Ask @lucyblack96:

━━━━ ★ Loneliness is the worst thing ever. ★ ━━━━

Chciała, by trwał obok, by był bliżej, gdy mroczne czasy nadchodziły; gdy nie radził sobie ani on, ani ona — mroczny książę wraz ze swoją mroczną księżniczką, królową ciemności, dziewczyną pozbawioną już wszelakich skrupułów, obdarzoną jedynie miłością do niego samego i do swojego małego synka — jedynej nadziei na promyk dobra dla tej dwójki.
Zdawali sobie sprawę, że ten ciemny czas nadchodził, choć żyli w przekonaniu, że być może dość złego ich spotkało i teraz już nie będą cierpieć; nie będą wzajemnie ranić się i krzywdzić, bo zło już dawno splamiło ich rodzinę.
Mylili się. Czas ciemności dopiero nadchodził.

View more

Loneliness is the worst thing ever

People you may like

Want to make more friends? Try this: Tell us what you like and find people with the same interests. Try this: + add more interests + add your interests

https://justpaste.it/vd7i

julinosek11’s Profile PhotoHarry Styles [closed]
Jego delikatny uśmiech był zapewnieniem, że wszystko jest w jak najlepszym porządku Zdążyłam poznać Harrego na tyle, by wiedzieć co sprawia mu nawet taką najmniejszą radość i uciechę. Jednym gestem potrafił mnie zapewnić, że wszystko jest dobrze, że jest w porządku i, że nie muszę się martwić.
W jego oczach widziałam teraz zamyślenie, widziałam, że jest gdzieś daleko, a nie tu z mną. Oczywiście nie miałam mu tego za złe. Zdarzało mu się to bardzo często. Z resztą tak samo jak mi. Często myślałam, jak będzie to wyglądać. Jak nasze życie będzie się układać, kiedy nasze maleństwo będzie już na świecie. Wciąż miałam tyle pytań, na które nie było odpowiedzi i za pewne długo jeszcze nie byłam gotowa jej poznać. Nie miałam pojęcia, czy uda mi się przeżyć, czy będę patrzeć na nasze dziecko. Krew z naszej krwi. Niesamowite, że los dał nam taką niepowtarzalną szanse. Przez te pół roku oboje szukaliśmy jakiś rozwiązań, staraliśmy się dowiedzieć czegoś więcej, by się na to przygotować. Jednakże książki nie dawały nam wiedzy w tym remacie, tak samo jak inne źródła. Wszystko milczało, a nam pozostało tylko myślenie. Czasem chciałabym wierzyć, że oboje jesteśmy po prostu ludźmi. Nie istotami nadnaturalnymi. Że jestem po prostu w zwykłej ciąży, a nie takiej, która zagraża mojemu życiu. Nawet nie mieliśmy pewności, czy to, co się urodzi będzie dzieciakiem. Nie mogliśmy nic przewidzieć i to bolało mnie chyba najbardziej. Nie miałam kontroli nad tą sytuacją. Od pół roku żyłam nadzieją, że to, co sobie zaplanowaliśmy się uda.
Jego szmaragdowe tęczówki nadal były utkwione we mnie mnie, ale jakby poza mną. Był gdzieś daleko razem ze swoimi myślami. Zastanawiał się zapewne nad tym co ja. Tak przypuszczałam. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak bardzo ulotne jest życie., Jak krótkie potrafią być chwile. Jak bardzo przywiązana jestem do swoich nawyków, które teraz stały się bezużyteczne. Nie zastanawiałam się, dlaczego słońce wschodzi, by potem zajść za linią horyzontu. Teraz byłam w stanie nareszcie docenić, że z Harrym wszystko dookoła nabrało żywszych barw. Chwile stały się niesamowite i jedyne w swoim rodzaju. Mimo, że wcześniej nie traktowałam życia tak dobrze, nie dbałam o siebie, teraz zaczęłam, bo miałam tak naprawdę dla kogo. Miałam dla kogo żyć i miałam dla kogo walczyć. Może i sprawa była przegrana, ale ja za wszelką cenę chciałam pokonywać wszystkie przeciwności losu, chciałam pokazać światu, że jestem silna i dam sobie rade ze wszystkim. Czy dam? To może pokazać tylko czas, którego mieliśmy coraz mniej. Chcąc nie chcąc, zaczynałam siódmy miesiąc ciąży, co przybliżało mnie do rozwiązania. Bałam się i to cholernie, ale przynajmniej teraz, nawet jeśli poród odbyłby się w tym momencie, nie zagrażało to życiu tego maleństwa. Przynajmniej w teorii dotyczącej normalnych dzieci, nie nas i wszystkich innych przeciwności losu.
CD. https://justpaste.it/H_L_IV

View more

httpsjustpasteitvd7i

https://justpaste.it/v5o5

julinosek11’s Profile PhotoHarry Styles [closed]
Ostrożnie pokonywałam kolejne schody prowadzące na dół, by wreszcie odetchnąć z wyraźną ulgą. To był dla mnie wcale nie taki mały wysiłek, szczególnie, że byłam już w całkiem zaawansowanej ciąży, a ten mały szkrab zabierał mi całą energię. Dopiero co wstałam, a już czułam się zmęczona. Cała energia zdążyła ze mnie ujść w jakiś magiczny i niewyjaśniony sposób.
-Weź się w garść, Lu - mruknęłam do siebie i założyłam pojedynczy kosmyk włosów za ucho, zaraz splatając je w luźny warkocz, by najzwyczajniej w świecie mnie nie denerwowały. Już i tak chodziłam ciągle zestresowana a mój humor, a raczej jego brak był dość słaby. Najczęściej to Harremu obrywało się za moje złe samopoczucie, zupełnie jakby on był winny całej tej sytuacji, a przecież nie był. Nie mogłabym być na niego zła, nie wręcz przeciwnie. Codziennie dziękowałem sobie w duchu, że zdecydowałam się tu zostać, że zdecydowałam się zmienić w wampira, choć znałam konsekwencje swojego wyboru. Na całe szczęście "tatuaż" zdobiący mój obojczyk już dawno nieco zblakł i teraz był ledwo widoczny, co chyba oznaczało, że czarownica z którą zawarłam pakt już sobie odpuściła. Nie darowałabym sobie nigdy w życiu, jeśli teraz odezwałaby się i zaczęła grozić mi i naszemu dziecku.
Przeszłam wolnym krokiem w kierunku kanapy i opadłam na swoje stałe miejsce, zaraz sięgając po koc wiszący na oparciu. Okryłam się nim całkiem szczelnie i przymknęłam na moment oczy, oddając się własnym przemyśleniom. Obawiałam się jednego - że moje własne dziecko nie będzie pamiętać swojej matki, lub, ze mój organizm nie dotrwa do końca. Tego bym sobie nie darowała, że wszystko pójdzie na marne a moje serce przestanie bić, nim tak kruszynka będzie gotowa poznać świat. Bałam się tez, że Harry załamie się po mojej śmierci. A czy bałam się samego końca? Nie. Bo w momencie kiedy podjęłam decyzje o kontynuacji ciąży wiedziałam, że będzie źle i niesamowicie ciężko z każdą kolejną godziną, dniem i miesiącem. Ale do cholery wytrwałam już tak długo, zatem nie powinnam teraz mieć najmniejszego problemu. Przynajmniej tak było w teorii.
Podskoczyłam do góry układając dłoń w okolicy swojego serca, kiedy jego ciepłe usta dotknęły mojej wrażliwej skóry.
-Oszalałeś Ericson? Przestraszyłam się, Harry! - prychnęłam, zaraz śmiejąc się cicho. Jak mogłam się na niego gniewać? Uważnie przysłuchiwałam się jego słowom, kiedy mówił o wieczornym wyjściu na plaże. Może i było to całkiem głupie z mojej strony prosić go o coś takiego, szczególne, że oznaczało to ustawienie wszystkich naszych przyjaciół do pionu, by w razie czego byli w gotowości, ale chciałam tego. Chciałam być może po raz ostatni obejrzeć z nim ten głupi zachód słońca i po prostu spędzić z nim trochę czasu, jakbyśmy byli normalna parą. Nasze rozmowy, myśli i wszelkie działania od dobrego pół roku kręciły się dookoła dziecka i niczego innego.
CD. https://justpaste.it/H_L_III

View more

httpsjustpasteitv5o5

ATTENTION

lucyblack96’s Profile PhotoLucille Black [zamknięte]
Drodzy askowicze, czytelnicy i osoby zaglądające na ten profil.
Pragnę poinformować czy tez uświadomić niektóre osoby o kilku jak sądzę dość istotnych faktach.
Historia ta, znajdująca sie na tym koncie nie jest prawdą. Wiem, że to może i głupie o tym uświadamiać, ale wszystko co tu piszę, zarówno ja, jak i Harry jest fikcją literacką.
Wielu z was może myśleć, że historia ta jest pisana przez dwójkę zakochanych w sobie realnie osób - nic bardziej mylnego. Mnie wraz z autorem Harrego łączą kontakty stricte "zawodowe" jeśli mogę to tak nazwać. Dla nas jest to po prostu dobra i przyjemna do pisania historia w którą wkładamy mnóstwo czasu i swoich pomysłów.
Jestem osobą która oddziela życie prywatne, w którym jestem szczęśliwa, od tego fikcyjnego wątku i wspaniałej historii, którą mam tu.
Zatem powtarzam wszem i wobec - historia Lucy i Harrego to historia, nie prawdziwe życie.
Miłego wieczoru!
Lucille

View more

ATTENTION

https://justpaste.it/v2wl

julinosek11’s Profile PhotoHarry Styles [closed]
Przez dłuższą chwile analizowałam jego spojrzenie na nowo i na nowo. To było dla mnie nadal tak dziwne i inne, ale wspaniałe. Kto by przypuszczał, że własnie nasza historia potoczy się aż tak szybko? Oboje byliśmy tak młodzi i oboje byliśmy teraz postawieni w bardzo trudnej sytuacji, właściwie z własnego wyboru. Patrzyłam, jak siada, rozciągając mięśnie, a jego kręgi strzykają w charakterystycznym dźwięku. Harry przez pół roku nie za bardzo się zmienił, jeśli chodziło o wygląd. Być może trochę spoważniał. Jego oczy teraz prawie zawsze przybierały zmartwiony wyraz i nie było sekundy, kiedy nie byłoby widać w nich jak bardzo się o nas martwi. Starałam się więc unikać tego wzroku, bo wręcz bałam się, że coś z niego wyczyta. Czy to oznaczało, że chciałam ukryć wszystko, z czym było mi tak źle? Nie, oczywiście, że nie. Nie chciałam dokładać mu problemów i bezsensownych myśli. Miewałam różne humory i to, że jednego dnia czułam się lepiej a innego gorzej nie powinno wpływać na naszą relację. Harry już i tak wystarczająco się o mnie bał. Traktował mnie teraz jak najsłabszą istotkę która chodzi po ziemi. Z resztą to nie tyczyło się tylko jego. Jeśli Hazz musiał gdzieś wyjść, zawsze organizował mi obowiązkowe towarzystwo, co z jednej strony mnie cieszyło, ale z drugiej irytowało. Bywały przecież dni, kiedy chciałam samotności. Wtedy najlepszą opcją był Niall, który spędzał cały czas w naszej kuchni, a ja mogłam w spokoju robić co innego. Nie mówił wiele, tylko lekko się uśmiechał, tym samym poprawiając mi humor. Danielle niedługo po naszym pierwszym spotkaniu została moją drogą przyjaciółką, której mogłam zwierzyć się ze wszystkiego. Ale tak jak w przypadku Nialla, bywały dni, kiedy nie miałam zamiaru jej oglądać. I przy Harrym, mimo, że bardzo go kochałam, zdarzały się momenty, gdy chciałam go zabić wzorkiem, a po pięciu minutach potrafiłam po prostu wtulić się w jego ciało i wybuchnąć płaczem, mówiąc jak bardzo się boję. I wtedy nie zamierzał mnie opuszczać, dzięki czemu zrozumiałam, że naprawdę to jest właściwa osoba. Teraz nie mogłam sobie wyobrazić, że ja naprawdę chciałam go opuścić, już po tych dwóch tygodniach znajomości. To byłby mój największy błąd.
-Całą noc wszystko było dobrze. Teraz jakby się rozbudził - zaśmiałam się cicho i zaraz westchnęłam, słysząc jego ochrypły głos. Bo do cholery nie ważne czy byłam w ciąży, czy byłam z nim już ponad pół roku - dalej byłam w nim szaleńczo zakochana. Nie ułatwiał mi tego. Wiedziałam, że nie możemy teraz pozwolić sobie na żadne szaleństwa, a on wyglądając teraz jak jakiś model z rozczochranymi lokami, wyglądał perfekcyjnie. Idealnie. Był po prostu mój i nie miałam w planie go nikomu oddać. To byłoby przekleństwo. - Chyba po tacie jest tak silny bądź silna - mruknęłam uśmiechając się szeroko. Nie znaliśmy płci. Zdaniem Zayn'a nawet nie było co próbować. I tak z USG nic by nie wynikło, a ja nie zgodziłam się na inne badania z uwagi na niebezpieczeństwo.
CD. https://justpaste.it/H_L_II

View more

httpsjustpasteitv2wl

~ Now this is not the end. It is not even the beginning of the end. But it is, perhaps, the end of the beginning ~

julinosek11’s Profile PhotoHarry Styles [closed]
JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ
Kto by się spodziewał, że głupie pół roku minęło w tak zawrotnym tempie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek moje życie ułoży się właśnie w ten sposób. Że będzie tak...szczęśliwe? Że będę teraz ze zniecierpliwieniem oczekiwać narodzin swojego pierwszego dziecka, modląc się, by mój organizm pozwolił mi choć na moment potrzymać tą kruszynkę w ramionach, nim zniknę. Nie mogliśmy się oszukiwać. Było źle, jak nie fatalnie. Mogli udawać, że tego nie widzą. Zayn, Niall, Liam czy Dannielle. Od momentu dowiedzenia się o ciąży, zdarzały się spokojne dni, ale zdarzały się i takie, kiedy to naprawdę nie miałam sił, by chociażby wyjść z łóżka. Zdawałam sobie sprawę, że będzie gorzej i gorzej, a mimo to udawałam, że ciesze się ze wszystkiego. Czy ja się cieszyłam? Miałam obawy, bałam się, przez co nie potrafiłam myśleć o niczym innym, by tylko donosić tą ciąże. Nie wiem kiedy tak bardzo zdążyłam przyzwyczaić się do tego maleństwa, które nosiłam tuż pod własnym sercem. Zdarzało się, że kiedy Harry wychodził, płakałam. Wiedział to. Na pewno wiedział. Ale wtedy bez słowa mnie przytulał, co w pewnym stopniu pomagało. Nie chciałam umierać. Te kilka miesięcy zmieniło mój charakter. Zrozumiałam, że muszę robić wszystko, ja wręcz czułam, że muszę zrobić wszystko, by przygotować Harrego na najgorsze, by mógł zrozumieć, że wraz z końcem tej ciąży nie mam zbyt wielu szans na przeżycie. Przynajmniej tyle udało nam się wywnioskować po ogólnym stanie mojego, teraz jakże kruchego i słabego zdrowia. Miewały dni, kiedy potrafiłam się do niego nie odzywać bez powodu. Bywały też dni, kiedy leżeliśmy w łóżku i rozmawialiśmy na najbardziej błahe i bezsensowne tematy, oglądając filmy i objadając się czekoladą. Przez pół roku zdołałam naprawić nieco nasze relację. Byłam w stu procentach pewna, że Harry nie widzi świata poza mną i dzieckiem które w sobie nosze. Sama zdążyłam to zrozumieć nieco później, ale nie wybaczyłabym sobie, gdyby zabrakło go obok.
~
Leniwie uchyliłam powieki, zaraz szybko je zamykając, gdy pojedynczy promyk słońca zdążył mnie zdenerwować. Najwidoczniej zapomnieliśmy wczorajszego wieczoru zasłonić okna. Wreszcie po dwóch minutach leżenia w bezruchu, uniosłam wolną dłoń do góry i przetarłam oczy, cicho ziewając. Druga nadal była spleciona z jego palcami i ułożona na moim dość sporych rozmiarów brzuchu. Przez ostanie dwa miesiące to właśnie w takiej pozycji zwykliśmy sypiać. Wreszcie podniosłam lekko głowę i uśmiechnęłam się szeroko, widząc jak Harry przyciska swoją twarz do poduszki, mówiąc coś pod nosem, a jego średniej długości loki opadają mu na twarz. Cieszyłam się jak dziecko, kiedy oświadczył, że nie zamierza ich na razie ścinać.
-Dzień dobry kruszynko – szepnęłam jak najciszej by nie obudzić chłopaka i ułożyłam drugą z dłoni na swoim brzuchu, lekko go gładząc.
CD. https://justpaste.it/H_L_I

View more

Now this is not the end It is not even the beginning of the end But it is

Next