Ask @moja_tulpa:

Raczej Twoja milosc sama pozwolila jej sie odbic. A facet to co? Bezwolna lalka bez mozgu?

Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Moim zdaniem nie każdego da się odbić, a prawdziwego mężczyzny i prawdziwie zakochanego to już w ogóle, i wiele osób i tak pozostaje wiernych swojej drugiej połówce, chociażby trafiała im się "lepsza" okazja. Wiem, że ponosi w tym wszystkim najwięcej winy on, a nie ta jego nowa dziewczyna, ale jednak pozostaje niesmak i posmak zdrady, bo znała mnie, ja ją, i jak wesz zalęgła się w naszym gnieździe. Może nie czułabym do niej takiego wstrętu gdyby była to zupełnie obca mi osoba. Ale jestem dumna, że czuje się źle, widząc mnie. Inaczej nie spuszczałaby wzroku. Niech będzie jej głupio, ścierwo.

View more

Ile ludzi, tyle definicji przyjaźni. Szkoda. To krzywdzi.

Shinda
Znalazłam się w kiepskiej sytuacji. Dość męczącej, głównie o to chodzi, bo generalnie mnie ona bezpośrednio nie dotyczy.
Tak więc Śnieżka, która (jak może ktoś pamięta w grudniu) ze mną balowała i poznała wiele osób, zdradziła (co najgorsze, z dwoma innymi!!! cicha woda brzegi rwie...) swojego chłopaka, który od dawna leczy się na depresje i jakieś stany lękowe, nie wiem, nie wnikam.
Jej chłopak — teraz już były — obdarzył mnie niesłychanym zaufaniem. Jest zarozumiały i pewny siebie, ale przez chorobę nie mogła zabierać go do przyjaciół, bo reagował źle, np. wymiotował z nerwów. Przy mnie tak nie było, przez co nazywał mnie siostrzyczką, a i ja polubiłam go bardzo. Opowiedział mi wiele rzeczy ze swojego życia, nabrał zaufania i żal mi go było, kiedy Śnieżka stwarzała te wszystkie okazje do głupot, choć nie mam sobie za złe, że jej nie wydałam, bo wtedy były to tylko okazje, a o zdradach dowiedziałam się o wiele później i później. A najgorsze było, kiedy mówił mi, że cieszy się, że ją zobaczy i wydaje mu się jakby szedł z nią na pierwszą randkę, a ja wiedziałam, że tego dnia ona zamierza z nim zerwać, ale jako, że znam ją od dawna i jest moją przyjaciółką nie mogłam, a nawet nie miałam serca, mu o tym powiedzieć i ostrzec czy nawet jakoś zniwelować żenującą sytuację. Mniejsza z tym.
Obecnie jestem koszem na śmieci ich relacji. On codziennie błagalnie wypisuje mi to w nerwach, to w żalu, jak relacja wygląda z jego strony, co ona mu mówi, jak on się z tym czuje, a ona natomiast — to samo, tylko, że ze swojej strony. Nie mogę swobodnie wejść na messenger chociażby, bo zaraz któreś zaczyna monolog. Telefon wciąż dzwoni. Lubię go, a ją kocham jak siostrę, ale sytuacja zaczyna mnie irytować, stricte wkurwiać.
Nie mam serca powiedzieć jej, żeby przestała wciąż pisać mi to samo, bo w końcu ona nie raz słuchała mojego biadolenia, więc należy jej się moja cierpliwość, a jemu z drugiej strony też ciężko jest coś ostrzej powiedzieć, bo bierze te leki i mi go szkoda. Czyżbym miała lepsze serduszko niż kiedyś?

View more

Stabilizacja i samotność? Hmmm. Zawsze są dwie drogi. Niektórzy są "samotni" i mają "bogate" życie po czym poznają kogoś i przychodzi etap stabilizacji. Są też ludzie tacy jak Ty, którzy żyją z ludźmi i zdobywają z nimi szczyt, a gdy ma nadejść stabilizacja, potrzebują pustych czterech ścian

Płomień Duszy
Albo ta stabilizacja nadchodzi, gdy w tych czterech ścianach zostają sami. Jak było z Tobą? To wybór, czy konieczność? A może wybór z konieczności...?
____________________________
Zadałam ostatnio takie wyrywkowe pytanie na temat stabilizacji i skojarzenia jej z samotnością. Wiele osób odpowiedziało, że nie kojarzy im się to ze sobą wcale, bo przecież stabilizacja to praca, rodzina, dzieci, dom, czyli domowa atmosfera i towarzystwo ale było też spore grono osób, które opowiedziały się za tym, że może się kojarzyć i ich tok myślenia właściwie zahaczał szeroko o mój.
Są ludzie cisi, którzy mają kilku znajomych i cieszą się z tego lub wręcz przeciwnie — czują się puści w swej samotni. Uważają, że nie mają nikogo, że rodzina ich nie rozumie, że jeśli "ustabilizują swoje życie" i założą rodzinę, wreszcie stworzą komfortowe warunki dla swojej osoby, bo nie będą już czuli się opuszczeni, a otoczeni towarzystwem własnej rodziny.
Inni, w tym ja, zawsze otoczeni ludźmi i czujący się pośród obcych jak ryba w wodzie, uważają, że stabilizacja to koniec młodości, szaleństwa i... życia! Tak, właśnie to mnie najbardziej przeraża. Chciałabym być już ułożona, ale myśl, że muszę wyrzec się ukochanej przeze mnie wolności lub nawet jej maleńkiej części sprawia, że trzęsę się jak galareta na myśl, że kiedyś będę czyjąś żoną całe lata, że będę musiała już do końca życia codziennie iść do pracy, a o przypadkowych imprezkach nie będzie mowy. Tzn, wiadomo, małżeństwa i ustatkowane życie nie zamykają zupełnie drzwi na inny świat niż ten domowo-rodzinny, ale jednak nie wypada już zachowywać się w zbyt lekkomyślny sposób, nie wypada znikać z domu na całe godziny bez wieści ani puszczać uśmiechów do przypadkowych osób.
I właśnie to "nie wypada" jest moją osobistą granicą między stabilizacją, a samotnością. Nie wśród ludzi, a bardziej wewnątrz mnie samej, bo trzeba zauważyć, że samotność nie oznacza zawsze braku towarzystwa i głównie rzadko ma z nim coś wspólnego.

View more

Tulpo, powiedz mi kto był na zdjęciu, które ostatnio wstawiłaś? Wróg czy ktoś bliski?

W.
W barze, odstepem 20 cm między jej a moimi plecami, siedziała dziewczyna, która odbiła mi miłość mojego życia. Usilnie śmiała się do koleżanek i opowiadała o K. ale kiedy szła do łazienki i musiała przejść przodem do mnie jej wzrok chował się jak szczur po najciasniejszych kątach.

View more

A Ty gdzie znowu nagle zniknęłaś?

KAPI K U LL O
Nigdy nie lubiłam stałych miejsc. Odnosiłam wrażenie, że przebywając w nich marnotrawiłam swój czas. Ostatnio mam ochotę wyprowadzić swoje "ja" z każdego znanego mi miejsca. Nie odzywam się pierwsza do ludzi, nie organizuję spotkań towarzyskich, nie przesiaduję na portalach. Zerkam za okno i widzę świat który powinien widzieć każdy z nas. Zwykły, szary (biały), nudny. Chcę polubić we właśnie takim mieszkać.

View more

Nie uważasz, że powinnaś jakoś podpisywać autorów zdjęć, które tu wstawiasz? To chyba trochę jak kradzież albo nie wiem

Wielokrotnie odpisywałam na takie pytanie. Większość zdjęć pochodzi od Laury Makabresku, a w przypadku pozostałych ustalenie autora jest trudne. Poza tym, kto podpisuje zdjęcia na asku czy tumblrze?

View more

Ahh, rozpływam się czytając twoje odpowiedzi. Pięknie malujesz słowami

W życiu bym się nie spodziewała, że będę miała dla kogo dzisiaj przebrać się z piżamy, rozczesać włosy i doprowadzić się do ładu. Koza wrócił zza granicy i wyciągnął mnie "na dzień singla", twierdząc, że nie muszę bo i tak pewnie prześlicznie wyglądam w tej piżamie. ☺
Jaja trochę, bo choć się znamy tyle lat i idziemy tylko pogadać to czuję się jakbym szła na jakąś randkę.

View more

Tęskniłam, cieszę się, że juz jesteś.

Dziękuję. Staram sobie przypomnieć walentynki sprzed kilku lat. Analizuję co robiłam i z kim, ale nie jestem w stanie przywołać ani jednego obrazu. Zawsze był to dom z kimś; żadna randka. Dziś zostałam w pustym pokoju i czuję jakąś zgryzotę. Nie dlatego, że wszyscy pławią się w serduszkach a ja nawet nie mam z kim, a dlatego, że nawet gdybym miała to bym nie chciała. Głupie. Wszystkim szczęśliwego Walentego!

View more

Tulpo, powiesz coś na temat przyjaciela z gimnazjum?Zainteresował mnie po przeczytaniu spisu imion, a mimo że zaglądam tu od dłuższego czasu, nigdy nie widziałam nic więcej na jego temat.

the walrus
Nie wiem którego wspomnienia się pochwycić, bo od tamtego czasu przelało się wiele w moim życiu osób i wspomnień, zacierając szczegóły. Ale był moim przyjacielem, jednym z pierwszych prawdziwych, wspierających moje średnio ukształtowane ego. Widział we mnie kogoś więcej niż inni i to zniszczyło jego cienką otulinę duszy, a i mi nie pomogło w utemperowaniu siebie jeszcze zawczasu. Wspinałam się jak winorośl po szczeblach egoizmu, a on zdawał się podlewać ten badyl, zamiast podcinać korzenie. Był doskonałym ogrodnikiem. Płakał nad każdym kwiatem i czekał na owoce, ale jak sam wspominał po naszej rozłące, wykwity były zepsute i gniły u samej podstawy.
Był wysoki, szczupły, miał zniewalająco jasne włosy i błękitne oczy. Był nieśmiały i trzymał się trochę mojej spódnicy, a godzinami rozmawialiśmy o tym, że wszystko ma swą głębię, że nic nie jest jasne.
Pokochał mnie, niestety inną miłością niż ja jego. Wydaje mi się, że kochał mnie na kilka sposobów; może jako mistrza, kobietę, brata i wytwór. To była paskudna relacja, od której żadne z nas nie mogło się uwolnić. Później się zamknął. I na naszą klasę i na jakiekolwiek kontakty. W liceum obserwowałam go ze strachem, bo snuł się jak duch. Kiedy opowiedziałam o nim koleżance, nie była w stanie nawet skojarzyć, że ktoś taki chodzi do równoległej klasy.
Pokonał mnie, kiedy po dwóch latach pisania wiadomości w próżnię odpisał mi, że żałuje, że się kiedyś nie zabiłam. Wbił nóż jeszcze raz kiedy w jednym z jego listów — jeszcze za czasów świetności naszej relacji — wyczytałam, że pewnie tej przyjaźni by nie było, gdyby mnie nie pokochał.
Ot cała historia. Wydaje mi się, że po tylu latach i wyprowadzce do innego miasta odżył, bo od czasu do czasu widzę na portalu społecznościowym jak ktoś oznacza go pod jakimiś pierdołami. Dałabym uciąć sobie rękę, że jest zepsuty do szpiku kości i chełpi się tym jak nikt inny.

View more

Urocze zdjęcie! Czyżby początek z Dziobakiem, Tulpo? Opowiedz wszystko. Pozdrawiam ciepło, Natalina.

Natalina
To był ostatni raz na czwartym piętrze. Łatwo przyszło i łatwo poszło. Lekarstwo działa tak samo, zawsze. Łyk, rozpuszczenie w organizmie, znieczulenie, opuszczenie organizmu. Tak było i tym razem. Pozostajemy na ścieżce koleżeńskiej. Tamto zdjęcie to zakończenie, nie początek. W gruncie rzeczy cieszę się.

View more

Tulpo, "Bóg zapładniał ludzkie serca tylko niemożliwymi marzeniami". - można się zatracić we własnych marzeniach? Czy są marzenia, o których nawet nie należy myśleć? Gdzie najbardziej lubisz rozmyślać?

__Nieobliczalnaaa__
Moje marzenia dotyczące ludzi zazwyczaj spełniały się, co gorsza, ze wszystkimi mankamentami, które sobie kolorowo wyobrażałam. Nie potrafiłam nigdy marzyć czysto i pięknie, dlatego sama pod sobą kopałam padoły, które miały stać się późniejszymi grobami dla tamtych relacji.

View more

Next