Ask @mariedemoiselle:

Trésor du coeur.

Fléur Dσѕtσyéwѕkí
Miłość to nie są imieniny u cioci. Tu się nie mówi „dziękuję” i wychodzi. Tu się kocha i bierze za to odpowiedzialność!
Nie zauważyłeś tego?
Ta miłość to podstawa Twojego życia. Zapamiętaj to sobie dobrze, bez miłości, bez uczuć, bez tego wszystkiego co stworzyło Ciebie, Twój mit, co zostanie?
Ty? Ty i Twoje inteligenckie dąsy, Twoje chimery, które - zapamiętaj to sobie dobrze! - nikogo nic a nic nie obchodzą!
I dlatego kochałeś, kochasz i będziesz kochał.
Bez względu na to czy Ci się to w danej chwili podoba, czy nie.
To Twój ratunek. Ratunek dla Twojego „ja”, które tak bardzo kochasz…
Inaczej się utopisz, zagubisz, zwariujesz...
Przecież dobrze Ciebie znam.
________
Parafraza

View more

x

Do walizki pakuje:
- mandat za przejazd bez biletu,
- listy od rodziców,
- teksty wierszy poznanych do tej pory (m.in. "Piosenka o końcu świata" Miłosza, "Ocalony" Różewicza, "U wrót doliny" Herberta, "Tren X" Jana Kochanowskiego)
Trzyma tam niemal wszystko, co się nie mieści w podróżnym plecaku - karteczki, stare bilety, przeterminowane wezwania, świstki, czyste lub popisane serwetki, bezimienne wizytówki, niewysłane listy miłosne, puste koperty, wezwania, upomnienia i znaczki pocztowe, formularze, oświadczenia, widokówki, arkusze papieru, druczki, talony, pouczenia, karty wstępu donikąd.
To był jego dobytek, jego opus magnum, majątek zdobyty w pocie czoła, w bólu serca i morzu łez.
Zbierał to przez całe swoje życie.

View more

x

Gra jednego z tych, którzy bombardują Hiroszimę, gra jednego z tych, których ciała stale zamieniali w ciała lotne, w ten piękny poranek dnia, kiedy japońskie motyle szybowały nad kwiatami, gdy dziecko biegło do szkoły z b a l o n i k i e m, a w chmurach pędzili ci odczłowieczeni, całkujący ludzkość, przeprowadzający na żywych swoje matematyczne równania, skreślający cyfry ludzkości jednym obłokiem, jednym leniwym ruchem podobnym do przełamania tabliczki z czekoladą, ruchem podobnym do wzięcia dziewczyny pod brodę, do pieszczotliwego pogładzenia jej włosów zielonych, puszystych o zapachu wiatru i smaku zielonych traw.
Tamci może całowali się także, gdy nagle, w jej oczach skośnych dostrzegł oślepiający błysk słońca, to było słońce nieszczęścia, takie słońce ludzie stworzyli dla samych siebie, takimi słońcami przyświecają swojej miłości, takimi lampionami zdmuchują miasta, aby ludzkość była termitierą, aby na falach czasu rzeczy takie się nie liczyły, bo zbrodnia, to "jeśli ktoś kogoś w łeb siekierą", a tak, to wojna, to całkowanie, to prawo ekonomii wojennej, a rachmistrze siedzą w bunkrach i skreślają na tabliczkach - całe pokolenia.
[...] to także oni, ci młodzi, przystojni, o twarzach podniebnych "archaniołów", ci gładcy faszyści, co zbombardowali Guernikę, miasto świętego drzewa [...] Popolowali sobie, postrzelali na naszych drogach do "ziarenek-ludzi", widocznych z góry, przecież to tylko ziarenka, pajacyki chwytające za serca.
______
Cytat.

View more

x

Świat się wokół nas wciąż mniejszy staje,
Kontynenty na odległość dłoni są,
Samoloty jak z dziecinnych bajek,
Ponad głową coraz szybciej niebo tną.
Ludzie wciąż wędrują wielkim, głośnym stadem,
Z pomieszania mowy słychać jeden głos
Zbudowano drugą, większą Wieżę Babel,
Kto pamięta tamtej, pierwszej wieży los?
Świat się kurczy jak przekłuty balon,
Człowiek też maleje szybko razem z nim,
Przerażony swą niewielką skalą,
Coraz bardziej samotnieje w tłumie tym.
Stąd ucieczki nieprzytomne pustą drogą,
Jakby gdzieś coś za zakrętem było tam
I te wiersze napisane dla nikogo,
I te płótna pełne nostalgicznych plam.
____________
Cytat.

View more

Za czym krzyczy Twoja tęsknota?

Za czym tęsknię?
Pamiętam huśtawkę z granatowymi, stalowymi rurami i pomarańczowymi deseczkami, zespawany trzepak w kolorze butelkowej zieleni i dużą piaskownicę, w której bawiłam się z dziewczynkami z osiedla "w dom".
Wszystko to działo się u mojej kuzynki. W letniej sukience biegłam do niej, żeby ugotować zupę z czerwonych płatków maku i zielonych liści. Jaka to była radość, kiedy ktoś z nas przyniósł bibułę - mogłyśmy wtedy zabarwić wodę na różne kolory. Nogami stołu były dwa pnie drzewa, które podkradałyśmy z drewutni. Krzesłami były wiaderka. Ciasto z piasku posypane żółtymi kwiatami mlecza lub białymi stokrotek, wyglądało wtedy pyszniej niż kupne ciasto z kokosem, który dzisiaj często widzę na stole.
Od tego wszystkiego minęło ponad 10 lat. Huśtawka stoi, trzepak też. W kuchni zabrakło gosposi, a wszystkie sprzęty wylądowały w czarnym worku, które odjechało śmieciarką.
Jedynym dowodem naszych pierwszych przygód kulinarnych są wspomnienia.
Z dumą mogę stwierdzić, że dorobiłyśmy się zielonego dywanu.
Piaskowa wykładzina odeszła do lamusa.

View more

Podziel się pozytywną energią.

Camille Blackburn
Zakończyłam toksyczną znajomość. Przez ten cały czas uważałam, że Go potrzebuję, że nie wyobrażam sobie bez Niego życia. Trzymałam w głowie myśl, że nie ma nikogo poza Nim, kiedy rzeczywistość była zupełnie inna.
Miał na mnie destrukcyjny wpływ, to trzeba przyznać. Swoją biernością doprowadzał mnie wręcz do szału. Mimo tego wciąż utwierdzałam się w przekonaniu, że jest dla mnie ważny, że wiele dla mnie zrobił, najwięcej ze wszystkich osób, które dotychczas spotkałam na swej drodze.
A ja po cichu cierpiałam. Płakałam, zastanawiałam się "co oni mają, czego ja nie mam?" Kiedy spotkaliśmy się po raz ostatni rozkleiłam się przy nim kilka razy, on wolał mówić swoje patrząc się na drzewa.
Nawet nie śmiał spojrzeć mi w oczy.
Pożegnałam się z nim uściskiem dłoni. Kiedy szłam sama do domu, miałam wrażenie, że spadł mi z serca kilkutonowy ciężar.
Od tamtego momentu jeszcze ani razu nie uroniłam łzy.
Moi drodzy, morał tego taki - czasami kurczowe trzymanie się czegoś lub kogoś sprawia nam więcej bólu niż odpuszczenie.

View more

x

To były jeszcze czasy gimnazjalne, pierwsza bądź druga klasa. W naszej szkole zorganizowano spotkanie z byłą więźniarką obozu koncentracyjnego, uczestniczką walk przeciw nazistowskim Niemcom. Całe 7 klas upchanych w sali gimnastycznej, w której to na co dzień ćwiczyły małe dzieci z zerówki, a także te nieco od nich starsze. Potworny hałas, tysiące rozmów na minutę. Wtem weszła na salę, zdawałoby się, babcia któregoś ucznia szkoły. Starsza kobieta zajęła miejsce, które zostało dla niej przygotowane na środku sali. Najpierw przywitanie przez uczniów, dyrekcję. W międzyczasie większość z nas zdążyła się już uciszyć. W końcu odezwał się gość, dla którego wszyscy się tu zebraliśmy. Z uśmiechem na twarzy przyglądała się nam, by powiedzieć:
"Jak wy dzisiaj macie trudno..."
Wciąż mam w pamięci to jak mnie tym wstrząsnęła. Wyobraźcie sobie, człowiek który przeżył II wojnę światową, dwie okupacje, okrutne eksperymenty medyczne, który żył w nieludzkich czasach, mówi, że my, młodzi, nieznający wojny, poczucia wszechobecnego strachu o własne życie, śmierci, mamy "dziś trudno".
Bohaterka spotkania potem wyjaśniała, że kiedy ona była w naszym wieku to wszystko było prostsze. Wiadomo kto był zły, a kto dobry. Wiadomo o co się walczy, z kim i czy stoi się po właściwej stronie. Ta granica między dobrem a złem była bardzo wyraźna. A dziś się zaciera, nie mamy do końca pewności czy to, co robimy jest odpowiednie, czy stoimy po prawej stronie. Czerń i biel się zmieszały.
Na koniec dodała, że ma nadzieję, iż nigdy nie będzie musiały powtórzyć się takie czasy, w których ona dorastała, by poprawić widoczność tejże granicy.

View more

x

Ludzie pragną cofnąć czas - są wtedy święcie przekonani, że wszystko zrobiliby inaczej i podjęliby inne decyzje.
Ja się z takimi ludźmi nie utożsamiam. Oczywiście przyszłość, a wkrótce nasza przeszłość ma wiele wariantów i wszystko zależy od tego na który przystanek trafimy, ale czasem bywa tak, że nieważne na którym staniemy, by zaczekać na autobus - on i tak w końcu nadjedzie. Kwestia kilku minut w perspektywie trwania całego wszechświata jest niczym piśnięcie małej myszy w wielkiej otchłani kosmosu. Nieistotna. Zdążymy może przesłuchać jedną lub dwie piosenki więcej, wytrzeć nos w chusteczkę i ponarzekać na świat trochę dłużej.
Te nasze wszystkie plany kategorii "co byłoby gdyby..." się spełniają. Świat jest tak rozległy, że z pewnością istnieją inne, daleko od nas, których nie poznamy, ale które są z nami połączone, realizując jeden z właśnie tego typu pomysłów. Państwa osi wygrały II wojnę światową? Wielka Armia Napoleona odniosła zwycięstwo w Inwazji na Rosję? Polska nigdy nie padła ofiarą rozbiorów? Komunizm nie upadł, a może w ogóle nie powstał? W którymś z tych światów właśnie tak się stało.
My po prostu wypełniamy jedną z alternatyw.
Inaczej się nie da.

View more

Czym jest dla ciebie śmierć? Strzeż się - obserwuję.

Aaron Crow "Kruk"
Czasem tak potwornie mnie przeraża, że dostaję ataku paniki, tarzając się z powodu przyspieszonej pracy sera w łóżku. Wtedy z pewnością mam rozszerzone źrenice jeszcze bardziej zwykle niż przy ciemności, która mnie otacza - nawet światło pobliskich lamp ulicznych zdaje się jakby niknąć w przenikliwym mroku.
"Zło najstraszliwsze, śmierć, nie dotyka nas wcale,
bo póki my jesteśmy, nie ma śmierci,
a kiedy jest śmierć, nie ma nas."

View more

Ile masz lat, Antoinette?

W Holandii i Belgii zostaje zalegalizowana eutanazja, natomiast w Anglii obywa się pogrzeb Elżbiety, Królowej Matki.
W lutym w USA Polska zdobywa dwa medale na Igrzyskach Olimpijskich, które były najlepszymi od 1972r. Mistrzami świata w piłce nożnej zostają Brazylijczycy.
W wyniku bombardowań na Bali ginie niemal 200 osób, a w lipcu w Polsce odbywa się pierwsza oficjalna wizyta japońskiej pary cesarskiej.
Do kin trafia "Zemsta" Andrzeja Wajdy z Katarzyną Figurą, Januszem Gajosem, Andrzejem Sewerynem i Agatą Buzek oraz "Pianista" Romana Polańskiego z Adrienem Brodym w roli Władysława Szpilmana, który także w tym samym roku otrzymuje Oscara stając się najmłodszym zwycięzcą w kategorii "najlepszy aktor". Polsko-francuski reżyser również zdobywa statuetkę za "najlepszą reżyserię".
W październiku następuje atak czeczeńskich terrorystów na Centrum Teatralne na Dubrowce w Moskwie.
W tym samym roku umiera Astrid Lindgren, Kazimierz Dejmek, Jan Łomnicki, Dee Dee Ramone, gdy na świat przychodzę ja.

View more

Pozwól mi poznać melodię twych pragnień.

Ulegam trwającej w nieskończoność kakofonii, która wybrzmiewa w melodii nudnej, bezbarwnej harmonii.
Zabójcza symfonia niszczy mnie od środka, zabija żalem, zazdrością każdą pojedynczą nutę, niszcząc skomponowane przeze mnie requiem.
Płacze orkiestra własnych godzin, dni i lat. Przemoc pragnień zdejmuje z desek opery moje opus magnum.
Cały koncert ujawnia fałsz talentu. Bezwartościowa melomania zabija wszystko, co we mnie dobre, przedstawiając światu absolutną dysharmonię.

View more

Next