Flauto, znajdź czas na żeglugę.

Jeździec bez głowy
Ekscytuje mnie naelektryzowane przed burzą powietrze. Ciche rozmowy masztów, podenerwowanie baksztagów, miarowy szept chyboczących się boi. Osobliwy szmer widowni przed spektaklem. Drgania biegnące w dół kręgosłupa, połączenie strachu i rozognienia.
Czuję się tak w tej chwili, jakby pioruny strzelały mi z palców. Chciałabym sprostać moim restrykcyjnym wymaganiom, popłynąć znów na lekkich marszczeniach, zebrać w dłonie wiele wiatru. Od dawna nie zasiadałam za sterem, takielunek porósł glonami, małże przylgnęły do brudnego kadłuba. Na niszczejącej łajbie nie pokonam wielkich odległości. Zesztywniałam, zaniedbałam zalążki swojego warsztatu, ale próbuję.
Ha, trochę śmieszy mnie pisanie tej odpowiedzi, odpowiedzi "testowej" o niczym, rozciągnięcie mięśni, ale przynosi mi w pewnym sensie nostalgiczną przyjemność, co jest jeszcze zabawniejsze, biorąc pod uwagę to, że mam tylko piętnaście lat, a zamierzchłe czasy Flauty, to nieco dawniej niż rok temu. Mimo to, wiele się w moim życiu wydarzyło w przeciągu tego roku. Przede wszystkim jeszcze bardziej miotam się w niezdecydowaniu, a raczej wątpię w moją przyszłość. Naciski w rodzinie sprawiają, że mniej wierzę w moje możliwości, nie wiem dokąd się udać. Dziwny to okres w moim życiu, co ja mam ze sobą zrobić.

The answer hasn’t got any rewards yet.