Niektóre znośne, ale generalnie to smród. Jedynie te wypierdki są fajne.
Żadnych nie noszę. :d
Powiedzmy.
LUDZIE POWINNY. P O W I N N Y.
Idź mi z tymi koncertami... ;___;
Hiii. Ach, ja i moje odpowiedzi na pytania xD
Nie noszę, nie lubię, ale mam dwa. Jeden z Hello Kitty i klona Blink Time'a. (Czy jak mu tam)
Drapanie o papier/tablicę, ugh. >~<
NUUUUUUUTELLAAAAAAA *O*
Jasne ;D
Czekaj, co? Nie kumam... Aaaa, okej! Jeśli mówimy o tym samym, to czasami...
Kochałam robić im wycieczki po domu. W sensie, że same schodzą z szafki itd.
Wycinam równe karteczki i każdą po kolei przyklejam do kawałka papieru. :D
Mam jakiegoś drewnianego nołnejma, w którym mieszkają moje shorty, a zdjęcie i tak się nie doda. x_x
Mam więcej spódniczek, ale wolę kokardki, bo to jedne z niewielu ubranek, które umiem zrobić sama. A zdjęcia niet, bo się nie da tu dodać, jestem na tefelonie. D:
Mam Największy Domek, w którym mieszkają moje collie (i tak się tam nie mieszczą XD), niekompletny Purrfection Salon, stojący pusty i Pokaz Sztuczek i Talentów, na którym czasami bawię się petkami.
Niektóre mają domki, a reszta w pudełku.
Ani jedno, ani drugie. Szkołę to one tam tylko w opowieści mają. :P
Collie (-.-), sarna, puchaty koteł (taki jak ten różowy z okularami)
Raczej nie, bo nie zamierzam tego robić, póki nie zdobędę wszystkich marzeń i chciejów... a tego jest spoooooooooro.
Tak, nawet sama tak kiedyś robiłam i Miles miał czerwoną czuprynę. W sumie mogłam mu zostawić :C
Wykluczę tu LPS Popular, bo wiadomo, że bym wtedy wzięła #1542. x_x A mało znam LPSowych seriali... No cóż. Na razie jest to wariant pudla #17. :D
LPSowe ubrania są moim skromnym zdaniem strasznie brzydkie, przynajmniej większość z nich. Gdyby były ładniejsze, z najstarszymi G2, takimi jak z pudełek, to bardzo chętnie. <3
Nie lubię, bo nie umiem. A wszystkie swoje rysunki gdzieś pogubiłam. ;_;
300 zł za jedną figurkę to przesadzona cena, więc nie sądzę, bym jakiegoś kupiła. A bez kupowania LPS samemu można wyżyć, bo mogłabym to robić przez mamę. No i nie chcę tracić moich popów, bo wydałam na nie jednak sporo forsy, poza tym moje kochane collie... <3