co sądzisz o samookalecznaiu się?

Moim zdaniem niezależnie od tego, czy ktoś robi to z rozmysłem czy też nie, zawsze jest jeden czynnik wiążący oba przypadki. Są to liczne problemy, z którymi nie można sobie poradzić. W rzeczywistości jednak wygląda to nieco inaczej, bo nie ma sytuacji bez wyjścia. Wiem, że dla wielu może okazać się to śmieszne, ot...puste, suche, nic nie znaczące słowa. Też tak kiedyś myślałam, byłam naprawdę w krytycznej sytuacji, balansowałam na granicy rozsądku i rozpaczy, utraciłam wiele rzeczy przez to... Jak się nie trudno domyślić na samo usłyszenie słów 'będzie dobrze' reagowałam tak gwałtownie, że prawie się nimi dusiłam. Po jakimś czasie jednak naprawdę to się stało, jednak nie można tego wymazać, ale to daje mi świadomość, pewną mobilizację każdego poranka, że mimo wielu trudności na drodze trzeba walczyć. Staczać bój z rzeczywistością o każdy ulotny dzień. Wiem, że cholernie trudno jest się na to zdobyć. W kwestii okaleczania się sądzę, że rozmowa byłaby najbardziej odpowiednia, chociażby ta najkrótsza, będąca namiastką prawdziwej konwersacji. Czasem wystarczy obecność i ramiona kogoś. Ale również chęć tej drugiej osoby, bez tego się nie obejdzie.