Ask @lithiumine:

Witaj 😊 Co u ciebie? Miłej nocy tobie życzę

Witam serdecznie po długiej przerwie. Dziękuję obserwującym, że nikt nie odszedł przez ten czas. To jednak podbudowywujące.
Złapał mnie chyba wakacyjny leń, w dodatku dosyć mocno. Nie chce mi się robić zupełnie nic, nawet książki poszły w odstawkę. Od ponad miesiąca żyję wyłącznie internetem, stronami z głupimi obrazkami, albo czarnym humorem. Nie tak to powinno wyglądać, prawda?
Zastanawia mnie czasem, dlaczego, mimo tylu planów każdy dłuższy, wolny od szkoły i innych obowiązków czas większość spędza tak bezowocnie. Słyszę to od wielu ludzi, choć i potwierdzić mogę bezpośrednio na sobie.
Plany na wakacje? Przeczytam kilka książek. Zacznę uczyć się rosyjskiego, jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nauczę się na gitarze kilku melodii, które dostałem jeszcze przed zakończeniem ostatniego roku. Zacznę pisać bloga. Powrócę do rysowania. I jeszcze zastanawiałem się, co ja będę robić, kiedy już wszystko załatwię.
A co teraz?
Jedynie co, to ćwiczę na instrumencie do szkoły muzycznej opanowując dzienne minimum. Powienienem siedzieć, przynajmniej z tym, więcej, niż te dwie godziny każdego wieczoru, jednak nie potrafię się zmobilizować. To okropne, ale naprawdę, kiedy nikt nie wywiera na nas pewnej presji, żeby coś robić, nie robimy tego. Podświadomie wiemy, że nie musimy, więc nie ma sensu przemęczać się. Trochę mnie to boli, o tyle, że z natury jestem raczej pracowitym człowiekiem. Zawsze jeśli za coś się biorę, staram się robić to w miarę możliwości na 100%. Wyjątkiem są te nieszczęsne wakacje. W dodatku już mi smutno, że to już połowa. Czuję, że powinny trwać dłużej. Jest mi wstyd za własny tok myślenia. Mam nadzieję, że po powrocie do szkoły chęci do pracy szybko wrócą. W dodatku wciąż czuję się zmęczony. W istocie, czym? Nic nierobieniem?
Z jednej strony ta dwumiesięczna przerwa to świetna sprawa, z drugiej jednak... Zabija w człowieku wszystkie chcęci do jakiejkolwiek aktywności.
Niestety.

View more

Witaj  Co u ciebie Miłej nocy tobie życzę

Witam! Jestem amatorskim psychologiem tzn sama uczę się psychologi, jesli masz jakiś problem to wpadaj do mnie na aska, chętnie pomogę Ci rozwiązac kłopot.

Tak, z pewnością przyjdę z życiowym problemem do internetowej "pani psycholog". Proszę pani! Mam ból istnienia, co robić??/
•••
Denerwuje mnie to wszechobcene kreowanie się na psychologów. Wszyscy wszystko wiedzą najlepiej, wszyscy z miejsca są specjalistami w dziedzinie ludzkiego umysłu. To, co wydaje się tematem całkiem prostym okazuje się być tym najbardziej pokrętnym. "Ale co tam, przecież to tylko depresja. Miłe słówko pomoże! Weź się w garść, człowieku! Ktoś cię zdradził? Wkleję ci pierwszy poradnik znaleziony w internecie, jak radzić sobie ze złamanym sercem!" Ha ha, tak.
Bawi mnie twoje nastawienie. "Masz problem, wpadaj, pomogę ci rozwiązać kłopot!" Owszem, gdyby to było takie proste. Może 'ucząc się przez internet' powinnaś zacząć od podstaw różnych zaburzeń. Traumy z dzieciństwa nie da się zapomnieć po jednej wiadomości od internetowego randoma. Nerwicy również nie wyleczysz kilkoma zdaniami. TEKSTU. Tu potrzeba rozmowy z fizycznym człowiekiem. Kontaktu. Obecności. I wielu, wielu spotkań. Nie wiadomości napisanej na asku.
"-Hej, źle się czuję, moja matka umarła, mam myśli samobójcze.
- To nic takiego, wszyscy kiedyś umrzemy. Głowa do góry, idź do przodu!
- Dziękuję, już mi lepiej!"
Czy tak to ma wyglądać?
To tak nie działa. Jesteś tylko mentalnym dzieckiem myślącym, że amatorską "poważną" rozmową wyciągniesz człowieka z problemów emocjonalnych. Te sprawy zostaw ludziom, którzy się na tym znają. Również nie studentom, jak napisałaś ładnie na profilu, ale psychologom i psychiatrom z prawdziwego zdarzenia. Takim, co kształcili się w tym kierunku, co mają za sobą jakieś doświadczenie. Osoba, która się na tym nie zna, nieświadome może wyrządzić drugiemu człowiekowi jeszcze większą krzywdę. Przemyśl to, łaskawie.

View more

Witam Jestem amatorskim psychologiem tzn sama uczę się psychologi jesli masz

Oh, to już ta pora? Nawet nie zauważyłem... Cóż... Chciałbym się dowiedzieć, do jakiego stopnia wygląd osoby wpływa na Twoje pierwsze wrażenie? Co sprawia, że zrazisz się do nowo poznanej osoby, a co sprawi, że przykuje ona Twoją uwagę? ✿

Współlokatorツ
Wygląd osoby niespecjalnie wpyłwa na moje postrzeganie jej. Wiem, że na wiele rzeczy nie ma się wpływu, a poza tym... Dla mnie wszyscy są w pewnym sensie tacy sami. Właściwie nigdy nie zwracam uwagi na ludzi, jeśli nic mnie do tego nie zmusza. Choć przyznam, są rzeczy, których przeboleć nie mogę, mając z kimś do czynienia dłużej, niż wynosi minięcie owej presony na ulicy. Zapach, po pierwsze i najważniejsze. Nienawidzę ludzi, którzy śmierdzą. Nawet, jeśli zdaję sobie sprawę, że czasem to niezależne od nich, że może wynikać to z jakiejś choroby, nie jestem w stanie tego zaakceptować. Czy chodzi o odór potu, fetor z ust, czy stóp - to jest po prostu obrzydliwe. Wolę, żeby taka osoba się nie do mnie nie zbliżała. To jest również jedna z niewielu rzeczy, do których przełamuję się, by powiedzieć o tym wprost. Nie mam tego wprawdzie w zwyczaju, zwracaniu uwagi na cokolwiek, komukolwiek.
Długie i brudne od spodu paznokcie, albo odwrotnie - obgryzione. Nie jestem w stanie patrzeć na coś takiego. Przetłuszczone włosy, wymięte i upaprane niezidentyfikowanymi substancjami ubranie. Po prostu ludzie zaniedbani. Odpychają mnie jak mało co. Nawet do zwierząt w takim stanie odnoszę się z mniejszą odrazą.
Jakich więc ludzi toleruję? Przeciętnych. Zadbanych, dobrze ubranych, czystych. Wiadomo, że wyjątkowo piękna kobieta, czy przystojny mężczyzna zwrócą uwagę jako pierwsi, ale to działa w ten sposób u wszystkich. Mnie pociągają w szczególności łagodne rysy twarzy, nienaganna i blada cera, długie włosy. Również u panów, rzecz jasna. Mam również słabość do ludzi ubranych elegancko, w czerń i biel. Mało kto chodzi tak bez ważniejszej okazji, może dlatego widząc kogoś takiego w pewien sposób postrzegam go jako osobę poważniejszą, inteligentniejszą. Taki gust. Kiedyś słyszałem, że dziwny, ale każdy postrzega piękno inaczej.

View more

Oh to już ta pora Nawet nie zauważyłem Cóż Chciałbym się dowiedzieć do jakiego

Uwagi, uwagi. Uwagi budują mnie na nowo. Codziennie dostaje tony uwag. Dość śmieszne jest to, że wszystkim chodzi o to samo. O to, że mówię rzeczy niezrozumiałe. Niestety też nie jestem realistką. Ty twardo stąpasz po ziemi. Wydajesz się nie bać niczego. Prawie. Dobranoc. Z poważaniem, Pani Noc ^*

Doprawdy? Musisz mieć mocno wyczulony instynkt, jeśli jesteś w stanie sptwierdzić takie rzeczy po jednej tylko odpowiedzi. Przepraszam, prawdopodobnie po jednym zdaniu wyrwanym z kontekstu.
Jestem myślicielem, filozofem, którego przesadne rozważania doprowadziły do założeń egzystencjalizmu. Większa i ciekawsza część mojego życia odbywa się w mojej głowie, niż w rzeczywistości, jak w gruncie rzeczy być powinno. Nie jestem w stanie nazwać siebie realistą, pod żadnym względem. Prawdę mówiąc to byłoby ostatnie, co przyszłoby mi na myśl. Biorąc pod uwagę cztery główne typy byłby to mocno pesymistyczny marzyciel, chociaż nie sądzę, by było to dobre określenie. Nie marzę. To są w większości jakieś tragiczne wydarzenia. Zagadki kryminalne. Zawiłe morderstwa. Tak to mniej więcej wygląda.
Ocena ludzi poprzez kilka zdań... Oświecę, ale to nie jest najlepsze wyjście. Nie znasz mnie. Ja nie znam ciebie. Nie udawajmy więc, że jest inaczej.
Swoją drogą, jeśli, jak sama zauważyłaś, wielu ludzi zwróciło ci już uwagę, że piszesz rzeczy niezrozumiałe, może nadszedł ten czas, by trochę się nad tym zastanowić? Może warto dopuścić do siebie myśl, że niekoniecznie jest tak, iż jesteś ponad resztą, a twój geniusz przytłacza ich płytkie myślenie; że plebs wypisuje głupoty, bo ich iloraz inteligencji jest równy twojemu dzielonemu przez dwa. Może po prostu ty piszesz rzeczy pozbawione sensu, dopisując do nich ideologie na tyle głębokie, że w umysłach nawet inteligentnych jawią się jako irracjonalne? To nie jest to, co nazywają "wyprzedzeniem własnej epoki". Zapewniam, że takim podejściem nie przejdziesz do historii. Małe jest prawdopodobieństwo, że trafisz na drugą osobę, która podzieli ten zawiły tok myślenia w stylu "jak pustką wypełnić pustkę". Szukanie jest w mojej opinii bezcelowe. Albo zaczniesz pisać w pewnych granicach, albo kończymy tę konwersację. Nie chcę bowiem kłótni, ani zszarganych nerwów, jednak to już zaczyna tracić sens. O ile nie straciło go już jakiś czas temu.

View more

Uwagi uwagi Uwagi budują mnie na nowo Codziennie dostaje tony uwag Dość śmieszne

Co myślisz o wywyższaniu się ponad drugą osobe ?

Pan Wróbelek |%|
Ludzie, którzy uważają się za lepszych są ze wszystkich najmniej wartościowi. Rzadko kiedy mają rację w swoim narcystycznym podejściu do świata, jako że przewyższają szarą resztę intelektualnie i poziomem nabytych wiadomości, umiejętności. Można nawet rzec - nigdy jej nie mają. Ludzie inteligentni z natury wiedzą, że nie są najlepsi. Że zawsze można nauczyć się czegoś nowego. Świat i prawa, jakie nim rządzą poznaje się przez całe życie. Nie ma momentu, w którym można powiedzieć "wiem już wszystko". Zawsze można dowiedzieć się czegoś więcej. Poznać coś lepiej.
Kim są więc owe bufony, które wywyższają się ponad miarę i dobry smak? Skończonymi idiotami. I nie uważam wcale, by było to określenie zbyt mocne. Tylko człowiek głupi jest w stanie stwierdzić, że zna już wszystko. Że jest lepszy od innych w każdej dziedzinie, albo nawet w tej jednej. Ale to zawsze będzie oznaczać omyłkę. Nie ma ludzi idealnych, jak kto by się nie starał. Nawet geniusze mają swoje słabości. Zawsze znajdzie się ktoś, kto z którejś strony będzie wyżej.
Pozwolę sobie nie wypowiadać się już na temat tych, co uważają się za bóstwa wyłącznie ze względów materialnych, bo nic tutaj tłumaczyć nie trzeba. To by było poniżej godności zarówno mojej, jak i czytających. Chyba każdy wie, jak owe osobniki szargają nerwy, jakie przebywanie z nimi bywa uciążliwe, a nieraz niemal niewykonalne. Szczerze gardzę takimi ludźmi, myślę, że dla takich powinno szykować się specjalne miejsce w piekle.
I cóż.
To by było ma tyle.

View more

Co myślisz o wywyższaniu się ponad drugą osobe

Mimo tego, iż jest dzień odwiedzam cię. Zapewne będę to robić. Jednak nie przychodzę bez pytania, które wciąż mnie wytrąca ze świata wyobraźni. Dlaczego w człowieku pustka jest tak wielka, że nie widać wszystkich tych rzeczy, które czekają cierpliwie, aby nimi zapełnić otchłań... *^Jestem też różą.

Lubię kreatywne pytania. Lubię pytania filozoficzne, nad którymi trzeba chwilę zastanowić się, aby pojąć ich ukryty sens. Które zmuszają człowieka do myślenia, a przez to rozwijają.
Jednak Pańskie sentencje, droga Pani, przypominają bardziej poetycki bełkot, aniżeli coś, co niesie jakikolwiek przekaz, by nie powiedzieć zbyt wiele. Nad tym zdaniem zastanawiam się już dłuższą chwilę i nie potrafię przypisać żadnej ideologii, choć zazwyczaj nie mam z tym problemu, nawet w przypadkach pytań bardziej zawiłych.
Z przykrością muszę stwierdzić, że dzień to chyba Pani nienajlepsza pora.
Wykorzystam jednak to pytanie, by wypowiedzieć się krótko, zanim ktoś dorzuci anonimowo swoje trzy grosze.
Niełatwo jest odróżnić coś, co ma prawdziwie głębsze znaczenie od zbitku kilku górnolotnych słów mających sprawiać wrażenie pewnej składni. Dzieli je naprawdę krucha granica i szczęśliwy, kto potrafi te dwie rzeczy od siebie odróżnić. Dlatego też takie definicje ustalam opierając się o własne poglądy. Jeśli nie mam problemów ze zrozumieniem czegoś, uznaję to za dobre. Nawet, jeśli mam, a intryguje mnie owe sformułowanie, również go nie skreślam. Jeśli jednak przeczy ono samo sobie, jakby na nie nie spojrzeć, nie mam innego pomysłu, jak można to nazwać. Bełkot.
Nie mam na celu urazić nikogo. Czasem dobór nieodpowiednich słów powoduje, że z czegoś, co pierwotnie było całkiem składne wychodzi niezrozumiała mieszanka. Uczulam jednak, by w takich wypadkach przyjrzeć się lepiej definicjom na przyszłość. Mogą okazać się całkiem pomocne.

View more

Mimo tego iż jest dzień odwiedzam cię Zapewne będę to robić Jednak nie

"Człowiek, który nie boi się prawdy, nie musi wcale lękać się kłamstwa". Dlaczego ludzie wierzą w wielkie kłamstwa? Czy jesteś dobrym kłamcą? Opisz słodkie kłamstewko.

nieznany damian
Ludzie wierzą w kłamstwa, nawet do bólu oczywiste, bo jest to proste. Nieraz wygodniejsze, niż prawda. Nie zawsze zależy to od nich samych - czasem dużą rolę odgrywa manipulator. Ktoś, kto nawet stadu wmówi jawną nieprawdę. Częściej jednak jednostki wolą po prostu przejść obojętnie obok rzeczywistości. Jak gdyby to miało w czymkolwiek pomóc. To takie żałosne. Strach przed tym, jak jest. Strach przed światem. W zakłamanej skorupie, za wysokim murem nie da się skryć na długo. Każda forteca wcześniej czy później upadnie.
Jeśli o mnie chodzi, kłamstwo, nawet poważne, przechodzi mi zawsze tak naturalnie, że nieraz mnie to przeraża. Jeśli zrobię coś nie tak, jeśli chcę zyskać coś, co jest poza moim zasięgiem - kłamię i to wręcz instynktownie. Ostatnio przyłapuję się na tym coraz częściej. Albo wcześniej zwyczajnie nie zwracałem na to uwagi. Do tej pory jeszcze mnie nie wykryto, choć łżę patrząc ludziom prosto w oczy. Mam opinię prawdziwie szczerego i empatycznego człowieka. Oto jaką iluzję potrafię stworzyć. Nie czuję się z tego powodu źle, nie próbuję nawet tego zmienić. Szczególnych szkód ludziom nie niosę. Szanują mnie. Ufają mi.
To takie zabawne.

View more

Człowiek który nie boi się prawdy nie musi wcale lękać się kłamstwa Dlaczego

Wyrzuć, proszę z siebie wszystko to, co Cię w tej chwili zadręcza. Zapraszam Cię także na mojego ask'a.

Ludzie denerwują mnie coraz bardziej.
W ostatnim czasie niemalże wszyscy, z którymi utrzymuję jakikolwiek kontakt popadli chyba w najcięższą z możliwych depresji. Okaleczają się, byle bardziej ostentacyjnie. Jakby się zmówili i ustawili zakład. Piszą o tym na Ask'u, piszą do mnie, do wszystkich innych. Biegają po znajomych, opowiadają, jak to mają ciężko w życiu, jacy to są smutni i nieszczęśliwi, jak bardzo chcą ze sobą skończyć.
Jeszcze kilka miesięcy temu napisałbym do nich od razu - co się dzieje, dlaczego. Próbowałbym pomóc. Doradzałbym, zarywał noce, żeby nie czuli się samotni czy opuszczeni. A teraz... Tego jak na mnie już zbyt wiele. W pewien sposób mnie to przytłacza. A nasilająca się znieczulica w niczym nie pomaga. Teraz wszystko mi jedno, czy się chlastają, czy nie. Czy jeszcze żyją, czy już ze sobą skończyli. Mam ich wszystkich w głębokim poważaniu. Byle trzymali się z dala ode mnie.
Zachowują się, jak rozwydrzone dzieci. Oczekują uwagi, litości i klepania po główce. Jakby sami nad sobą wystarczająco się nie użalali. Chyba ktoś ich nie dopieścił za dzieciaka. Ale od tego już nie ja jestem. Potem się dziwią, że traktuję ich tak chłodno, że znikam bez zapowiedzi. Wyrzucają mi, że mi na nich nie zależy. I w rzeczy samej.
Niech was piekło pochłonie, cholera jasna.

View more

Wyrzuć proszę z siebie wszystko to co Cię w tej chwili zadręcza Zapraszam Cię

Jaką rolę w twoim życiu pełni wyobraźnia? 🌌

₹ ℕ ₹
Wyobraźnia jest dla mnie tak naprawdę wszystkim, co mam. I co zostanie ze mną i nie przeminie, choćby wszystko inne obróciło się w pył. Rozmyślaniom, nieraz nad skończenie bezsensownymi rzeczami, czy marzeniom oddaję się bardzo często. Właściwie w każdej wolnej chwili. I w tej, w której powinienem pracować - również. Może to nieco dziwne, wierzę jednak, że w naszym umyśle tkwi pewna moc. Siła, która jest w stanie oddziaływać nawet na świat rzeczywisty, jeśli wierzy się w nią i używa poprawnie. Nie jestem przekonany, jednak naprawdę myślę... Że to jest możliwe. To nie zanadto naiwne?
Czasem zasatanawiam się, czy zwierzęta mają wyobraźnię. Lub rośliny. Chciałbym, żeby tak było, choć prawdopodobnie nie ma na to szans. Myślę, że nie jest to zwykły skutek ewolucji. Samoświadomość - to jest coś nie z tego świata. Coś, co czyni człowieka wyjątkowym ponad wszystkimi stworzeniami. Dar Boży. Nie wierzę, żeby po śmierci to wszystko mogło tak po prostu zniknąć. Tak potężny umysł, dusza, to nie może rozpłynąć się w nicości bez śladu. Coś musi być dalej. A może to tylko moje żałosne pocieszenie?

View more

Jaką rolę w twoim życiu pełni wyobraźnia

22.22. Pomyśl życzenie. ^~^ Mówią, że fajnie jest umrzeć za kogoś, kogo się kocha. Teoretycznie, każdy jest w stanie to zrobić. A Ty? Człowieku obawiający się Panny Śmierci, byłbyś w stanie umrzeć za najdroższą osobę czy poddałbyś się swojemu lękowi? Śpij dobrze. Pani Noc nad Tobą czuwa.

Droga Pani, znowu Panią widzę. Dobry wieczór.
Zacząć powinienem od tego, że nie posiadam nawet osoby, którą lubię w większym stopniu, nie mówiąc już o kochaniu. Nie mam przyjaciół, czy też partnerki/partnera. Rodzina... Jest bliską formalnie. Jestem do nich przywiązany, jako że znam ich i wychowuję się z nimi od najpierwszych chwil mojego życia. Nic jednak poza tym. Jedynym stworzeniem, które darzę głębszą sympatią jest mój kot. Ale czy oddałbym za niego życie? Raczej nie, jak mniemam.
Nie przeczę miłości, nie trzymam się kurczowo twierdzenia, iż nigdy nie przyjdzie mi jej spotkać. Nie chcę jednak posuwać się tak daleko w przyszłość. Zdaje mi się, że nie jestem do tego zdolny. Do tego, żeby kogoś kochać. Jestem egoistą, który całą uwagę skupia jedynie na sobie samym. Jedyne, co liczy się dla mnie w życiu to nauka, praca, kariera. Ja. Ludzie definitywnie schodzą na ostatni plan. Także... Nie potrafię powiedzieć, jak będzie. Co może mnie spotkać, a co nie. Nie jestem w stanie przewidzieć, a nie lubię bezcelowych spekulacji. Nie wyobrażam sobie jednak własnej osoby poświęcającej życie za kogoś innego. Życie jest czymś, czego trzymam się, jak mogę. Mimo licznych pragnień, by je zakończyć - nie potrafiłbym tego zrobić przed wyznaczonym mi odgórnie czasem. Tak, droga Panno, Śmierci kochana - nie dosięgniesz mnie nawet sekundy wcześniej, nim wybije moja godzina. I krzyżyk na drogę. Nie musisz się zjawiać.
♦•♦•♦
Nurtuje mnie, kimże jesteś, Pani. Czy tą ciemnością mnie otaczającą? Księżycem w pełni? Może motylem nocnym ciągnącym do światła? Jesteś zagadką i tajemnicą. Nie proszę o nic. Jednak przynać muszę, wyczekuję twojego odezwu. Kiedykolwiek.

View more

2222 Pomyśl życzenie  Mówią że fajnie jest umrzeć za kogoś kogo się kocha

'Kto wie, czy śmierć jest takim złem, jak wyobrażają sobie ludzie' ~B. Prus. Może nadszedł czas, żebyś powiedział, kim jesteś?

Jestem nędzą. Jestem cierpieniem. Jestem twoim największym lękiem, a zarazem najgorszym koszmarem.
Myślę, że jestem człowiekiem. Inni tak myślą, prawdopodobnie ludzie. Wyglądam jak człowiek, zachowuję się jak człowiek, myślę jak człowiek. Czym innym mogę być?
Jestem pewnym materialnym bytem. Pustym jak próżnia kosmiczna. Wypranym z emocji i uczuć. Ale czy to nie złudzenie?
Czasem myślę, że się nie boję. Nic, co rzeczywiste nie wzbudza we mnie przerażenia, czy też szczególnej odrazy. Byłem pewny. Jednak... Jest taka rzecz. Jedyna. Staje mi na drodze, zaprząta moje myśli na każdym kroku. Zniewala mnie, odbierając momentami zdolność racjonalnego myślenia. Sprawia, że zatracam się w sobie, w rozpaczy...
Sama śmierć.
Choć wiem, jakie to nieuniknione. Zdawać by się mogło - nierzeczywiste. Jednak odczuwam ją w jakiś sposób blisko, jakby moje życie dobiegało już końca. Jakby już teraz towarzyszyła mi powoli na każdym kroku. Czuję się, jak przekwitły kwiat, który w każdym momencie może zrzucić ostatni płatek. Jak zarzynane zwierzę przed ostatnim tchnieniem.
I jakby nie było to nasze pierwsze spotkanie.
Jakież to zabawne, kiedy boimy się tego, przed czym nie sposób uciec. Co jest naszym przeznaczeniem i wszakże na to właśnie żyjemy. A jednak, umysł płata figle. Myśli inaczej. Czuje inaczej.
Czasem nie chcę być człowiekiem. Czasem wolę nie istnieć.

View more

Kto wie czy śmierć jest takim złem jak wyobrażają sobie ludzie B Prus Może

Co sprawia Ci w życiu największe trudności?

Spełnianie własnych oczekiwań.
Zawsze wymagam od siebie ponad miarę. Zawsze wszystko musi być idealne. Jestem perfekcjonistą i z czasem zaczyna mi to szkodzić. Nie przejmuję się własnym zdrowiem, nieraz nie zwracam uwagi na innych. To nie jest dobre. Widzę, że czasem mnie to niszczy. Niszczy moje relacje z rodziną, znajomymi, których i tak trzymam na mocnym dystansie. Chociaż na koniec zawsze stwierdzę, że jednak było warto, droga nie jest prosta. Jeśli nie dam z siebie wszystkiego, mam wyrzuty sumienia. A niemal za każdym razem mam wrażenie, że mogło być lepiej. Można było się bardziej postarać. Stać mnie na więcej.
Czy to nie jest szalone?

View more

Co sprawia Ci w życiu największe trudności