Jakie było najgorsze odwiedzone przez Ciebie miejsce?
Dom - piekło, pierdolone nic niewarte piekło. Szkoła- ludzie stamtąd to zwykłe szmaty. Gabinet psychologiczny- terapeuta to idiota. Szpital- samotność tylko z tym się tam spotkałam. Moja wyobraźnia, kreuje setki miejsc które napędzają mój strach.
Obchodzi mnie to jak informacja co jadła/eś na pierdolone śniadanie. Liczy się to co masz w głowie. Irytuje mnie niechęć w stosunku do ludzi homoseksualnych. Zero tolerancji, dokąd ten świat zmierza...
Miałam złudną nadzieję na poprawę. Starałam się.. Czekałam, chciałam zmiany, dałam sobie i innym trochę czasu na przemyślenie. To nic nie dało, nadal jestem tylko emocjonalnym wrakiem, bez perspektyw na przyszłość. Topię się we własnej głupocie. Nie wiem czy można to nazwać dobrym samopoczuciem..
N a s t r ó j ? Nie wiem Dziwne, mimo wszystko fajne odczucie. Dałam sobie odrobinę samotności, przestrzeni która jest mi tak bardzo potrzebna. Będę tego żałowała, ale przecież kiedyś z tego wyjdę... Tak? Chcę poprawy, lecz nie jestem pewna czy wszystko się uda, na tę chwilę nie mam siły na zmiany.
Szczeka= równie dobrze możesz coś tam przełożyć, coś dodać coś odjąć i wychodzi Ci praktycznie to samo. Hauczy czy szczeka, po prostu wydaje z siebie wkurwiający dźwięk.
Cię* Rzadko kogoś poprawiam, ale w waszym przypadku błędy zdarzają się coraz częściej. Nie mam konkretnej inspiracji.. Jeśli chodzi o pisanie, wystarczy trochę ciszy, ulubiona piosenka, papieros i gotowe :)
Masz okazję zostać hakerem, lub farmerem, co wybierasz? Biorąc pod uwagę to, że musisz uczynić następujące zadania: będąc hakerem musisz włamać się i zmienić co nie co w komputerach wojskowych lub prezydenckich. Natomiast będąc farmerem musisz "przez przypadek" zatruć wiele osób, co wybierasz? :))))
Codziennie zmagam się z myślami samobójczymi, ale to tylko myśli. Każdy czasem ma chwile załamania, ja przechodzę ją od gimnazjum do teraz. Przez parę miesięcy nie było dnia, żebym nie pomyślała o samobójstwie. Teraz jest lepiej. Zastanawiam się tylko czasem nad sensem życia. Sądzę, że nie mam dość życia, tylko niektórych osób bądź sytuacji.
Oczywiście. Mam rany w sercu. Każdą "kreskę" zostawiła osoba która odeszła. Mam rany w psychice, do tego rodzaju ran również przyczynili się ludzie zadając mi ciosy w postaci sów. Mam rany na skórze, które przypominają mi każdego 'gościa' w moim życiu, każde złe wspomnienie i każde słowo mające na mnie niszczący wpływ.
Żałuję że odmówiłam pomocy. Zrezygnowałam z czegoś, co miało pomóc mi wspiąć się na wyżyny szczęścia. Teraz tego ogromnie żałuję, gdyż odbija się na moim zdrowiu psychicznym. Jest to tylko i wyłącznie moja wina. Bardzo bym chciała otrzymać druga szansę, ale czy tak będzie. Cierpliwie poczekam, sama też zacznę coś robić w kierunku poprawy. Na ten czas mogę tylko mówić że żałuję. Jest jeszcze jedna, mniej ważna sprawa. Nie powiedziałam pewnej osobie, co czuję, a teraz jego w moim życiu nie ma. Odszedł.. A ja wariuję.UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ. wreszcie zrozumiałam błąd, lecz ciężko wszystko na nowo odbudować. \ Zacznę chyba od tego że usunę to konto...
czytam twojego aska i czytam i zastanawiam się, dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiona do świata? co ci ludzie zrobili? dlaczego nie robisz nic, aby to zmienić? a przynajmniej nic o tym nie piszesz, mogłaby uzyskać odpowiedzi na te pytania?
Bardzo ładnie piszesz, masz łatwość pisania - pięknie Ci to wychodzi. ;w; Ale martwię się, bo odnoszę wrażenie, że za bardzo obnosisz się ze swoimi problemami. Nie sądzisz, że gdybyś naprawdę miała takowe, wolałabyś zachować je dla siebie? To nie jest hejt, to tylko ciekawość.
Nie rozumiem czemu ludzie są tak cholernie nietolerancyjni i ciekawscy. Nie mam nic przeciwko takim pytaniom, ale to już się robi trochę nudne. Wiesz, gdybym się z nimi aż tak obnosiła to wszystko pisałabym ze swojego prawdziwego profilu. Po to założyłam ten profil, żeby wszystko z siebie wyrzucić, nie chcę aby miliony to czytały. Chcę po prostu uwolnić się od bólu. Jak komuś się coś nie podoba to go nie trzymam na tym ask'u
Odeń w skali od 1-10 dzisiejszy dzień. Uzasadnij dlaczego akurat tak go oceniłaś.
2? a może - 2. Dzisiaj trzeba było grać! Ciężki i okropny dzień. Spotkanie ze znajomymi- " Widać humor dopisuje"? Wizyta rodzinna " Jak Ty ślicznie się uśmiechasz " W domu " cieszymy się że wreszcie się uśmiechasz" A ja się niezmiernie cieszę że ci otaczający mnie kretyni kupują te kłamstwa które im sprzedaję. Mam dość, najchętniej wykrzyczałabym wszystkim w twarz mój ból ! Powiedziała jak mi źle, ale zatrzymam to dla siebie. Na ten czas, sączę drinka w samotności i nie chcę myśleć o problemach,
Po twoich wypowiedziach można wywnioskować, że jesteś osobą, której życiem kieruje smutek i nienawiść, ale zawsze tak było? Czy stałaś się taka przez wydarzenie, które tobą wstrząsnęło?
Dopóki pewien pan ( dla jasności mój biologiczny ojciec ) nie podniósł ręki na moją matkę, byłam całkiem szczęśliwym dzieckiem. Olewałam nawet to że moja " przyjaciółka" z dzieciństwa leciała na hajs i zostawiała mnie gdy tylko ktoś mówił coś o pieniądzach. Pomijając ciągłe odrzucenia, rozstania i zawody na innych, moje dotychczasowe życie było nawet spoko. Na każdym kroku wypominano mi moje wady To ja byłam ta najgorsza. Byłam zwykłym śmieciem, którym można łatwo pomiatać. Byłam tylko opcją B a nawet C. Za każdym razem gdy ktoś do mnie przychodził, w krótkim czasie mnie zostawiał- zabierając wszystko ze sobą. Najbliżsi mnie kopali w dupę na każdym kroku, a ja cały czas naiwnie wierzyłam w ich szczerość i lojalność. W końcu wpadłam w depresję, co doprowadziło do samookaleczenia i wiecznej frustracji. Niektórzy potraktują to jako błahostkę, a mnie to naprawdę dotknęło. Dałam Tobie tylko cząstkę mojego życia. Nie mogę dać więcej, bo zauważyłam na tym profilu obecność osób mi znajomych. A nie bardzo chcę aby ktoś bliski dowiedział się że ja to konto prowadzę.
HAHAHAHAHAHAHAHAHA. Jakie szczęście? Odkryłam pokrywę złości a pod nią nienawiść, dalej frustracja, potem smutek, następnie melancholia, o! jeszcze przygnębienie. Pod tym wszystkim znajduje się małe czarne pudełeczko. Zwane też moim sercem. Otwieram je, czekam na szczęście a tu: pustka. Pusta którą wypełnia żyletka.
Dla Ciebie Droga Michelle poczytałam o tym troszkę więcej. Dla mnie nie jest to niemożliwe, wystarczy w to wierzyć. Owe wierzenie jest dla wiary innej niż ja przestrzegam, więc specjalnie mnie to nie interesuje. Jestem tolerancyjna, więc szczerze nic złego nie mam do reinkarnacji.
Ten w którym żyję. Wszędzie kiepskie role, obłuda i fałsz. Nienawidzę tego, fabuła się w nieskończoność dłuży. Akcja jest nudna. A aktorzy są nieodpowiedni.Tematem tego żałosnego dramatu jest krew i cierpienie..
Kiedy odczuwasz stres, co robisz, aby go zmniejszyć?
Stres odczuwam praktycznie w każdej sytuacji. A to coś mi nie pójdzie w szkole, źle się odezwę do kogoś, a potem tego żałuję. Najczęściej właśnie odczuwam stres po kontakcie z ludźmi, wywołuje to ciągle myślenie, i zastanawianie się czy komuś się spodobałam, czy może odwrotnie. Jest wiele stresujących sytuacji w moim życiu, za dużo by wymieniać.Istnieje jedna rzecz, która daje mi ukojenie. Będę to powtarzać i podkreślać na każdym kroku jak mantrę. Ż Y L E T K A. Tylko wolno płynąca, ciemna krew- której widok wywołuje u mnie lekki uśmiech i świadomość że mam coś co mi pomaga. Że nie jestem sama, tak, żyletka to moja jedyna przyjaciółka. Żyletka to mój sposób na nieudany dzień. Żyletko tęsknie...
Nie wierzę. W nas nic nie ma. Jesteśmy wypełnieni tylko narządami i krwią, a po ich zepsuciu gnijemy. A nasze ciało zjadają robaki. Nie wierzę w ani jedną brednie o tym że nasze dusze wędrują, że po śmierci trafiają do nieba, takie coś można wciskać dzieciom. A ja znam prawdę.
Wszyscy pytają o zalety- których nie posiadam. Tobie bardzo dziękuje za to pytanie. Jest jeden problem, ja mam więcej wad. Spróbuję skupić się na jednej. Chyba znacznie zaniżona samoocena, przez to pogarszają się inne wady. Na każdym kroku uświadamiam siebie i innych o tym jak bardzo beznadziejna jestem. To już jest męczące, ale tak sobie zakodowałam i stworzyłam tarczę którą odpycham, gdy tylko ktoś chce mi pomóc.