Ask @free96a:

Twoje ulubione zdjęcie? ;> ❤

Olciak
Czytanie. :)
Część 56.
* * *
Ale Mia, jak to ?- Zapytała ciocia gwałtownie się podnosząc. Spoglądała raz na mnie, to na Mike'go próbując dowiedzieć się dlaczego.
Przepraszam ciociu, ale nie możemy powiedzieć. Obiecuję, że jak tylko ułożę sobie życie, to zadzwonię i wszystko opowiem. - Odparłam z delikatnym uśmiechem. Ciocia tylko przytaknęła ze łzami. Pożegnałam się z nią i skierowaliśmy się do samochodu. Ciocia wyszła za nami stojąc przed drzwiami. Pomachałam jej na pożegnanie i odjechaliśmy.
Mia, co teraz? - Zapytał mnie Mike. Nie wiedziałam, nie wiedziałam co teraz mamy robić, gdzie wyjechać. Westchnęłam ciężko i pokręciłam głową chowając twarz w dłoniach.
Nie wiem, Mike. Jedźmy przed siebie. - Odparłam, a Mike przytaknął wjeżdżając na autostradę.
Zaczynamy wszystko od nowa, we dwoje.- Szepnęłam. Mike spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął.
Tak.
* * *

View more

55?

Część 55.
* * *
- Nie potrafiłam uwierzyć, co się w tej chwili stało. Pielęgniarka wyprowadziła mnie na korytarz, gdzie Mike od razu widząc mnie zapłakaną, podbiegł i przytulił mnie z całych sił.
Och, Mia.- Szepnął głaszcząc mnie po plecach. Staliśmy wtuleni na środku korytarza nie przejmując się niczym. Obydwoje bardzo cierpieliśmy, Mike już nie ukrywał swoich łez, płakał razem ze mną.
Mia, nie możemy tu zostać. Musimy wyjechać, jak prosił nas Maks. - Odparł zapłakany patrząc mi w oczy. Przytaknęłam tylko głową i wyszliśmy ze szpitala. Na koniec jeszcze spojrzałam na salę, w której przed chwilą rozmawiałam z Maksem i westchnęłam ciężko pociągając nosem.
Chodź, Mia. - Odparł Mike biorąc mnie pod rękę. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
Mike, co teraz będzie? - Zapytałam opierając głowę o szybę. On tym czasie położył dłoń na mojej dłoni i ciężko westchnął zaciskając na niej palce.
Nie wiem, Mia. Nie wiem nic. - Odparł przełykając ślinę.
Chciałabym jeszcze przed wyjazdem pojechać do cioci.
- Odparłam stanowczo, Mike zgodził się przytakując.
* * *
- Na miejsce dotarliśmy po kilku minutach. Mike zaparkował przed domem gasząc silnik. Spojrzałam jeszcze na dom, którym było zapalone tylko jedno światło.
Jest w domu. Chodźmy. - Odparłam wysiadając z samochodu. Mike chwilę się zastanawiał czy pójść ze mną, ale ostatecznie to zrobił.
- Zadzwoniłam dzwonkiem stępując z jednej nogi na drugą. Nagle usłyszałam kroki, odetchnęłam głęboko i drzwi otworzyła nam ciocia.
Mia, dziecko! - Przywitała mnie mocnym uściskiem i zaprosiła do środka.
Tak się o Ciebie martwiłam, dlaczego nie dzwoniłaś? - Zapytała, ale ja nie miałam ochoty odpowiadać, usiadłam na kanapie, gdzie poklepałam miejsce obok, aby skrępowany Mike mógł usiąść obok.
Przepraszam, nie było kiedy. - Odparłam. Ciocia widziała, że coś jest nie tak, zawsze to wyczuwała. Podeszła do mnie siadając obok i wzięła moje włosy do tyłu za ucho.
Mia, kochanie. Powiedź mi co się stało. - Odparła z niepokojem. Westchnęłam smutno i spojrzałam na Mike'go, który wpatrywał się w swoje dłonie.
Maks, on.. - Próbowałam powiedzieć, ale łzy ponownie napłynęły mi do oczu. Otarłam je i spojrzałam na ciocię.
On nie żyje. - Ciocia słysząc to zrobiła zdziwioną minę. Widziałam, że nie potrafiła w to uwierzyć, ale pewnie widząc mój płacz uwierzyła, bo przytuliła mnie do swojej piersi.
Och, dziecko. Tak mi przykro. - Szeptała mi do ucha kołysząc mnie jak małe dziecko.
Mia, musimy jechać. - Odparł po chwili Mike zapewne próbując uniknąć pytań cioci jak to się stało itd. - Spojrzałam na niego, następnie na ciocię i odkleiłam się od niej wycierając łzy i pociągając nosem.
Tak. Przyjechałam tylko się pożegnać. - Odparłam lekko zachrypniętym głosem.
Nie mogę zostać. Dziękuję za wszystko, ciociu. - Odparłam ze sztucznym uśmiechem zaciskając zęby próbując powstrzymać ponownie rozklejenie.
* * *

View more

54 👑🔫

#E Gold Rose ♡
Część 54.
* * *
Mia, pamiętaj o mnie. Chce być zawsze w Twoim sercu.- Szepnął lekko zachrypniętym głosem. Był coraz słabszy, oczu przymykały mu się, nawet jeśli próbował je otworzyć, to nie miał sił na ich długie utrzymanie.
Maks..- Szepnęłam.
Zrobisz coś dla mnie? - Szepnął patrząc mi w oczy.
Wszystko co zechcesz.- Odparłam ocierając swoje mokre policzka.
Wyjedź razem z Mike'm. A jeśli on nie będzie w stanie, to sama, tak szybko, jak to tylko możliwe. - Odparł. Choć jego głos był coraz słabszy, to czułam w nim troskę i jednocześnie smutek.
Maks, tak strasznie Cię kocham. - Szepnęłam ze łzami w oczach.
Ja Ciebie też kocham, cholernie mocno. - Odpowiedział bez zastanowienia na wyznanie miłości. Wyznanie, które obudziło przyjemne ciepło w sercu. Patrzył w moje oczy gładząc kciukiem moje spierzchnięte wargi.
- Zbliżyłam swoje wargi do jego, łącząc je w delikatnym pocałunku.
- Czułam, jak jego dłoń skierowała się na kark pieszcząc skórę opuszkami palców. Odwzajemnił po chwili mój pocałunek i wsunął swój język do mojej buzi pieszcząc moje podniebienie. Całowaliśmy się kilka chwil, gdy nagle Maks oderwał się ode mnie patrząc przy tym w moje oczy.
Mia, na koniec chce Ci coś jeszcze wyznać. - Odparł z delikatnym uśmiechem i przejechał kciukiem po mojej brodzie.
Odkąd Cię poznałem, to stałaś się dla mnie wszystkim. Możesz mi wierzyć, albo nie, ale mówię prawdę. Jak wtedy zniknąłem i po powrocie dowiedziałem się o tym całym Lucasie, to pierw pomyślałem sobie, że dam radę i zaraz po tym chciałem znów wyjechać i mieć wyjebane.
- Gdy zaczął to wszystko mówić, i na dodatek wypominać mi wspomnienia z Lucasem, to nie potrafiłam wytrzymać. Odwróciłam głowę pozwalając swoim łzą swobodnie spływać po policzku.
Siedząc u siebie pomyślałem wtedy, że on Cię dotyka i całuje, to z jednej strony się wkurwiałem , z drugiej jest mi niedobrze, a jeszcze z innej zadręczam się, czemu byłem taki głupi i Cię tu zostawiłem.
- Odwróciłam głowę i spojrzałam na niego. Miał opuszczoną głowę, łzy spływały mu po policzku, a piąstki zaciskał tak mocno, że robiły mu się sine.
Och, Maks.. - Szepnęłam i złapałam go za dłonie. On na ten czyn uniósł głowę próbując coś powiedzieć.
Tracę swoje wszystko, moje powietrze, mój sens.
Kocham Cię, kocham najbardziej jak tylko potrafię.
- Odparł. A ja bezwładnie siedziałam na jego łóżku trzymając jego dłoń. Nagle zamknął oczy. Pochyliłam się nad jego twarzą, jeden z kosmyków moich włosów opadł na jego sine czoło.
Maks, nie opuszczaj mnie.- Wyszeptałam do jego ucha z nadzieję, że mnie słyszy, a moje łzy zaczęły kapać na jego policzek. Nagle rozległ się pisk, maszyny zaczęły wariować, a ja oderwałam się od niego stając przy łóżku. Kilku lekarzy i pielęgniarek wbiegło na salę, zaczęli go reanimować.
Maks, nie możesz mi tego zrobić, słyszysz? nie możesz!- Krzyczałam, a jedna z pielęgniarek zaczęła mnie uspokajać. Nagle maszyny się zatrzymały, nastała cisza.
- To nie może być koniec. -Odparłam
* *

View more

ile opowiadanie będzie miało części?

#E Gold Rose ♡
Już tylko kilka. Powoli zakańczam tę historię. :/
Część 53.
* * *
Maks leżał na ostatnim łóżku przy oknie. W sali prócz niego leżało jeszcze dwóch mężczyzn z podpiętymi kroplówkami. Podeszłam do łóżka Maksa i usiadłam na postawionym przy nim taborecie. Spojrzałam na niego oglądając każdy odkryty skrawek jego ciała. On widząc to, uśmiechnął się i odparł.
- Wyglądasz okropnie.- Odparł, a ja nie potrafiłam się powstrzymać w okazywaniu emocji. Płakałam i śmiałam się jednocześnie. On z uśmiechem chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce w jedną całość, przy tym spojrzałam głęboko w jego oczy. Maks poklepał miejsce obok siebie na łóżku, abym usiadła tuż przy nim. Chciałam nacieszyć się nim te ostatnie chwil, więc zrobiłam co chciał.
Kocham Cię, Maks. Nie zostawiaj mnie, proszę Cię. - Odparłam przez płacz głaszcząc zewnętrzną częścią dłoni jego prawy policzek.
Też Cię kocham, Mia. Przepraszam, jeżeli kiedykolwiek zawiodłaś się na mnie. - Odparł ze smutkiem i położył dłoń na mojej dłoni.
Nigdy się na Tobie nie zawiodłam. Jesteś najwspanialszym człowiekiem, jakiego poznałam przez swoje życie. - Odparłam szlochając. Przyłożyłam czoło do jego i musnęłam jego wyschnięte wargi.
Jesteś cudowna Mia, będzie brakować mi twojego uśmiechu, tych twoich oczu, ust..- Odparł przymykając oczy próbując powstrzymać łzy.
Maks, nie żegnaj się, jeszcze nie.- Odparłam szorstko szlochając pod nosem.
* * *

View more

Sorki 52? 💞😉

Ewelina ;)
Część 52.
* * *
O czym myślisz? - Odparł Mike spoglądając na mnie z papierosem w ustach.
A jak myślisz?- Odparłam szorstko i westchnęłam pod nosem wypuszczając dym.
Mia, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - Odparł i poklepał mnie po ramieniu. Zatrzymałam wzrok na nim i pokręciłam głową.
- Łzy spływały po moim policzku ciurkiem, Mike podszedł do mnie i otarł je swoim rękawem. Wyrzucił peta, a po tym wtulił się we mnie głaszcząc mnie po głowie. Na to zareagowałam tylko delikatnym uśmiechem. Oderwałam się po chwili od niego i wyrzuciłam peta do kosza, który znajdował się po drugiej stronie.
Mia, wracamy? - Odparł Mike, a ja tylko przytaknęłam i weszliśmy do budynku szpitala, gdzie udaliśmy się pod salę Maksa.
- W drodze rozmyślałam, że o tej porze bylibyśmy już daleko stąd, daleko od tego wszystkiego. Nie spodziewałam się, że tę noc spędzimy tu, w szpitalu.
- Skrzywiłam się lekko marszcząc swoje czoło. Nagle z moich rozmyśleń wyrwał mnie widok biegnących pielęgniarek do sali, w którym znajdował się Maks, przez chwilę wmawiałam sobie, że to może nie do niego, że leżą z nim także inny.. Ale słysząc imię Maks, która jedna pielęgniarka wypowiedziała zamykając drzwi, doprowadziło mnie do gorąca. Spojrzałam na Mike'go, on na mnie i oboje nie potrafiliśmy powstrzymać łez. Płakałam jak małe dziecko, on z resztą też, choć próbował to ukryć. Widziałam u niego, że chce pokazać jaki to on nie jest twardy, ale Maks był jego rodziną. Rozumiałam to, ale on najwidoczniej nie.
- Nagle oderwałam się słysząc głos Maksa, odwróciłam głowę w jego kierunku i ujrzałam przy nim lekarza, który zajmował się Maksem. Przeraziłam się tym widokiem, bo to mogło coś złego znaczyć.
Niestety z Maksem jest coraz gorzej. Nie wytrzyma do następnej doby, moim zdaniem, została mu jeszcze godzina.- Odparł łagodnie.
- Próbowałam powstrzymać się i nie rozpłakać jeszcze bardziej, ale nie potrafiłam. Upadłam na kolana zakrywając twarz dłońmi. Nagle poczułam dłonie na swoich ramionach, które próbowały mnie postawić na nogi. Otarłam więc łzy i z trudem wstałam, choć nogi mi się uginały.
Mia, możemy wejść na chwilę do Maksa. Chcesz iść pierwsza? - Zapytał ze łzami w oczach pokazując na salę Maksa.
Nie Mike, idź pierwszy, muszę pomyśleć co chce mu powiedzieć. - Odparłam szlochając i usiadłam na ławce. Gdy Mike udał się do sali, ja w tym czasie rozmyślałam. Prócz kocham Cię, to co mam mu powiedzieć? Będzie mi Ciebie brakować? A co jeśli nie wie, że została mu tylko godzina, a nawet mniej? - Pomyślałam i westchnęłam ciężko łapiąc się za głowę.
- Minęło 15 minut i z sali wyszedł Mike. Oczy miał jeszcze bardziej popuchnięte, zanim wszedł do sali. Podeszłam do niego zmartwiona, lecz on gestem ręki wskazał na salę, próbując powiedzieć 'wszystko w porządku, idź do niego'.
- Tak wiec zrobiłam. Przeszłam przez próg i odechciało mi się żyć.

View more

Kolejna część? Mogę czytać twojego aska bez końca <33333

:*
Część 51.
* * *
-Siedziałam z Mike'm na szpitalnym korytarzu już z dobrą godzinę. Ja w przeciwieństwie do Mike'go nie potrafiłam usiedzieć. Chodziłam nerwowo w tę i z powrotem i obgryzałam to paznokcie, to skubałam swoje włosy. Nie potrafiłam się uspokoić, cholernie bałam się o Maksa.
Mia, powinnaś odpocząć. Może odwiozę Cię do domu, co? - Zapytał Mike patrząc na mnie zatroskany.
Nie, nie mogę go zostawić. - Odparłam siadając na ławce. Podparłam łokcie na kolanach i spojrzałam na Mike'go, który spoglądał na mnie smutno.
Jak chcesz. - Odparł zmęczony siadając przy mnie.
- Na korytarzu nie było nikogo, prócz nas. Z sali do której został zabrany Maks nie wyszedł żaden lekarz w ciągu tych godzin. Coraz bardziej zaczynałam się martwić tym. W końcu ktoś musi wyjść i cokolwiek nam powiedzieć. - Mówiłam zdenerwowana w duchu. Co jakiś czas patrzyłam na Mike'go. On także wyglądał na zmęczonego. Miał popuchnięte oczy i co chwilę ziewał. Widziałam, że próbował to zmęczenie ukryć przede mną, ale niestety nie dało się.
- Spędziliśmy na szpitalnym korytarzu jeszcze 2 godziny, aż w końcu jeden z lekarzy wyszedł z sali. Pośpiesznie podeszłam razem z Mike'm do niego. Chciałam coś powiedzieć, lecz Mike mnie wyprzedził.
Doktorze, co z naszym przyjacielem? - Odparł Mike wpatrując się w doktora jak w obrazek.
Przepraszam, ale informacje mogę przekazywać tylko rodzinie. - Odparł i ruszył w kierunku gabinetu, lecz w ostatniej chwili chwyciłam go za nadgarstek. Doktor spojrzał na mnie zdziwiony próbując uwolnić rękę, ale zaprzestał słysząc moje słowa.
Proszę, jesteśmy dla niego jedyną rodziną. Jego rodzice nie żyją, zostaliśmy mu tylko my. - Odparłam ze spuszczoną głową uwalniając jego rękę.
Ach, no dobrze, chodźcie. - Odparł wchodząc do swojego gabinetu, weszliśmy oboje i zasiedliśmy na krzesłach znajdujących się przy biurku. Doktor jeszcze zajrzał w jakieś dokumenty po czym odparł.
Wasz przyjaciel jest na prawdę w kiepskim stanie. Kula trafiła w płuco.
Jednak na skutek otwarcia klatki piersiowej doszło do rozwoju odmy i zapadnięcia płuc. - Lekarz westchnął i oparł się o oparcie fotela dokańczając.
Jednak udało nam się zamknąć rany szczelnym opatrunkiem, aby uniemożliwić ruch powietrza przez nie.
- Odparł i podwinął swoje rękawy.
A gdzie on teraz jest? - Zapytałam z troską bawiąc się nerwowo palcami.
W tej chwili wasz przyjaciel przewożony jest na salę pooperacyjną, ale jeśli chcecie go odwiedzić to niestety, ale jest to niemożliwe. - Odparł doktor z przykrą miną.
A kiedy będziemy mogli do niego zajrzeć? - Zapytał Mike wstając z krzesła i opierając się o mnie.
Nie później niż około 12. - Odparł po czym podziękowaliśmy i wyszliśmy z gabinetu .
Spojrzałam na Mike'go, on na mnie i wyszliśmy przed szpital.
- Mike wyjął z kieszeni paczkę papierosów i odpalił jednego. Ja na ogół nie paliłam, ale w tej chwili miałam ochotę.
- Wzięłam od Mike'go papierosa, którego mi odpalił i zaciągnęłam się.
* * *

View more

50 ? :3

#W Wikson
Część 50.
* * *
Oczami Maksa.
- Stałem z Mike'm przy samochodzie i paliłem papierosa. Rozmawialiśmy z Mike'm o kosztach podróży, mówiłem mu, że zaczyna nam brakować pieniędzy, ale Mike machnął tylko ręką.
Nie martw się niczym. - Powiedział z uśmiechem i ruszył w stronę wejścia.
- Kończyłem papierosa i również udałem się do budynku, gdy nagle usłyszałem jakieś wołanie. Obejrzałem się dookoła, ale nikogo nie dostrzegłem, wiec zlekceważyłem to i udałem się do budynku. Chciałem już wejść, gdy ponownie usłyszałem wołanie, tym razem wyraźniejsze.
- Udałem się za tym odgłosem, który dobiegał zza budynku, gdy nagle nastała przeraźliwa cisza.
Jest tu ktoś? - Zapytałem lekko przerażony patrząc w ciemną przestrzeń przed sobą.
Witaj ponownie, Maks. - Odparł głos za mną. Odwróciłem się gwałtownie i wtedy ujrzałem morderce moich rodziców ze strzelbą mierzoną prosto we mnie.
Co Ty wyprawisz? Przecież robię to, co mi kazałeś. Wyjeżdżam.
- Odparłem cofając się i wbiłem wzrok w jego oczy.
Maks, Maks, Maks.. Zmieniłem zdanie. Wolę mieć pewność, że nic głupiego nie przyjdzie Ci do tej mądrej główki. - Odparł ze złowrogim uśmiechem podchodząc krok bliżej.
Przyrzekam Ci, że nic nie zrobię. - Odparłem cofając się jeszcze w tył, gdy nagle potknąłem się i upadłem na ziemię podpierając się dłońmi.
Przepraszam Cię mój drogi.
- Odparł i wymierzył we mnie lufę. Wbiłem wzrok w oczy mojego wroga i prosiłem, aby tego nie robił.
- Mężczyzna trochę się zawahał, ale po chwili usłyszałem strzał, który trafił mnie prosto w klatkę piersiową. Głowa opadła mi na ziemię, widziałem jak mężczyzna ucieka. Z moich oczu zaczęły spływać łzy. Zastanawiałem się, czy były one spowodowane ze smutku, czy ze szczęścia.
* * *
Oczami Mii.
Maks coś długo nie wraca. - Odparłam patrząc na Mike'go siedzącego na krześle. Podeszłam do okna wyglądając za nie, lecz nie było go nigdzie widać.
Mike, nie ma go przy samochodzie, pójdę go poszukać. - Odparłam i ruszyłam do wyjścia, gdy Mike ruszył za mną. Wyszliśmy przed budynek,ale nigdzie go nie widzieliśmy.
Mike, gdzie on jest? - Odparłam zdenerwowana i zaczęłam rozglądać się dookoła.
Nie wiem, Mia.- Odparł Mike idący za budynek. Poszłam za nim. Rozglądałam się w każdy kąt, Mike również, gdy nagle zatrzymał się w miejscu. Spojrzałam na niego, następnie w kierunku, którym zatrzymał wzrok i zamarłam. Czułam, jak łzy zaczęły napływać do moich oczu. Ruszyłam pędem do ciała Maksa, które leżało na ziemi. Próbowałam coś zrobić, ale Mike podbiegł i wziął go przez ramię. Z ledwością ułożył go na tyle samochodu, gdzie ruszyliśmy do szpitala.
- Mike kazał mi tamować krew, ale nie wiedziałam jak. Podał mi swoją koszulkę, którą przyłożyłam do rany.
Mike, szybciej. - Odparłam przez łzy.
Maks nie odchodź, proszę. Potrzebuję Cię. - Mówiłam przez płacz nachylając się do jego twarzy.
- Minęło kilka minut, gdy dojechaliśmy pod szpital. Na szczęście przed wejściem znajdował się lekarz, który nam pomógł i zabrali Maksa.

View more

Będzie jeszcze dziś 49cześć? 💞

Część 49.
* * *
Nie mówisz poważnie? Myślałam, że zaczynamy nowe życie.
- Odparłam smutno odwracając wzrok. Czułam, jak dłoń Maksa spoczęła na moim ramieniu zaciskając delikatnie swoje palce na nim. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą przerwała wypowiedź Maksa.
Mia, Mike. Musimy wyjechać. Zaczynamy nowe życie, ale nie w Nowym Jorku.
Ech.. - Westchnął cicho i usiadł obok mnie na łóżku patrząc to na mnie, to na Mike'go.
Maks, to dawaj. Zbieramy się. - Odparł Mike i zaczął krzątać się po pokoju zbierając potrzebne rzeczy i pakując je do torby.
Mia, co z Tobą? - Zapytał nagle Maks wędrując zewnętrzną częścią dłoni po moim ramieniu.
- Dopiero po chwili dotarło do mnie to pytanie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego.
Nic, Maks. Zamyśliłam się tylko. - Odparłam z delikatnym uśmiechem i podniosłam się z kanapy.
Chodźmy pomóc Mike'mu.- Odparłam ze sztucznym uśmiechem kierując się do Mike'go, który pakował kilka książek. Zastanawiałam się po co mu one, ale nie chciałam pytać głośno. Wzruszyłam tylko ramionami i zaczęłam zajmować się pakowaniem latarek i jakiś świec. Maks zaczął dokańczać pakowaniem reszty rzeczy z szafy następnie wszystko zaniósł razem z Mike'm do samochodu. Ja w tym czasie postanowiłam się przebrać. Założyłam spodnie w moro i z rzeczy Maksa zdążyłam wyjąć jego ulubioną czarną bluzę z kapturem, którą postanowiłam założyć. Czekałam na chłopaków, ale dość długo ich nie było, więc pewnie Maks palił papierosa. - Pomyślałam i wyjrzałam przez okno. -Brawo. - Odparłam w duchu i zaśmiałam się obserwując ich.
- Po chwili zamknęłam okno i usiadłam głęboko w fotelu odprężając się.
* * *

View more

Największe marzenie? :3 ;>

Olciak
Skoczyć ze spadochronu :D
Część 48.
* * *
- Podeszłam do niego i objęłam go delikatnie prowadząc na kanapę. Mike pomagał mi zdjąć mu buty i jego zakrwawioną koszulkę.
Poszłam po miskę z wodą i jakiś czysty ręcznik, wróciłam do niego i uklękłam przed nim wycierając mokrym ręcznikiem jego twarz.
- Wyglądał okropnie. Twarz nie dość, że była cała we krwi, to na dodatek była cała posiniaczona. Jego łuk brwiowy nadawał się do zszycia, ale Maks sie nie zgodzi jechać do szpitala. - Pomyślałam ocierając jego czoło.
- Mike stał z boku, widziałam w jego oczach złość, zaciskał co chwilę w piersi i mamrotał jakieś przekleństwa pod nosem.
Mike.- Odparłam i podałam mu miskę z wodą.
Nalej nowej wody.
- Przytaknął i udał się po nią. Chciałam, aby przez chwilę był przydatny, a nie tylko stał zły. Nie powiem, ja też byłam zła na tego gościa, ale najważniejsze, że Maks jest już z nami, więc powinniśmy zapomnieć, przynajmniej starać się.
Mia, musimy jak najszybciej opuścić miasto.
- Odparł zachrypniętym głosem Maks chwytając mnie za dłoń.
Maks, ale dlaczego?
- Odparłam, ale mi nie dopowiedział, położył głowę na poduszce i zamknął oczy. Najwidoczniej był zmęczony, nie dziwię mu się, więc pozwoliłam mu zasnąć.
- Mike wrócił z czystą wodą, wzięłam ją od niego i dokańczałam zmywanie krwi z jego ciała.
Mia.- Szepnął Mike stojący tyłem w końcu pokoju.
Słyszałem. Musimy wyjechać, nie możemy tu zostać.
- Odparł Mike odwracając się do mnie przodem. Patrzył to na mnie, to na Maksa i ciężko wzdychał.
Maks jest w ciężkim stanie, nie możemy przeczekać kilka dni, jak poczuje się lepiej?
- Zapytałam z troską w głosie i spojrzałam na Maksa, który ciężko oddychał.
Nie, Mia. Maks jest silny, da radę. Wyjedziemy dziś w nocy.
- Odparł stanowczo po czym usiadł na materacu podkulając nogi do siebie i zamknął oczy próbując uspokoić nerwy.
- Nie wiedziałam co mam robić, usiadłam obok Maksa i przyglądałam mu się troskliwie biorąc go za dłoń.
Kocham Cię.
- Szepnęłam cicho i przymknęłam oczy przykładając sobie do ust nasze złączone dłonie. Próbowałam się nie rozkleić, ale nie potrafiłam wytrzymać, gdy tak na niego patrzyłam.
- Nagle poczułam ścisk na swoich palcach, spojrzałam na niego. Miał otwarte oczy i przyglądał mi się z ciepłym uśmiechem.
Też Cie kocham, Mia. - Szepnął i przejechał kciukiem po moim nadgarstku. Ja w tym momencie musnęłam delikatnie jego usta i przyłożyłam czoło do jego czoła patrząc mu głęboko w oczy.
Mike chce wyjechać dziś w nocy.
- Odparłam smutno i westchnęłam pod nosem.
Dobrze.
- Odparł z uśmiechem podpierając się na łokciach. Podniosłam się i spojrzałam na Mike'go, który nam się przyglądał.
Jak tam stary się czujesz? - Zapytał Mike Maksa podnosząc się z materacu.
Lepiej być nie mogło. - Odparł żartobliwie. Chciał się zaśmiać, lecz wyszło to bardziej jak kaszel.
Maks, dlaczego musimy wyjechać? a jak tego nie zrobimy? - Zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
Zabiją mnie.
- Szepnął.

View more

47 ?? 😄

#W Wikson
Część 47.
* * *
- Spałam, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki. Otworzyłam oczy wstając szybko.
- Nagle drzwi się uchyliły i w progu stał Mike. Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do niego rzucając mu się na szyję.
Mike. - Szepnęłam ze smutkiem.
Mia, co jest? - Podniósł głowę i spojrzał w moje oczy zlękniony.
Czy z Maksem w porządku, widziałeś go? - Zapytałam go, a on otworzył szeroko oczy. Wyglądał na zadziwionego tymi pytaniami.
Mia, o czym Ty mówisz? Przecież Maks był z Tobą.
- Odparł przerażony
* * *
Oczami Maksa.
- Przebudziłem się z okropnym bólem głowy.Rozejrzałem się po pomieszczeniu, ale nie dostrzegłem nikogo, musiałem się wydostać, ale byłem przywiązany do jakiejś belki. Utrudniało mi to mój plan.
- Nagle usłyszałem kroki. Do cholery, to oni.- Pomyślałem i zamknąłem oczy. Mężczyzna podszedł do mnie i walnął mnie z całej siły w twarz. Jęknąłem z bólu otwierając powieki.
- Mężczyzna rozwiązał mnie i ponownie uderzył mnie w twarz. Na szczęście tym razem siła uderzenia była słabsza.
Idziemy.
- Odparł mężczyzna i zawlókł mnie do jednego z pomieszczeń, w którym siedział Pan X.
Nie wyglądasz za dobrze, mój drogi.
- Odparł i zaśmiał się pod nosem podchodząc do mnie. Nie odzywałem się, patrzyłem tylko na niego zaciskając pięści.
Maks, uwolnię Cie, jeśli coś dla mnie zrobisz.
- Odparł i uśmiechnął się cwanie. Kazał mi siąść, więc zrobiłem to, ale z trudem mogłem iść, nie wiem co mi zrobili jak byłem nie przytomny, ale dopiero teraz zacząłem wszystko czuć.
Co mam zrobić? - Odparłem unosząc lekko swój podbródek do góry.
Wypuszczę Cię, a Ty zabierzesz swoich przyjaciół i już nigdy nie wrócisz do Nowego Jorku. - Odparł i uśmiechnął się odpalając cygaro. Był pewny siebie, najwidoczniej wiedział, że się zgodzę na takie coś, w końcu wolałem to, niż umrzeć.
Zgoda, a gdzie jest haczyk? - Zapytałem unosząc jedną brew ku górze. Nie wierzyłem mu w 100%, w końcu rzadko kto zmienia zdanie w jeden dzień.
Haczyk? - Wybuchnął śmiechem i zbliżył się do mnie poklepując po ramieniu.
Nie ma haczyka, Maks. Po prostu wyjedź stąd i będziemy kwita.
- Odparł i usiadł w fotelu wyciągając nogi.
Dobrze.
- Odparłem przytakując po czym kazał mi opuścić dom, zanim się rozmyśli. Zrobiłem co kazał i udałem się najszybciej jak potrafiłem do swojego samochodu. Wsiadłem odpalając silnik i odjechałem.
* * *
Oczami Mii.
- Opowiedziałam mu wszystko o Maksie i o tej całej sprawie. Rozpłakał się wtedy jak małe dziecko, ale uspokoiłam go mówiąc, że wróci. Chociaż sama nie byłam tego pewna. - Westchnęłam na tę myśl.
Mia, połóż się spać, jesteś wykończona. - Odparł z troską w głosie i pokazując mi łóżko.
Nie, nie mogę. Muszę czekać na niego. - Odparłam ze smutkiem patrząc w kierunku drzwi.
- Siedzieliśmy tak z Mike'm dłuższą chwilę, gdy usłyszeliśmy kroki, dość długo szedł, ale żadne z nas nie miało zamiaru zobaczyć kto to. Nagle drzwi się uchyliły i oboje z Mike'm zamarliśmy . W progu stał Maks, cały zakrwawiony.

View more

46? prosze ! :*

Pieńkowska.toja
Część 46.
* * *
-Gdy wyszedł z mieszkania, usiadłam głęboko w fotelu próbując uspokoić nerwy. Byłam pewna jak to może się skończyć, ale próbowałam myśleć inaczej, w końcu to jest Maks. - Mówiłam w myślach. Przykryłam się kocem próbując jakoś zasnąć. W końcu miał wrócić, zanim wstanę, więc zobaczymy. - Westchnęłam ciężko otulając się ciepło kocem.
* * *
Oczami Maksa.
- Dojechałem na miejsce w pół godziny. Na wjeździe stało już dwóch mężczyzn, pewnie mają mnie zaprowadzić do niego.-Pomyślałem zgaszając silnik. Wysiadłem z samochodu, gdzie od razu poczułem silne dłonie na swoim ramieniu.
Proszę z nami. - Odparł mężczyzna w czarnym płaszczu, z włosami uczesanymi na bok. Przytaknąłem tylko i udałem się za mężczyzną, drugi zaś szedł tuż za mną. Szedł tak blisko, że w pewnym momencie czułem jego oddech na swoim karku.
Maks, Maks, Maks. Miło widzieć kogoś z rodziny Bruksa.- Usłyszałem głos mężczyzny, lecz nie widziałem go nigdzie.
Pokaż się. - Odparłem lekko nerwowym głosem.
Oto jestem. - Odparł wyłaniając się z ciemności.
Gdzie Mike? Masz mnie, więc uwolnij go.
- Odparłem chcąc podejść do niego bliżej, lecz dwoje ochroniarzy zagrodziło mi drogę.
Jesteś tak samo głupi, jak Twoi martwi rodzice.
- Odparł po czym zacząć śmiać się pod nosem. W tym momencie nie wytrzymałem, chciałem się do niego zbliżyć, lecz jeden z ochroniarzy uderzył mnie prosto w klatkę piersiową. Syknąłem z bólu masując miejsce uderzenia.
Uspokój się, bo chyba nie chcesz, aby moi chłopcy się Tobą zajęli?
- Zapytał wskazując na mężczyzn.
Dobra, czego chcesz?
- Odparłem patrząc na niego uważnie. Przez chwilę nic nie odpowiadał, zasiadł tylko w fotelu wyciągając nogi na biurku i odpalił cygaro.
Wiesz co? masz bardzo ładną dziewczynę.
- Odparł nagle wypuszczając dym.
Nie waż się jej tknąć! - Wykrzyczałem te słowa denerwując się jeszcze bardziej. Chwilę później ponownie poczułem silne uderzenie w klatkę piersiową, lecz tym razem upadłem na podłogę kuląc się z bólu.
Maks, Maks. Spokojnie, nie musisz się tak denerwować, nie mam zamiaru jej nic robić. - Odparł i od razu mi ulżyło. Wstałem z podłogi trzymając rękę na klatce piersiowej, co jakiś czas masując bolące miejsce.
W takim razie mów czego chcesz.
- Odparłem nerwowo patrząc mu wrogo w oczy.
Chcę tylko jednej rzeczy.
- Przerwał i ponownie wypuścił dym z cygara lejąc sobie whisky. Po chwili spojrzał na mnie i odparł.
Twojej śmierci, Maks. Przyrzekłem sobie, że pozbędę się waszej rodziny, więc muszę dotrzymać tego słowa.
- Odparł z uśmiechem popijając zawartość szklanki.
- Nie wytrzymywałem tego jego uśmiechu, musiałem uciec. Nagle poczułem silne uderzenie w głowę i upadłem na podłogę.
* * *

View more

45 ?? ;3

#W Wikson
Część 45.
* * *
Oczami Maksa.
- Zbliżał się wieczór, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Przeprosiłem Mie i wstałem po niego. Na wyświetlaczu był numer nieznany. Od razy pomyślałem o tym przeklętym typie, więc odebrałem.
- Rozmawiałem z nim kilka minut, coraz bardziej się denerwowałem. W chwili gdy zapytałem, czy z Mike'm wszystko w porządku, on tylko powtórzył godzinę i rozłączył się.
Ty cholerny! - Krzyknąłem rzucając telefonem o drzwi, a on rozpadł się na kilka kawałków.
Maks, uspokój się. - Odparła Mia obejmując mnie od tyłu w pasie. Położyła swój podbródek na moim ramieniu i cicho westchnęła.
Mia, dziękuję. Dziękuję za wszystko. - Odparłem i obróciłem się do niej przodem. Przytuliłem ją mocno do siebie i pogłaskałem po głowie.
Ach, Maks. - Spojrzała w moje oczy i położyła obie dłonie na moje policzka.
To ja dziękuję. - Szepnęła i musnęła delikatnie mój podbródek uśmiechając się ciepło. Chciałem się nią jeszcze nacieszyć, lecz musiałem już iść.
Mia, muszę iść.
-Odparłem ze smutkiem w oczach. Mia przytaknęła tylko i spuściła głowę wzdychając ciężko pod nosem. Wiedziałem, że jest jest źle, ale nie miałem innego wyjścia.
Połóż się spać, księżniczko. Wrócę zanim się obudzisz.
- Odparłem unosząc jej podbródek do góry i musnąłem delikatnie jej usta gładząc kciukiem jej policzek.
Kocham Cię. - Szepnąłem i przytuliłem ją mocno do siebie zamykając oczy. Ona odwzajemniła uścisk, lecz po chwili oderwaliśmy się od siebie. Pożegnałem się z nią na koniec czułym pocałunkiem i wyszedłem.

View more

Ile dasz dzisiaj czesci? 😊💕💕😘

Nie wiem, kochani :c
Część 44.
* * *
- Siedziałam i przyglądałam mu się uważnie, gdy nagle zaczął się budzić. Spojrzał na mnie i gestem ręki rozkazał, abym do niego podeszła. Zrobiłam to, podeszłam bliżej, a on przyciągnął mnie na swoje kolana.
Wyspałeś się widzę.
- Odparłam z uśmiechem głaszcząc jego ciepły policzek.
Tak, spałem krótko, ale to wystarczyło abym się wyspał.
- Uśmiechnął się zbliżając swoją twarz do mojej. Zaczął skubać i drażnić moją dolną wargę swoimi ustami i językiem. Podobało mi się to.
* * *
Oczami Maksa.
- Widziałem w jej oczach, że jej się podobało. Chciałem się nią nacieszyć, w końcu sam nie wiedziałem czy przeżyje. - Pomyślałem i w pewnym momencie poczułem, jak Mia ukąsiła mnie w dolną wargę. Do diabła, to było niesamowite. - Pomyślałem i wessałem się w jej usta. Widać było, że czekała na ten moment, bo rozchyliła swoje wargi pozwalając mi na wsunięcie języka. Zrobiłem to i od razu poczułem, jak jej język splata się z moim w namiętnym tańcu. Czułem, jak swoimi dłońmi błądziła po moich plecach, w pewnym momencie odessała się ode mnie i spojrzała głęboko w moje oczy.
Mia, kocham Cię. - Odparłem dotykając jej twarzy.
Maks.. ja też Cię kocham, ponad wszystko.
- Odparła ze smutkiem i wtuliła moją dłoń do jej policzka. Wyglądała tak pięknie. Boże jak ja ją kocham. - Pomyślałem i przytuliłem ją mocno do siebie zamykając oczy.
Mam nadzieję, że nie słyszę tego wyznania po raz ostatni.
- Szepnęła na moje ucho, a ja nie potrafiłem powstrzymać łez.
Mia, przysięgałem Ci, że wrócę, proszę, nie myśl o tym już.
- Odparłem ze smutkiem. Pocałowałem jej główkę i przejechałem dłonią po jej udzie.
W porządku.
- Odparła kładąc swoją dłoń na mojej i splatając nasze palce w jedną całość.
- Uśmiechnąłem się na ten widok i podniosłem głowę. Ona w tym momencie mnie pocałowała i zapomniałem o otaczającym mnie świecie.
* * *

View more

43 ? 😊

Część 43.
* * *
Boję się, że Cie stracę.
- Szepnęłam i podniosłam głowę patrząc mu w oczy. On otarł moje mokre policzka i musnął delikatnie moje usta z uśmiechem.
Nie stracisz. Obiecałem Ci to.
- Odparł i przejechał palcem po moich wargach.
Musimy wrócić. Zatrzymasz się u mnie dopóki nie wrócę.
- Odparł, a ja na te słowa tylko przytaknęłam i wróciłam do samochodu. On dopiero po chwili wsiadł po czym odpalił silnik i ruszyliśmy na stare śmieci.
- Jechaliśmy i jechaliśmy. Robiło się coraz później, a do Nowego Jorku mieliśmy jeszcze 2 godziny. Postanowiłam trochę odpocząć, więc zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.
* * *
Oczami Maksa.
- Nie potrafiłem przestać myśleć o tej całej akcji, musiałem wymyślić jakiś plan, aby nie wpaść w zasadzkę, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Najchętniej bym wyjechał stąd jak najdalej, ale Mike to mój najlepszy przyjaciel, nie mogłem go stracić.
- Odpaliłem papierosa i uchyliłem lekko okno. Było już widać miasto, westchnąłem na ten widok zmieniając biegi. Zaciągnąłem się i wypuściłem dym kiepując za szybę.
- Po godzinie dojechaliśmy. Mia spała tak twardo, że nawet się nie obudziła jak zgasiłem samochód. Wyszedłem z samochodu i otworzyłem drzwi od strony Mii biorąc ją na ręce. Zamknąłem samochód i otworzyłem drzwi od mieszkania wchodząc do środka. Wszedłem do pokoju i położyłem ją na łóżku przykrywając kołdrą.
- Zdjąłem buty i usiadłem na fotelu rozmyślając.
* * *
Oczami Mii.
- Gdy się obudziłam, leżałam na łóżku pod kołdrą, obejrzałam się dookoła i ujrzałam, jak Maks śpi na fotelu. - Uśmiechnęłam się na ten widok. Wstałam biorąc koc i przykryłam go nim ostrożnie, aby się nie obudził.
- Bałam się dzisiejszego dnia. A co jeśli on nie wróci do mnie? - Na tą myśl zeszkliły mi się oczy. Boże, Mia! nie możesz tak myśleć. Myśl pozytywnie. - Nakrzyczałam na siebie w duchu waląc się dłonią w pierś.
- Spojrzałam na Maksa. Wyglądał tak słodko, chciałam w tym momencie się na niego rzucić, szepnąć mu, że go kocham, że jest najważniejszy, ale chciałam, aby się wyspał i miał siły na to spotkanie.- Westchnęłam.
* * *

View more

42? ⭐💞😘😍

Część 42.
* * *
- Patrzył to na mnie, to na mój telefon, w końcu wziął go do ręki i przystawił słuchawkę do ucha.
Nikt nie odpowiada.- Odparł po chwili, wykręcając drugi raz ten sam numer.
Może zostawił telefon w domu, Maks.
- Oparłam próbując go jakoś pocieszyć.
Znowu nic.
- Odezwał się Maks. Widziałam jego zdenerwowanie i jednocześnie smutek w oczach, ale nie mogłam nic zrobić, dopóki nie sprawdzi, czy sen był prawdą. - Pomyślałam chowając telefon, który mi oddał.
Maks, nawet jeśli nie odbiera, to.. to nie oznacza, że coś mu jest. Może jest zajęty.
- Odparłam kładąc dłoń na jego ramieniu i delikatnie zaciskając na nim swoje palce.
Mia, on zawsze odbiera ode mnie telefon, a jak wczoraj z nim rozmawiałem, to powiedział, że czuje się obserwowany. A jak on go dopadł?
- Powiedział to z takim przerażeniem, że sama zaczęłam się bać . Coraz bardziej zaczynałam się bać, gdy Maks o nim wspominał. Miałam tylko nadzieję,że nie jest to prawdą. - Odparłam w duchu po czym złapałam Maksa za dłoń ściskając mocno.
Maks, nie chce Cię stracić.
- Szepnęłam, a on podniósł głowę i ucałował mój nos dotykając wolną dłonią mojego policzka.
Nie stracisz mnie, księżniczko. Obiecuję Ci to.
- Odparł i przytulił mnie do swojego ramienia. Zamknęłam oczy i westchnęłam ciężko.
- Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i od razu pokazałam Maksowi. Dzwonił Mike.
- Odebrałam i zaniemówiłam.
-Po drugiej stronie, to nie był Mike. Głos był o wiele starszy, chciał bym podała do telefonu Maksa, więc to zrobiłam.
- Jeśli on miał Mike'go telefon, to znaczy, że..- Stwierdziłam po czym musiałam wysiąść z samochodu. Zaczęłam chodzić po uboczu łapiąc się za głowę.
To nie może być prawda. - Mówiłam sama do siebie. Nagle wyszedł Maks opierając się o maskę. Podeszłam do niego chcąc dowiedzieć się co chciał od niego.
Maks, czy to był..
- Nie dokończyłam, bo Maks przytaknął. Westchnął głośno i ze zdenerwowania uderzył pięścią w maskę samochodu.
Maks, co on chciał?
- Zapytałam kładąc mu dłoń na ramieniu, a on położył obie dłonie na masce i zamknął oczy.
W zamian za Mike'go, chce mnie..
- Zaniemówiłam. Odwróciłam się i zaczęłam chodzić wokół auta ze zdenerwowania. Chciało mi się płakać. Wiedziałam, że Maks będzie chciał się z nim spotkać, rozumiem to, ale jeśli mu się coś stanie..
- Z moich rozmyśleń wybudził mnie Maks obejmując mnie mocno od tyłu w pasie.
Dobrze wiesz, że muszę się z nim spotkać.
- Szepnął kładąc swój podbródek na moim ramieniu. Nie wytrzymałam i z tego wszystkiego się popłakałam.
- Obrócił mnie przodem do siebie i mocno przytulił całując w głowę.
Nie mogę Cię stracić, rozumiesz? Musisz do mnie wrócić, Maks. Obiecaj mi to, proszę..
- Szlochałam patrząc mu głęboko w oczy.
Obiecuję, skarbie.
- Odparł i ponownie mnie przytulił.
Kiedy masz się z nim spotkać?
- Zapytałam jeżdżąc swoimi dłońmi po jego plecach.
Jutro wieczorem pod domem, w którym zginęli rodzice.
- Odparł ze smutkiem w głosie.

View more

Next