50 ? :3

#W Wikson
Część 50.
* * *
Oczami Maksa.
- Stałem z Mike'm przy samochodzie i paliłem papierosa. Rozmawialiśmy z Mike'm o kosztach podróży, mówiłem mu, że zaczyna nam brakować pieniędzy, ale Mike machnął tylko ręką.
Nie martw się niczym. - Powiedział z uśmiechem i ruszył w stronę wejścia.
- Kończyłem papierosa i również udałem się do budynku, gdy nagle usłyszałem jakieś wołanie. Obejrzałem się dookoła, ale nikogo nie dostrzegłem, wiec zlekceważyłem to i udałem się do budynku. Chciałem już wejść, gdy ponownie usłyszałem wołanie, tym razem wyraźniejsze.
- Udałem się za tym odgłosem, który dobiegał zza budynku, gdy nagle nastała przeraźliwa cisza.
Jest tu ktoś? - Zapytałem lekko przerażony patrząc w ciemną przestrzeń przed sobą.
Witaj ponownie, Maks. - Odparł głos za mną. Odwróciłem się gwałtownie i wtedy ujrzałem morderce moich rodziców ze strzelbą mierzoną prosto we mnie.
Co Ty wyprawisz? Przecież robię to, co mi kazałeś. Wyjeżdżam.
- Odparłem cofając się i wbiłem wzrok w jego oczy.
Maks, Maks, Maks.. Zmieniłem zdanie. Wolę mieć pewność, że nic głupiego nie przyjdzie Ci do tej mądrej główki. - Odparł ze złowrogim uśmiechem podchodząc krok bliżej.
Przyrzekam Ci, że nic nie zrobię. - Odparłem cofając się jeszcze w tył, gdy nagle potknąłem się i upadłem na ziemię podpierając się dłońmi.
Przepraszam Cię mój drogi.
- Odparł i wymierzył we mnie lufę. Wbiłem wzrok w oczy mojego wroga i prosiłem, aby tego nie robił.
- Mężczyzna trochę się zawahał, ale po chwili usłyszałem strzał, który trafił mnie prosto w klatkę piersiową. Głowa opadła mi na ziemię, widziałem jak mężczyzna ucieka. Z moich oczu zaczęły spływać łzy. Zastanawiałem się, czy były one spowodowane ze smutku, czy ze szczęścia.
* * *
Oczami Mii.
Maks coś długo nie wraca. - Odparłam patrząc na Mike'go siedzącego na krześle. Podeszłam do okna wyglądając za nie, lecz nie było go nigdzie widać.
Mike, nie ma go przy samochodzie, pójdę go poszukać. - Odparłam i ruszyłam do wyjścia, gdy Mike ruszył za mną. Wyszliśmy przed budynek,ale nigdzie go nie widzieliśmy.
Mike, gdzie on jest? - Odparłam zdenerwowana i zaczęłam rozglądać się dookoła.
Nie wiem, Mia.- Odparł Mike idący za budynek. Poszłam za nim. Rozglądałam się w każdy kąt, Mike również, gdy nagle zatrzymał się w miejscu. Spojrzałam na niego, następnie w kierunku, którym zatrzymał wzrok i zamarłam. Czułam, jak łzy zaczęły napływać do moich oczu. Ruszyłam pędem do ciała Maksa, które leżało na ziemi. Próbowałam coś zrobić, ale Mike podbiegł i wziął go przez ramię. Z ledwością ułożył go na tyle samochodu, gdzie ruszyliśmy do szpitala.
- Mike kazał mi tamować krew, ale nie wiedziałam jak. Podał mi swoją koszulkę, którą przyłożyłam do rany.
Mike, szybciej. - Odparłam przez łzy.
Maks nie odchodź, proszę. Potrzebuję Cię. - Mówiłam przez płacz nachylając się do jego twarzy.
- Minęło kilka minut, gdy dojechaliśmy pod szpital. Na szczęście przed wejściem znajdował się lekarz, który nam pomógł i zabrali Maksa.

The answer hasn’t got any rewards yet.