Ask @ketupak:

🍄

✧† Rozstrojonna †✧
Znalazłam ostatnio przypadkiem wśród szpargałów kartkę pokrytą tekstem, którego tworzenia nie pamietam. Pamietam natomiast do jakiej mojej sytuacji życiowej się on odnosił.
„Jestem pełny sprzeczności. Mogę jeszcze uciec. Zamknąć oczy policzyć do 10, otworzyć je i znów nic nie czuć. Tylko czy warto? Nie jestem w stanie przewidzieć czy jeśli zostanę, to nie zostanę porzucony. Znowu. Boje się relacji, jestem zwyczajnym tchórzem, któremu lubią łamać serduszko. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, pewnym czasie zrywają kontakt, nieważne ile wcześniej dla nich znaczyłem. Tylko oni wychodzą bez szwanku, a ja płaczę w kącie przez następne miesiące. Zawsze obiecuję sobie zbyt wiele, oczekuję jakiegoś głupiego happy endu i gruszek na wierzbie. Nie mogę zrozumieć, że życie to nie bajka, tylko film akcji zaskakujący swoją głupotą i absurdem. Wracając do tematu. Czuję, że to ostatnia sposobność, żeby uciec. W mojej głowie myśli kotłują się, zagłuszając się nawzajem. Nie wiem co jest słuszne. Jeśli ucieknę, będę żałował, a jeśli zostanę? Gdyby takie myśli dopadły mnie w jego obecności niechybnie rzuciłbym się do ucieczki, po cichu licząc, że złapie mnie za rękę i nie pozwoli odejść. Ale jestem tylko małym, głupim naiwnym grzdylem, którego może wykorzystać jak mu się tylko spodoba. Malo kusząca perspektywa. Często się powtarzam? Moje myśli nie maja dziś żadnej logiki, ładu i składu, latają niczym elektrony dookoła mojej głowy.”
Ciężko mi uwierzyć ze od napisania tej formy autorefleksji minęły niedawno dwa lata. To byl pełny łez i rozczarowań czas. Ale znów stoję o własnych siłach i chcę żyć, żyć i egzystować!

View more

Czy możemy pozostać niezmienieni?

tαjєmηi¢zy
Ależ oczywiście, że nie! To by było zbyt proste i piękne. Nawet jeśli my sami będziemy trwać w stagnacji to Świat wciąż pędzi naprzód, nikogo nie obchodzi jednostka, a ogół. Osoba o ponadprzeciętnej wrażliwości na piękno zostanie zadeptana przez szarą masę, spieszącej do swoich własnych izolatek gawiedzi. Jeśli stoisz w miejscu to tak naprawdę się cofasz, jako animal racionale jesteśmy nastawieni na ciągłe ewoluowanie i przy okazji mniejsze lub większe przystosowanie do otaczającego nas środowiska. Środowiska, w którym nic nie znaczymy, lecz brak nam odwagi by się z niego wyrwać. Niestety, ale czas jest tak zwanym bossem w grze zwanej życiem, a co za tym idzie - wszystko się zmienia. Zapadanie w letarg to swego rodzaju próba oszukania swoich własnych neuronów, desperacko poszukujących coraz to nowszych bodźców... Po pewnym czasie wpada się z rutynę, a uczucia zaczynają słabnąć, by w końcu zniknąć i zostawić pustą skorupę ciała, na kształt robota, któremu ktoś wyjął komputer. I choć wszystkie machanizmy działają, niezdolny jest do poruszenia się... Proszę, zmieniajmy się, czujmy, żyjmy i po prostu bądźmy, nie twórzmy niepotrzebnych barier i iluzji, przez które oddalamy się od własnego człowieczeństwa...

View more

Czy możemy pozostać niezmienieni

Po czym poznać, że miłość między chłopakiem a dziewczyną jest prawdziwa?

A dlaczego prawdziwa miałaby być tylko to między mężczyzną i kobietą? A miłość matki do dziecka? Miłość brata do siostry? Miłość człowieka do psa/kota? Skąd wziął się ten irracjonalny i krzywdzący podział na to, co może być prawdziwe, a co nie? Czy naprawdę nasza płeć na warunkować to, do jakich uczuć i emocji mamy być zdolni względem drugiej osoby? Czlowiek to człowiek, bez względu na to jakiej jest płci, koloru skóry czy wyznania. A co do prawdziwej miłości... jeśli jest prawdziwa to nie potrzebuje, żeby ją rozpoznawać...

View more

Moje marzenie od zawsze...

żeby ktoś mnie pokochał.
Zgubiłam się we własnych myślach i emocjach już dość dawno, a teraz desperacko próbuję wypłynąć na powierzchnię i zrozumieć to co się we mnie burzy i nie pozwala mi spokojnie spać. Bo co to za uczucie, kiedy na samą myśl o kimś czuje się niepohamowany smutek lub radość tak wielką, że ma się ochotę zamknąć oczy i zatrzymać tę błogą chwilę i poczucie bezpieczeństwa? Kiedy nagle pojawia się świadomość, że coś się wciąż we mnie pali i wystarczy mocniejszy podmuch, żeby zgasło, lub rozpaliło się na dobre? Kiedy na sam jego widok podnosi mi się ciśnienie i mogę po raz pierwszy od dawna poczuć, że moje serce wciąż bije? Kiedy na ustach błąka mi się niekontrolowany uśmiech, będący odbiciem tego, co gra mi w duszy? Co to za uczucie, że mam ochotę rzucić się mu na szyję i już nigdy nie musieć puszczać? Dlaczego miękną mi nogi, kiedy tylko zanurzam nos w jego koszuli? Co to za dziwne mrowienie, które paraliżuje wszystkie moje zmysły, kiedy nasze palce się stykają? Czy ja jestem jeszcze zdolna kochać? Czy zasługuję na uczucie? Potrzebuję wyciszyć myśli, uspokoić oddech i wziąć rozbieg przed rzuceniem się na głęboką wodę. Zastanawiam się, czy potrafię pływać...

View more

Czego poszukujesz w życiu?

Hmmm... na pierwszy rzut oka banalne pytanie, na które odpowiedź brzmi "szczęście". Jednak wydaje mi się, że to za mało, szczęście jest zbyt ulotne by nim żyć. Ono jest jak wiatr - nieuchwytne, ale przetworzone w odpowiedni sposób może dać mnóstwo energii. Jako egzystencjalny napęd powinno działać bez zarzutu, jednak pojawia się tu pewien niewytłumaczalny jak dla mnie zgrzyt. Miało być pięknie i kolorowo, a zamiast tego zostaje pobojowisko. Budowałam - zniszczono mi je. Cierpliwie zbierałam - odebrano. Chowałam przed innymi - wykradziono mi je. Zamknęłam w złotej klatce - umarło. Szczęście jest jak ptak, dlatego tak ciężko je złapać, a nawet jeżeli się uda, jeżeli Twoje palce zacisną się kurczowo na nim, niczym dłoń małego dziecka bezwiednie trzymająca balkonową poręcz, ono i tak zawsze znajdzie plan B i ucieknie. Jeśli złapiesz dzikiego ptaka musisz go wypuścić na wolność, inaczej zdechnie i nie nacieszysz już nim oczu. Czy nie lepiej pozwolić mu przylatywać kiedy tylko chce i sprawiać by chciał zostać na dłużej? Szczęście to te wszystkie chwile, kiedy rytm naszego serca wygrywa marsza tureckiego, kiedy oczy mrużą się od uśmiechu, a kąciki ust mimowolnie biegną ku górze. Ale każda z takich chwil musi z czegoś wynikać i nie oszukujmy się, ale piramida potrzeb odgrywa tutaj ogromną rolę, bez akceptacji, poczucia bezpieczeństwa czy nawet pełnego brzuszka nijak nie możemy przenosić gór.
Dziękuję za pytanie i życzę chłodniejszego niż dzisiejszy dzień wieczoru.

View more

Rozstrojona, powiedz mi proszę, dlaczego tak często ranimy ludzi których kochamy?

Jacques Paul wan den Wender
Z obawy przed porzuceniem... bo każdy, prędzej czy później zostawi, a ranienie jest chyba jedynym sposobem na sprawdzenie jak bardzo ktoś jest nam wierny i ile jest w stanie znieść... To przykre, że ludzkość przez parę tysięcy lat nie wymyśliła innego sposobu na przekonanie się o uczuciach drugiej osoby niż sabotaż...
Spokojnego dnia życzę ~
A wieczorem napiszę tu fragment wiersza, który ostatnio udało mi się ułożyć, mimo że potrzebuje jeszcze drobnego dopracowania

View more

Rozstrojona wiesz Jak żyć z czułym sercem na tym świecie?Odpowiedz mi proszę, bo wciąż szukam odpowiedzi.

Dziękuję za pytanie.
Szczerze? Sama już nie wiem, moje własne serce miesiącami popadało w stagnację i dwa dni temu pierwszy raz od dawna drgnęło. Z jednej strony Ci zazdroszczę, że czujesz to wszystko, co Cię otacza, z drugiej jednak łatwiej Cię zranić... Myślę, że najważniejsze jest znalezienie tego złotego środka między kompletną znieczulicą emocjonalną, która męczy psychicznie jak toksyczne środowisko, a przewrażliwieniem, przez które nawet najtrwalsze fundamenty zaczynają pękać. Dla każdego może być to indywidualna kwestia, jednak dla mnie kluczem do normalnego funkcjonowania jest akceptacja, bo jeśli sama siebie nie zaakceptujesz, nie licz na to, że zrobi to ktoś inny. Takie rzeczy po prostu się czuje. Podobnie jest z miłością, tak długo jak nie potrafisz pokochać i zaakceptować siebie, swojego życia, swoich wyborów i przeszłości, pokochanie i stworzenie trwałej relacji opartej na podstawowych wartościach będzie niemożliwe, a przynajmniej niesamowicie trudne...
Miłego wieczoru życzę ~

View more

Co się stało Rozstrojona? Czy ten ktoś był Ci bliski?

Szara Pani
Oh, to bardzo miłe, że pytasz... Nie spodziewałam się, że kogokolwiek to może interesować.
Cóż... był bardzo bliski, wspólne plany na przyszłość, niedokończone rozmowy o naszych impulsywnie splatających się niczym palce dwóch obcych sobie dłoni egzystencjach, przyspieszone bicie serc, słowa, które okazały się nie mieć dziś żadnej wartości, głęboki smutek, którego nie potrafiłam wymazać, choć jednocześnie rozumiałam go nazbyt dobrze. Te wszystkie małe i duże rzeczy tak bardzo nas do siebie zbliżały, miało być pięknie i kolorowo. Jednak obietnice były rzucane na wiatr, bez jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistości. Byłam tylko zabawką, czymś na chwilę, żeby odwrócić uwagę od przeciętności tego szarego życia, odskocznią od rzeczywistości.
Nigdy nie sądziłam, że zdrada może tak boleć. Kolejny raz uśmiech z mojej twarzy zostały zmyty przez cieknące strumieniem łzy. Po raz kolejny uwierzyłam i zaufałam za bardzo...
Nie jestem w stanie opisać tego co się teraz dzieje wewnątrz mnie...
Dziękuję Ci bardzo za pytanie, spokojnej pory dnia...

View more