W chwili obecnej mamy kolory. Mamy wszystko, a i tak jesteśmy ślepi. Kochamy tych, których nie powinniśmy, a nie zwracamy uwagi na tych, którym na nas zależy. Nie widzimy niczego. Skupiamy się tylko na niepotrzebnych, wyssanych z palca sporach. Gubimy się. Ale czy tak powinno być? Czy na tym polega życie?
Sądzę, że brak kolorów niczego by nie zmienił. Ewentualnie jedynie wzmocniłby naszą ślepotę.
Na początku był chaos.. a później wszystko się skończyło.
P. S. Długo mnie tu nie było.
Dobry wieczór! 😉
Jeżeli chodzi o pytanie typu "Gdzie jesteś?" albo "czemu nie odpowiadasz? to.. zrobił się straszny spam. Dlatego dzisiaj, gdy znalazłam odrobinę czasu, postanowiłam dać oznaki życia 😄 otóż jestem w domu i mam się dobrze. Jest też ze mną moja mała Królewna 💕od kilku dni, także jest zabawnie. Mam podkrążone oczy, jestem wykończona, ale szczęśliwa. I pozdrawiam gorąco wszystkich, którzy tu jeszcze są i czytają moje wypociny. Buziaki! 😘 😘
Za osobą, którą miałam i nadal mam za przyjaciela i brata, zawsze.. zawsze będę tęsknić i nigdy nie pozwolę złego słowa o nim powiedzieć. Pomimo różnic i wielu wydarzeń, dla starego, dobrego kumpla w moim sercu zawsze będzie tyle samo miejsca.
Uważam, że jeżeli druga połówka naprawdę nią jest, nigdy nie dopuści się zdrady.
“Jeśli kogoś kochasz, nie możesz pozwolić, żeby kłamstwo stanęło między wami. Nie ważne co się stanie; nawet jeśli już straciliście siebie nawzajem na zawsze, jesteście sobie winni prawdę.”
Powiem krótko. Są sprawy tak skomplikowane, których czasami nie rozumiem. I to jest właśnie taka sprawa. Chyba, że pies się liczy.
Obecnie spodziewam się maleństwa w życiu prywatnym i staram się jak najwięcej swojej uwagi skupiać właśnie na tym. To jest mój mały cud i muszę o Niego dbać. Poza tym mam wiele innych spraw, którym muszę poświęcić również trochę zainteresowania. Stąd brak mojej aktywności.
Zachęcam wszystkich do obejrzenia. Mocny film, a jednocześnie tak bardzo potrzebny. Z mojej strony ukłony dla braci Sekielskich.
https://youtu.be/BrUvQ3W3nV4

Jedyny sens mojego życia. Już za kilka miesięcy.
Każdego wieczoru myślę sobie, że już zbyt wiele osób zostało zranionych z mojego powodu. Każdego wieczoru mój ból jest silniejszy. Poczucie winy również rośnie, bo nie czuję się wystarczająco silna, by pokonać mojego wroga. Ale wciąż walczę. Nie poddaję się.