Ask @kwiatlotosu_00:

Co sądzisz o dorosłych (> 20 lat), którzy wchodzą w związki z nastolatkami (15-17 lat)? Uważasz takie relacje za zdrowe czy odnosisz wrażenie, że chodzi w nich o wykorzystanie naiwności dziecka? Czy będąc osobą dorosłą, wyobrażasz sobie siebie w relacji romantycznej z gimnazjalist(k)ą/licealist(k)ą?

♠ Sea Of Eternity ♠
Jeśli dochodzi do relacji romantycznej czy też seksualnej za zgodą obydwu stron — nie widzę w tym nic złego. Nie zamierzam wchodzić z butami w czyjeś prywatne życie, skoro nie oddziałuje ono na bezpieczeństwo moje oraz mych bliskich. Nie obchodzi mnie kto kogo naprawdę kocha, a kto tylko i wyłącznie wykorzystuje. To sprawa, którą ludzie muszą załatwić między sobą. Ingerencja człowieka z zewnątrz, który pojawia się nagle i wywołuje zbędne zamieszanie swymi poglądami w niczym nie pomoże, w najgorszym przypadku dodatkowo pogorszy sytuację, a chyba nie o to w tym chodzi.
Za parę tygodni ukończę edukację, zatem jeszcze mogę zaliczyć siebie do zwyczajnej uczennicy, nieco starszej od tych, które miałaś na myśli, jednakże nie sądzę, by miało to cokolwiek zmienić. Zapewne miałaś na myśli, że mając osiemnaście lat na karku automatycznie jest się osobą dorosłą, posiadającą nieco inne priorytety. Interesujący tok myślenia, muszę przyznać.
Jeśli dany chłopiec, bądź mężczyzna jest w stanie zainteresować mnie swą osobą — nie zwracam uwagi na jego wiek, jeśli nie jest on posiwiałym staruszkiem, rzecz jasna, są jednak pewne granice w mym guście. Ostatnimi czasy wpadł mi w oko dwudziestopięcioletni facet i nie uważam tego za przejaw chorego zachowania z mojej strony. Posiada znakomite poczucie humoru, podzielam jego zdanie w wielu sprawach, czasem jest niezwykle infantylny, ale potrafi również zachować się, jak na jego wiek przystało. Z wyglądu również niczego sobie. Ten typ urody, od którego nie potrafię oderwać wzroku, do tego gęste, czarne włosy zaczesane do tyłu, lecz nie utrzymane za pomocą jakiegokolwiek lakieru czy też gumy do włosów, toteż na większym wietrze każdy kosmyk fruwa w inną stronę, co wygląda olśniewająco w jego przypadku, no i kolczyki w uszach oraz luźny, aczkolwiek zadbany styl. Wygląda, jak zwyczajny licealista, nie jak właściciel knajpy.
Mając za miesiąc skończonych dziewiętnaście lat popełniam obrzydliwy grzech, zadając się z mężczyzną o sześć lat od siebie starszym? Nie sądzę. Czucie się dobrze w czyimś towarzystwie, lecz zrezygnowanie z kontaktu wyłącznie ze względu na wiek, byłoby totalną głupotą. To dotyczy każdego, nie tylko mojego przypadku. Ilu ludzi — tyle historii. Każda pisana innym atramentem, na innym papierze. Nie warto porównywać ich do siebie.

View more

Wyobraź sobie, że w swoim ogródku możesz zasadzić roślinę. Ale nie byle jaką, bo od starego druida, dla którego wcześniej udało Ci się zrobić coś dobrego. Owe nasiono daje wyjątkowe plony, ponieważ w trakcie wzrostu karmi się Twoimi emocjami. Jak myślisz, co z niej wyrośnie? Będzie dawała owoce?

Natsuhi
Opiekowanie się taką istotą byłoby strasznie problematyczne. Skoro żywi się mymi emocjami, z czasem będzie coraz bardziej zachłanna i wyssie je ze mnie całkowicie. Być może uzna wówczas, iż nie jestem jej już potrzebna i rozpocznie poszukiwania nowego żywiciela, a mnie — w najlepszym przypadku — pozostawi na pastwę losu. Beznadziejny scenariusz, aczkolwiek najbardziej prawdopodobny.
Jeżeli zaś, jakimś cudem, powstałaby między nami szczególna więź i opiekowałybyśmy się sobą nawzajem, spoglądałabym na nią raczej ze współczuciem. Marne miałaby pożywienie, zapewne częściej chodziłaby głodna. Wyobrażam ją sobie jako wysuszoną, powyginaną, bezowocną roślinę, wzbudzającą rozpacz, a momentami nawet obrzydzenie. Wielu określiłoby ten widok paskudnym, jestem tego pewna. Obumarłaby prędko, wraz ze mną.
Spodziewałeś się tego, prawda, drogi druidzie? Co zamierzałeś osiągnąć ofiarując mi owe nasiono? Interesujące. Zapewne miałam wyciągnąć z tejże lekcji jakieś wnioski, ale skąd pewność, iż je zrozumiałam? Wybrałeś nieodpowiednią osobę do tegoż zadania, starcze. Niechaj będzie ci szkoda nieszczęsnej rośliny, nie mnie. Skazałeś ją na okrutny los.

View more

Czy wychowasz swoje dziecko w sposób, w jaki Ciebie wychowali Twoi rodzice?

Na chwilę obecną nie jestem pewna tego czy kiedykolwiek zapragnę założyć rodzinę. Póki co temat ten jest dla mnie bardziej katorgą, aniżeli relaksującą kwestią. Wciąż bawi mnie twierdzenie mych przyjaciół, iż byłabym dobrą matką. Nie mam pojęcia w jaki sposób doszli do takich wniosków, gdyż osobiście uważam, że daleko mi do odpowiedzialnej opiekunki. Nie posiadam cierpliwości ani umiejętności konwersowania z dziećmi i zazwyczaj staram się je ignorować, by niepotrzebnie nie wybuchnąć gniewem i nie usłyszeć płaczu, który byłby kresem mej wytrzymałości psychicznej.
Jednakże postaram wyobrazić sobie swe potomstwo, ponieważ wydaje mi się to całkiem interesujące. Na pewno wpajałabym mu nieco inne wartości, niż robili to rodzice w stosunku do mnie, aczkolwiek nie narzucałabym się. Pozwoliłabym wybrać ścieżkę, którą pragnie podążać, nawet, jeśli byłaby ona destrukcyjna. Stwierdziłabym, iż uczyniłam to samo za młodu i potrafię pojąć tę decyzję. Stałabym się oparciem, znakomitym słuchaczem oraz spokojnym mówcą, obdarowałabym je uczuciami i ludzkimi odruchami, których sama nie otrzymałam będąc w miejscu najbardziej niebezpiecznym. A przynajmniej starałabym się tak właśnie czynić.
Nie wiem, co przyniesie przyszłość i jak wpłynie na mą osobę. Jesteście świadkami tego, jak bardzo ewoluowałam w ciągu dwóch lat funkcjonowania na tym koncie, nie licząc wielu poprzednich, z których, zapewne, niewielu mnie pamięta, bądź chociażby kojarzy. Być może me podejście do tejże sprawy, jak i wielu innych ulegnie całkowitej zmianie. Czas pokaże. Obecnie wiem, iż dzieci to nie moja bajka.

View more

co myślisz o nastolatkach nadal bawiących się lalkami? czy według Ciebie to dziwne?

uosobienie infantylizmu
Chciałabym w przyszłości zakupić parę lalek dollfie/bjd doll, gdyż uważam je za niezwykle osobliwe i będące idealnym dopełnieniem pokoju, w którym będę spędzać większość wolnego czasu. Do tanich nie należą, zatem trzeba pomyśleć o oszczędzaniu pieniędzy.
Niektórzy kolekcjonują modele samochodów, inni zaś pocztówki, zatem dlaczegóż posiadanie lalek miałoby być w jakimkolwiek stopniu dziwne? Ilu ludzi — tyle upodobań. Nawet, jeśli są to najzwyczajniejsze w świecie Barbie, a ich posiadaczką jest trzydziestoletnia kobieta, która czasem uszyje im ubrania, dokupi akcesoria, własnoręcznie zbuduje domek, udostępni ich zdjęcia na portalach społecznościowych z dopiskiem "moja pasja" — co w tym złego? Mam uznać ją za dziecinną? A może za śmieszną? A jeśli chłopiec posiada lalki, to mam go zwyzywać i ośmieszyć publicznie?
Nienawidzę plucia jadem w innych ze względu na ich zainteresowania. Nie krzywdzą one ciebie ani twych bliskich, to nie potępiaj ich i nie mieszaj w czyimś życiu zupełnie niepotrzebnie. Lepiej podążać za głosem swego serca, aniżeli obawiając się odrzucenia przez środowisko, ślepo podążać za modą zupełnie odmienną od naszych upodobań.
Pamiętam, że za dziecka miałam sporą kolekcję zabawkowych samochodzików. Metalowych, niektóre były z otwieranymi drzwiami. Uwielbiałam bawić się nimi na parapecie w swym pokoju, bądź też w ogrodzie na chodniku. Nigdy nie przepadałam za lalkami. Zazwyczaj rozbierałam je, wyrywałam im kończyny i zakopywałam w ziemi. Byłam specyficzną dziewczynką. Gdy rówieśnicy się o tym dowiedzieli — mianowali mnie określeniem "chłopczycy" i twierdzili, że powinnam być jak inne dziewczynki. Nie rozumiałam dlaczego, dalej nie rozumiem.
Zmieniać się, bo ktoś tak chce? Śmieszne.

View more

Masz takie wspomnienie, o którym nie jesteś w stanie powiedzieć czy przydarzyło Ci się naprawdę? Może było tylko snem albo zasłyszaną gdzieś kiedyś historią.

horrorloci
Jego szkarłatne włosy niedbale powiewały na wietrze, zaś zielone oczy wydawały się niezwykle zmęczone. Ledwo dawał radę stać na swych chudych nogach. Wyglądał, jakby miał za chwilę upaść. Bez chwili namysłu podbiegłam do niego i spytałam, co się stało. Wbił we mnie swój pusty wzrok, po czym stracił przytomność.
Odwiedzałam go każdego dnia w szpitalu aby nie czuł się samotny. Nie robiłam tego z litości, po prostu martwiłam się o niego. Oddychał niezwykle ciężko, serce biło mu nierówno, a ciało miał wychudzone. Opuszkiem palców dotknęłam policzka tego enigmatycznego chłopca. Poczułam ciepło i ucieszyłam się — zdałam sobie sprawę z tego, iż walczy. Każdy czas wolny spędzałam w czterech ścianach białego pokoju.
Pewnego dnia, tuż po uchyleniu drzwi, ujrzałam postać siedzącą na łóżku. Obudził się. Ponownie rzucił mi spojrzenie, lecz różniło się ono od tego, którym obdarował mnie podczas naszego pierwszego spotkania. Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu, miałam ochotę przytulić go najmocniej, jak tylko potrafię. Podeszłam i spytałam go o samopoczucie. Odpowiedział, iż ma się dobrze i jest mi wdzięczny za opiekę nad nim. Był to najprzyjemniejszy dla ucha głos, jaki kiedykolwiek słyszałam. Otworzyłam okno i znów ujrzałam ten cudowny taniec karmazynowych włosów. Usiadłam na krześle obok łóżka. Przedstawiliśmy się sobie, pożartowaliśmy, podzieliliśmy się częścią swej historii. Dowiedziałam się, iż D. był sierotą wychowywaną przez wujka tyrana oraz ciotkę kurtyzanę. Pewnego razu uciekł z "domu", gdyż miał dość panującej tam atmosfery oraz podłego traktowania siebie samego przez wszystkich wokół. Spał gdzie popadnie, chodził głodny, nie posiadał nikogo. Rozważał popełnienie samobójstwa, lecz wówczas spotkał mnie. Uśmiechnęłam się mimowolnie i rzekłam: "Tego dnia szłam właśnie na pobliski most, by z niego skoczyć. Nasze spotkanie musi być przeznaczeniem". Odwzajemnił uśmiech, a kosmyki karmazynowych włosów opadły mu niedbale na twarz. Tak właśnie zaczęła się nasza historia.

View more

brak pytania — wypisz tutaj swoje myśli.

Wiele lat temu zapieczętowałam swą duszę łańcuchami pesymizmu, by w przyszłości uchronić siebie przed niepotrzebnymi emocjami. Przez pewien okres czasu było wygodnie, kroczyłam ścieżką stworzoną z dystansu do całego świata oraz istot nań egzystujących. Nie przejmowałam się wieloma rzeczami, wolałam je ignorować, usilnie wpajać sobie, że nie ma sensu zawracać sobie nimi głowy. Zanim się spostrzegłam, moje serce wypełniła nienawiść, którą plułam w kogo popadnie, niczym bazyliszek jadem. Zatraciłam się w szarości oraz monotonii, którą sama wokół siebie stworzyłam. Straciłam zaufanie do swej osoby, mętlik w głowie zakłócił funkcjonowanie. Krzyczałam przez łzy, jak bardzo pragnę umrzeć. Łańcuchy wbiły się w mą skórę, powodując przeraźliwy ból, krew kapała na ziemię, a ja spoglądałam na nią pustym wzrokiem. Utraciłam człowieczeństwo, a raczej sama się go pozbyłam.
Pieczęć daje się we znaki za każdym razem, gdy podejmuję decyzje, których skutków nie jestem pewna. Wówczas mam ochotę uciec, zaszyć się gdzieś w cieniu i poczekać na samoistny rozwój sytuacji. Nie bez powodu ktoś kiedyś nazwał mnie odwieczną uciekinierką, lecz nie miałam mu tego za złe. Cenię sobie ludzi szczerych oraz tych, którzy potrafią swymi słowami dotrzeć chociażby na ułamek sekundy w głąb mej duszy. Nieważne ile razy próbować będę zmienić swój żywot, łańcuchy nigdy nie pękną.
Jednakże obecnie jest inaczej, potrafię szczerze się uśmiechać, płakać ze śmiechu lub radości. Pewne uczucia oraz odruchy powróciły, nie stałam się marionetką, a zawdzięczam to przyjaciołom oraz bliskim, którzy potrafili mentalnie przywalić mi w twarz i rzec "Zastanów się nad tym, co robisz oraz przede wszystkim — kim jesteś". Do śmierci pozostanę im dłużna.
— Łańcuchy pesymizmu —

View more

✞Widzisz chłopca, który skacze z budynku. W trakcie "lotu" krzyczy, że nie chciał tego robić, ale musiał. Po chwili upada obok Ciebie na beton. Nie żyje. Grupka gapiów stoi wokół niego, jedna osoba dzwoni na 112. A Ty, co robisz? Jakie są Twoje refleksje? ✞

✞ஓDαɨʍ๏ɲஓ✞
W swym życiu zdążyłam poznać wielu samobójców. Zarówno tych atencyjnych, jak i niezdecydowanych oraz zdecydowanych. Z każdym typem należy obchodzić się inaczej, gdyż kierują nimi zupełnie inne wartości. Przeżyłam śmierć dwóch kolegów, którzy nie potrafili pogodzić się ze swym egzystowaniem. Nie czułam wówczas nic, prócz pustki. Jakby ktoś wyrwał wszystkie emocje towarzyszące chwilom, jakie z nimi spędziłam.
Nie potrafię stwierdzić, co zrobiłabym na widok zupełnie obcego chłopca skaczącego z budynku. Zapewne stałabym jak słup soli i podążała wzrokiem za jego ciałem bezwładnie lecącym w kierunku twardego, zimnego betonu. Rozlegający się wokół krzyk przechodniów wybudziłby mnie z chwilowego paraliżu. Szybko przeanalizowałabym sytuację i odeszła, gdybym stwierdziła, iż nie jestem potrzebna. Nie chciałabym bez większego sensu plątać się innym pod nogami.
Jakie są moje refleksje? Co było powodem jego czynu. Wykrzyczał, że nie chciał tego zrobić, ale musiał. Z byle błahostki nie zakończyłby swego życia, zatem chodziło o coś naprawdę poważnego. Powinnam odczuwać podziw względem tej osoby czy zwyczajny żal? A może nic z tych rzeczy? Nie mam pojęcia. Stało się, czas nie zostanie cofnięty, kolejny człowiek odszedł z tego świata — tego mogę być pewna. Reszta pozostanie dla mnie zwyczajną zagadką, której nie powinnam rozgrzebywać z szacunku dla zmarłego.

View more

Co sądzisz o mocnym makijażu?

Nigdy nie byłam zwolenniczką mocnego ani jakiegokolwiek makijażu. Moim zdaniem oszpeca on twarze kobiet i z dnia na dzień doprowadza do coraz to mocniej widocznej złej kondycji cery. Nie potrafię zrozumieć czy płeć piękna jest aż tak zakompleksiona na punkcie swego wyglądu, czy może podąża za idiotyczną modą uczynienia ze swego lica abstrakcyjnego dzieła, które rozświetlone jest przeróżnymi kolorami albo niezwykle matowe i ponure.
Uwielbiam naturalność. Piegi oraz wszelkiego rodzaju niedoskonałości dodają naszym twarzom niezwykłego uroku, lecz my wolimy je zakrywać i udawać, że nie istnieją. Domalowujemy sobie brwi lub usta, gdyż nie podoba nam się ich naturalny i osobliwy kształt. Spoglądamy na inne osoby z niepohamowaną zazdrością, ponieważ nie wyglądamy równie dobrze, a przecież usilnie do tego dążymy.
Idiotyczny schemat idealnego człowieka wciąż krąży po świecie i wielu ludzi nie potrafiąc zrozumieć, iż on zwyczajnie nie istnieje, traktuje siebie jak rzecz, którą można modyfikować na przeróżne sposoby oraz pozwalać oceniać innym.
Jednakże nie zamierzam nikomu prawić kazań, nie zrozumcie mnie źle. Wyrażam jedynie swoje osobiste zdanie na temat, którego nigdy nie będę w stanie w pełni zrozumieć.

View more

twoje serce — chłodne jak lód? gorące jak żar? a może mieszane?

Jeszcze jakiś czas temu bez wahania określiłabym swe serce jako lodowate. Ignorowałam cudze problemy, zakrywałam uszy słysząc wołania o pomoc, przechodziłam obojętnie obok tych, co upadli i nie byli w stanie powstać o własnych siłach. Takie życie wydawało mi się wygodne. Chciałam, by wszystko zawsze kręciło się wokół mnie, liczyły się tylko i wyłącznie moje pragnienia. Jedyne, co dzięki temu uzyskałam, to niezwykle męczące uczucie pustki. Nie potrafiłam na niczym się skupić, przestałam rozumieć samą siebie. Zatarły się wszystkie możliwe granice. Byłam marionetką we własnym, wyimaginowanym świecie. Znienawidziłam siebie.
Na szczęście zawsze byli przy mnie ludzie pamiętający gorąc bijący od mego życzliwego niegdyś serca. Wspierali, wyciągali pomocną dłoń, mimo iż potrafiłam bestialsko ją odrzucać. Wówczas dotarło do mnie, że to ja byłam tą, która najbardziej potrzebowała pomocy. Zamykając się na cały świat doprowadziłam się do naprawdę opłakanego stanu.
Obecnie moje serce można nazwać "mieszanym", lecz wciąż wiele w nim powolnie topniejącego lodu. Bywam niezwykle troskliwa, lecz potrafię również odwrócić się do kogoś plecami i udać, że nic złego się nie dzieje.

View more

W życiu zawsze będzie się czegoś żałowało. Czy jest coś czego żałujesz Ty? Coś co najbardziej utkwiło Ci w pamięci i czego nie możesz z niej wyprzeć?

White Snake
W swej egzystencji zdążyłam popełnić wiele błędów mniej lub bardziej znacząco wpływających na losy moje oraz moich bliskich. Do większości nie wracam już wspomnieniami, by niepotrzebnie nie zaśmiecać umysłu, co nie oznacza, że w pewnym stopniu ich nie żałuję. Długo podążała za mną nić wyrzutów sumienia, której z czasem nauczyłam się wyzbyć. Każde potknięcie zaliczamy do doświadczenia życiowego, wpływającego na ukształtowanie naszej osobowości, zatem idiotycznym byłoby notorycznie łkać nad rozlanym mlekiem. Wszystkiego nie da się naprawić, czasem trzeba pozostawić stare śmieci za sobą i ustalić nowy cel.
Jednakże wydarzenia pewnego okresu odcisnęły bolesne piętno w mym sercu. Wychodzę na cholerną masochistkę, cofając się myślami do czasów pierwszej klasy gimnazjum i mego pierwszego związku, lecz czasem zwyczajnie tego potrzebuję. Wiele razy tutaj o tym pisałam, zdaję sobie z tego sprawę, aczkolwiek były to najważniejsze chwile mego żywota, które w znacznym stopniu wpłynęły na to, jaka obecnie jestem. Przypominam sobie głupią dziewuchę, którą wówczas byłam, jak wiele istotnych spraw schrzaniłam, jak oszukiwałam samą siebie. Chłopiec nie był bez winy, swoje za uszami miał, to oczywiste. Mimo wszystko jakaś cząstka mnie usilnie wręcz każe mi myśleć, iż rozpad tej więzi wynikł głównie z mego braku doświadczenia, aniżeli z jego specyficznego zachowania. Łatwiej mi wówczas przetrwać resztki bólu i uśmiechnąć się delikatnie wspominając nie tylko złe chwile, ale również te radosne, za które z całego serca jestem mu wdzięczna.
Prawda, iż czas leczy rany. Trzeba tylko uważać, by niepotrzebnie znów ich nie otworzyć.

View more

🌬 Opowiedz o swoim stanie uczuć

☞∂υѕѕ¢αт☜
Prawisz mi morały, każesz podnieść głowę do góry i dumnie podążać przed siebie. Sądzisz, iż to takie proste, że same słowa wystarczą. Nie jesteś mym mentorem, nigdy nie byłeś, nie miałeś nawet szans, by kiedykolwiek nim zostać. Mam do Ciebie pytanie, a może nawet parę pytań, cóż. Czy kiedykolwiek czułeś przeraźliwy ból przeszywający wszystkie wnętrzności, powodujący mdłości oraz paraliżujący całe, drżące ciało? Doświadczyłeś nagłego, długotrwałego skurczu serca, gdzie już po parunastu sekundach dławiłeś się łzami? Kaszlałeś tak, jakbyś miał wypluć płuca? Zacząłeś zadawać sobie różne pytania, tworzące w umyśle istny chaos, nad którym nie sposób zapanować? Miałeś przed oczyma najgorsze wspomnienia swej niezmiernie irytującej egzystencji pozbawionej polotu? Czy po tym wszystkim odczułeś wewnątrz siebie chłód oraz pustkę, zapominając na ułamek sekundy kim jesteś i gdzie się znajdujesz? Nie? Ojej, jak mi przykro, doprawdy. Nie spoglądaj na mnie z taką zdziwioną miną i wyjdź wreszcie z mej głowy, cholerna imaginacjo zidiociałego człowieka. Zrozumiałam już, że nigdy nie zdołam pojąć samej siebie nawet, jeśli podświadomie wciąż się o to staram. Zabiję w sobie ostatnią cząstkę optymizmu, chociażbym miała zwijać się z bólu do końca swych dni. Przyzwyczaję się do tego, albo do reszty oszaleję i pociągnę za sobą na dno każdego, kto będzie zbyt blisko. Ja nie posiadam łańcuchów pesymizmu, ja nimi jestem.

View more

A co jeśli samodoskonalenie się nie jest odpowiedzią, co jeśli odpowiedzią jest autodestrukcja?

Mizu
Dążąc do samodoskonalenia stawiamy na swej drodze mosty niemożliwe do przebycia. Zarywające się od nadmiaru trudnych decyzji, posiadające duże ubytki powstałe z porażek i zawahań. Spoglądamy na nie zastanawiając się, dlaczego pozwoliliśmy im powstać, jak je naprawić, bądź zniszczyć, jeśli są wyjątkowo potworne. Niektórzy nie są w stanie podołać własnym oczekiwaniom i doprowadzają siebie samych do gnuśności wyniszczającej ich powoli oraz niezwykle boleśnie od środka. Wówczas rozpoczyna się proces autodestrukcji, niemalże niemożliwy do zatrzymania. Osoby o słabej sile woli natychmiast polegną, oddając się w ramiona zaburzeń psychicznych, dotkliwych bardziej lub mniej, w zależności od ukształtowanych receptorów bólowych. Jednakże istnieją tacy, którzy wraz ze zdobytym doświadczeniem życiowym nauczyli się pokonywać takowe wyzwania i poradzą sobie nawet z największymi komplikacjami. Bywa, że ludzie z biegiem czasu przyzwyczajają się do swej autodestrukcyjnej osobowości i to ją uważając za właściwą, egzystują posępnie, aczkolwiek zasadniczo stabilnie. Sama przynależę do tychże istot, co raczej żadną niespodzianką dla nikogo nie będzie. Mur, który postawiłam parę lat temu, zaledwie po kilku miesiącach stał się zbyt wysoki, by go pokonać. Dlatego staż mój w tej sprawie uznać można za całkiem imponujący. Nie ma czym się chwalić, aczkolwiek nie widzę również powodu, by na ten temat milczeć.

View more

Jaka herbata jest najsmaczniejsza? 🌿

☞∂υѕѕ¢αт☜
Gorąca herbata z lipy wlana do kubka w lilie. Lodowate, wilgotne i lekko drżące dłonie ogrzewają się za jego pomocą. Smak nieco mdły, lecz zamoczone w niej usta upijają łyk za łykiem, rozgrzewając całe ciało. Nierówny oddech, zachrypnięty głos, zmęczone oczy wpatrujące się w ekran monitora, podziwiając kolorowe, zwinne postacie pogrążone w bitwie na śmierć i życie. Tuż obok, na komodzie z barkiem postawiony telewizor, z którego głośników wydobywają się dźwięki polskiego serialu, będące miodem dla ledwie słyszących już uszu. Cytrynowy kolor ścian idealnie komponujący się z meblami z jasnego drewna. Dobiegający z kuchni odgłos czajnika, w którym właśnie zagrzała się woda na czarną kawę. Roznosząca się po pomieszczeniu woń męskiej wody toaletowej. Przymrużone powieki, zamazujący się obraz, dłonie poszukujące okularów. Za oknem gałęzie drzew tańczące w rytm wiatru, resztki topniejącego śniegu oraz ludzie ostrożnie poruszający się samochodami. Dreszcze, drętwienie lewej ręki, pobolewanie serca. Herbata się skończyła, czas zaparzyć nową, być może tym razem uda się oczyścić umysł chorowitego dziewczęcia.

View more

Łańcuchy Pesymizmu, jak Twoim zdaniem smakuje miłość?

Radioactive.☢
Nie pamiętam już smaku sprzed czterech lat, gdy kochałam najmocniej na świecie, całym sercem. Była to moja pierwsza, a zarazem jedyna dotychczas sympatia, za którą wciąż odrobinę tęsknię. Trudno jest mi spojrzeć na kogokolwiek tak samo, jak na niego. Nikt nie wzbudza we mnie tak skrajnych emocji, lecz nie przytłacza mnie to ani trochę. Nie jestem typowym dziewczęciem kochającym sukienki, buty na wysokim obcasie, randki w drogiej restauracji lub w kinie, spacerowanie trzymając się za dłonie, czułe słówka na dzień dobry i na dobranoc, przesadna romantyczność, a zakupy oraz rozmowy o makijażu doprowadzają mnie do furii. Wolę wyjść na piwo i porozmawiać o głupotach, wspólnie pograć w mmorpg, obejrzeć horror, poopowiadać straszne historie, poprzekomarzać się. Jestem głośna i energiczna. Lubię krzyczeć, zarażać ludzi dobrym humorem, obracać smutki w żart, nie przejmować się błahostkami, nosić luźne ubrania i robić głupie miny. Śmiało można określić mnie mianem "chłopczycy", co nie oznacza jednak, że mało we mnie kobiecości, wręcz przeciwnie. Po prostu jestem sobą i nigdy nie staram się udawać kogoś, kim nie jestem, wyrosłam z tego lata temu. Nawet, jeśli doszłoby do tego, iż obiekt mych westchnień nie odwzajemniałby mych uczuć – nie czułabym się źle z tego powodu, gdyż nie potrzebuję "typowych" namiętnych zachowań. Radość sprawi mi samo przebywanie obok tej szczególnej osoby, jeśli obie strony będą się świetnie bawić w swoim towarzystwie. Dobry kumpel ze mnie, tak mi się zdaje.

View more

Jaką historię opowiadasz swoim życiem?

Na pierwszy rzut oka osobom postronnym wydawać może się, że historia zapisana na kartkach mej egzystencji jest typowymi, nastoletnimi okruchami życia, zupełnie nie różniącymi się od innych, lecz po dłuższej analizie mych przygód dojść można do wniosku, iż lepszym określeniem jest jednak dramat. Mimo wszystko, z mojego punktu widzenia jest to głównie komedia ze szczyptą romansu przeplatana grubą nicią dramatu. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę w pełni usatysfakcjonowana ze swego istnienia, ponieważ zbyt wiele w nim przeróżnych komplikacji dających mi mocno w kość, aczkolwiek postawiłam sobie pewne cele, do których dążę, zatem sądzę, iż najgorzej nie jest. Z przewrażliwionej, zdystansowanej histeryczki przeszłam do rozchwianej emocjonalnie, chłodnej szarlatanki – trudno stwierdzić, czy zmiana ta wyszła mi na dobre, ponieważ brzmi równie beznadziejnie, co poprzedni stan mej osobowości. Nieraz doszłam do wniosku, że posiadanie lodowatego serca bywa mniej destrukcyjne, niż bycie ciepłą kluchą. Daleko mi jednak do użalającej się nad sobą dziewczynki, poszukującej wszelkiego rodzaju pomocy u bliskich, czy też zwyczajnych znajomych. Wyrosłam z tego typu idiotyzmów, które towarzyszyły mi głównie podczas gimnazjalnego życia. Obecnie o moich problemach oraz wewnętrznych przemyśleniach wiedzą jedynie ci najbliżsi i to w zupełności mi wystarcza. Co prawda – wiele można wyczytać z mego profilu, gdyż opisywanie niektórych chwil z mego żywota daje upust nagromadzonym w duszy emocjom, jednakże staram się działać ostrożnie, byście mimo wszystko odczuwali pewien niedosyt z powodu tajemniczości tego miejsca. Ta historia nie jest banalna, trzeba przysiąść, oczyścić umysł i oddać się w objęcia bezdennej kontemplacji, by pojąć cokolwiek. Sama zważać muszę na każdy krok, by nie zniszczyć swego szklanego świata i nie ubrudzić go krwią. Na czynności ludzi z zewnątrz wpływu nie mam, lecz bez chwili zawahania potrafię jednym ruchem, za pomocą odłamków, zranić każdego intruza, by pożałował on wplątania się w nie swoją bajkę.

View more

Napisz coś o mnie, kolorowooki kocie.

Toksyczny dupek.
Oboje znajdowaliśmy się na dnie. Zdesperowani outsiderzy pragnący zniknąć z tego świata. Wulgarni, apodyktyczni, chłodni, prawdziwe żywe trupy omijane przez większość społeczeństwa szerokim łukiem. Pamiętam, gdy z początku nienawidziliśmy siebie nawzajem i próbowaliśmy zniszczyć sobie życie. Posiadaliśmy grupy sojuszników, którzy towarzyszyli nam w tej idiotycznej wojnie. Strasznie zawzięte bestie z nas były, w sumie dużo się nie zmieniło od tamtej pory, po prostu teraz działamy racjonalniej. Z czasem nasze stosunki stawały się nieco bardziej neutralne, niż wrogie, aż w końcu potrafiliśmy przeprowadzić ze sobą względnie spokojną konwersację. Zaczynało się niewinnie, od zwyczajnych tekstów typu: "Co u Ciebie?", "Jak mija dzień?", aż w końcu tematów do rozmów pojawiało się coraz więcej i więcej, w niczym się nie ograniczaliśmy, poruszaliśmy nawet te sprawy, które przywracały nieprzyjemne wspomnienia oraz wywoływały ból w naszych sercach. Wymieniliśmy się numerami telefonów i dzwoniliśmy do siebie o każdej porze dnia i nocy, jeśli tylko mieliśmy ochotę usłyszeć swój głos, a zdarzało się to bardzo często. Od wrogów po najlepszych przyjaciół, nierozłącznych bratnich dusz, zawsze kroczących razem, po każdej ze ścieżek, walcząc ramię w ramię z każdym przeciwnikiem, nieważne jak potężnym i bezwzględnym. To my tu jesteśmy potworami, pamiętasz? Tak nas zwali ci poprzedni, co nadepnęli nam na odcisk. Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Zabawny, rozczulający, miły, odważny, inteligentny, przystojny, roztropny, mogłabym wymieniać Twe wspaniałe cechy charakteru godzinami, ale nie mam zamiaru Cię za bardzo rozpieszczać, sukinsynu. Męczymy się ze sobą już ponad pięć lat i sądzę, iż trwać u swego boku będziemy do usranej śmierci, ponieważ łączy nas więź, której nie potrafię opisać zwykłymi słowami. I tak, pamiętam naszą cholerną obietnicę. Wieszamy się razem.

View more

Co według Ciebie najtrudniej jest osiągnąć w życiu? Masz coś takiego?

W mej egzystencji nadszedł moment, gdy nostalgia wraz z melancholią wkroczyły do mego umysłu tanecznym krokiem, wywołując w nim chaos, nad którym nie sposób zapanować. Poczułam jak ponownie upadam, lecz ku memu zdziwieniu – podniesienie się i ustanie na równe nogi nie zajęło mi zbyt wiele czasu, jakbym powoli stawała się odporna na takowe sytuacje. Wciąż chwiejąc się lekko podążam ścieżką powstałą z odłamków wspomnień potłuczonych niczym szkło, lecz nie sprawia mi to tak wiele bólu, jak kiedyś. Potrafię ugościć złe myśli w sercu, zrozumieć je i opanować. Jest to dla mnie destrukcyjne za każdym razem, aczkolwiek uważam to za nieodłączną część mnie, która zdążyła mnie wiele nauczyć. Figuruję jako chwiejna emocjonalnie, splugawiona istota i jestem tego w pełni świadoma. Mając dosyć usilnego próbowania zagłuszenia części swej osobowości – pewnego dnia na spokojnie przeanalizowałam niektóre sytuacje i doszłam do wniosku, że nie czuję się źle ze sobą, wręcz przeciwnie. Pasuje mi obecny tryb życia, mimo iż bywa niezwykle uciążliwy. Najtrudniej było i wciąż jest – według mnie – osiągnąć stabilność emocjonalną. Potrzeba mnóstwo pracy. Cóż, przynajmniej ma się wówczas zajęcie i nie można narzekać na monotonię.

View more

Im bardziej człowiek chce być taktowny, tym bardziej musi być nieszczery? Co jest dla Ciebie ważniejsze w kontaktach z innymi - takt i ogłada czy bezwarunkowa, wręcz brutalna szczerość?

♠ Sea Of Eternity ♠
Odkąd sięgam pamięcią najbardziej w kontaktach międzyludzkich cenię sobie szczerość, nawet tę niezwykle dotkliwą, którą pragnie się usłyszeć jako ostatnią. Za taktowne uważam chęć oraz umiejętność przekazania takowych informacji, by nie wywołały zbyt wielu szkód. Wykorzystywanie prawdomówności nie powinno zostać użyte przeciw danej osobie, lecz w celu oddania jej przysługi, stąd czasem warto zastanowić się nad doborem słownictwa oraz zamiarami znajdującymi się w naszym umyśle, by przypadkiem nie posiadać w późniejszym czasie wyrzutów sumienia, bądź też gromady wrogów zbulwersowanych naszym poczynaniem.
Bywają chwile, gdy najlepszym rozwiązaniem jest przemilczenie danej kwestii. Nie ubarwianie historyjki wyssanej na szybko z palca, lecz zwyczajny, taktowny odwrót, który nie zaszkodzi ani nie wesprze, lecz po prostu będzie neutralnym ruchem.

View more

Jak się czujesz w swoim ciele?

Pamiętam pierwszą klasę gimnazjum, gdy rozpoczęłam swą przygodę z odchudzaniem, ponieważ naoglądałam się modelek na kolorowych okładkach bezwartościowych czasopism dla nastolatek. Usilnie wmawiałam sobie, iż jestem gruba i szpetna, mimo iż posiadałam wagę prawidłową. Wystarczyło po prostu zadbać o swój styl ubioru, fryzurę oraz cerę, ale kto o tym myślał? Sylwetka, to było wówczas najważniejsze.
Skończyło się na tym, że ukończywszy drugą klasę gimnazjum, podczas ostatniego tygodnia wakacji, trafiłam do szpitala w koszmarnym stanie, ważąc niecałe czterdzieści jeden kilogramów przy wzroście metr sześćdziesiąt sześć. Wychudzona, obolała, wykończona psychicznie, tak wyglądało owe piękno, o którym tak bardzo marzyłam. Dopiero wówczas, na szpitalnym łóżku, podpięta do kroplówek uświadomiłam sobie, że wcale nie czuję się atrakcyjna, wręcz przeciwnie.
Przestałam przejmować się opinią innych, zaczęłam odżywiać się jak przystało na młodego, potrzebnego sił człowieka, zadbałam o swój wygląd oraz zdrowie.
Wypiękniałam nie tylko wizualnie, ale również mentalnie. Jestem piękną, młodą kobietą, akceptującą siebie w dziewięćdziesięciu procentach, ponieważ zawsze, mimo wszystko posiadamy pomniejsze kompleksy.
Ważę pięćdziesiąt siedem kilogramów i moim celem jest przytycie jeszcze z pięciu kilogramów. Pragnę być kształtną kobietą, nie wychudzonym patyczakiem.
A więc czuję się dobrze w swym ciele.

View more

Jak wykorzystasz dzisiejszy dzień?

∙ Walkiria ​∙
Ostatnio wykorzystuję każdy dzień najlepiej, jak tylko potrafię. Dzisiejszy był doprawdy zwariowany, wydarzyło się mnóstwo ciekawych i radosnych historii. Mimo, iż posiadam swe łańcuchy – w świecie rzeczywistym nie odbijają one swego piętna na mych poczynaniach. Jestem niezwykle radosną, energiczną oraz optymistyczną osobą, chociaż zdarzają mi się chwile bycia ponurym i marudnym człowiekiem, jak każdemu.
Spędziłam połowę dnia z przyjaciółkami, wygłupiając i śmiejąc się tak bardzo, że klienci również uśmiechali się oraz czuli rozbawienie, a pracownice sprawujące nad nami pieczę nazywały nas totalnymi wariatkami. Uwielbiam towarzystwo, w którym się obracam, jest doprawdy cudowne.
Obecnie przebywam w pokoju i pobieram piosenki Avril Lavigne sprzed dziewięciu lat, ponieważ są wspaniałe. Najbardziej przypadł mi do gustu utwór "Girlfriend", mogę słuchać go godzinami i nigdy mi się nie znudzi. Szkoda, że artystka poszła za modą i obecne jej dzieła zupełnie odbiegają od mego gustu muzycznego.
Za chwilę zaparzę sobie zieloną herbatę z domieszką cytryny i obejrzę jakieś anime. Jutro również idę do pracy, za to przyszły piątek mam wolny. Ach, długi weekend to zdecydowanie to, czego mi trzeba. W końcu porządnie się wyśpię oraz spotkam z całą ekipą i wyruszymy wspólnie na miasto.
Kath, pamiętaj, by przypomnieć mi, abym w końcu przestała odżywiać się tymi fast foodami. W przeciwnym razie wciąż będę Ci marudzić, jak bardzo boli mnie brzuch.

View more

Lubisz, jak ludzie wkradają się do Twojego prywatnego życia?

Wbrew pozorom jestem znakomitym słuchaczem, jak i mówcą. Nieliczne tematy uznaję za tabu, ponieważ – najzwyczajniej w świecie – nienawidzę ograniczać się podczas rozmów.
Instynktownie potrafię ominąć drażniącą kogoś kwestię oraz bez problemu zmienić tor konwersacji, gdy sama czuję się nią przytłoczona.
Nie przypominam sobie, by ktokolwiek usilnie wchodził z butami do mego prywatnego życia, bez uprzedniego zapytania o zgodę. Omijam szerokim łukiem nachalnych ludzi, by nie czuć rozczarowania na sam ich widok.
Jednakże, gdy komuś uda się wyciągnąć na światło dzienne pewną tajemnicę mej wegetacji – podchodzę do tego z uśmiechem na twarzy, ponieważ dość już mam przejmowania się błahostkami.
Dopóki jakakolwiek informacja nie krzywdzi moich bliskich, jestem w stanie zaakceptować plotkowanie o niej na prawo i lewo, gdyż w moje istnienie lekki powiew wiatru i tak nic nie wniesie.

View more

co (lub kto) zaprząta ci głowę?

koronka
Byłam pięknym, niewinnym, białym ptakiem. Krążyłam w powietrzu z radością, zachowując wiele ostrożności, lecz pewnego dnia zbłądziłam. Wylądowałam w złym miejscu o nieodpowiedniej porze. Śliczne, śnieżnobiałe pióra zmieniły się w czarne, niczym smoła. Skrzydła zostały postrzępione przez dzioby oraz szpony innych, plugawych ptaszysk.
Nie mogłam ponownie wzbić się powietrze. Zostałam zmuszona do spoglądania na świat z zupełnie innej perspektywy, niż dotychczas było mi dane. Powoli, z ogromnym bólem przyzwyczajałam się do nowego egzystowania, wśród zupełnie niepodobnych do mnie istot.
Wtedy pojawiłeś się Ty. Zszyłeś me skrzydła i pomogłeś ponownie wznieść się ku niebu. Podnosiłeś mnie, gdy upadałam oraz pocieszałeś, gdy z bólu łzy napływały mi do oczu. Znów stałam się białym i szczęśliwym ptakiem, lecz tym razem podróżującym wspólnie z ukochanym.
Niektóre pióra pozostały czarne, a pomniejsze rany w sercu wciąż krwawią, aczkolwiek za każdym razem, gdy na Ciebie spoglądam, zapominam o przeszłości i cieszę się tym, co obecnie mam przy sobie. Dziękuję.

View more

Obraz Twojego gustu

Mały, przytulny, drewniany dom położony głęboko w lesie, tuż przy niedużym, osobliwym jeziorze, bądź też bagienku, a w nim drewniane meble oraz inne szpargały, które z łatwością można samodzielnie naprawić za pomocą młotka i innych domowych narzędzi.
Latem przesiadywałabym na ławce w swym sadzie i czytała książki historyczne, najchętniej o Imperium Osmańskim, zaś zimą zasiadałabym na pufie przy rozpalonym ogniu w kominku i piłabym gorącą, miętową herbatę oraz wspominała dawne czasy. Wszystkie chwile radosne oraz nieszczęsne.
Ukochany wracałby z pracy i obdarowywał promiennym uśmiechem mnie oraz nasze pociechy. Jeździlibyśmy na wycieczki i biwaki. Bylibyśmy dla siebie wszystkim, czego w życiu potrzeba. Czulibyśmy spełnienie pod każdym względem, lecz wciąż rozwijalibyśmy swe zainteresowania, by nie zapanowała monotonia.

View more

Można zakochać się w kimś, usłyszawszy tylko głos tej osoby przez telefon?

Ludzkie serce jest najbardziej niezrozumiałym narządem. Wywołuje wiele nieporozumień, kieruje w nietypowe, czasem wręcz przerażające odmęty świata. Każe podążać za ludźmi toksycznymi i myśleć, że specjalnie dla nas zmienią swe postępowanie i zaczną z nami podążać, jako lojalni towarzysze.
Potrafi również pozytywnie zaskakiwać, lecz jedynie wówczas, gdy działa wraz z logiką.
Można zauroczyć się w głosie danej osoby i odczuwać pragnienie poznania, by przekonać się, czy człowiek o tak urzekającym dźwięku wydobywającym się z aparatu głosowego może zainteresować nas również swą osobowością, spojrzeniem, gestami, poglądami.
Nie można zakochać się ujrzawszy, bądź usłyszawszy jeden atrybut. Trzeba poznać całokształt człowieka, by móc go zaakceptować oraz obdarzyć jakimiś głębszymi uczuciami.

View more

Prawdopodobnie zdarzyło Ci się zauważyć, że ludzie starają się wzbogacić swą pamięć, zdobywając wiedzę w każdy możliwy sposób, ćwicząc elokwencję, ale niemal nigdy nie dbają o kulturę myśli. Próbują rozumować logicznie, nie dbając o poprawność myślenia, zgadzasz się?

Można śmiało stwierdzić, iż nastała moda na bycie oczytanym oraz elokwentnym człowiekiem. Ludzie potrafią celowo zmienić swój światopogląd oraz dotychczasowe poczynania tylko po to, by wpasować się w wąskie grono istot wszechstronnych, którym okazuje się respekt oraz podziw niemalże na każdym kroku.
Posiadamy idiotyczne przyzwyczajenie dążenia ku doskonałości, tworząc - zupełnie niepotrzebnie - nową osobowość i zatracając samych siebie. Dzieje się tak od wieków i wątpię, aby ktokolwiek był w stanie temu zaradzić.
Uwielbiam tych, co w odpowiednim momencie potrafią przybrać powagę i ukazać swą elokwencję podczas rokowania. Nie cierpię zaś tych, co usilnie próbują wpajać sobie pewne ideały, by czuć się podziwianymi oraz wyjątkowymi, wyższymi intelektem od pozostałych.
Powinniśmy pielęgnować to, co ukryte jest głęboko w nas oraz wiedzieć, kiedy tego użyć. Nie wyłamywać zamka przedwcześnie, usilnie nie ubarwiać tego, co samo z upływem lat powinno nabrać koloru. Z całych sił starać się podążać za upragnionym celem. Poświęcić uwagę sobie i swym pragnieniom. Nauczyć się racjonalnego myślenia.
Będąc wciąż poważnym, nasze życie stałoby się monotonne i zupełnie bezbarwne. Wiedza jest użyteczna, lecz potrafi również niszczyć, a nawet zabijać. Trzeba wiedzieć, kiedy kończy się nasz limit przyswajania.

View more

Next