Największe marzenie? :3 ;>

Olciak
Skoczyć ze spadochronu :D
Część 48.
* * *
- Podeszłam do niego i objęłam go delikatnie prowadząc na kanapę. Mike pomagał mi zdjąć mu buty i jego zakrwawioną koszulkę.
Poszłam po miskę z wodą i jakiś czysty ręcznik, wróciłam do niego i uklękłam przed nim wycierając mokrym ręcznikiem jego twarz.
- Wyglądał okropnie. Twarz nie dość, że była cała we krwi, to na dodatek była cała posiniaczona. Jego łuk brwiowy nadawał się do zszycia, ale Maks sie nie zgodzi jechać do szpitala. - Pomyślałam ocierając jego czoło.
- Mike stał z boku, widziałam w jego oczach złość, zaciskał co chwilę w piersi i mamrotał jakieś przekleństwa pod nosem.
Mike.- Odparłam i podałam mu miskę z wodą.
Nalej nowej wody.
- Przytaknął i udał się po nią. Chciałam, aby przez chwilę był przydatny, a nie tylko stał zły. Nie powiem, ja też byłam zła na tego gościa, ale najważniejsze, że Maks jest już z nami, więc powinniśmy zapomnieć, przynajmniej starać się.
Mia, musimy jak najszybciej opuścić miasto.
- Odparł zachrypniętym głosem Maks chwytając mnie za dłoń.
Maks, ale dlaczego?
- Odparłam, ale mi nie dopowiedział, położył głowę na poduszce i zamknął oczy. Najwidoczniej był zmęczony, nie dziwię mu się, więc pozwoliłam mu zasnąć.
- Mike wrócił z czystą wodą, wzięłam ją od niego i dokańczałam zmywanie krwi z jego ciała.
Mia.- Szepnął Mike stojący tyłem w końcu pokoju.
Słyszałem. Musimy wyjechać, nie możemy tu zostać.
- Odparł Mike odwracając się do mnie przodem. Patrzył to na mnie, to na Maksa i ciężko wzdychał.
Maks jest w ciężkim stanie, nie możemy przeczekać kilka dni, jak poczuje się lepiej?
- Zapytałam z troską w głosie i spojrzałam na Maksa, który ciężko oddychał.
Nie, Mia. Maks jest silny, da radę. Wyjedziemy dziś w nocy.
- Odparł stanowczo po czym usiadł na materacu podkulając nogi do siebie i zamknął oczy próbując uspokoić nerwy.
- Nie wiedziałam co mam robić, usiadłam obok Maksa i przyglądałam mu się troskliwie biorąc go za dłoń.
Kocham Cię.
- Szepnęłam cicho i przymknęłam oczy przykładając sobie do ust nasze złączone dłonie. Próbowałam się nie rozkleić, ale nie potrafiłam wytrzymać, gdy tak na niego patrzyłam.
- Nagle poczułam ścisk na swoich palcach, spojrzałam na niego. Miał otwarte oczy i przyglądał mi się z ciepłym uśmiechem.
Też Cie kocham, Mia. - Szepnął i przejechał kciukiem po moim nadgarstku. Ja w tym momencie musnęłam delikatnie jego usta i przyłożyłam czoło do jego czoła patrząc mu głęboko w oczy.
Mike chce wyjechać dziś w nocy.
- Odparłam smutno i westchnęłam pod nosem.
Dobrze.
- Odparł z uśmiechem podpierając się na łokciach. Podniosłam się i spojrzałam na Mike'go, który nam się przyglądał.
Jak tam stary się czujesz? - Zapytał Mike Maksa podnosząc się z materacu.
Lepiej być nie mogło. - Odparł żartobliwie. Chciał się zaśmiać, lecz wyszło to bardziej jak kaszel.
Maks, dlaczego musimy wyjechać? a jak tego nie zrobimy? - Zapytałam i uniosłam jedną brew ku górze.
Zabiją mnie.
- Szepnął.
Największe marzenie 3