To się już nazywa głupota. Rozumiem,że mamy tutaj swoje życie fikcyjne i możemy wiele wymyślać,ale nawet w takim życiu to jest śmieszne. Narodzenie dziecka które się poroniło. Moim zdaniem ona nie zasługuje na żadne dziecko patrząc na to jaka jest nieodpowiedzialna.
Co do tego co napisałaś o Dyziu to pewne gdyby nie Natalia byś go tak dobrze nie poznała..Może mały rachunek sumienia/podsumowanie z całego roku co?Bo ty sie z tego cieszysz a jej wbiłaś nóż w plecy i przez Ciebie została z jego dzieckiem sama?Tak tępej dziewczyny jak ty to już dawno nie widziałem.
Tak racja może gdyby nie Ty Natalia nie poznałabym Dyzia. Nie wydaje mi się aby robić jakiś rachunek sumienia ponieważ dobrze wszyscy wiemy jaka jesteś i dlaczego Twój związek się rozpadł. I to wszystko nie stało się przeze mnie. A jeśli chodzi o dziecko to,to nie jest Dyzia na pewno. I wiele razy ten temat był już drążony więc nie wiem dlaczego znowu do tego powracasz. Wciąż nie potrafisz się pogodzić z tym,że on już Cię nie chce w swoim życiu a tyle razy go oczerniałaś jak i przepraszałaś. Daruj sobie takie pisanie do mnie bo tylko znowu się pogrążysz. A jeśli to nie Ty,to kolegi słowa są dla mnie puste i żałosne. Tym bardziej,że piszesz do mnie z anonima,nie potrafiąc napisać mi to ze swojego konta.
Na pewno mniejszy od Ciebie. A butów mam tak dużo, że szafa sie nie zamyka więc nie skorzystam z nowej pary,możesz sobie darować. ? Tak serio to odpowiadałam już na tego typu pytanie chyba z dwa razy 37-38.
Mam o jednego przyjaciela więcej niż przyjaciółki. I każdemu z nich zawdzięczam bardzo dużo. Za wsparcie, wyrozumiałość i za to,że cały czas są przy mnie. A nawet jeśli nie ma ich tutaj to wiem,że nasza przyjaźń była szczera i warta wszystkiego.
Jeszcze kilka lat temu bym uwierzyła w tą całą miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie teraz. Teraz to czas pokaże kogo pokocham i dla kogoś się otworzymy.
Ostatnio działa mi na nerwach jedna Panna, która nie ma za grosz rozsądku i nie potrafi porozmawiać i wyjaśnić pewnej sprawy. Nie zdziwie się jak będzie kolejna która zaraz zniknie z aska i założy nowe konto.. Bo przecież jest ich tak mało.
Nie wiem jak ma reszta, ale mi się wydaje, że gdy kogoś poznaje i mijają te miesiące to dopiero zauważamy ta zmianę w drugiej osobie, a tylko dlatego bo znamy ich już lepiej. Choć oni tego nie widzą i tak nie uważają. A na ogół to tak każdy się zmienia z upływem właśnie czasu bądź zmiana otoczenia. Rzadko chyba ktoś sam z siebie się zmienia.
Zależy w jakich okolicznościach się rozstaniesz z partnerem. U mnie np, nie było problemu na utrzymanie kontaktu czy przyjaźnienie się, bo rozstania na ogół były po dwóch stronach jeśli chodzi o decyzję i w zgodzie.