Ask @mennnin:

Manni, jak sie miewasz? O czym myślisz?

Daria
Nie najlepiej.
Myślę o przyszłości. O tym jak fatalna ona będzie. O tym, że nie jestem w stanie nic osiągnąć. Że jestem porażką. Wiem o tym i nie mam siły nic z tym zrobić.
Nic nie potrafię zrobić dobrze.
To wyłącznie moja wina.
Ale nie mogę przestawać odczuwać żalu.
Dlaczego nie jestem jedną z tych mądrych osób?
Dlaczego nie jestem jedną z tych utalentowanych osób?
Dlaczego nie jestem jedną z tych silnych osób?
Dlaczego nie jestem jedną z tych... szczęsliwych osób.
Dlaczego?
Okropnie się boję, co ze mną będzie.
Nie potrafię sobie wyobrazić szczęśliwej przyszłości.
Myślę tylko o tym, jak beznadziejne będzie moje życie.
Nie mam na nic siły. Nie mam siły, żeby żyć. Nie mam siły, żeby wziąć się w garść. Żeby spróbować. Postarać się.
Nie mam nawet siły by oddychać.
Jestem mi tak wstyd. Jestem nieudana.
To słowo tak dobrze mnie opisuje.
Prosto, krótko, trafnie.
N I E U D A N A
Czuję się tak strasznie samotna.
Po raz pierwszy od dawna zaczęłam się zastanawiać nad realną próbą samobójstwa.
Nie taką oficjalną. Tego zbyt się boję. Chodzi o wypadek. O śmierć przypadkiem.
Przypadkiem zamknęłabym okna w całym domu i poszła wziąć kąpiel. Lałabym dużo ciepłej wody. Może gaz, z którym mamy wielki problem, po raz kolejny by się ulotnił.
Ja bym tego wcale nie zauważyła.
Leżałabym tylko w gorącej wodzie. I to nie byłaby moja wina. Bóg nie byłby na mnie zły. Rodzice by się nie obwiniali. Przyjaciele też nie.
To tylko wypadek.

View more

Menni, jak wygląda dziś Twoje szczęście?

Radioactive.☢
Sama nie wiem.
Jest dosyć zamazane. Niewyraźne.
Nie potrafię nawet stwierdzić, czy prawdziwe.
Nie wiem też, jak bardzo jest trwałe. Nie wiem, czy kiedy je dotknę, nie pęknie jak mydlana bańka. I boję się to sprawdzić.
Nie jestem też wstanie ocenić, gdzie dokładnie się ono znajduje. Wydaje się być tak blisko, na wyciągnięcie ręki, ale idę po nie i idę i nie jestem ani trochę bliżej.
Jak wygląda moje szczęście?
Nie wiem nawet, czy ono istnieje.
Nie wiem, czy nie jest to tylko moje urojenie.
I ta niewiedza mnie zabija.

View more

Menni, masz taki śliczny ask! Obserwuję!

Mao Mao
Dziękuję bardzo <3
Słuchajcie, dostaję naprawdę dużo skarg o to, że rzadko odpowiadam i ignoruję większość pytań. Ja wiem, wiem, że rzadko odpowiadam i właściwie chyba nie będę szukała wymówek, bo mam wrażenie, że ciągle to robię.
Ale co do drugiej części zaufajcie mi, że nie ignoruję żadnego pytania. Wszystkie czytam i chciałabym w przyszłości odpowiedzieć na każde z nich.
Kilka razy w jednej odpowiedzi umieściłam kilka pytań, żeby jak najwięcej osób dostało informację zwrotną. Pozwólcie, że zrobię to i tym razem. Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam taka forma odpowiedzi.
"Witaj Menni. Jakim kolorem jest kolor karmazynowy?" @Kami_La1
Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tym kolorze i musiałam poszukać na ten temat informacji w internecie, aby być w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie.
"Odcień ciemnej czerwieni z niewielką domieszką błękitu. Tradycyjnie określany jako kolor krwi żylnej." To całkiem niezwykłe, żeby jeden kolor był mieszanką czerwieni i błękitu.
Powiem więc, że kolor karmazynowy jest kolorem wyjątkowym.
"Piszesz mega odpowiedzi na pytania!😍❤ Muszę Ci przyznać, że masz talent 😍Może napiszesz coś kiedyś swojego? Miłego!😘" @Madziklt1999
Bardzo dziękuję za te miłe słowa. Oczywiście, ja piszę coś swojego. I to małe "coś", jest dla mnie niesamowicie ważne. Może jest dla mnie nawet wszystkim.
Piszę książki, a właściwie w obecnej chwili jedną, choć wciąż mam w notatniku wiele innych tytułów, na które poświęcam wiele czasu.
Pisanie książek jest bardzo skomplikowane i długotrwałe. Książka, która jest obecnie moim priorytetem, pojawiła się podświadomie w mojej głowie już ładnych parę lat temu.
Na dalszy plan schodzą pozostałe powieści, które również są dla mnie bardzo ważne.
Nie chcę jednak zabrzmieć jak doświadczona pisarka, bowiem piszę dla siebie i z pasji. Dotychczas nikomu nie pokazałam moich prac i póki co nie zamierzam tego robić. Choć myśl, że kiedyś ktoś mógłby je przeczytać, wypełnia mnie nieopisanym szczęściem.
"Co gra w twojej duszy Menni?" @Janek211
Głośna muzyka.
Podgłośniłam ją na tyle, by zagłuszyła cały świat.
Bynajmniej nie mówię tego metaforycznie. Muzyka jest ucieczką w metafizyczny świat, który można usłyszeć, ale można i zobaczyć i nawet dotknąć.
I jest to piękny dźwięk.
I niesamowity widok.
I najwspanialsze uczucie na świecie.
"Jak samopoczucie, Menni?" @ObitoUchihaYep
Nie najgorzej. Wczesnym rankiem wróciłam z wymiany niemieckiej, z Cuxhaven.
Cieszę się, że jestem już w domu. Dzień mija mi powolnie, ale całkiem przyjemnie. Mimo, że nie zrobiłam dosłownie nic, nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia. Choć przyznam jednak, że trochę się boję.
Będąc na wyjazdach, z innymi ludźmi, funkcjonuję nieco inaczej. Wszystkie problemy schodzą na dalszy plan, bo po prostu nie mogę sobie na nie wtenczas pozwolić.
I tak po kilku dniach trzymania całego cierpienia na uwięzi, ono zawsze się uwalnia, rozpędzając się w moją stronę ze zdwojoną siłą.

View more

Opowiesz mi o swojej depresji? Jak odkryłaś, że to choroba, a nie przygnębienie, które dopada każdego z nas? Czy ktoś wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń czy walczysz z tym sama? I co najważniejsze - jak z nią walczysz?

Witam.
Zawsze byłam bardzo szczęśliwym dzieckiem. Energicznym i wesołym. Łatwo zawierało mi się znajomości, byłam bardzo pozytywna i radosna.
Kto by pomyślał?
Do dzisiaj się zastanawiam, jak to wszystko się stało. Dlaczego tak...?
Przecież to do mnie nie pasowało. Nigdy nikt by nie pomyślał, że to akurat ja będę miała depresje.
Nie potrafię nawet określić, kiedy dokładnie się to zaczęło.
Chyba w połowie 2 klasy gimnazjum. Moje dwa zwierzaki wtedy zmarły.To mogło mieć na to wpływ,bo zaczęłam się czuć bardziej samotna.
Ale może dorosłam trochę bardziej, zaczęłam myśleć. Może to od początku moim przeznaczeniem było tak skończyć.
Przez pierwszy rok nie wiedziałam, że to depresja.Byłam smutna i tyle.
Wydawało mi się, że jestem szczęśliwa. Aż do momentu, kiedy zauważyłam, że codziennie rano gdy się budzę, jestem cholernie wściekła, że to się stało.
Moi rodzice zauważyli, że coś jest nie tak. Bla, bla, bla.
"Jesteś leniwa","weź się w garść","nie możesz po prostu, no wiesz... być normalna?".
Potem kilku psychologów.
"- To z czym panie do mnie przychodzą?
- Moja córka ma problemy.
- Proszę pani? Chce tu pani być?
- Mhm."
Psycholog powiedziała mi, że to typowe objawy depresji. Umówiła mnie na kolejną wizytę. Przyszłam. Wyszłam. Już nie wróciłam.
Nie chcę chodzić do psychologów. Nie lubię się wygadywać obcym ludziom, nie potrafię twarzą w twarz mówić poważnie o moich problemach. Może dlatego nikt mnie nigdy nie brał na poważnie.
"- Wszystko w porządku?
- No wiesz, chcę się zabić, myślę tylko o śmierci, biorę jakieś leki dla wariatów. Oglądałaś nowy odcinek "Milionerów?""
Jestem słaba. Nie ukrywam. Ogromnie wrażliwa. Za każdym razem kiedy ktoś wychodzi z mojego pokoju i mocno trzaśnie drzwiami, całe ciało zaczyna mi drżeć, nie mogę ustać na nogach.
Ludzie pytają, czemu nie chcę żyć. A nie powinnam mieć powodu, żeby żyć?Nie mam i tyle.
Żyję tylko w świecie wyobraźni i marzeń, inaczej bym nie dała rady.
W życiu, najzwyczajniej w świecie, nic mnie nie kręci.
Nie każdy musi lubić tenisa, prawda? Życie, tenis, co za różnica.
Wyobraźcie sobie, że jesteście w miejscu, w którym nie chcecie być. Z ludźmi, z którymi nie chcecie przebywać. Musicie robić rzeczy, których robić nie chcecie. Więc po prostu opuszczacie takie miejsce.
Nienawidzę tej monotonności, bezsensu. Braku aspiracji, chęci.
Nie wierzę w siebie, mam kompleksy. Nie wiem czy jest cokolwiek, w czym jestem dobra. Zawodzę ludzi. Ciągle mówię coś, czego nie powinnam. Nie mam wyczucia. Wydaje mi się, że nic w życiu nie osiągnę. A nawet jeśli... co z tego.
Nie zależy mi na niczym.
Tylko na marzeniach, które nigdy się nie ziszczą. Bo nie jestem wyjątkowa.Bo nie jestem wystarczająco dobra.
Banalne?
Pewnie dlatego, że tak wielu ludzi nie jest wystarczająco dobrych.Ja po prostu jestem jedną z nich.
Powiedziałam niewiele. Depresja jest jak głęboka studnia, nie widzisz końca, a chcąc zobaczyć więcej wpadasz do środka i nigdy nie wychodzisz.

View more

Na wstępie chciałabym Ci pogratulować lekkiego pióra. Bardzo się cieszę, że mam okazję poczytać wypowiedzi, które zawierają sens. Ogarnia mnie tylko smutek, że z każdą wypowiedzią uchodzi z Ciebie radość życia. Wydać różnice pomiędzy aktualnymi wypowiedziami, a tymi starszymi. :(

Kinia ♥
Bardzo dziękuje :)
To trudne oglądać jak ucieka z kogoś szczęścia i radość. Jak się zmienia i traci siebie. Chciałoby się mu wtedy pomóc i przywrócić mu śmiech na twarz. Jednak najtrudniejsze jest kiedy to ty sam jesteś tą osobą.
"Menni, ile czasu potrzebujesz by komuś zaufać?" @HeiwaMori
Tak naprawdę, to nikomu nie ufam. Są ludzie, którym wiem, że mogę powierzyć pewne sekrety, jednak nie mam pojęcia, kiedy tak naprawdę im zaufałam. Zazwyczaj jednak, kiedy się przed kimś obnażę, natychmiastowo zaczynam tego żałować. Z biegiem lat nauczyłam się wszystko skrywać w sobie, nikomu nie mówię o moich problemach. Kiedyś zwierzałam się mojej mamie i siostrze, ale kiedy zamiast ulgi rozmowy te przynosiły mi jeszcze więcej kompleksów, większy smutek i jakieś dziwne poczucie winy, po prostu przestałam.
"Mogłabyś odpowiadać częściej? Interesują mnie Twe wypowiedzi." @dattebayo_ramen
Tak, wiem, odpowiadam bardzo rzadko, za co przepraszam. Po prostu ostatnio trudno jest mi znaleźć i czas i motywację, żeby tutaj pisać. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę to lubię, ale czasami nie potrafię. Z trzech dni różnicy pomiędzy odpowiedziami zrobił się tydzień, z tygodnia miesiąc, a z miesiąca trzy. Postaram się to zmienić.
"Menni! Jesteś inspiracją mą! I bratnią duszą moją!" @quzkaquzga
Bardzo miło mi to słyszeć :)
Bycie czyjąś inspiracją, to w moim odczuciu jedna z najpiękniejszych rzeczy.
"Witaj Menni. W jaki sposób radzisz sobie ze złym samopoczuciem? Miłego dnia życzę :)" @QataklisM
Właściwie, to nie do końca sobie z takowym radzę. Właściwie, to zupełnie sobie z nim nie radzę. Nie właściwie, na pewno.
"Menni, ukażesz nam się kiedyś?"
Wolałabym nie. Dobrze się czuję, kiedy nikt nie wie, kim jestem. Mogę swobodnie pisać, nie zastanawiając się nad żadnymi konsekwencjami.
"Chociaż się nie znamy, to czuje jakbyśmy były przyjaciółkami. Trochę to dziwne, co nie?" @DiabolicNagini
Nie, chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Ludziom często największą radość daje to, co jest w internecie, to, co sami wymyślili, to, co nie istnieje. Bo to jest wszystko. Nikt nie może nam powiedzieć, że tak nie wolno.
Skoro czujesz, jakbyśmy były przyjaciółkami, to z wielką chęcią nią zostanę. I nikt nie powie nam, że to nie jest prawdziwe.

View more

Jak myślisz - gdyby nie depresja, to jak wyglądałoby Twoje życie? Lepiej? Gorzej?

Yuzuru
Oczywistym byłoby, że bez depresji żyłoby mi się lepiej.
Widzę to.
Znowu byłabym radosna, łatwo nawiązywałabym znajomości, byłabym pełna energii, spałabym spokojnie, miała gładkie ręce. Byłabym szczęśliwa, po prostu.
Ale nie pisałabym. Ból i cierpienie inspirują mnie najbardziej.
Nie doszłabym do tego, co czuję. Byłabym mniej empatyczna. Ślepa. Głucha. Nie rozumiałabym tego, co jest dla mnie teraz oczywiste.
Nie zrozumiałabym, czym jest życie. Nigdy nie byłabym naprawdę szczęśliwa, nie wygrałabym szczęścia.
Mam depresję.
Ale gdy kiedyś ją zwalczę, oprócz nieprzespanych nocy, złych wspomnień, ran na duszy i ciele, spalonych nadziei i gasnącego bólu pozostanie mi coś jeszcze.
Moja inspiracja, moje szczęście. Moja zmiana, nowa ja. Moja wiedza, moje zrozumienie, moja nauka. Moje zwycięstwo, moja wygrana, moja siła.
Ci, którzy nigdy nie zaznali smutku, nie są prawdziwie szczęśliwi. Dostali szczęście i je przyjęli.
To ci, którzy cierpieli, szukali nadziei w ciemnym tunelu bez światła, byli związani łańcuchami, nie dopuszczającymi ich do radości. To ci, kiedy już zwyciężą ze smutkiem, ze strachem, z demonami, odnajdą siebie, będą prawdziwie szczęśliwi. Dobiegną do szczęścia i je zdobędą. Sami. Wygrają.
Ja jeszcze biegnę. Nie wiem, jak daleko jest meta, ale wiem, jak ona wygląda. I wkrótce ją przerwę.

View more

Kochamy Cię, proszę nie odchoć i nie rób nic głupiego 😢❤❤❤❤

To miłe słowa, dziękuję. Spokojnie, na razie nie mam zamiaru nic takiego robić.
W ostatnim czasie dostałam wiele próśb o zdjęcie, pokazanie kim jestem i o kontakt. Przepraszam, ale nie chcę wyjawić, kim jestem. Dzięki anonimowości swobodniej mogę pisać.
"Co sądzisz o nowym teledysku do Mad Hatter? Obejrzałaś go?" @YinaChan
Tak, oczywiście widziałam. O ile uwielbiam muzykę Melanie, tak nie przepadam za jej teledyskami. Ten, z początku, również nie zbyt mi się spodobał. Ale im więcej razy go oglądałam, tym większą przyjemność mi to sprawiało. Ta piosenka to istny synonim szaleństwa. Nie mogę się doczekać wydania nowej płyty.
"Menni, co uwielbiasz robić?" @WruuumNico
Uwielbiam słuchać muzyki, robię to przy każdej nadarzającej się okazji. I tak naprawdę słucham wszystkiego. Od muzyki klasycznej po rocka.
Ostatnimi czasy naprawdę dużo śpię, jest to spowodowane moim niezbyt radosnym stanem, oraz nową miękką pościelą.
Adoruję Netflix'a, spędzam dużo czasu oglądając seriale, poprawia mi to humor i relaksuje.
Ale naprawdę kocham pisać. Zapisuję wszystkie myśli, jakie wpadną mi do głowy, spędzam czas na wymyślaniu historii i mam motylki w brzuchu, kiedy tylko pomyślę o wyobraźni i urzeczywistnianiu jej poprzez spisywanie.
"Menni, właściwie skąd jesteś? Dlaczego nie odpowiadasz?" @laleczkaflo
Jestem z Krakowa, tutaj też mieszkam.
Przepraszam, że tak rzadko odpowiadam. Mam dużo nauki, mało czasu, czasami trudno mi się zebrać.
"Chętnie porozmawiałabym z Tobą" @mhfdar
To miłe, dziękuję.
Również do wszystkich, którzy pytają o GG: nie mam. Na razie nie zamierzam zakładać, ale jeśli to zrobię, obiecuję, że dam znać.
Ps. przepraszam, że was nie oznaczam, ale jest was zbyt dużo.
"Czy piszesz coś swojego?" "Czym się inspirujesz?" "Chciałabym przeczytać coś twojego" "Piszesz coś sama? Bardzo chciałbym przeczytać" etc.
Tak, piszę. Piszę naprawdę sporo. Inspiruje się muzyką, smutkiem i bólem, radością, wydarzeniami z życia mojego i z życia otaczających mnie ludzi.
"Menni, co jest w stanie pocieszyć kobietę, która nigdy nie była kochana?" @zupelnie_sama
Jedzenie, z pewnością jedzenie. Zwłaszcza słodycze.
Alkohol, zdecydowanie.
Pasja, robienie czegoś, co się kocha.
Ubrania. I biżuteria. Perfumy.
Ale najczęściej, nic.

View more

Witaj Menni, jak się masz? Co w dzisiejszych czasach oznacza bycie "normalnym"?

Pingwin
Według słownika języka polskiego, normalność oznacza osobę żyjącą zgodnie z przyjętymi normami, według ustalonych praw, zasad i zwyczajów.
Według mnie od zawsze oznaczało jedynie irrealizm.
Nigdy nie było, nie ma, ani nie będzie normalnych osób.
Nie istnieje jednostka, która nie posiadałaby, bądź nie robiła czegoś, co nie zostałoby uznane przez społeczeństwo jako chore, niewłaściwe, niezgodne, czy niedopuszczalne.
Każdy z nas ma jakieś tajemnice. Coś, czego się wstydzi.
Wszyscy mamy świadomość, że pewne rzeczy które robimy, poglądy, które wyznajemy i pragnienia które posiadamy, są całkowicie pomylone. I gdyby wypłynęły na światło dzienne, bylibyśmy skończeni.
Dodatkowo normalność jest względna. Powstały pewne ideały i zarysy tego, co jest uznawane przez dzisiejsze społeczeństwo jako dystynktywne.
Ale każdy z nas ma swoją własną definicję powszedniości.
Nikt z nas nie jest normalny.
My, ludzie, to banda obłąkanych szaleńców, ukrywających swoje prawdziwe oblicza.
Jestem nienormalna.
Teraz już wiecie.
Ale nie wiecie, dlaczego taka jestem.
Ja też wiem, że jesteście nienormalni.
Ale nie wiem, dlaczego tacy jesteście.
I dobrze.
Wszyscy najlepsi ludzie są szaleni.

View more

Jak tam Jouni? Masz z nich m kontakt czy już o nim zapomniałaś? (To ten chłopakz Izraela, który przyjechał do ciebie do szkoły)

~^spokójicisza^~
Strzałeczka!
Zabawne, że o to pytasz.
Akurat kilka dni temu znów przyjechali do naszej szkoły Izraelici.
Niestety już z innej szkoły, także nie spotkałam Jouni'ego, ani nie mam z nim kontaktu (on nie miał Facebook'a, ani Snapchat' a, a ja Instagram'a :( )
Mimo wszystko myślę, że nigdy nie zapomnę ani jego, ani tamtego dnia.
W tym roku, całe wydarzenie wyglądało nieco inaczej.
Z Izraelitami rozmawialiśmy tylko chwilę, później udaliśmy się na halę, by obejrzeć prezentacje o naszych krajach.
Znowu zostały puszczone te same, więc nasza ponownie nie była zbyt ciekawa, natomiast naszych gości była jeszcze bardziej radosna, niż to zapamiętałam.
Izraelici ciągle śpiewali i klaskali, a Polacy próbowali nieco podłapać ten optymizm.
Wspólnie na stojąco zaśpiewaliśmy ich hymn.
Przyszła pora na tańce, najpierw pokaz, później mieliśmy zaprosić kogoś z Izraela.
Tym razem nie poznałam nikogo tak blisko, by być spokojną o swojego partnera, toteż trochę się stresowałam.
Gdy pod trybunami zebrał się pokaźny tłum Polaków, szansa na pomyślne zakończenie misji wydawała się coraz bardziej odległa.
W końcu udało mi się przepchnąć przez ludzi, i doszłam do chłopaka, z którym wcześniej chwilkę rozmawiałam.
Nazywał się Joni, więc oczywiście od razu skojarzył mi się z chłopakiem z zeszłego roku, o którym wspomniałaś, Jouni'm.
Niestety Joni nie mówił po angielsku tak dobrze, jak mój kolega z poprzedniego razu.
Dodatkowo zapamiętałam go po kolorze skóry, bowiem jej odcień był całkowicie czarny, podczas gdy jego kolegów o wiele jaśniejszy.
Ku mojej uciesze, Joni zgodził mi się towarzyszyć podczas tańca i było całkiem zabawnie.
Po wszystkim została puszczona imprezowa, żydowska muzyka, do której wszyscy tańczyli. Zrobiliśmy sobie taką małą dyskotekę.
Pod koniec, podczas skakania, na zmianę wszyscy zebrani krzyczeli "ISRAEL! ISRAEL!" , "POLAND! POLAND!"
Wszyscy się śmiali, przytulali i robili wspólne zdjęcia.
Było to fantastyczny dzień, nie mogę się doczekać, kiedy znów do nas przyjadą.
(Nie wiedzieć czemu, na bransoletce na zdjęciu jest wydrukowany zły miesiąc).
PS: w tym roku jadę na wymianę do Niemiec, a już w październiku przyjeżdża do mnie Charleen.
Trochę się boję, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Trzymajcie kciuki!

View more

Wolałabyś, żeby Twoja depresja nigdy nie wyszła na jaw?

Czasami tak, zależy dla kogo.
Przez pierwszy rok nikt z mojej rodziny o niej nie wiedział, nic z tym nie robili, bo nie wiedzieli.
I dlatego nie było tak źle. Mówiłam sobie: "Gdyby wiedzieli, pomogli by mi. Na pewno".
Więc czułam się w domu bezpiecznie, czułam, że gdy naprawdę stracę kontrolę, po prostu im powiem.
Wtedy nie wiedziałam, że to depresja. Myślałam, że po prostu z jakiegoś powodu jest mi smutno.
Bardzo smutno.
I że to na pewno wkrótce przejdzie.
Po pewnym czasie, powiedziałam im.
No, może nie do końca powiedziałam. W końcu mama zauważyła, co się ze mną dzieje. Długo z nią rozmawiałam, wszystko jej powiedziałam. Bardzo mnie pocieszyła, wierzyłam, że teraz, gdy wiedzą, będzie dobrze.
Tego wieczoru, grałam z mamą, tatą i siostrą w karty kilka godzin.
Następnego dnia poszłam z rodzicami na pizzę.
Mama obiecała, że mi pomogą.
A po czasie, zapomnieli.
Miałam gorsze i lepsze dni.
Więc mama przychodziła, obiecywała, że będzie dobrze. A ja wierzyłam.
A po czasie, zapomniała.
Chodziłam do psychiatry, starałam się walczyć.
Mama obiecała, że wyjdę z tego. Że nigdy się o mnie nie podda.
A po czasie, poddała się.
Jak cała moja rodzina.
I już nie mogłam sobie mówić, że gdyby wiedzieli, to by mi pomogli. Bo przecież już wiedzieli. I nie pomagali.
Nie mogłam sobie mówić, że ktoś tam dla mnie jest. Bo nikogo już nie było.
Wołałam więc, kiedy nie wiedzieli.
Wolałam piękne kłamstwo.

View more

Menni, opowiedz mi o kilku rzeczach, jakie Cię denerwują odnośnie stanowiska do kobiet w dzisiejszych czasach.

LittleMember
Serwus!
No, to teraz się zacznie.
Żyję w Polsce, mam tu równe prawa jak mężczyźni.
Denerwuje mnie co innego.
Denerwuje mnie nazywanie kobiet "dupami". Serio?
"Idę dzisiaj z moją dupą na randkę". Czyli, że dziewczyna, to dla Ciebie chodzący tyłek z nogami, rękami i głową? Dupa do seksu?
Denerwuje mnie oczywiście, że facet, który prześpi się z nowo poznaną dziewczyną w klubie, nazywany jest chojrakiem, a kumple gratulują mu nowej, zaliczonej "dupy". A dziewczyna? Puściła się.
I sama nie wiem, kto bardziej denerwuje mnie w tej sytuacji. Chłopacy, którzy tak nazwą te dziewczynę, czy inne dziewczyny.
Naprawdę, laski, które wyzywają tak inne kobiety "Szmata, dziwka, suka, puszczalska, dała dupy", doprowadzają mnie do istnego szału. One są takie dumne z tego, że się "szanują", że "nie są łatwe".
Ojejku, jestem dziewicą, jestem super. Ty się puściłaś. Szmato.
Myślę, że zarówno bycie dziewicą, jak i nie bycie, to nie jest powód do dumy. To nie jest żadne osiągnięcie. Może lepiej być dumnym ze zdania matury z matematyki rozszerzonej?
Jak dla mnie, średnio mnie interesuje, kto co robi w łóżku. Z kim i jak często.
Zarówno faceci, jak i kobiety, uprawiajcie sobie seks do woli. Bardziej mnie interesuje nowy odcinek The Walking Dead.
Określenie "dała dupy", przyprawia mnie o dreszcze. I tutaj znowu, i dziewczyny i faceci lubią tak mówić.
Jest używane zarówno, kiedy kobieta prześpi się z nowo poznanym facetem, jak i do tych, które mają stałych chłopaków.
"Dała dupy w klubie", "Pokłóciłam się z chłopakiem, więc od tygodnia mu nie daję".
To brzmi zupełnie, jakby sex był stworzony tylko dla faceta.
"No dobra, niech ci będzie, masz, oto mój tyłek. Poużywaj sobie. ...Skończyłeś? Mogę już mój tyłek z powrotem? Umówiłam się z koleżanką".
No i mój faworyt. Słyszałam głownie od kobiet.
Kiedy dziewczyna zostanie zgwałcona, bo wracała późną nocą z imprezy. Na przykład.
"Sama jest sobie winna. Trzeba było tak nie świecić tyłkiem w tej krótkiej spódnicy".
Ja, mam prawo wyjść na ulicę w samych majtkach i staniku, a nikt nie ma mnie prawa dotknąć.
Kobieta, która sama sprowokowała gwałt i jest on jej winą, jest wytłumaczeniem stosowanym wśród Islamistów. Kobieta, która sama kusi tych biednych mężczyzn, jest bezwstydnicą.
Ale na szczęście żyjemy tu, gdzie żyjemy.
Kobiety, no co wy? Uważacie, że faceci to bezmózgie zwierzęta, które gdy tylko zobaczą skąpo ubraną kobietę, rzucają się na nią jak na kawałek mięcha?
Kobieta do kuchni, ma gotować, ma być dobrą matką i siedzieć w domu. Wiadomo.
To denerwuje większość kobiet.
No i wiadomo, denerwuje mnie kolejne tysiąc rzeczy odnośnie stanowiska do mężczyzn.
Że jak rurki, to pedał.
Że facet nie może się malować. A a, to zarezerwowane dla kobiet.
Ale chyba mężczyźni wiedzą najlepiej, jakie zachowanie kobiet odnośnie mężczyzn najbardziej ich denerwuje.
Czy istnieje jakiś podręcznik, mówiący co można, gdy ma się penisa, a co, gdy ma się waginę?
Ludzie, zajmijcie się własnym życiem. Nie bądźcie żałośni.

View more

Ojej*^* zakochałam się w Twoim Avku

Kazzumi ^μ^
Ajj, dziękuję <3
Miałam okropnie długą przerwę od anime. Nie miałam kompletnie siły, żeby się za jakieś wziąć.
Ale tydzień temu, po raz pierwszy od naprawdę dawna, zabrałam się za Haikyuu 2.
Już zapomniałam, jak ja kocham anime. Kocham japoński.
Poczułam się trochę, jak w domu. Uspokoiło mnie to.
W tej chwili oglądam Higurashi no Naku Koro ni.
Oczywiście jakiś czas temu skończyłam 2 sezon mojego ulubionego anime, Shingeki no Kyojin. Muzyka z AOT to istny cud.
Ahh, no i chyba zakochałam się w Oikawie Tooru z Haikyuu :'D.
Czy ktoś oprócz mnie, po obejrzeniu tego anime żałował, że nie gra w siatkówkę?
Serwy Oikawy to jedna z najpiękniejszych rzeczy na tym świecie.

View more

Menni, wracaj!

Jestem :)
Większość chwil gdzieś nam umyka.
Po jakimś czasie je zapominamy, albo nie pamiętamy ich takimi, jakimi były. Czasami ktoś przypomina nam o pewnych momentach, wtedy często się ożywiajmy: "Faktycznie! Tak... pamiętam to", "A no, no! Było coś takiego!".
Wiele chwil jest gdzieś w nas zapisanych, czasami do nich wracamy, czasami nie.
Ja zapamiętałam z życia wiele wydarzeń. Ciągle je wspominam. Siedzę na balkonie i przypominam sobie, jak to było kiedyś.
Ale trzy razy w życiu, zadecydowałam, że zapamiętam tą chwilę na zawsze, i będę ją wspominała. Że jako stary człowiek będę często o tym myślała.
Pierwszy raz, był około 3 lata temu, gdy wracałam z Turcji do Polski. Siedziałam wtedy w samolocie, patrzyłam w chmury, niedługo mieliśmy lądować.
Szłam wtedy do 2 klasy gimnazjum. Zastanawiałam się nad tym, co mnie czeka, jak potoczy się moje życie, co przyniesie ten rok.
Pomyślałam, że dziś jestem młoda, że wkrótce dowiem się rzeczy, o których teraz nie mam pojęcia. Zdecydowałam, że na zawsze zapamiętam tę chwilę.
Że często będę ją wspominać. Że jako stary człowiek będę wspominała, jak mając 14 lat siedziałam w samolocie, jako młoda dziewczyna, myślałam nad tym,
co wkrótce ma nadejść.
Drugi raz był miesiąc temu. Siedziałam z przyjaciółką na ławce obok mojego bloku. Była 22 wieczorem, niedziela. Zdecydowałyśmy wtedy o wielu rzeczach, które zrobimy w wakacje, podjęłam odważne decyzje i przepełniłam się nadzieją, która następnego dnia zniknęła. Odchyliłam głowę do tyłu i wpatrywałam się w
czarne, lekko zachmurzone niebo z paroma gwiazdami. Ciepły wiatr lekko nas owiewał, i słychać było stłumione odległością samochody, poruszające się
wśród krakowskich ulic w tle świateł i kominów. Postanowiłam, że będę wspominać to wydarzenie, w którym miałam tyle nadziei, i czułam się odważna.

Trzeci raz był tydzień temu. Spotkałam się z dwoma koleżankami i poszłyśmy na górę za moim blokiem. Była 22 wieczorem, sobota. Leżałyśmy na górce, słuchałyśmy muzyki, i w ciszy patrzyłyśmy w gwiazdy. Było trochę zimno. Chciałam docenić ten moment, bo leżenie pod gwiazdami wydawało mi się jedną z piękniejszych rzeczy.
Myślałyśmy o konkretnych gwiazdach, a pozostałe musiały zgadnąć, o których. Chciałyśmy tam zostać i spać.
Postanowiłam, że na zawsze zapamiętam ten moment, w którym przypomniałam sobie, jak piękny jest ten świat.

View more

Menni, opowiedz fajną historię ze swojego życia :D

Kaśka
Byłam dzisiaj w psychiatryku.
Jako gość.
Razem z piątką przyjaciół poszliśmy na wystawę: "Uważaj na głowę". O depresji.
Wystawa ta pokazuje chorobę z punktu widzenia chorego. To właśnie chorzy ją stworzyli.
Idąc tam spodziewałam się nauczyć czegoś, czego nie wiem. Zobaczyć to, czego nie widzę. Jak chorzy widzą swoją chorobę? Ani trochę nie bałam się tego doświadczenia, cieszyłam się i byłam ciekawa.
Ale było trochę inaczej.
Wcale nie zobaczyłam zupełnie obcych mi objawów, które miały mi otworzyć oczy.
Zobaczyłam swoje.
Opowieści i cytaty ludzi, ich uczucia. Takie jak moje.
Ich strach, jak mój.
Wołanie o pomoc, jak moje.
Prośba o zrozumienie, jak moja.
"Nie miałam nawet siły wstać z łóżka. Nie miałam siły pozmywać naczyń. Wszyscy mi tylko mówili, że jestem leniwa. A mi każda najmniejsza czynność sprawiała ból. To nie było tak, że nie chciałam wyjść z domu. W zasadzie, to nie, ale też nie mogłam. Po prostu. I ten smutek, choć nie wiesz skąd.
A jak wszyscy mi mówili : "Ogarnij się", "Weź się w garść", to trafiał mnie szlag."
Widziałam łóżko, z pasami bezpieczeństwa. Słuchałam relacji pacjenta, którego takimi związano.
Słuchałam wielu ludzi.
W sali z lekami cytaty były inne, niż w innych pokojach.
"Mam taki wkurw. To przez te leki, ale podobno mają mi pomóc. No i wiem. Ale zaraz coś rozpierdolę."
Sala z kratami, żeby ukazać, jak czują się osoby zamknięte w szpitalu wbrew własnej woli.
Podobno do szpitala trzy razy w tygodniu przyjeżdżają sędziowie, i rozmawiają z pacjentami.
No i płakałam. Sporo.

View more

Menni, wrócisz tu jeszcze? Chciałabym znów poczytać coś Twojego...

☽ 호랑이 ☾
Wciąż tu jestem :)
Coś mojego... to miłe.
Chciałabym być wolna. To moje największe marzenie.
Tu nie ma wolności. I nigdy nie będzie.
Ludzie odbierają sobie nawzajem wolność, a ja nie potrafię opanować złości.
Ziemia, to mój dom.
Dlaczego go sobie przywłaszczyli?
Moje marzenia, są dla mnie drzwiami, do których tylko ja mam klucz.
Dlaczego mi go ukradli?
Moje sny są smakiem nowego świata.
Dlaczego mnie obudzili?
Moje przekonania są moją rzeczywistością.
Dlaczego mnie z niej wyciągnęli i wepchnęli do własnej?
Moje skrzydła mogły mnie doprowadzić, gdzie tylko chciałam.
Dlaczego je połamali?
Moje ciało jest moją świątynią do samego końca.
Dlaczego nie pozwolili mi o nią dbać, jak chciałam, i zagarnęli jak własną?
Moje życie zostało mi oddane z przypisaną karteczką "Tylko Twoje".
Dlaczego ją zniszczyli?
Ja, jestem pierwszym i ostatnim.
Dlaczego wepchnęli mnie w środek swoich narzędzi?
Jestem wolna. Jestem żywa.
Odebrali mi to jedynie swoim słowem, które spisali jako prawo.

View more

Next