Czekam na Twoje opowieści, każda z nich będzie osobnym rubinem i diamentem wyrzuconym na plażę obok bursztynów i wodorostów. Złotem askowego wybrzeża. Czekamy, Leno!

Nie wiem po co powinnam sięgnąć jako pierwsze - pokrętne tłumaczenia tak długiej absencji, przytłaczające wrażenia z wycieczki do mgielnego kraju płynącego herbatą z mlekiem i octem. Najbardziej katorżnicze było chyba jednak rozszyfrowanie wielopoziomowego kodu, założonego przez nieznośnych celników na te regiony przepastnej morskiej toni mnie.
Celnikami było i nadal jest moje rozdarcie pomiędzy środkami wyrazu. We Wrześniu stwierdziłam, że dynamiczne operowanie słowem nie wystarcza, gdy na horyzoncie wyłaniają się pełne przepychu doki frapujących obrazów. Och, jak mocno chciałam posiąść ich bogactwa, zaprzepaścić je na rozbudowę pałacu samooceny. Nowo powstałe skrzydło rezydencji jaśnieje dumą, ale...Ale część moich okrętów niszczeje, zostawiona na pastwę nieznających przebaczenia batów wód.
Mawiają, iż gdy szepty akwenów wzburzają sztormy w umysłach morskich wilków, sami szeptem się stają, złączeni z morzem swoimi zmętniałymi oczami. Wewnętrzny ryk oddania dla tych głosów zdaje się we mnie dogorywać, a przypominające niegdyś szalejący żywioł dwa punkty na mojej twarzy, stają się dziwnie klarowne.
W tej chwili złapałam jeden szkwał, być może dopomoże w dostaniu się do dawnych przystani.

The answer hasn’t got any rewards yet.