Ask @noubliezjamais:

O czym warto pamiętać?

✬ Książe Potos ✬
o niczym nie warto pamiętać. nie warto pamiętać o długich rozmowach, przynoszących kiedyś radość, bo z dniem późniejszym przynoszą tylko ból, zamiast koić. nie warto pamiętać też o komplementach, bo z biegiem czasu sami nie jesteśmy pewni czy były prawdziwe. nie chcę pamiętać o serialach, którymi razem się ekscytowaliśmy. nie chcę wiedzieć, że między nami była miłość, która była słabą, malutką istotką, próbującą się uwolnić od dłuższego czasu. nie chcę pamiętać co lubiłeś, co sprawiało ci smutek, a nawet o tym jak bardzo nienawidziłeś ludzi, łącznie ze mną. odejście od człowieka nie polega tylko na poprzestaniu z nim kontaktu. odejście polega o zapomnieniu Go. nie chcesz mi nawet tego ułatwić. odszedłeś, nie oglądając się za siebie. chciałabym nazwać cię egoistą, ale nawet tego nie potrafię zrobić. chciałabym cię znienawidzić, całym swoim małym ciałem, ale to też jest dla mnie za ciężkie. Ty już to względem mnie zrobiłeś. bólu nie sprawia mi to, że mnie zostawiłeś, tylko to w jaki sposób. będę pamiętać o tobie przy każdej piosence, przy każdej słodyczy w moich ustach, uniesieniem, radością, łzami. nie zapomnę o gwieździe, słowach, śladach. tęsknie, już tęsknie. chociaż minęło tak mało godzin. a przedwczoraj, chciałam zatrzymać czas. chciałam pisać z tobą bez przerwy, zatrzymać cię chociaż na chwilę. żebyś skupił się na małą minutę tylko na mnie i po prostu zapytał: jak się dziś czujesz? jednak, ja nigdy nie potrafiłam dbać o drogie rzeczy. a co dopiero mówić o wartościowych ludziach. teraz, to tylko moja wina, więc pozwól mi zapomnieć o sobie, tak jak Ty zapomniałeś już o mnie.

View more

O czym warto pamiętać

A może zróbmy sobie wagary od życia?

Niektórzy są zmuszeni do wagarowania. Są sytuacje, które nie pozostawiają ci innego wyjścia. Od nich jesteś zależny, twoje życie jest w ich rękach. Mówi się, że każdy jest kowalem swojego losu - guzik prawda. Czasem coś przychodzi niespodziewanie i nie masz na to wpływu, nic nie możesz zrobić. Choć wydaje ci się, że masz nad wszystkim kontrolę, to nagle zdajesz sobie sprawę, że jednak nie wszystko poszło po twojej myśli. Nagle całe życie ci ucieka, jak piasek przez palce, a ty tylko stoisz z boku i patrzysz bezradny na to dramatyczne widowisko. Nigdy nie dążyłem do własnych celów, zawsze patrzyłem na kogoś, zawsze chciałem lepiej dla kogoś, niżeli dla siebie. To był mój błąd, choć nie w przypadku kilku osób. Teraz... Nie mam nic. Przez ostatnie miesiące przechodziłem przez życie, które okazało się cholernie cienkim lodem. Lodem, który z każdym kolejnym dniem pęka coraz bardziej. Jest to coś w rodzaju listu pożegnalnego, w którym chciałbym powiedzieć wszystkim, żeby brali z życia jak najwięcej, sięgali po to, co im się należy. Jednak kto w ogóle weźmie sobie moje słowa do serca? Nikt.
Olga, pamiętaj, że zawsze byłaś i będziesz moją najlepszą przyjaciółką, nierodzoną siostrą i najbardziej wkurwiającą osobą pod słońcem. Nie chciałem się żegnać w taki sposób, ale innego nie było, mijamy się, a ja mam coraz mniej czasu. Chciałbym, żebyś wiedziała, że nigdy nie miałem w swoim życiu kogoś takiego, jak ty. Pomyśleć, że z początku obrzucaliśmy się gównem, hah. Będę za tobą tęsknił, cholernie. I nie rycz, bo to nie koniec świata, jesteś twardą babą. Nie daj sobie nikomu wmówić, że jest inaczej i nie daj sobie nikomu wejść na głowę. Uważaj na siebie w tym wielkim świecie. Kocham cię siostra, stnp.
A ty, Paula... Nie wiem co powiedzieć. Byłaś moim aniołem, który odfrunął niezauważony. Nic nie potoczyło się tak, jakbyśmy tego chcieli, ale sama wiesz, że życie płata figle, a my swoimi charakterami tego nie ułatwialiśmy. Żałuję, że skończyło się to tak szybko, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie przez te dwa lata. Wszystko dzięki tobie. Otwarłaś mnie na świat, zacząłem patrzeć na wszystko inaczej, szerzej, lepiej. Pomogłaś mi w tym, w czym nikt inny nie potrafił, za co jestem ci dozgonnie wdzięczny. Dziękuję ci za wszystko co dobre i co złe, nawet za kłótnie - tak świetnie się godziliśmy... Pamiętam to wszystko, jakby to było wczoraj. Szkoda, że to już nie wróci. Chcę, żebyś wbiła sobie do głowy to, że nie jesteś sama i nie będziesz, bo będę na ciebie patrzył i postaram się pomóc w każdej chwili. Walcz o swoje kruszyno, postaw się i pokaż na co cię stać. Pokaż na co stać moją małą Paulę. Świat stoi przed tobą otworem skarbie. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochał.
~ M

View more

A może zróbmy sobie wagary od życia

To uczucie, kiedy...

przez jedno, krótkie słowo wraca do Ciebie milion wspomnień. każde po kolei, stojące w kolejce, żebym z dokładnością mogła się im przyjrzeć dłużej, niż zwykle. zaczynając od wspólnych piosenek, kończąc na nocach, spędzonych tylko we dwójkę, pisząc o niczym, jak i wszystkim. zaczynając od K, od którego wszystko się zaczęło, niepozorna literka, która pozwoliła rozpocząć niesamowitą, a przede wszystkim niecodzienną historię. napisał do mnie, a ja nigdy bym wtedy nie powiedziała, że ta znajomość zmieni całe moje życie. później pojawiła się literka R, ona również wiele namieszała, zaczęliśmy pisać częściej, powoli się poznawaliśmy, od a do z, z niezwykłą dokładnością, jakbyśmy chcieli na pamięć nauczyć się swoich linii papilarnych. litera U była śmieszna, może dlatego, że sama wygląda jak jeden wielki uśmiech. cicho się do siebie skradaliśmy, jednak to nie było jeszcze to, przecież literka U nie mogła wszystkiego zakończyć, jeszcze cała historia przed Wami. literki S i Z były wspaniale, zaczęliśmy się kochać. jeszcze nie wiedzieliśmy, że pokochamy się tak bardzo, że jedno będzie miało wpływ na drugie, poprzez samo pisanie. Y, było zdziwieniem. Kochałam go, tak bardzo go wtedy kochałam. Jestem pewna, że kochał mnie tak samo, chociaż każdego dnia się o to wykłócaliśmy, jak dzieci. Zapominałam przy nim o każdym problemie, który napotykał mnie wiecznie - przecież jestem chodzącą klęską. przy literce N było dalej tak, jak przy Y. pomagał mi, a ja mu. starałam się ze wszystkich sił, pokazać mu, że jest najcudowniejszą osobą na świecie i zasługuje na szczęście. teraz wyraz powinien się kończyć, jednak to nie jest szczęśliwe zakończenie kochani. przyszła literka K, ta sama co na początku, ta, co wszystko zaczęła. tym razem postanowiła to zakończyć. widocznie na to nie zasługiwaliśmy, nie staraliśmy się, poddaliśmy się. wiecie jak to jest, gdy coś zaczyna się kończyć, rozpoczyna się: pustka, smutek, ciemność, płacz. na końcu, literka A, pokazała mi, że jestem bez niego nikim, ale cieszę się, cholernie się cieszę, że mnie posłuchał i kogoś znalazł, tak jak polecałam mu przy literce N. te wszystkie litery, stworzyły słowo, które jak tylko usłyszę, przywołuję u mnie wszystko co najlepsze. może dlatego, że mnie tak nazywałeś i od razu się uspokajałam, od razu wszystko było lepsze. KRUSZYNKA - całkowicie niepozorny wyraz, dla mnie, mający ogromne znaczenie.

View more

To uczucie kiedy

Poniedziałek, 03.04.17. Co masz dzisiaj do powiedzenia?

法Ꝕᴜɴɪᵴʜᴇꭆ.
Środa, 09.08.17. Dawno mnie tu nie było, teraz tylko sama nie wiem czy ze strachu, czy z czegokolwiek innego. Przez ten początek czuję się jakbym pisała pamiętnik, jak za starych, dawnych czasów. Teraz tylko bardziej poniszczony, zaniedbany i postrzępiony - dokładnie taki, jak moje dotychczasowe życie od kilku miesięcy. Nic się nie układa, chociaż już nieraz słyszałam, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Najpierw jednak musi być w ogóle burza, a nie wieczny deszcz. Trzy dni temu miałam wrażenie, że latam, przedwczoraj uczyłam się pływać w głębinach oceanu, wczoraj bawiłam się krasnoludkami, a więc na co przyszedł czas dziś? Czasem samotność i smutek trzeba obrócić w żart, bo ile można? Nie opowiem Wam już o moim niebie, nie umiem już wyrażać się o miłości, zapomniałam.. Mogłabym nazwać go tym najgorszym ale budził we mnie, to co było najlepsze. Boję się każdego jutra, boję się zamykać w nocy oczy i zasypiać, po prostu nie chcę kłaść się spać. Chciałabym, żeby ktoś w końcu dał mi tego kopniaka i powiedział: ''Młoda, daj spokój, rzuć to wszystko, masz całe życie przed sobą'', ale słyszę tylko ''Chodź na chwilę, wrócisz przed północą'', a w efekcie wracam nad ranem. Chcę uciec, tak daleko jak jeszcze nikt, być nierozpoznawalną, zacząć wszystko od nowa i zapomnieć o wszystkim. Przyzwyczaiłam się do samotności, ciemności, o których kiedyś pisałam, że się ich boję. Z tego wszystkiego zdaję sobie sprawę, że przyszłość nadeszła, otoczyła mnie swoimi ramionami i szepcze niezrozumiale do ucha. Czas, gdy byłam jej nieświadoma, pozwalał mi cieszyć się każdą chwilą, żyłam teraźniejszością, teraz.. nie umiem. To nie jestem ja. Ludzie to złe istoty i gdy tylko nadarzy się okazja, zobaczą, że jesteś słaby - zaczną po Tobie skakać, żeby było jeszcze gorzej i ciężej. Po co to robimy? Po co tak bardzo potrzebujemy nieszczęścia innych osób? To oni mnie zniszczyli, to przez nich nie umiem wyjść na prostą i gubię się w tym labiryncie. Nie chcę już pomocy, chociaż tak bardzo o nią do dzisiaj błagałam. Byłam kimś kto nie powinien istnieć. Mnie już nie ma.
''Gdybym kiedyś odszedł stąd, nie obrażaj się na śmierć''.

View more

Poniedziałek 030417 Co masz dzisiaj do powiedzenia

Chodź, opowiedz mi niebo.

Lykke Østlie
Moje niebo jest inne, moje niebo to jego oczy, uśmiech, długie palce, kości policzkowe i usta. Skupiona na jednej części, wyobrażam sobie leniwe, długie weekendy, gdzie po kolei opuszkami paluszków dotykalabym jego ciała. Skradałabym delikatne pocałunki na odkrytej części jego szyi, a paznokciami zatapialabym się we włosach. Moje niebo to słońce. Tak promieniejącę, że jednym słowem potrafi mnie rozczulić i rozweselić. Jego słowa, jasne i ciepłe jak poranne promienie przenikające przez okno na moje blade ciało. Teraz, moje niebo to mrok i pustka, której od zawsze tak bardzo sie bałam. Leżąc na niepościelonym łóżku, przemierzam swoje wszystkie myśli, chcąc dopatrzyć sie w nich czegoś, czego w mroku nikt dopatrzyć sie nie może. Ciemność, chaos, lęk, boję się. Jak mam sie cieszyć wolnością skoro to jej tak bardzo sie bałam? Jak mam być szczęśliwa bez Ciebie? Proszę tylko o kawałek słońca, kilka promieni i trochę ciepła. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, zabrałeś ze sobą kawałek mojego serca. Może do tego to wszystko zmierzało przez cały ten miesiąc? Może to było gdzieś zapisane, żebym zajrzała w ten zeszyt. Bardzo się boję, znowu jestem tylko ja, ciemność i niepościelone łóżko. Widzę na zewnątrz słońce i chociaż moje okno jest odsłonięte, żadne z promieni do mnie nie dociera, nie muska mojego bladego ciała. Niech pamięć o mnie nigdy nie zniknie z Twojej główki Maćko.

View more

Chodź opowiedz mi niebo

Opowiedz mi o czym chcesz.

nevermind.
Trudno sobie wyobrazić jak wiele może się zmienić w przeciągu niespełna miesiąca. Dwa zupełnie inne charaktery, dwie obce sobie osoby. Nie poznawałem jej, to nie była moja mała kruszyna, która zawsze była uśmiechnięta i pełna życia, która wiecznie patrzyła przez różowe okulary. Jednak ja też nie byłem sobą. Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale nie byłem sobą. Byłem jakiś nerwowy, roztrzepany, złamany, martwy. Mieliśmy problem się dogadać, lecz zawsze stałem za nią murem i zawsze będę. Nie pozwolę nikomu krzywdzić mojej gwiazdy, choć sam często to robię. To dopiero pierdolona hipokryzja. Starałem się ją zrozumieć, wiedziałem, że nie jest jej łatwo, ale wpadałem w szał, kiedy nie potrafiła mi wytłumaczyć tego, co się z nią dzieje. Za szybko i niepotrzebnie traciłem nerwy. Tylko ją do siebie zniechęcałem. Teraz to wiem, choć znając mnie i tak niedługo znowu włączy się u mnie ta pieprzona tendencja do szybkiego tracenia nad sobą kontroli pod wpływem nerwów i znowu wszystko spierdolę. Chciałbym być dla niej lepszy, chciałbym jej pomóc. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, to też muszę poprawić. Dla niej. Żeby lepiej jej się ze mną żyło. Bo o to w tym wszystkim chodzi - żeby dać jej niebo i gwiazdy, na które zasługuje. Zrobię wszystko, żeby znowu się uśmiechała i skakała z radości. Nie mogę znieść tego, że jedna rzecz jest w stanie zepsuć to, na co pracowałem razem z nią przez dwa lata. Byłem przepełniony dumą, kiedy widziałem u niej tę pewność siebie. Teraz ze smutkiem patrzę jak znika, jak znowu zatapia się w smutkach i myślach, że nie jest niczego warta. Ale to nie jest prawdą. Dziewczyno, zasługujesz na wszystko, co najlepsze i choć ja nie jestem w stanie ci tego wszystkiego dać, to staram się robić wszystko, żebyś chociaż trochę czuła mnie przy sobie. Oddałem ci całe swoje serce, ciało i duszę, a nie oddaję tego byle komu. Marzę o chwili, w której jesteśmy tylko my, reszta świata nie gra roli. Czas leci nieubłaganie, a my trwamy w naszej małej rzeczywistości. Tylko w twoje oczy patrzę z nieskończoną miłością, tylko w twoich oczach widzę tę cudowną iskierkę szczęścia, kiedy wyznaję ci swoje uczucia. Czuję ból, widząc jak ona powoli gaśnie, widząc jak upływa z ciebie radość życia i wszelkie pozytywne emocje. Mógłbym powiedzieć, że sama sobie to robisz, jednak oboje wiemy, że wina leży po mojej stronie. Nie powstrzymałem cię, byłem tego przyczyną. Gdyby nie ja, nie wróciłabyś do tego kartkowanego piekła. Ale ja to naprawię. Zrobię wszystko, byś zapomniała o tym, co niszczyło twoją wiarę w lepsze jutro. Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić, pamiętaj.

View more

Opowiedz mi o czym chcesz

Opowiesz mi coś?

unblemished
Mam dwadzieścia jeden lat. W lipcu skończę dwadzieścia dwa. Co to były za lata. Pełne szczęścia, płaczu, błędów, doświadczeń. Jestem zwykłym, niczym nie wyróżniającym się człowiekiem. Mam dwie nogi, mam dwie ręce, głowę, płuca, mam wszystko, co ma każdy inny człowiek, którego mijam na ulicy. Mam również swoją prywatną mimikę twarzy, zbiór gestów, odpowiadających różnym sytuacjom. Mam również serce, które przez większość mojego życia było pomijane. Nigdy nie wiedziałem co to znaczy kochać, nie wiedziałem jak mam kochać, nieznane było mi pojęcie "być kochanym". W swoim życiu przeszedłem przez dwa związki. Oba okazały się totalną porażką. Jedną kochałem, przynajmniej tak mi się wydawało, ale było zbyt ciężko. W drugiej byłem ślepo zakochany, do czasu największej tragedii mojego życia. Na myśl pierwszej zawsze jakiś minimalny uśmiech pojawi się na mojej twarzy, w końcu była tą pierwszą, której podarowałem swoje serce. Z kolei druga dla mnie nie istnieje, nie zasługuje na moją pamięć. Długo nie mogłem się pozbierać po dramacie, który mnie spotkał. Nieprzespane noce, alkoholizm, złe towarzystwo. Nigdy nie byłem tak skryty w sobie. Przechodziłem przez istne piekło. Byłem dla ludzi kimś gorszym, niż najstraszniejsze twory ich wyobraźni. Nie liczyłem się z uczuciami innych, nie zdawałem sobie sprawy z krzywd, które wyrządzałem. Do czasu, kiedy pojawiła się ona. Ten, kto kiedykolwiek ujrzał anioła na swojej drodze, doskonale wie o czym mówię. Niosła ze sobą wybawienie, rozgrzeszenie i wieczny spokój. Jej piękno przytłoczyło mnie na tyle, że nie potrafiłem słowa z siebie wydusić. A z każdym dniem jest coraz piękniejsza. Potrzebowałem czasu, żeby otworzyć się i opowiedzieć jej o wszystkim, co mnie spotkało. Jednak dokonała tego. Ciężko pracowała na moje zaufanie i zdołała w końcu wyciągnąć ze mnie wszystko, co najgorsze. Pomogła mi wyzbyć się złej przeszłości, która pochłaniała moje myśli, żerowała na mojej duszy. Sprawiła, że nie myślę o niczym innym poza nią. Uzależniła mnie od siebie. Kiedy jej nie ma, czuję się jakby zabrano ode mnie część mnie, bez której nie potrafiłbym funkcjonować. Ma mnie w garści. Zna mnie lepiej, niż własną kieszeń. Nie obawiam się, że kiedyś to wykorzysta, żeby sprawić mi ból. Nie ona. Ona jest aniołem. Moim osobistym aniołem, który zbawił mnie od złego, wyciągnął ze mnie cały smutek i żal, wściekłość i nienawiść względem innych ludzi. Dzięki niej nie zamykam się tak na ludzi, jak robiłem to niespełna półtorej roku temu. Dzięki niej wiem, że nie warto zamartwiać się błahostkami i należy cieszyć się z najmniejszych rzeczy, które dają mi szczęście. Ona jako jedyna zawsze stawiała mnie i moje uczucia na pierwszym miejscu. Ona jedyna potrafiła pokazać mi, czym jest prawdziwa miłość. Jest jedyną, która już zawsze będzie władać moim sercem. Nikt prócz niej, żaden człowiek na Ziemi, nie jest godzien mojego zaufania, tak jak ona. Kocham ją, szczerze i prawdziwie. Bez niej mógłbym być na dnie. Dziękuję ci, mój aniele. Uratowałaś mnie.

View more

Opowiesz mi coś

Po czym rozpoznać miłość?

Jakim cudem ona wszystko mi wybacza? W jaki sposób przestaje się złościć i znowu otacza mnie swoim ciepłem i miłością? Jest to dla mnie niepojęte. Nie jestem tego wart. Ale mam to, mam ją, mam swoje małe, duże szczęście. Każda cecha mojego charakteru jest do poprawy, mam wady, o których trudno mi mówić, które utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jestem nerwicowcem, który momentalnie kipie wściekłością, kiedy coś nie idzie po jego myśli. Mam poranione dłonie, kiedy znowu coś mi nie wychodzi. Zawsze potrzebuję celu do wyżycia się i choć staram się, żeby to nie była ona, czasem jej się oberwie, niesłusznie, z mojej własnej głupoty. A ona? Ona jest moim domem, moją ostoją, opoką, moim tlenem, moim wszystkim. Nikt inny nie znosiłby mnie i moje irracjonalne humorki, lepiej niż ona. Jest cudowna. Akceptuje każdą moją wadę, co nie jest proste. Są momenty, w których musi się poświęcać, żeby nie znosić kolejnych wybuchów agresji. Nie, nigdy nie podniósłbym na nią rękę, nigdy bym jej nie okłamał, nie zrobił jej krzywdy... Przecież ją kocham... Tak cholernie ją kocham. Bez niej byłbym niczym. Pewnie nadal byłbym typem faceta, który nie zważa na swoje słowa, nawet przy kobietach. Typem, który przechodzi obojętnie obok krzywdy innych i patrzy na wszystkich z góry. Ona mnie zmieniła. Sprawiła, że stałem się lepszym człowiekiem. Nie jestem już wulkanem wściekłości, który mógłby ulec erupcji, kiedy tylko coś mu nie pasuje. Potrafię w końcu normalnie porozmawiać, bez krzyków i zbędnych, raniących słów, które osiadają głęboko w naszych głowach. Nie jestem dłużej kobieciarzem, który potrafił wzrokiem rozebrać każdą przechodzącą dziewczynę. Teraz chcę rozbierać tylko ją, nie tylko wzrokiem. Chcę rozbierać wzorkiem jej umysł, który tak wiele w sobie nosi. Jej duszę, która daje mi nadzieję na lepsze jutro. O faktycznym ubraniu wspominać nie muszę, w końcu to ona ma najpiękniejsze ciało na całym świecie. To ona koi moje zmysły, potrafi zdziałać cuda tymi dwoma słowami. Nikt nie wypowiada ich lepiej, niż moja gwiazda. Jestem z niej tak cholernie dumny, a ona ze mnie. Zmieniła się, to widać gołym okiem. Tak jak ona wpłynęła na mnie, tak ja wpłynąłem na nią. Nareszcie jest kobietą pewną siebie i znającą swoją wartość. Nie żałuję ani jednego dnia trudu, by wbić jej do głowy, że nie ma nikogo lepszego od niej, ani dla mnie, ani dla kogokolwiek innego. Ona jest najlepszym, co mogło ten świat spotkać. Jej spokój, opanowanie, coś niesamowitego. Kiedy trzeba, jest nerwowa i potrafi pokazać pazur, ale to dobrze - to znaczy, że nie pozwoli sobie wejść na głowę. Żeby to osiągnąć też musiałem się nieźle natrudzić. Ale wynik jest zniewalający. Kocham ją jeszcze bardziej niż dwa lata temu, choć tak naprawdę zakochuję się w niej co dzień od nowa. Nie mogłem lepiej trafić. Paula, kocham cię, pamiętaj o tym do końca swoich dni i jeden dzień dłużej, dla pewności. Bądź moja już zawsze, bo tylko tego tak naprawdę chcę. Jestem szczęściarzem, że cię mam. Nauczyłaś mnie kochać.

View more

Po czym rozpoznać miłość

Wyrzuć tu z siebie wszystko, co Cię zadręcza.

Szukam więzi.
Tak sobie dzisiaj myślałem i doszedłem do jednego, nad wyraz prostego wniosku. Olśniło mnie nagle, że tak naprawdę nigdy jej za nic tak szczerze nie podziękowałem. Jasne, że były sytuacje, które wymusiły na mnie słowo "dziękuję", ale nigdy nie powiedziałem tego sam z siebie, żeby uświadomić ją, jak bardzo się dla mnie liczy i jak cholernie jest dla mnie ważna. Bez niej już dawno byłbym na samym dnie, z którego ciężko byłoby mi się wydostać. To ona zawsze stawiała mnie do pionu, potrafiła wylać na mnie wszelkie pomyje, byleby dać mi do zrozumienia jakiś przekaz. Wiem, że zawsze mogę na niej polegać i zawsze mogę się jej wyżalić, co nie jest dla mnie łatwe. Jestem o tyle szczęściarzem, że ona również powierza mi swoje zmartwienia i sekrety. Lubię jej pomagać, podnosi mnie to na duchu i sprawia, że czuję się lepszym człowiekiem, a przede wszystkim, czuję się potrzebny. Nie ma nic lepszego od poczucia zaufania względem drugiej osoby. Jak to w przyjaźni bywa, mamy swoje wzloty i upadki, ale za każdym razem do siebie wracamy. Jak? Nie mam pojęcia. Niejednokrotnie któreś z nas narobi cholernego bajzlu, a drugie mimo wszystko to posprząta. W naszej relacji nie istnieje słowo stabilizacja. Zanudziłbym się na śmierć, tak samo ona. Dzień nie byłby taki sam, gdybym na powitanie nie usłyszał kilku wyzwisk w moją stronę i vice versa. Coś, co obraża inne osoby, mnie schlebia i śmieszy. Każdy ma swój sposób na okazywanie uczuć i potwierdzenie kogoś, że jest ważny. Ona każdego dnia pokazuje mi, że się dla niej liczę, choć nie mówi mi tego wprost. Pokazuje mi to za pomocą słów, które z natury są bluźniercze, po prostu nieprzyjemne, a ja widzę ten ukryty przekaz, mimo, że z początku nie było łatwo. Poczucie zazdrości o przyjaciółkę jest dla mnie dziwne, ale to chyba naturalne. Niczym spektakularnym nie jest bycie zazdrosnym o ważną dla nas osobę. Pamiętam ten pierwszy raz, kiedy poczułem nietypowe zdenerwowanie, gdy napisała mi o pewnym chłopaku, z którym pisze i o jej zamiarach wobec niego. Czułem się zagrożony, miałem wrażenie, że jak tylko coś z tego wyjdzie, zostawi mnie na lodzie i będę sam jak palec. Nie pokazywałem tego, bo po co? Chciałem jej szczęścia jak cholera, bo należy jej się. Nadal chcę. Zrobiłbym wszystko, żeby ta głupia niegdyś blondynka, zaznała w końcu chociaż grama szczęścia. Ta pieprzona bezsilność, że nie mogę nic zrobić, jest przytłaczająca. Ale wiem, że da sobie radę - jest twardą zawodniczką i trudno ją złamać. Był czas, kiedy tak naprawdę nie wiedziałem kim w ogóle dla niej jestem, czy choć trochę się dla niej liczę. Ilekroć w nią i w jej więź zwątpiłem, teraz żałuję. Wiem, że jest jedną z nielicznych osób, które znają mnie lepiej, niż ja samego siebie, i które będą zawsze dla mnie. Dziękuję ci Olga, z całego zapyziałego serca. Gdyby nie ty, byłbym wrakiem. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił. STNP

View more

Wyrzuć tu z siebie wszystko co Cię zadręcza

Co wzbudza w Tobie tęsknotę?

cień samej siebie
Są takie dni, które dają mi w kość. Są to dni, kiedy nie ma jej do wieczora, a ja jak opuszczony pies siedzę i czekam, aż w końcu wróci do mnie i będę mógł się nią cieszyć, tak jak powinienem robić to od rana. Jest to czas przepełniony okrutną tęsknotą, nieskończonymi myślami o niej i godzinnymi wyobrażeniami, że jest obok i szczęśliwa patrzy w moje oczy. Są takie godziny, które trwają wieczność. Podczas nich jesteśmy pokłóceni, a ja, zastanawiając się co się z nią dzieje, chodzę wzdłuż pokoju szukając wzrokiem potencjalnych celów do wyładowania negatywnych emocji. Nawet kiedy jestem zły, moja tęsknota za nią nie maleje. Kiedy jestem zły tym bardziej chciałbym wziąć ją w ramiona i wtulić w siebie dając jej poczucie bezpieczeństwa. Mogłoby to być dla niej bolesne, ale to nic, ona to rozumie, ona rozumie mnie. Może nie zawsze wie kiedy ugryźć się w język i pozostawić coś tylko i wyłącznie dla siebie, ale doceniam to, że się stara. Doskonale wie kiedy dać mi chwilę dla siebie, żebym mógł się uspokoić i dojść do wniosku, że moja złość była bezsensowna, a jedyne co wniosła, to smutek na jej twarz. Potrafi wykorzystać swoje wdzięki, żeby mnie udobruchać i wywołać we mnie uczucia, które są osadzone głęboko w środku, którymi darzę tylko ją. Ma niezwykły wpływ na mnie, choć tego nie widzi. Akceptuje moje wady i niedoskonałości, którymi jestem przepełniony. Niesamowite jest to, jaka potrafi być cierpliwa w stosunku do mnie. W przeciągu minuty postawia mnie do pionu, jeśli jest wystarczająco stanowcza. Choć szczerze mówiąc, rzadko jej się to udaje, zazwyczaj jest moją słodką, potulną kruszyną. Nie potrafi podnieść na mnie głosu, nie potrafi być na mnie długo zła. A ja to wszystko jej tak odpłacam. Jest mi wstyd i pluję sam sobie w twarz, że tyle razy ją zraniłem, sprawiłem ogromną przykrość. Ale przeszłości nie zmienimy, do tej pory robię wszystko, żeby się na mnie nie zawiodła, żeby była pewna, że jestem tylko dla niej i nikt poza nią nie ma dla mnie znaczenia. W końcu to ją kocham, całym swoim zimnym sercem. To ona przyświeca mi drogę i sprawia, że moje życie staje się coraz lepsze. Paula, przepraszam cię za każdą straconą sekundę, za każdą twoją wylaną łzę, za strach, który w tobie wzbudzam swoimi durnymi pomysłami. Wiesz, czasem są momenty, w których tęsknię za tobą nawet jeśli jesteś obok. Tracę kontrolę na sobą i zaczyna mnie ogarniać strach przed utratą mojego całego świata. Wtedy patrzę na ciebie, a uśmiech sam wkrada się na moje usta. Jestem szczęściarzem, że mam cię na wyłączność. Nie wyobrażam sobie kochać kogoś innego tak mocno, jak kocham ciebie. Pisząc to również za tobą tęsknię, bo zamiast rozmawiać i śmiać się z miłością mojego życia, to siedzę sam w ciszy i składam wyrazy w pozornie logiczne zdania. Kocham cię, a moje uczucie do ciebie jest nieskończone - pamiętaj o tym.

View more

Co wzbudza w Tobie tęsknotę

Oddychasz miłością?

Kiedyś prawie umarło moje serce. I to kilkakrotnie. Miałem wrażenie jakby całe moje życie nagle legło w gruzach i straciło jakikolwiek sens. Nie mogłem na siebie patrzeć, a jak zobaczyłem swoje odbicie gdzieś przypadkowo, zatapiałem się w swoich oczach i przeklinałem moje istnienie. Obwiniałem się za każdy incydent, którym raniłem nie tylko siebie samego, ale najważniejszą osobę w moim życiu, której nigdy nie chciałem zranić. Nadal nie chcę, Dlatego robię wszystko, żeby każdego kolejnego dnia na jej twarzy widniał szeroki uśmiech, kojący moją duszę. Ciężko jest mi funkcjonować, kiedy jej nie ma przy mnie. Tracę wiarę w siebie, kiedy nie usłyszę od niej słów, które sprawiają, że zaczynam widzieć iskrę nadziei na lepsze jutro. Chodzę zgaszony i nieobecny za każdym razem, kiedy się kłócimy. Tracę nad sobą kontrolę, kiedy wiem, że mam kolejne powody do czucia się zagrożonym. Ale to nie jest najważniejsze. Ona sprawia, że chce mi się żyć. Wstaję z uśmiechem na twarzy, bo wiem, że czeka na mnie i zaraz usłyszę te dwa słowa, które dają mi siłę, pchają mnie do działania. Z każdym kolejnym dniem zakochuję się w niej na nowo, za każdym razem jeszcze bardziej. Codziennie zaskakuje mnie czymś, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Co dzień zachwycam się jej urokiem, jej nieśmiałością, a zarazem odwagą. Jest dopełnieniem tego wszystkiego, czego brakuje mi. Ona i ja - tworzymy jedną, wielką całość. Nie wiem czy kiedykolwiek będę umiał sobie bez niej poradzić. Jest moją opoką. Choć myśli o sobie jako o kimś, kto nie potrafi na mnie wpłynąć, to doskonale wie, że jestem podatny na jej słodkość, zadziorność, a przede wszystkim na jej miłość, którą mnie darzy. Coraz ciężej jest mi znaleźć słowa, opisujące to wszystko, co we mnie siedzi. Chciałbym tyle jej powiedzieć, tyle napisać, pokazać jak bardzo ją kocham, ale sam nie wiem jak to wszystko ugryźć. Czasem muszę ją uświadomić, że jest mi potrzebna, że jest najpiękniejszą kobietą na świecie, że ją kocham. Ale tego każdy potrzebuje - każdy chce mieć tę cholerną pewność, że nadal jest kochany i potrzebny. Nie potrafię się nadziwić jakie wielkie szczęście mi się trafiło. Nadal nie wiem jakim cudem zaakceptowała moje wszystkie wady i pokochała, takiego jakim jestem. Chciałbym tyle w sobie zmienić, dla niej. Za każdym razem jak o tym mówię, ona zaprzecza, mówiąc, że zawsze będzie mnie kochać, niezależnie od błędów, które popełniam, a popełniam ich wiele i wszystkich cholernie żałuję. Najbardziej żałuję tych, które wywołały łzy w jej oczach, nic innego mnie tak nie boli, jak świadomość, że płacze właśnie przeze mnie. Ale ona za każdym razem mi wybacza, dlaczego? Niepojęte. Każdy normalny już dawno zostawiłby takiego nieudacznika daleko za sobą, a ona dalej to ciągnie. Chyba mnie kocha. A ja kocham ją. Nie mógłbym bez niej żyć. Nie mógłbym wziąć tchu wiedząc, że jej już nie ma. Jest mi potrzebna do życia. Tak mała, jesteś i zawsze będziesz mi potrzebna. Kocham cię przeraźliwie mocno i nigdy się to nie zmieni. Twój Duży.

View more

Oddychasz miłością

Na czym Ci w życiu zależy?

W życiu chodzi o to, aby zawsze być komuś potrzebnym, właśnie to motywuje nas do porannego wstawania, do każdej wykonywanej przez nas czynności, do życia. Każdy pragnie mieć osobę, do której będzie mógł wypowiedzieć te piękne dwa słowa, które Nam akurat przychodziły z niemałymi problemami. Te właśnie słowa dają nam poczucie spełnienia, bezpieczeństwa i potrzeby, która utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy komuś potrzebni. Dlatego właśnie zależy mi na tym, aby mówił mi o swoich problemach, a chociaż w pomaganiu jestem beznadziejna, to właśnie daje mi iskierkę nadziei, że moje istnienie na świecie nie jest bezcelowe. Nie potrzebowałam jego oczu, dłoni czy nawet kości policzkowych by się w nim zakochać. Potrzebowałam tego wyjątkowego traktowania, które zapewnia mi każdego dnia. Nikt nigdy nie przekonywał mnie jaką wartościową i piękna osobą jestem, jak On. Odkryłam miłość poprzez poznanie go od wnętrza, dlatego też uważam, że jest to prawdziwe, a nie udawane jak większość relacji tworzonych w naszym wieku. Pozwolił mi na jakiś czas pozbyć się mojego największego lęku jakim jest samotność. Mam go. Cały czas. Wystarczy napisać. Nie odczuwam go tak jak kiedyś, bo czuję się kochana, ważna, potrzebna. Jest w nim po prostu coś co mnie do Niego ciągnie, zawsze, każdego dnia. Nie wiem co to jest, może świadomość, że zawsze mnie wysłucha? Może to, że jest mimo wszystko? A może dlatego, bo jest facetem moich najskrytszych snów i największym marzeniem? Cokolwiek to jest, to przyciąganie jest silniejsze, niż magnez. Jeśli spotkamy w swoim życiu osobę, dzięki której na naszych buziach pojawia się uśmiech, przy zwyczajnej wiadomości przez nasze ciało przechodzą przyjemne dreszcze, osobę która o nas dba, poświęca nam swój czas - oddajcie się jej, tak samo jak ona robi to dla nas, bo czasu nigdy nie odzyskamy. Każdy ma sobie przypisaną taką jedną jedyną osobę, reszta to przypadki, złudzenia. Jestem w stanie pozmieniać swój świat do góry nogami, oddać się mu w całości, zrobić dla Niego wszystko, bo go kocham miłością bezwarunkową. Życzę Ci Duży, miłości, która będzie przepełniać Cię całego, bo na taką miłość zasługujesz. Zrozumienia na świecie pełnym niezrozumienia, konsekwentnego dążenia do wyznaczonego sobie celu, uwolnienia od negatywnych myśli, abyś zawsze był w stanie obrać właściwy kierunek na swojej drodze życia oraz żebyś zawsze czuł się potrzebny. Kocham Cię, Twoja na zawsze.

View more

Na czym Ci w życiu zależy

Na co czekasz?

Nieczytelnie Śniąca
Czekam aż w końcu się odezwiesz. Czekam na moment, w którym będę mógł odczuć, że nie przychodzę na marne, nie przesiaduje godzinami na mrozie i nie wgapiam się w kawałek marmuru bez żadnego celu. Czekam na jakiś znak, że mnie słyszysz, że nadal jesteś ze mną i pilnujesz mnie, żebym nie zrobił niczego głupiego. Echo. Słyszę tylko swoje słowa, które znikają na wietrze i gubią się wśród wielu innych rzuconych słów. Chciałbym się w końcu wyspać, ale nie mogę. Każdy mój dzień wygląda tak samo. Wmawiam sobie i innym, że to pora snu - po godzinie wstaje z łóżka, ubieram się i wychodzę. Do ciebie. Nie panuję nad tym. Czasem bezsilność zmusza mnie do histerycznego płaczu i opadnięcia bezwładnie na zimną, kamienną płytę z niemym krzykiem. Jestem rozerwany, pusty w środku. Minęło tyle czasu, a ja nie potrafię normalnie żyć. Najbliżsi myślą, że wróciłem do nałogu. Przychodzę w środku nocy z krwawymi oczami i rozdartymi kostkami u dłoni. Tak to się zawsze kończyło, pamiętasz? Pamiętasz te liczne momenty, kiedy nad ranem przychodziłem do ciebie pod okno wiedząc, że zaraz przez nie wyjrzysz i wyjdziesz, by podać mi pomocną dłoń? Myślałem, że wtedy byłem nikim. Myliłem się. Teraz jestem nikim. Bez ciebie. Dopełniałeś mnie, choć byłeś równie wielkim chuliganem, co ja. Lecz mimo wszystko, oboje mieliśmy ciepłe serca. Teraz są zimne, bez uczuć. Wiesz, jest jedna osoba, którą kocham, ale ostatnimi czasy jest mi to trudno okazywać. Nie wiem co robić. Ona to dostrzega i zaczyna się martwić, bije od niej niepokój i obojętność, która mnie boli. Ten ciężar nie jest na moje siły, pomóż mi. Chciałbym, żebyś tu był i służył dobrą radą jak za dawnych czasów. Ale nie pozostaje mi nic innego jak wyobrażać sobie twój promienny uśmiech i głos, który mówi "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Co noc zostawiam u ciebie butelkę piwa, które obydwaj piliśmy. Swoje pije na ławce, wyżalając się i śmiejąc do samego siebie, wyobrażając sobie, że tam jesteś i mnie słuchasz. Nigdy tak nie tęskniłem, jak tęsknię teraz. Dlaczego ludzie doceniają coś, dopiero jak to stracą? Dlaczego dopiero po twoim odejściu mam odwagę powiedzieć ci, że kocham cię jak rodzonego brata? Dlaczego byłem pieprzonym tchórzem i egoistą, nie będąc przy tobie w najgorszym okresie twojego życia? Mówi się, że czas leczy rany. Zaraz mijają trzy miesiące, a ja nadal jestem słaby. Czekam na tę chwilę, w której podniosę się i będę mógł podziękować ci za wszystko, co zrobiłeś. Dla mnie i dla wszystkich innych.

View more

Na co czekasz

Dlaczego warto w życiu ryzykować?

Uśmiech włóczęgi.
Chodź za mną, pokaże ci coś. Włącz wyobraźnie, zamknij oczy i wsłuchaj się w tę ciszę wokół. Słyszysz te skrzypienie? To drzwi mieszkania, do którego właśnie wchodzimy. Przemierzamy je wzdłuż i wszerz szukając tego, co chcę ci pokazać. I oto jest. Rozleniwiona na łóżku, z laptopem na kolanach. Owinięta w kilka koców, a ubrana jedynie w luźną koszulkę i dolną część bielizny. Ona nas nie widzi, ale to nieważne. Ważne, że to my widzimy ją. Ale najpierw cofnijmy się o jakiś rok wstecz. Ona dostaje wiadomość, z początku na jej twarzy widnieje uśmiech, jednak z każdą minutą przeradza on się w smutną minę, a w jej oczach widoczne są łzy. Znowu to robi, znowu ma do niej pretensje o nic, znowu niszczy ją od środka, a ona płacze. Mała, krucha istota, niewinna, przytłoczona światem. Wiecznie będąca w cieniu innych. Widzisz jak po jej wypukłych policzkach spływają osobne łzy? Ale nie martw się, każdy ma takie chwile. Przestanie płakać, a on odezwie się po jakimś czasie i jak gdyby nigdy nic zacznie z nią rozmawiać. W tamtym roku była zniszczona, przerażona, rozżalona - cierpiała. Teraz wracamy do dnia dzisiejszego. Co się dzieje? Dziewczyna dostaje wiadomość i uśmiech jej z twarzy nie znika przez kilka następnych godzin. Zdarzy się, że się nawet zaśmieje. Czasem pojawią się na jej policzkach rumieńce, a czasem skupiona i ze zmarszczką na czole wpatruje się w ekran. Zastanawiasz się, kim jest ten ktoś? Teraz - jestem ja, kiedyś - nie jest to istotne, bo to już przeszłość. Przenieśmy się nieco w czasie i spójrzmy na nią za kilka lat. Stoimy w tym samym miejscu, jednak w innym mieszkaniu. Ona, dojrzała, piękna kobieta, leży w łóżku ze spiętymi, kruczoczarnymi włosami i przy zapalonej lampce nocnej czyta swoją nową ulubioną książkę. Nie czeka na niczyją wiadomość, leży samotnie w szerokim łóżku nie przejmując się światem. W pewnym momencie przez drzwi przebiega on i skacze na łóżko niczym małe dziecko. Wyrywa jej książkę z ręki i stawia ją na stoliku obok. Zajmuje jej usta swoimi zanim zacznie się w jakikolwiek sposób sprzeciwiać. Uśmiechasz się, prawda? W porządku, ja też. Trudno jest się nie cieszyć z takiego widoku. On leży na niej z głową na jej biuście, zamyka oczy i opatula pocałunkami jej nagą skórę. Ona drapie go po głowie tak, jak zawsze to robiła. W tym samym momencie wyznają sobie miłość i spędzają ze sobą kolejną noc, która jest wyjątkowa - tak jak każda inna. On zaryzykował, ona również. Nigdy nie byli niczego pewni, a teraz? Są swoim dopełnieniem. Wszyscy wokół zazdroszczą im tego, co jest między nimi. Łączy ich niesamowita więź - a to wszystko dlatego, że zaryzykowali. Wiesz, jak to mówią, bez ryzyka nie ma zabawy. Zostawmy ich, niech cieszą się sobą nawzajem.
Ps. Kocham cię Paula, nigdy nikogo bardziej.

View more

Dlaczego warto w życiu ryzykować

Opowiedz mi o miłości.

Nie jestem nikim wyjątkowym, mam niecałe metr siedemdziesiąt, mój charakter jest przeciętny, a czasami nawet nieznośny. Jednak jestem kochana i sama kocham. Miłość - wkrada się w Twoje ciało, zaszywa w najmniejszych punktach, aż w końcu przenosi na całe ciało. Zaczyna Cię wypełniać po brzegi, aż w końcu odczuwasz ją przy zwyczajnych, codziennych czynnościach. Nieustannie myślisz o Tej właśnie osobie, martwisz się, czekasz na odpowiedź. Można zaszyć się w pokoju, w ciemności i w samotności, ale od miłości się nie wydostaniesz. Wydaję się straszne, prawda? Nic mylnego. Może na początku nie jest łatwo, z czasem jednak przychodzi spokój.
Ja sama z początku bałam się, że On tego nie odwzajemnia. Że wpakowałam się w coś, z czego szybko nie wyjdę. Nawet nie wiem kiedy stwierdziłam, że jest dla mnie całym światem. Nie wiem, kiedy mi powiedział, że mnie kocha. Nie wiem kiedy i ja się mu do tego przyznałam. Życzę każdemu, żeby czuł się kochany, tak jak ja jestem kochana przez niego. Każdego dnia, dzięki niemu, miłość we mnie rozprzestrzenia się w najmniejszych elementach mojego ciała. Miłość to wieczne ryzyko. Musieliśmy oboje zaryzykować, żeby teraz było tak, jak jest, a jest najlepiej. Nigdy nie będę żałować żadnej rozmowy, która doprowadziła nas do momentu, gdzie nasze zaufanie jest ogromne. Przebrnęłam z nim przez tyle sytuacji, w których każde z nas miało chwile zwątpienia. Jednak dalej przy sobie jesteśmy, czy to nie jest wspaniałe? Czy uzależnienie od drugiej osoby jest złe? Nie jest. Chcę być od niego uzależniona. Chcę o nim myśleć, nawet wtedy, gdy go już przy mnie nie będzie. Wtedy sama będę wymyślać co robi, czy może o mnie myśli, czy jest szczęśliwy i czy jest mu dobrze. Przecież na tym polega miłość. Na wzajemnym szczęściu i pamiętaniu o sobie. Ja sama pragnę, żeby o mnie pamiętał, zawsze. Żeby kiedyś spojrzał na naszą wspólną gwiazdkę na niebie i pomyślał o tej ''irytującej'' Pauli. To On nauczył mnie mówić o swoich problemach, a przede wszystkim to On nauczył mnie prawdziwie kochać. Udało mu się, chociaż pewnie nie było mu łatwo. Zazdroszczę mu tej cierpliwości, bo niejedna osoba ucieka ode mnie gdzie pieprz rośnie, a co On robi? Dalej przy mnie jest, dalej mnie wspiera, dalej przekonuje o swojej miłość i dalej mi pomaga każdego dnia z nowymi przeciwnościami losu. Dziękuję mu za każde słowo otuchy, każdą przydatną naukę, każdą chwilę, którą mi poświęca. Dziękuję mu za to, że był, jest i jeszcze trochę będzie. To właśnie dzięki Tobie, Duży, zaczęłam doceniać wszystko co mnie otacza, zaczęłam wierzyć w to, że sobie poradzę, bo nikt inny nigdy mnie o tym nie przekonuje tak bardzo, jak Ty. Kocham Cię i proszę, nie zapomnij o mnie nigdy.

View more

Opowiedz mi o miłości

Po co to wszystko?

Nieczytelnie Śniąca
Szczerze mówiąc, sam często zadaje sobie to pytanie. Męczą mnie potem niekończące się myśli, które ciężko jest odpędzić. Jednak przychodzi taki moment, kiedy dostaję oświecenia. Coś mi szepcze do ucha, że to wszystko jest dla Niej. Dla nikogo innego, tylko i wyłącznie dla Niej. Nawet ja się nie liczę. Wiesz jak to jest, kiedy osoba, bez której nie umiesz żyć, zarzuca Ci, że stawiasz między wami ścianę? Że Ona czuje, jak się od siebie oddalacie? Nie wiedziałem wtedy co ze sobą zrobić, jak na to zareagować. Nie potrafiłem dojść do siebie, zebrać szczęki z podłogi. Był to dla mnie szok i zawód. Zawiodłem się na samym sobie. Jak mogłem pozwolić na to, żeby zaczęła tak myśleć? Jak bardzo musiałem ją zaniedbać, żeby poczuła się odrzucona? Nie chciałem tego, nie wiedziałem, że tak to odbiera. Faktycznie, miałem ostatnio mniej czasu, nie mogłem Jej poświęcić tyle uwagi, ile powinienem, na ile zasługuje. Ale starałem się. Nadal się staram i powoli wszystko wraca do normy. Ponownie widzę uśmiech na Jej twarzy i słyszę radość w głosie. Nie mogę sobie wyobrazić piękniejszego widoku. Dla takich widoków, dla tego uczucia, jest to wszystko. Nigdy bym nie pomyślał, że spotkam na swojej drodze takie cudo jak Ona. Nie przypuszczałem, że ja - człowiek, mający sporo za uszami - pokocham tak cholernie mocno i zostanę równie mocno pokochany. Mimo, że niejednokrotnie coś narobię, mimo moich wad w niezliczonej ilości, Ona nadal jest przy mnie. I nie zapowiada się, żeby było inaczej. To jest niesamowite, Ona jest niesamowita. Kocham Ją, całym sercem, a Ona kocha mnie. Właśnie po to jest to wszystko.

View more

Po co to wszystko

Opowiesz mi coś ciekawego?

✬ Książe Potos ✬
Jestem tylko ''trzciną najsłabszą na wietrze, najwątlejszą w przyrodzie...'', a jednak ktoś zdołał mnie pokochać, zaakceptować. Ktoś ofiarował mi cząstkę siebie i zostawił ją u mnie do końca życia. Nie chciał za to niczego w zamian. Oczekiwał tylko, że pokocham go równie mocno, co On mnie. I tak też się stało. Pokochałam go i kocham do dnia dzisiejszego. Nasza miłość z każdym dniem robi się coraz piękniejsza, a ja każdego dnia odkrywam w Nim coś nowego, coś czego nie potrafię dostrzec w nikim innym. Nasze uczucie jest wręcz nie do opisania. Robię wszystko co w mojej mocy, żeby wiedział, że jest dla mnie numerem jeden, a okazywanie uczuć nie przychodzi mi łatwo. Dzisiaj jestem pewna, że nie potrafiłabym jutro wstać z myślą, że go już nie ma. Chcę budzić się i wiedzieć, że On cały czas jest, że za chwilę napiszę do mnie ''Kocham Cię zawsze o jeden mocniej, niż Ty mnie'', a na mojej buzi pojawi się w tym samym momencie najszczerszy na świecie uśmiech. Obydwoje mieliśmy okazję przekonać się, że żadne z nas nie ma łatwego charakteru, bo i On i ja, jesteśmy równie uparci. Znamy się jak łyse konie i na podstawie jednego zdania, jesteśmy w stanie stwierdzić, że coś jest nie tak, a wtedy dochodzi do małych konfliktów. On nie chcę zamartwiać mnie, a ja nie chcę zamartwiać go. I wiemy, że to jest nieprawidłowe. Przecież miłość polega na wzajemnym wsparciu, prawda? Jestem tu tylko dla Niego, zawsze będę tylko dla Niego, bo nie lubi się dzielić, dokładnie tak samo jak ja. Gdybym go nie poznała... nie byłabym tą samą osobą, którą jestem dnia dzisiejszego. Stałam się silniejszą i pewniejszą siebie kobietą, za co dziękuję mu z całego serca. Nauczył mnie w pewien sposób życia, chociaż i tak przede mną jeszcze daleka droga, jednak on każdego dnia, daję z siebie miliony procent, żeby pokazać mi, że przy mnie jest i, że mnie kocha. Doceniam to jak nigdy niczego, dlatego w podzięce, oddałam mu całe swoje serce.

View more

Opowiesz mi coś ciekawego

Za co walczysz?

e u p h o r i a
Codziennie walczę za jej uśmiech. Za jej choć jedno spojrzenie. Za jej ciało. Za jej duszę. Za charakter. Walczę za nią, dla niej, o nią. A to wszystko tylko dlatego, że nie widzę żadnej innej poza nią. Nieskończoną ilość razy upewniałem ją, że jest dla mnie wszystkim. Przy każdej okazji uświadamiam jak ważną rolę gra w moim życiu, jak bardzo ją kocham i jaka odpowiedzialność na niej spoczywa, ze względu na opiekę, której potrzebuje moje serce, w pełni oddane jej. Coraz ciężej jest mi znaleźć słowa, które w jakikolwiek inny sposób mogły pokazać co czuję. W miłości nie można być monotonnym. Nie cały czas. Choć szczerze mówiąc, nie mam nic przeciwko słyszeniu od niej kilka razy dziennie te dwa słowa, które za każdym razem wypowiada tym samym tonem, z tą samą powagą i w ten sam sposób. Kolejna rzecz, którą w niej kocham. Bezpośredniość. Ona się nie pieprzy z wydziwianymi wyznaniami miłości. Prosto z mostu mówi: kocham Cię. Nie mógłbym sobie wyobrazić lepszego dowodu uczuć, jak to kluczowe wyrażenie, które przychodziło jej z takim ogromnym trudem. Czym sobie zasłużyłem na taki zaszczyt? Nie wiem. Jednak to sprawia, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem - bo wiem, że ta wyjątkowa dziewczyna, właściwie kobieta, jest tylko i wyłącznie moja. I to ja będę mógł obserwować jej piękno przez całą wieczność, nikt inny. Widząc jej przemianę, jestem dumny jak paw. Nigdy nie powiedziałbym, że taka szara, bezbronna myszka stanie się kimś, kto w końcu potrafi postawić na swoim i powiedzieć swoje dwa słowa. Jest coraz bardziej wyszczekana - niedługo przerośnie swojego mistrza. Mała jędza się z niej robi. Ale to dobrze, niech pokazuje ludziom, gdzie ich miejsce. Bo to jej pięć minut. To jest jej czas, by podbić świat, który tak wiele musi jej wynagrodzić. Dzisiaj, dnia dziesiątego czerwca, dwa tysiące szesnastego roku, moja mała kruszyna wchodzi w dorosłość. Rzekomo. Dla mnie i tak zawsze będzie słodką, bezbronną istotką, walczącą nieśmiało ze światem. Paula, jesteś moim wzorem do naśladowania. Moim osobistym ideałem, którego szukałem przez całe życie. Chciałbym kiedyś być tak odważny jak ty, chciałbym mieć tyle siły, ile chowasz w tym drobnym ciele. I chciałbym, żebyś wiedziała, że niezależnie od okoliczności, ja zawsze będę przy tobie. Nieważne jak to wszystko się potoczy, ja zawsze będę twój, a ty zawsze będziesz moja. W tym pięknym dniu życzę ci jak najwięcej miłości ze strony najbliższych, bo od siebie daje ci wszystko, co tylko możliwe. Kocham cię, moja dziecinna osiemnastolatko. Kocham cię, kobieto mojego życia. Kocham jak pojebany. A, i pamiętaj o jednym - jesteś najpiękniejsza.

View more

Za co walczysz

Prawdziwa miłość jest cierpliwa?

hyacintho
Ona jest oazą spokoju, cierpliwie czeka i nie dolewa oliwy do ognia, kiedy ja wręcz wybucham. Ja robię wszystko, żeby nie przenosić nerwów na nią, żeby nie denerwować się, kiedy robi coś, czego nie powinna, coś co powtarzałem jej miliony razy, a ta dalej swoje. Ona czeka na mnie, kiedy akurat mnie nie ma. Ja czekam na nią, kiedy wałęsa się po ulicach swojego miasta. Chyba, że akurat jest tam, gdzie nie powinna, wtedy staję się niecierpliwy jak nigdy. Na pewne osoby można czekać wieczność. Ktoś, kto staję się dla Ciebie bratnią duszą, aniołem stróżem, jest wart każdej sekundy poświęconej dla niego. Na kogoś takiego warto czekać. Nawet jeśli miałby się już nie pojawić, zniknąć całkowicie, zawsze pozostanie w nas nadzieja, że wróci, że ponownie przeżyjemy wspólne chwile razem. Ona. W niej jest zawarte wszystko, czego szukałem przez całe swoje życie. Musiało upłynąć 21 lat, żebym znalazł kogoś, kto dopełni moje istnienie po brzegi. Bo gdzie bym znalazł drugą taką dziewczynę, która ma takie samo poczucie humoru? Która woli pizzę niż drogą restaurację? Wygłupy, przeradzające się w namiętne chwile niż romantyczne kolacje, po których udajemy się do pięciogwiazdkowego hotelu? Wypije ze mną pół litra czystej i wstawiona nadal będzie pełna uroku, wdzięku i chętna do picia dalej. Nie znajdę. Dlaczego? Bo to ona jest tą, na którą czekałem te dwadzieścia lat. Ona, żadna inna. Cierpliwie czekałem na pojawienie się jej na mojej drodze do szczęścia. I się doczekałem. Dzięki Bogu. Choć nie należę do osób wierzących, jestem wdzięczny temu komuś, kto nad nami czuwa. Bo ktoś tam musi być, czyż nie? Zesłał mi tę małą kruszynę, która nadała sens wszystkiemu, co mnie otacza. Warto być cierpliwym.

View more

Prawdziwa miłość jest cierpliwa

A co, jeśli umrzesz jutro?

Lykke Østlie
Miałam dzisiaj jeden z lepszych dni, chociaż nic szczególnego się nie stało. Siedziało we mnie tyle pozytywnych emocji, że nie sposób mi je wszystkie opisać. Większość zdecydowanie była kierowana do mojego bohatera, bo do kogo innego. No, bo wiecie, muszę go rozpieszczać, tego mojego dużego chłopca. Nawet jeśli jest duży.. on też potrzebuję usłyszeć, że jest dla kogoś ważny, że jest potrzebny, że się go kocha. Niezbyt wiele mam dni kiedy okazuję mu to czego wiem, że potrzebuję. Brzydko mówiąc, zaniedbuje go. No, a przecież nie chcę. Chcę, żeby był świadom tego, że jest moim całym światem a nawet i wszechświatem, że nie ma nic poza Nim. Wszystko kręci się wokół niego. Cholera, nawet dzisiaj siedząc u fryzjera, bardziej przejmowałam się jego opiniom, niż kogokolwiek innego. Wystarczy jego jedno słowo, żeby dzień, który był szary, nagle stał się kolorowy, ponieważ ma na mnie wpływ jak nikt inny, a zaufanie, które sobie u mnie zapracował, tylko to wszystko potwierdza. To jego chcę codziennie witać i żegnać miłymi słowami. Tylko z nim tak bardzo uwielbiam się droczyć i przekomarzać, a uwierzcie mi, że połączenie dwóch równie upartych osób bywa męczące, ale to jest część, która jest tylko nasza i każdy może nam tylko pozazdrościć relacji, którą udało nam się stworzyć. Początki były zdecydowanie najśmieszniejsze, ciche skradanie się do siebie i docieranie, powolne opowiadanie o sobie i wzajemne poznawanie się. Aż w końcu dwa kluczowe słowa, które oczywiście On pierwszy powiedział. Mimo tego, że jesteśmy swoimi przeciwienstwami, świetnie się dogadujemy. Nie zaprzeczam, czasami są między nami małe zgrzyty, jednak przechodzimy przez nie, a największe są już za nami. To, co ja z Nim mam, wierzcie mi, trzeba być niezwykle cierpliwą osobą, żeby do niego dotrzeć, a gdy tylko zaczyna się irytować czy wkurzać, trzeba zachować spokój, bo może być tylko gorzej. Jednak takiego go pokochałam i takiego będę już kochać zawsze. Nieważne czy wkurzony, czy zmęczony, czy poirytowany - jest tylko mój. Już na zawsze. W dodatku jego przekochana zazdrość o mnie. Uwielbiam momenty, kiedy pokazuje mu jak ważna dla niego jestem. Często też nie mówi tego wprost, bo jakimiś szyframi, ale i ja i On - zmieniliśmy się. Zdecydowanie częściej mówimy o swoich uczuciach, o tym co siedzi głęboko w nas. Więc jeśli to byłby ostatni dzień, na tym fałszywym świecie, zakończyłabym go taką skromną wypowiedzią, żeby zawsze o mnie pamiętał i, żeby w jego sercu już zawsze była mała Paula. Kocham Cię duży! I pamiętaj, że zawsze o jeden mocniej niż Ty mnie.

View more

A co jeśli umrzesz jutro

Czego będziesz jutro żałować?

Żeby tylko jutro. Żałowałem wczoraj, żałuję dzisiaj i będę żałował już do końca swoich dni. Są osoby, które dążą do celu po trupach. Są też takie, które robią wszystko, by inni mieli jak najlepiej, nie zważając na siebie. Mieszanka tych dwóch podejść i to w podwójnej liczbie, może być zabójcze. Ona chce jego szczęścia, a on jej. Z taką różnicą, że w końcu on podejmie kroki, które niekoniecznie zgadzają się z jego poglądami czy uczuciami. Jest zaślepiony swoim celem i właśnie wtedy iskrzy w nim podejście numer jeden. Zrobi wszystko, przeistoczy miłość w nienawiść, prawdę w jedno wielkie kłamstwo. Wszystko, żeby dać jej wolną drogę i pozwolić na szczęśliwe życie, prawdziwą miłość i spełnione marzenia. Choć nie ma osoby, która w pełni zastąpiłaby jego, jest pełen nadziei, że być może pojawi się ktoś lepszy, bardziej wartościowy, ktoś, kto da jej wszystko, na co zasługuje - bo on nie mógł jej tego dać. Chciałem dobrze, nie chciałem Cię skrzywdzić. Nie chciałem tracić w Twoich oczach, nie chciałem by pojawiły się w nich łzy, nie chciałem byś wracała do tego piekielnego zeszytu i kreśliła wszystko to, co zapisałem. Nie chciałem. Zabija mnie świadomość Twoich opuchniętych oczu, złamanego głosu, pełnego zadartego noska, rozmazanego tuszu na policzkach. Sam siebie katuję, myśląc o tym. Nie mogę spać. Chodzę w tę i z powrotem, nie mogąc odgonić myśli. Nigdy sumienie się tak nade mną nie pastwiło. Ani sekundy oddechu dla samego siebie. Jestem więźniem swojego umysłu. Na własne życzenie. Zostaję. Nigdzie nie wyjeżdżam. Jestem tu. I będę. Kiedy tylko zechcesz. Nie ma nikogo poza Tobą. Nie widzę żadnej innej. Nie piję, nawet kiedy wali mi się świat. Ale kłamię. To niszczy wszystko. Jedni mówią, że kłamstwo, to najkrótsza droga do celu, inni, że służy ono do chronienia ludzi przed złem. Nie wiem co gorsze. Spełniłem każdą jego funkcję. Jestem łgarzem, nic nie wartym kłamcą, który chcąc coś naprawić, zrównał z ziemią wszystko, co było dla niego cenne. Chcesz znać prawdę? Proszę bardzo, jednak nie gwarantuję, że Ci się spodoba. Prawda jest taka, że jestem staromodnym romantykiem, który jak uczepi się jednej, to już do końca swojego pieprzonego życia. Prawda jest taka, że to w Tobie widzę wszystko, czego nie potrafiłem zobaczyć w żadnej innej, wszystko, czego ja potrzebuję, czego oczekuję od kobiety. To właśnie Ty odwiedzasz moje sny i jesteś dopełnieniem każdego marzenia, które sobie uroję w mojej chorej głowie. Mógłbym nawet rzec, że Ty jesteś moim marzeniem, reszta to jedynie dodatki. Nie spotkałem nigdy na swojej drodze nikogo, kto tak mi zawrócił w głowie, dla kogo byłbym w stanie poświęcić wszystko, nad czym pracowałem przez całe swoje życie. Kiedyś mówiłem, że pełnię rolę Twojego anioła stróża. Myliłem się. Ty jesteś moim aniołem, który spadł mi z nieba. Który jest tylko dla mnie i jest tylko mój. Bo jesteś moją kruszyną i tylko ja mogę Cię kochać - tylko ja kocham tak przeraźliwie mocno. I tylko w Twoją stronę każde moje słowo jest szczere. Przepraszam.

View more

Czego będziesz jutro żałować

Oddaj to pytanie w ręce drugiej połówki. Jeśli nie posiadasz, to w ręce przyjaciela. Niech wstawi lub napisze tu to, co tylko chce.

Fikcja.
Dała mi wczoraj do ręki swój telefon i prosi, żebym coś tu napisał. Czeka na tą odpowiedź jak małe dziecko na lizaka i tylko siedzi pod ścianą słuchając piosenki, którą udostępniła chyba na każdym możliwym portalu, a tym samym zaraziła nią i mnie. Widząc, że coś jest nie tak, nie będę przecież pisał, dlatego odłożyłem to na dzisiaj. Sam nie wiem co mam tu napisać, nie wiem czego ode mnie ta mała zołza oczekuję.
Jest niemożliwie wielką kaleką, dzisiaj wywaliła się na schodach, drugi raz w tym miesiącu. Rozumiecie kurwa? Stale narzeka na swoją figurę, a mówię wam, że niejedna jej zazdrości. Ja sam bym zazdrościł, gdybym był babką. Ma zarazem najsłodszy i najgorszy śmiech na świecie, jest.. dziwny? Często coś jej nie wychodzi, a wtedy wiem, że potrzebna jest jej moja pomoc i nie musi nawet dziękować, bo samym uściskiem załatwia wszystko. Robi najlepsze na świecie obiady, uwielbiam do niej przychodzić i z nią jeść, druga Gessler! Besos! Zawsze gdy za dużo wypiję, każę mi siebie nosić, najczęściej na baranach, bo ''nie jestem Twoją żoną, żebyś mnie nosił jak żonkę''. Wiem, że jej ulubionym zajęciem, jest kładzenie się ze mną na podłodze i słuchanie starych piosenek, których jest największą fanką. Nie trzeba jej wtedy nic więcej! Jest moim małym-dużym oparciem, nieraz uratowała mi tyłek, a ja nieraz uratuję dupę jej, przed niepotrzebnymi sytuacjami. Jest taka szczera, uczciwa, komunikatywna, na każdym potrafi wywrzeć zaufanie, ale nie każdy potrafi na niej. Mogę być na nią wkurwiony do potęgi, ale gdy tylko zobaczę jej uśmiech, to cała złość nagle ucieka gdzieś w kąt i no za chuja, nie umiem być na Nią zły. Wystarczy minuta, żeby poprawiła mi humor, jest w tym dobra, a debilka mówi, że tak nie jest. ''Uczę się Ciebie na pamieć'' Paulo, KMWTW! Uwielbiam jej docinać i się z nią droczyć, wtedy w chuj zabawny sposób udaję, że jest na mnie śmiertelnie obrażona, a wszystko jej przechodzi po jednym ''przepraszam''. Do dzisiaj nie wiem, czemu na mnie mówi ''Maniek'', ale przyjęło się? Przyjęło! Od x miesięcy próbuję wybić jej palenie z głowy, a ta mała, wścibska bruneta upiera się przy swoim. Wyobraźcie sobie, jaka wściekła była, gdy wrzuciłem nowiutką paczkę marlboro ice blast do wody. Myślałem, że mnie zabije i wyląduję z tą paczką w wodzie. Mamy najlepsze wspomnienia, których nikt nam nie odbierze. Pierwsze wino zmieszane z wódką w wakacje, od tamtego czasu, żadne z nas nigdy już nie tknie wina. Oscypel to nasza dobra miejscówka, do której zawsze przychodzimy gdy robi się cieplej. Na koniec napiszę, że ma najpiękniejsze na świecie, brązowe oczy. Nie mówię tego pierwszy, jedyny, a na pewno nie ostatni, są przepiękne! Teraz, wyślę do niej wiadomość, żeby odczytała to co tu nabazgrałem i poczekam, aż zrobi dla mnie babeczki!
EDIT: nie wiedziałem, że mam tu dać zdjęcie xDD

View more

Oddaj to pytanie w ręce drugiej połówki Jeśli nie posiadasz to w ręce

Kochasz, Paula?

Lykke Østlie
Pokochał mnie taką jaką jestem. Nie przeszkadzały mu te wszystkie wady, które stale irytowały innych. Zamiast odchodzić, cały czas był i pomagał mi je pokonywać. Wszystkie moje humorki znosił twardo, czasami wybuchał, ale wracał. Zawsze wracał. Nawet ostatnio, gdy przesadziłam, wrócił. Niewiele osób go zna w całości, może nawet ja sama nie znam go w pełni, bo każdego dnia odkrywam w nim jego nowe ''ja''. Tajemniczość - to mogłoby być jego drugie imię! Czuję się przy Nim szczęśliwa, jak przy nikim innym. I chociaż nie mam go przy sobie fizycznie, to lubię sobie wyobrażać momenty jakby był. Jest bardzo wyjątkowy. I schlebia mi, że tylko i wyłącznie mój. I będę przy Nim blisko, dopóki On nie zadecyduję o końcu. Bo wiecie, cholera, jak tylko napisze do mnie głupie ''co tam?'' czasem nawet bez znaku zapytania, czuję to dziwne uczucie w brzuszku, które pojawia się za każdym pieprzonym razem. Ja jestem tu. On jest tam. Ale w mojej głowie jesteśmy razem - Tam. Mamy swój własny, nieidealny świat, który należy tylko do nas. Mamy nawet swoją gwiazdkę na niebie. Zazdrościcie mi, prawda? Zazdrościcie mi tego, że ktoś poświęca mi swój cenny czas, którego nie odzyska. Zazdrościcie mi osoby, która mnie kocha, a ja kocham Go, z czego wychodzi miłość odwzajemniona. I wiecie co? Teraz, gdy wiem, że koniec jest bliski.. i tak bym z tego nigdy nie zrezygnowała. Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z miłości, którą mnie obdarzył, a ja obdarzyłam jego. Otworzyłam przed Nim swoje serce, a On otworzył je przede mną. Zaufał mi, a ja zaufałam Mu. Jest moją słabością i zawsze nią będzie. Największym uzależnieniem. Chciałabym, żeby już zawsze mnie chronił, żeby już zawsze ,do końca był moim bohaterem. I wiem, że nieraz go zawiodłam, że nieraz potrzebował moich słów, niby takich łatwych, a tak ciężko było mi je napisać. Teraz, jestem przekonana, że nigdy nie spotkam takiej osoby jak On. Nikt mi go nigdy nie zastąpi. N I K T. Nie wstydzę się mówić, że go kocham. A Ty, misiu, powiedz mi jeszcze raz, czym jest dla Ciebie miłość, że mnie kochasz, że jestem tylko Twoją kruszyną.

View more

Kochasz Paula

Czego w życiu boisz się najbardziej?

Hannibal Lecter
Boję się przyszłości. Tego, co na mnie czeka za rogiem. Tej niepewności, którą przyszłość trzyma dla każdego z nas. Wszystkich sytuacji, które spowodują, że moje życie obróci się o 180 stopni. Boję się, że zranię. Przede wszystkim osoby, które kocham. Że przez swoją własną głupotę ich wszystkich stracę. Boję się ciemności. Nawet w środku nocy nie jestem w stanie pójść do łazienki. Lęk z dzieciństwa towarzyszy mi do dnia dzisiejszego i nie zapowiada się, żeby mnie opuścił. Boję się braku miłości. Że nikt nie zdoła pokochać mojego czasami nieznośnego charakteru. Że budząc się za kilkanaście lat w łóżku, pomyślę, że nikogo nie mam. Więc wychodzi na to, że najbardziej boję się dalszego życia.

View more

Czego w życiu boisz się najbardziej
Next