Pożerająca pustka
Cichy odgłos spadającego szkła
Upadek miłości
Pęknięta część pulsującego serca
Poranione odłamkami słów
Cichy szept wiatru na zewnątrz
Zamarznięte uczucia
Świat i ulica bez ruchu stoi dziś
Nikt nigdzie nie zmierza
Nikt nie szuka jej
Siedzi nad parującą od łez rzeką
Tam gdzie nikt jej nie widzi
Gdzie wszystko składa się w całość
Po czym rozpada się znów
Wstaje i idzie ciemną od żalu ulicą
Wszystkie miejsca tak znane
Widzi ich stojących obok siebie
On tak bardzo już bezsilny
Ona zmarznięta od chłodu tej nocy
Czeka tylko na jeden gest
Jednak ktoś przerywa ich rozmowę
Wydzierając jej tym samym serce
Emocje pożerają ostatnie cząstki nadziei
Wszystko upada
Ona odchodzi w nieładzie ich życia
On usiłuje biegnąć za nią
Dogania ją ostatkiem sił
Zdobyli się na gest uścisku swych ciał
Nikt tak pięknie się nie uśmiechał jak on
A jej błękitne oczy mówiły wszystko
Tylko jego pragnęła odkąd go poznała
Nagłe światło na drodze życia
Jednak to nie światło szczęścia
To światło nadjeżdżającego auta
Czarna otchłań pogrąża ten czuły od uczuć most
Skończyło się wszystko
Nie ma już nic
Nic oprócz szkła na drodze
Każdy kawałek symbolizuje ją
Poranioną i zostawioną na pastwę losu dziewczynę
Napisałam coś, więc się pochwalę.
<3
View more