Ask @niewinnerogi:

Ciało dławi sie wspomnieniami
Ostatnio nie mam niczego do powiedzenia. Jestem w tym boleśnie uświadamiana za każdym razem, gdy na rozległe opowieści o pijackich przygodach znajomej, które niegdyś skwitowałabym gorzkim, cynicznym żartem odpowiadam, "okej", albo "spoko". Jestem w tym uświadamiana również teraz, pisząc tę wypowiedź. Próżnia dawniej służąca do przekształcania ideii i opinii w pachnące wiązanki literackie stała się dla mnie niedawno przepastną pustką, trudniejszą do wypełnienia niż w przeszłości. Jestem zawstydzona sobą i pomimo zaciekawienia ludźmi uciekam od rozmów z nimi w strachu, że oczekują, iż powiem coś co może ich zainteresować. A nie chcę mówić wcale. Czuje się jak dysfunkcyjna gąbka która jedynie chłonie płyny, nieskończenie zwiększając objętość, jednak nie jest w stanie wypuścić nawet kropli będąc ściskaną.
Dojrzałam nieco. Tak mi się wydaje. Czytam książki Lema i boję się przyszłości. Chciałabym zafarbować włosy na zielono i je obciąć. Słucham The Beatles i Republiki. Nie lubię krótkich spódnic. Boję się wyrażać opinie. Nie chcę być szarym człowiekiem. Chyba naprawdę stałam się Flautą - płaską i
niewzburzoną własną myślą.

View more

Flauto, znajdź czas na żeglugę.

Jeździec bez głowy
Ekscytuje mnie naelektryzowane przed burzą powietrze. Ciche rozmowy masztów, podenerwowanie baksztagów, miarowy szept chyboczących się boi. Osobliwy szmer widowni przed spektaklem. Drgania biegnące w dół kręgosłupa, połączenie strachu i rozognienia.
Czuję się tak w tej chwili, jakby pioruny strzelały mi z palców. Chciałabym sprostać moim restrykcyjnym wymaganiom, popłynąć znów na lekkich marszczeniach, zebrać w dłonie wiele wiatru. Od dawna nie zasiadałam za sterem, takielunek porósł glonami, małże przylgnęły do brudnego kadłuba. Na niszczejącej łajbie nie pokonam wielkich odległości. Zesztywniałam, zaniedbałam zalążki swojego warsztatu, ale próbuję.
Ha, trochę śmieszy mnie pisanie tej odpowiedzi, odpowiedzi "testowej" o niczym, rozciągnięcie mięśni, ale przynosi mi w pewnym sensie nostalgiczną przyjemność, co jest jeszcze zabawniejsze, biorąc pod uwagę to, że mam tylko piętnaście lat, a zamierzchłe czasy Flauty, to nieco dawniej niż rok temu. Mimo to, wiele się w moim życiu wydarzyło w przeciągu tego roku. Przede wszystkim jeszcze bardziej miotam się w niezdecydowaniu, a raczej wątpię w moją przyszłość. Naciski w rodzinie sprawiają, że mniej wierzę w moje możliwości, nie wiem dokąd się udać. Dziwny to okres w moim życiu, co ja mam ze sobą zrobić.

View more

Czekam na Twoje opowieści, każda z nich będzie osobnym rubinem i diamentem wyrzuconym na plażę obok bursztynów i wodorostów. Złotem askowego wybrzeża. Czekamy, Leno!

Nie wiem po co powinnam sięgnąć jako pierwsze - pokrętne tłumaczenia tak długiej absencji, przytłaczające wrażenia z wycieczki do mgielnego kraju płynącego herbatą z mlekiem i octem. Najbardziej katorżnicze było chyba jednak rozszyfrowanie wielopoziomowego kodu, założonego przez nieznośnych celników na te regiony przepastnej morskiej toni mnie.
Celnikami było i nadal jest moje rozdarcie pomiędzy środkami wyrazu. We Wrześniu stwierdziłam, że dynamiczne operowanie słowem nie wystarcza, gdy na horyzoncie wyłaniają się pełne przepychu doki frapujących obrazów. Och, jak mocno chciałam posiąść ich bogactwa, zaprzepaścić je na rozbudowę pałacu samooceny. Nowo powstałe skrzydło rezydencji jaśnieje dumą, ale...Ale część moich okrętów niszczeje, zostawiona na pastwę nieznających przebaczenia batów wód.
Mawiają, iż gdy szepty akwenów wzburzają sztormy w umysłach morskich wilków, sami szeptem się stają, złączeni z morzem swoimi zmętniałymi oczami. Wewnętrzny ryk oddania dla tych głosów zdaje się we mnie dogorywać, a przypominające niegdyś szalejący żywioł dwa punkty na mojej twarzy, stają się dziwnie klarowne.
W tej chwili złapałam jeden szkwał, być może dopomoże w dostaniu się do dawnych przystani.

View more

Czemu zawsze dzisiejsze pokolenie jest zepsute?

Pająki, węże, wysokość, szkielety, małe pomieszczenia, broń atomowa, psychopatyczni mordercy, katastrofy geologiczne. To wszystko przyprawia o palpitacje serca, ale wiecie co jeszcze? Nastolatkowie. Nastolatkowie są przerażający, nazbyt ekspresyjni, lekkoduszni, bardzo sztubaccy. Ta prymitywna muzyka, wulgarny sposób wysławiania się i często sugestywne stroje...Zdecydowanie, dzisiejsze wzrastające pokolenie jest zepsute.
Co w ogóle możemy nazwać "dzisiejszym pokoleniem", albo dzisiejszymi dzieciakami? Dlaczego jedynie ONI są tak odpychający, dlaczego jakość treści uwielbianych przez teraźniejszych nastolatków tak drastycznie spadła względem tego, czego słuchali nasi bliższy i dalszy przodkowie? (nie mówiąc o tym, iż dawne było naprawdę świetne. Nie to co bezznaczeniowe, prostackie śmieci adorowane przez...coraz mniej pojętnych i zainteresowanych światem DZISIEJSZYCH nastolatków)
Przecież wystarczy jedynie spojrzeć. Jakże ambitne teksty tych wygasających już przy narodzeniu gwiazdek, opowiadają o pełnym tyle koleżanek... Rozbudowane fabularnie czytadła pokazujące pielęgnowanie romantycznej relacji z najładniejszym chłopcem ze szkoły za najwyższą wartość... Zdecydowanie, to kreatywne i inteligentne zeszłe pokolenie nie było takie jak dzisiejsze. Butwiejące, pożerane przez szkodniki głupoty i komercyjnej zabawy dla wolno myślących pomyleńców drzewo. Ah, jakże witalne było nasze, wzrosłe ku sklepieniu niebios, oświecone i przenikliwe, co za szkoda, że spuścizny nie odziedziczyły nasze marne plony.
Tak, nastolatkowie są odpychający, impulsywni, nie myślący - w większości, albo chociaż w niektórych momentach. Każdy taki był, niezależnie w jakim czasie się urodził. Te lata są przeznaczane na przetasowanie kart, na pozytywną desocjalizajcę, aby przez resztę życia móc uniknąć rażących błędów i spojrzeć doświadczonym okiem na czołgające się oseski, ogarnięte bolesnymi zmianami hormonalnymi, definiującymi większość nieznośnych zachowań.
Pamiętajcie, przyszli wirtuozowie którzy zasiądą na jednym miejscu z Vivaldim, Beethovenem oraz całą resztą kreatywnej śmietanki, tworzą się właśnie teraz.

View more

Flauto wracaj do nas proszę. Brakuje mi Ciebie.

Wiem już kto jest głównym bohaterem powieści o wszechświecie, a raczej nikłej myśli gorejącej w umysłach pogrążonych w stagnacji, zastygłych stworzonek żyjących na małej, błotnistej kałuży. Ja. Jestem zadufaną w sobie dziewczynką, ale wokół mnie kręci się wszystko, z czym się stykam. Jest jednak pewien haczyk, który czyni mnie jednocześnie najważniejszą, ale też w ogóle niezauważoną i nieistniejącą dla przeważającej ilości całego rozumnego życia.
Wiem, że istnieje ponad siedem miliardów wszechświatów i wszyscy grają każdą rolę, tyle, że w innych uniwersach. Dlaczego nie miałabym przedstawić mojej roli w pożądany przeze mnie sposób, skoro jestem reżyserem jednego z małych bytów?
Zaczęłam grać wedle nieskończonego nokturnu pisanego tuszem impulsów i zachcianek. Dlaczego nie zmienić go w frapujący trel mojej dziecięcości, skoro mam ochotę?
Bycie beztroskim dzieckiem które zajmuje się teoriami spiskowymi na temat albinotycznych, narysowanych chłopców tracących głowy oczyściło mnie, ponieważ udzielanie się tu zbliżało mnie do często zbyt poważnych, jak na moje standardy indywidualiów, chciałam odetchnąć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wznawiam moją aktywność e-mailową i na GG!
52326975
Niewinnerogi@gmail.com
PS Odzywajcie się jako pierwsi i piszcie różnie rzeczy, nie jestem straszna, im więcej wiadomości od Was dostanę, tym będę możliwie bardziej zaciekawiona i ośmielona aby odpisać. Nie zrażajcie się gdy nie piszę tygodniami. Czasami to tylko nieme przyjęcie do wiadomości, przekonali się już o tym ci z którymi mam trochę bliższy kontakt.
PPS Zadawajcie mi pytania, jakieś miłe.
Spójrzcie, próbowałam narysować Kaworu, jako pierwsze tknięcie tabletu graficznego! Pojawił się problem, śliczni mangowi chłopcy nie łączą się z moim niesłodkim stylem, ale spróbowałam!

View more

Leno, gdybyś posiadała umiejętność zmiany przyszłości bądź przeszłości, ale byłoby to możliwe tylko raz i stało się nieodwracalne, zdecydowałabyś się na ten czyn? Dlaczego?

Wyrostek robaczkowy
Mój narcyzm znów zapukał w okienko umysłu i szepnął mi na uszko "oczywiście to dotyczy tylko ciebie, ty jesteś czarną dziurą w centrum galaktyki która pochłonie wszystko, dzięki której ta hipotetyczna biała dziura może istnieć." Taa. Ale jeżeli zmniejszyć galaktykę do rozmiarów jednego ładunku myśli, jądrem, punktem ciężkości i największym ciałem niebieskim nadal będę ja. Ja jestem ważna dla siebie i czasem nie rozumiem, jaki inni mogliby...Być nieważni i nie doceniać siebie.
Znowu się odezwało, zeszłam z tematu pytania, jak to zazwyczaj u mnie jest.
Mam ochotę dać ponieść się tej myśli, wiatry sprzyjają. Balast na prawą burtę, mamy nowy kurs!
"Jak mam usunąć konto z Facebook'a, bo z biegiem czasu żałuje niektórych postów jakie się tam znalazły" Nie rozumiem tego. Bo ja jednak akceptuje przeszłe wersje siebie. Mogę spojrzeć na nie nieco pobłażliwie i uśmiechnąć się pod nosem spoglądając na moje wcześniejsze wybryki, ale świadomość moich błędów chroni mnie tarczą i taktyką przed popełnieniem ich ponownie. Zawsze starałam się postępować w taki sposób, aby moje poczynania nigdy nie doprowadziły mnie do torsji.
Chciałabym tylko aby...No, rodzice byli razem.

View more

Leno, co robisz, gdy nie wiesz, co robić?

Takie sytuacje nigdy się nie zdarzają. Naprawdę. Pomysły pączkują i namnażają się w mojej głowie z sekundy na sekundę piętrząc listę rzeczy "do zrobienia". Każde światełko nowej idei zasługuje na uwagę. Nie jestem pustym naczyniem które czeka na zawartość, a kociołkiem z okazjonalnie przeciążonym meniskiem wypukłym. Ale ja się nie oszukuję i wiem, iż wiele więcej niż wierzchnia warstwa płynu spisana jest na wieczne potępienie gdzieś w głębszych warstwach popisujących się świetlików. Zaraz pojawi się jaśniejszy, jeszcze chwila a nie będziesz miał na co czekać.
Niektórzy, szczególnie kilka dzieweczek na lekcji nie może się nadziwić i zazdrości (!) mi tego, z jaką łatwością wyłapuję z czary umysłu odpowiednią skierkę i oddaje do podziwu ogółowi. To zapewne tylko dlatego, że mam ich trochę więcej, spędzam czas na kontemplacji ich oraz moje umiejętności posługiwania się siatką na owady są na wysokim poziomie i wyćwiczone oko umie szybko dostrzec poszukiwanego delikwenta.
Nadal wiem o czym mówisz i chyba umiem się odnieść. Czasem chmara szeleszczących świetlików przyprawia o bolesny oczopląs i muszę odetchnąć. Co robię w takim niewygodnym momencie? Znajduję mętną i wyblakłą ideę, która była bliska zaniku. Kiedy coś nie jest jasne, kiedy nie jest bliskie, czuję się niezobowiązująco i nie skupiam się na poczuciu obowiązku i perfekcjonizmie.
Co jest na tyle łatwe? Skierki dopiero co narodzone, niezależne i nie powiązane z innymi. Ta ekstremalnie trudna może być łudząco podobna do najprostszego zadania. Nie ma jeszcze wielkiego znaczenia i nie peszy mnie uszczknięcie czegoś, z czym nie łącze zbytnio tkania tkaniny siebie.
Nie ma określonych czynności, są tylko ważności.

View more

,,wróciłam już na wody ask.fm". No chyba nie.

No wiecie, jak to jest z rolnikami którzy są pojętni, co sezon trzeba dać skrawkowi pola chwile oddechu, aby po ponownym obsianiu plony były bardziej obfite. Obawiałam się wyjałowienia cennej dla mnie gleby. Nawet żyzny czarnoziem może uschnąć, a na moim terenie znajdę tego typu podłoża znikomą ilość.
Schorzenie dopadło i rozległe pnącza, które istniały w dobrym zdrowiu od momentu przebrnięcia przez warstwy ździebko nieurodzajnej gleby i kiełki nowych pomysłów, które uprawiane w dogodnych warunkach, mogłyby napełniać dumą, gdyby tylko mogły się rozwinąć.
Nie będę dbać o rośliny które czasy najwyższej płodności mają za sobą. Zużyje na to zbyt wiele drogich nawozów i cennego czasu. Nie lubię udzielać się, gdy wiem, że mój stan nie pozwoli na stworzenie czegoś, co będzie mnie satysfakcjonowało. Dopadł mnie kryzys zdrowotny, ale zawirowania otoczenia też przyczyniły się do kulenia się w kocu i przeczekiwaniu pocisków które tną nie tylko powietrze ale mnie też, bo jestem słaba. Nie dobrze być słabą i starałam się regenerować w kocu. Widzę pole. Mam zatrzęsienie pracy i zaległości w modernizacji budynków. Na szczęście jestem w lepszej formie niż wtedy, kiedy narzucałam na siebie nierealne cele. Może już jestem.

View more

Witaj Flauta. Czy zjawiska meteorologiczne (deszcz, śnieg, słońce, mgła...) mają jakiś wpływ na Twój nastrój ? A może pogoda w jakikolwiek sposób na Ciebie nie działa ?

Amore ぬ✯る இ
Oczywistym jest, iż pogoda przepływa przeze mnie jako stróżka nicości nie czyniąc szkody i nie formując terenu, ha! Tak, jestem niewzruszoną skałą której nawet lód pęczniejący w szczelinach niestraszny.
Tak naprawdę myślę, że ma całkiem spory wpływ! Zauważyłam, że fale mojego nastroju mają inną długość w zależności od warunków atmosferycznych, nawet jeżeli gnębi mnie ta sama drobnostka, co dwie pory roku temu. Uczucia i przemyślenia mają inną barwę i charakter, ale uważam, że to zwyczajne.
~~~~~~~~
Ale dziś chcę powiedzieć, że pośrednio zapraszam chętnych na mój profil na Facebook'u! Za pośrednictwem @polszaleniec i nie tylko, już kilka osób znalazło mnie na tym portalu, a porozumiewanie się rozmownie jest milsze, niż listami internetowymi!
Nie chcąc jednak sprowadzać na moje prywatne wody całkiem przypadkowych przypadków, proszę o zapisanie się bosmanacie zanim zaczniecie cumować swoją jednostkę w mojej marinie!
Czyli proszę o zgłoszenie się do mnie tutaj, na gg, na mailu, gdziekolwiek, abym tylko wiedziała, że nie jesteście anonimowi!

View more

Lena, wolałabyś żeglować na sobie, Flaucie, czy na silnych falach?

Właściwie, to nie wiem, czy czuję się lepiej, chyba nie. Możliwe, że wodne baty wezbrały jeszcze mocniej, ale wystawianie się na ich uderzenia w bezczynności, czekając na koniec nie ma wiele sensu, kiedy ten zdaje się odwlekać w czasie, zaginać czasoprzestrzeń. Postaram się już być, może nie jest lepiej, ale znam już mechanizmy zachowania oprawców i nie jestem tak niespokojna, jak byłam wcześniej.
I chciałabym wypluć trochę więcej śliny, bo ostatnio pewna myśl zmusiła mnie do cynicznego uśmieszku, nieco pejoratywnie.
Jak na mojego niemożliwie i nierealnie zadufanego ojca przystało, jego ego zgniotło moją ważność w jego oczach. Uznał, że nie będzie się odzywał, dopóty, dopóki ja sama tego nie zrobię. Czuję starcie napuszonych postaci, wielkich postaci. Pewnych siebie i gruntu na którym stoją, wysyłają nienawistne żądze spojrzeniami, przegra ten, kto mrugnie! Czuję się jak uczestnik "bitwy mrugań". Nie będzie trwała wiecznie i krótki impuls przerwie nić tworzącą tkaninę jej istnienia. Osobiście czuję się czasami, jakby moja historia była szyta bynajmniej nie włóczką, a drutem kolczastym.
Martwię się, bo jestem w gorszym położeniu. Promienie słońca wciekają do głębi źrenic wysuszając je od środka. Zapchane przez kamienie kanaliki łzowe nie nawilżą oczu. Żal po utracie dawnego porządku i narastająca wraz z dłuższym trwaniem nieładu panika. On ma swoją nową rodzinę i ich wielkie wsparcie, rękę sądu po jego stronie.
Ja nie mam drogich mi lalek.
Uch, właśnie zdałam sobie sprawę, że całkiem zignorowałam pytanie. Przepraszam. Chciałabym na nie odpowiedzieć. Odpowiem, bo mam inne podobne w skrzynce.
Dzień dobry, już jestem.

View more

Witajcie!

Flauta
Chciałam jedynie powiedzieć, że moje samopoczucie coraz mocniej drga i faluje, co znaczy, iż znikam.
Flautę zastępują porywiste fale. Ale wróci, kilka dni i znów będziecie kląć na brak siły dla żagli. Szczerze mówiąc sama nie wiem co się dzieje, prognozy zapowiadały, ciepłe, bezwietrzne noce i podobne, rażąco nasłonecznione poranki. Chmury nadeszły i siłą gromiącą nerwy wypchnęły śpiące krople na wierzch, w przerażającej choreografii.
Osobliwe, niepokojące, czułam się lepiej, aż nagle coś znów zepchnęło mnie na dół. Rzecz jasna, różnica pomiędzy dnem ciemnego padołu a miejscem w którym byłam to jedynie kilka wysokich skoków, jednak nawet drobina światła i ciepła więcej, dodają siły, otuchy i nadziei.
Dojdę do siebie, ciemne marszczenia w toni znikną ustępując scenę płaskiemu poczuciu Flauty.
Do napisania!

View more

Bardzo lubię twoje odpowiedzi i pytania, które nam zadajesz, ale ostatnimi czasy nie mam weny i czasu żeby na nie odpowiadać :/ Nie miej jednak chciałabym dostawać nowe. A poza tym... Lubisz morze etc. wiążesz z nim jakąś przyszłość?

Natsuri - Młoda Zielarka
Ojej. Ojej! Pytanie to teraz brzmi miękko i uroczo, kocyk z puchu kurcząt którym chciałabym się teraz mocno i ściśle okryć.
Szczerze mówiąc, nigdy nie obmyślałam mojej przyszłości, bardzo nie lubiłam gdybać i obmyślać TAK teoretycznie i niepewnie, że mgła możliwych obrazów zlewa się w kolorową paletę możliwości. Ten profil wyławia chyba jedynie robaczywe ryby, prawie każde pytanie jest subiektywnie niewygodne i doprowadza mnie do przykrego wzdychania. Ech. Nikogo za to nie winię, cóż zrobić. Rozłogi rzeki płynącej ku śmierci malują się w w cienkie stróżki hipotetycznych zdarzeń. Uważam, iż to wina tylko i wyłącznie rozwodu rodziców. Byłam piłką przerzucaną pomiędzy dłonie matki i ojca, nowy chwyt to nowy horyzont i całkiem inne spojrzenie na przyszłe czasy.
Morze to "nie moja liga" nie tylko z powodu mirażu przyszłości, ale również z powodu braku predyspozycji do jakichkolwiek fizycznych aktywności. Już o tym wspominałam. Chociaż praca morskiego biologa badającego fitoplankton brzmi bardzo dobrze, już widzę burzę rozpętującą się w rodzinie mojego ojca. Echh.

View more

Jeju lena ja cie chyba podziwiam :(

Bardzo dobrze, że podziwiasz z kwaśną miną, łączmy się w tych absurdalnych katuszach, w które powinniśmy popaść.
Jest mi niekomfortowo i niepokojąco. W najbardziej pejoratywnym z możliwych sensów. Mam w swojej skrzynce kilka takich wiadomości i im więcej takich słów sypie mi się na głowę, jak uciążliwy łupież, tym mocniej dotyka mnie problem świądu. Naprawdę nie chciałabym być podziwiana w takim stadium w jakim obecnie się znajduje, jeszcze długa i kręta droga przede mną aż stanę się osobą godną podziwu.
Nie szukam fanów ani wyznawców, nie szukam ludzi którzy plasują się poniżej mnie, często celowo w dół kołując. Szukam rozmówców i kolegów, ludzi którzy podejdą do mnie z czymś czym się interesują i z błyskiem w oku zaczną ze mną o tym rozprawiać. Nie chce modłów o mojej wspaniałości której przecież nawet nie ma.
Bo nie jestem materiałem na bóstwo. Bóstwo jest stabilne, silne i powyżej wyznawców, a ja ostatnio gwałtownie przekoziołkowałam w dół. Czołgam się i kręcę, próbuję wstać. Przy tym czuję się co najmniej nie miło a ciężar małych ludzi którzy uważają mnie za jakiś autorytet nie dodaje mi skrzydeł. Bo jeżeli uważacie mnie za kogoś podziwianego i do grona "fanów" należycie, to naprawdę mali z Was ludzie. W moich oczach możecie jednak gwałtownie urosnąć, kiedy odbierzecie mi należny tytuł, odezwiecie się jak równy do równego i wyzbędziecie się niezrozumiałych dla mnie uprzedzeń, zobaczycie, że nie gryzę i chętnie się odezwę.

View more

Dlaczego chciałabyś wejść na granicę wiecznego śniegu?

Bo to wydaje się być niezwykle silne a im bardziej siły brakuje, tym usilniej do niej dążę.
Granica wiecznego śniegu brzmi przepięknie! Kiedy przesiadywałam w zakurzonej bibliotece pachnącej gnijącymi książkami z niby wiecznym wyrazem znudzenia na twarzy nowinki wykopane z rud podręczników dla gimnazjum były naprawdę ekscytujące i odświeżające myślenie, a na dania z mieszanek pozornie niepowiązanych wyrazów w naprawdę potężny sposób zawsze powoduje, że jak już wymawia się związek, to pierś sama rwie się do przodu.
Tym bardziej wydaje się to mistycznie, iż coś co przemijało i wracało może znaleźć gdziekolwiek taką stabilizację, że jego rządy zdają się być nieskończone. Stoję u podnóża górskiego monumentu, trel ptasich dzieci, bryza gładząca włos i słońce grające ballady na małej źrenicy. Przyjaźnie, bezpiecznie.
Chciałabym zaaklimatyzować się pośród ujemnej temperatury, ostatnio zbyt się rozgrzałam i wydaje mi się, że odległości pomiędzy jądrami atomów są jeszcze większe niż zazwyczaj, a to ogrom miejsca z zastygłym czasem, nie chcę braku czasu. Jestem nieprzyjemnie giętka i nie mogę utrzymać samej siebie w stałym kształcie, skaczę, chociaż zawsze skakałam i nie byłam stała, to teraz drżę i wibruję. Granica wiecznego śniegu brzmi jak ustatkowanie.
Nie chodzi tylko o samo trwanie z wichrami i zziębnięciem, ale o samodzielne dotarcie do tego punktu i obserwowanie zmian, jak zmienne pory ustępują uściskowi. Teraz czuję się na tyle słaba i otępiała, że szczyt jest jeszcze odleglejszy. Ja chciałabym tylko pewności, że kiedyś dam radę przezwyciężyć warunki i być na "ty" z zimnem, aby się mniej emocjonować.

View more

Lubię Cię Flauto.

Ahoj! Stoję na pokładzie i ledwo mogę się utrzymać. Nieopanowane tłumy mojej załogi wywróciłyby mnie, gdyby nie to, że zawsze mam oparcie w kolejnej kropli oszalałego morza. Jest wasz tak wiele, nawałnica zębów ze szkorbutem. Chciałabym nowych twarzy i świeższych pomysłów na efektywniejsze ściegi do cerowania żagli. Mam na tyle mało miejsca, iż zdaje się to niemożliwe.
OGŁASZAM NABÓR. Typowe liczenie obserwujących, nowe pokolenie pytanych. Nowy początek również i dla mnie, ponieważ w ostatnich dniach zaniedbywałam obserwujących, w mojej rygorystycznej dość skali.
Slup Leny opustoszał i czeka na nowych morskich wilków.
JEŚLI CHCESZ ABYM CIĘ OBSERWOWAŁA I WYSYŁAŁA PYTANA, KLIKNIJ ❤

View more

Next