*Ziewnął i objął dziewczynę ledwo żyjąc.* No dobra... *Powoli i opornie się podniósł po czym ostrożnie wyszedł z wanny. Wytarł się i ubrał piżamę po czym sięgnął rękoma po Saori. Usadowił ją na pralce i zaczął dokładnie ją wycierać.* Bardzo tu duszno... kręci mi się w głowie. *Westchnął.*
*Cały czas patrzyła się na niego z troską i zmartwieniem. Była na siebie wściekła, że nie może nic zrobić.* Może otwórz na razie drzwi od łazienki, żeby wleciało trochę zimniejszego powietrza? Postaram sama się wytrzeć, a ty usiądź i odpocznij...Nie chcę, żebyś zemdlał.