestem osobą tolerancyjną, nawet dla niektórych debili, więc oszczędzę im tej sławy, którą i tak już zdobyli - w sposób jakże oryginalny: swoją głupotą.

View more

Next