Ciało dławi sie wspomnieniami
Ostatnio nie mam niczego do powiedzenia. Jestem w tym boleśnie uświadamiana za każdym razem, gdy na rozległe opowieści o pijackich przygodach znajomej, które niegdyś skwitowałabym gorzkim, cynicznym żartem odpowiadam, "okej", albo "spoko". Jestem w tym uświadamiana również teraz, pisząc tę wypowiedź. Próżnia dawniej służąca do przekształcania ideii i opinii w pachnące wiązanki literackie stała się dla mnie niedawno przepastną pustką, trudniejszą do wypełnienia niż w przeszłości. Jestem zawstydzona sobą i pomimo zaciekawienia ludźmi uciekam od rozmów z nimi w strachu, że oczekują, iż powiem coś co może ich zainteresować. A nie chcę mówić wcale. Czuje się jak dysfunkcyjna gąbka która jedynie chłonie płyny, nieskończenie zwiększając objętość, jednak nie jest w stanie wypuścić nawet kropli będąc ściskaną.
Dojrzałam nieco. Tak mi się wydaje. Czytam książki Lema i boję się przyszłości. Chciałabym zafarbować włosy na zielono i je obciąć. Słucham The Beatles i Republiki. Nie lubię krótkich spódnic. Boję się wyrażać opinie. Nie chcę być szarym człowiekiem. Chyba naprawdę stałam się Flautą - płaską i
niewzburzoną własną myślą.

The answer hasn’t got any rewards yet.