Ask @oldxways:

Zechcesz mi coś opowiedzieć?

Panienka Olii
Kiedyś ktoś mi powiedział "To od Ciebie zależy z kim spędzisz resztę życia". Wzięłam sobie te słowa do serca, uwierzyłam, że to ja jestem panem własnego losu. Mimo to nadal robię to samo.
Nadal napawam się nadzieją, gdy tylko iskra trafi w moją stronę.
Nadal wierzę, że wszystko się ułoży; nie musi się zmieniać, ma być po prostu dobrze.
Może i z jednej strony to naiwność, ale z drugiej.. co mam do stracenia? Jestem młoda, wiele przede mną i jeszcze więcej może się zmienić.
Dlaczego miałabym t e r a z podejmować tak istotne decyzje?

View more

Zechcesz mi coś opowiedzieć

Proszę, opisz mi to, co czujesz.

Nie wiem czy da się opisać tą pustkę, którą ja czuję.
Pustkę, którą odczuwam będąc w gronie rodzinnym.
Pustkę, którą odczuwam mając przy sobie prawdziwych przyjaciół.
Pustkę, którą odczuwam budząc się obok mężczyzny, którego kocham, prawdopodobnie bez wzajemności.
"Ostatnio w ogóle rzadko cokolwiek czuję. Kilka razy płakałam, ale ogólnie jestem pusta, jakby chirurgicznie usunięto to wszystko, co odpowiada za emocje, ból, śmiech i miłość. Jakby została tylko pusta skorupa."

View more

Proszę opisz mi to co czujesz

Obserwuje. Jak samopoczucie? :D

Laura
Dzisiaj w grubej bluzie, kurtce i spodniach, zupełnie nie na galowo, poszłam na rozpoczęcie roku szkolnego. Jako, iż rozpoczynam klasę maturalną, umyślnie nie weszłam do auli, bo mogłabym zostać z niej wyrzucona za niestosowny strój. Przeziębienie, które trzymało mnie wczoraj cały dzień w łóżku powoli zaczyna mijać. Rozmowa z wychowawcą przebiegła całkiem pomyślnie, gdyby nie fakt, że nauczanie indywidualne, które miałam w zeszłym roku, nie zostało mi przyznane. Będę mogła pisać maturę z przedmiotu, którego mój nauczyciel nie wykłada - mam na myśli wos, który został zamieniony na rzecz historii. Do wosu będę musiała przygotowywać się we własnym zakresie, a moja wiedza będzie sprawdzana raz w miesiącu poprzez sprawdzian i wypracowanie, być może niekiedy pytanie. Muszę znaleźć dobrego korepetytora z matematyki, bo w porównaniu do mojej klasy, jestem jakieś 2 działy w tył; z polskiego muszę nadrobić kilka lektur i działów z podręcznika.
Choć ten rok szkolny zapowiada się bardzo pracowicie, staram się być dobrej myśli i wierzę, że dam sobie radę ze wszystkim. Najistotniejszym będzie zdanie matury, a co do tego nie mam większych wątpliwości, gdyby nie ta nieszczęsna matematyka.
Jak moje samopoczucie? Pomimo tego, że dzisiaj spędziłam dwie godziny na opracowywaniu tematu z mojego ulubionego przedmiotu i nauce, mogę stwierdzić, że całkiem nieźle. Póki co czuję się dobrze fizycznie jak i psychicznie, i zamierzam z takim nastawieniem trwać przez następne dni, miesiące.

View more

Obserwuje Jak samopoczucie D

Miłego dnia. Jak wakacje?

Laura
Wakacje jak wakacje. Przede wszystkim przeminęły zbyt szybko, a gdy tylko pomyślę o nadchodzącym poniedziałku to czuję, jak opadają mi ręce. Klasa maturalna zbliża się wielkimi krokami, a co za tym idzie, ograniczenie życia towarzyskiego i większość wolnych chwil spędzonych w książkach.
Praktycznie dwa miesiące spędziłam w pracy. Z jednej strony żałuję, bo nie skorzystałam z wypoczynku, musiałam wstawać o wczesnych porach i często chodziłam zmęczona, ale z drugiej strony trochę zarobiłam, dzięki czemu mogłam wesprzeć finansowo mamę i mieć na swoje wydatki, jak i poznałam w pracy mnóstwo pozytywnych (ale także mniej) ludzi.
Jest mi przykro, że wyjazd nad morze z moim ukochanym nie wypalił. Bardzo mi zależało na tym, aby spędzić z nim piękne chwile, przechadzając się po plaży, poczuć rozsuwający się pod stopami piasek, jak i dotyk wody czy nawet fal morza. Szczęście w nieszczęściu, zaoszczędziliśmy trochę pieniędzy i w przyszłym roku chcemy wybrać się we dwójkę gdzieś dalej. Może Hiszpania, Malediwy, Dominikana? Wszystkie te miejsca to szczyty moich marzeń, więc nie mogę doczekać się czasu, kiedy urzeczywistnią się.
Miałam też plan odwiedzić moją najlepszą przyjaciółkę, zrobić jej urodzinową niespodziankę. Z pewnych przyczyn nie udało się, ale przynajmniej prezent, który jej wysłałam pocztą, przypadł jej do gustu. Jej szczęście to i moje szczęście, więc sprawianie jej radości to dla mnie największa przyjemność.
Podsumowując; może i nie były to moje wymarzone wakacje, może i nie wyróżniały się niczym szczególnym, ale nie mogę stwierdzić, że były do niczego. Były produktywne, pełne emocji i gdybym mogła, chętnie przedłużyłabym je o co najmniej kilka tygodni.
Również życzę każdemu miłego dnia.

View more

Miłego dnia Jak wakacje

Potrafisz udawać przed samym/ samą sobą?

Menni
Słońce zanikające za horyzontem, piękna plaża, szum fal obijających się o falochrony, a u boku ukochany, który klęka z pierścionkiem i pyta, czy zechcesz spędzić z nim resztę życia. Brzmi jak jedna z najpiękniejszych chwil w życiu, prawda? Z pewnością pojawiły się łzy napływające do oczu, rzecz jasna łzy radości, a po chwili głośne, wręcz wykrzyczane "tak!", lub subtelne, wyszeptane prosto w usta partnera.
Żałuję, że nie było mnie przy tym.
Żałuję, że cały ten wyjazd nie wypalił i żałuję, że prawdopodobnie moi znajomi celowo do tego doprowadzili.
Dowiedziawszy się o tym, życzyłam im wszystkiego, co najlepsze i w gruncie rzeczy naprawdę trzymam kciuki, aby w dalszej, wspólnej drodze życia im się powiodło. Przyjęłam na twarz jeden z najpiękniejszych uśmiechów, mówiąc te słowa, choć w sercu poczułam dziwne uczucie. Można by to nazwać zazdrością, ale nie, to nie to. Czy potrafię udać przed samą sobą, że mnie to kompletnie nie ruszyło, a wręcz ucieszyło? To drugie na pewno, ale czy mnie nie ruszyło? Poczułam to. Poczułam ogromny żal. Poczułam, że oni naprawdę chcieli te chwile spędzić we dwoje, a całe te awantury były pretekstem, aby jechać samemu. Tylko czy nie było im szkoda nerwów? Przecież nie musielibyśmy spędzać każdej chwili razem. Mieliby czas na TEN moment, prawdopodobnie jedyny w życiu. Otrzymaliby najszczersze gratulacje zaraz po tym, jak ogłosiliby nam tą piękną nowinę.
Nie potrafię udawać, że nie jest mi przykro, że nie jestem zawiedziona.

View more

Potrafisz udawać przed samym samą sobą

Prawie każdy z nas ma swoją szczęśliwą liczbę. Czy i w Twoim życiu taka jest? Jeśli tak, to możesz powiedzieć dlaczego akurat ta?

Tutti.
Jako dziecko, zawsze miałam numerek 13 w dzienniku, jednak będąc osobą przesądną, wierzyłam, że to przynosi mi pecha. Kończąc podstawówkę, skończyła się moja przygoda z trzynastką, a z biegiem czasu życie zaczęło mi coraz bardziej dawać znaki, że moją cyfrą jest 17, a także osobno jedynka i siódemka. Najprościej będzie, jeśli zrobię małe "kalendarium".
17.05 - obchodzę imieniny.
17.04.2014 - poznałam osobę, której poświęciłam spory kawał życia, mimo że okazało się, że było to nierealne złudzenie.
17.09.2014 - zaczęłam być z osobą, o której wspomniałam wyżej.
17.01.2016 - poznałam moją najlepszą przyjaciółkę.
17.01 - urodziny jednej z moich przyjaciółek.
A teraz, rozbijając "17" na części powstaje coś takiego:
01.05 - dzień urodzin osoby, o której wspomniałam wcześniej.
27.12 - moje urodziny.
Gdybym miała bardziej zastanowić się nad "szczęśliwą siedemnastką" to przyniosła mi ona wiele radości, jak i smutku. Najistotniejszym jest fakt, że poznałam wtedy osoby, które były bliskie mojemu sercu i mimo, że nie ma ich wszystkich teraz przy mnie, swego czasu dawały mi chwile wielkiej radości. Cieszę się, że do teraz mam kontakt z osobą, o której mowa w dniu 17.01.2016. Tylko to trzyma mnie przy myśli, że jednak jest to mój szczęśliwy numerek.

View more

Prawie każdy z nas ma swoją szczęśliwą liczbę Czy i w Twoim życiu taka jest

Udało Ci się kiedyś kogoś naprawić?

Czasami tak już jest w życiu, że sprawy nie układają się tak, jakbyśmy tego chcieli. Może na to wpływać wiele czynników, mniej czy bardziej zależnych od nas. Mówi się także, że z każdej sytuacji jest wyjście, a ja, jako paradoksalna optymistka, jestem tego samego zdania.
Moją najlepszą przyjaciółkę poznałam trochę ponad rok temu. Co prawda pierwsza próba znajomości nie udała się, ale widocznie los chciał, aby nasze drogi ponownie się skrzyżowały. Osobiście nie przepadam za depresyjnymi osobami, które swoim zachowaniem chcą wzbudzić zainteresowanie. Bardzo chętnie pomagam ludziom, którzy są w potrzebie, aczkolwiek nienawidzę wykorzystywania. Moja najlepsza przyjaciółka już na samym początku znajomości okazała się być wobec mnie bardzo pomocna. Być może nie wiedziała o tym, ale samą obecnością dodawała mi pewności siebie, poczucia, że jestem komuś potrzebna i dla kogoś ważna. Czułam potrzebę by w jakiś sposób pomóc jej, choć podczas pierwszych rozmów, sprawiała wrażenie osoby beztroskiej, z idealnie poukładanym życiem. Dopiero gdy dostatecznie mi zaufała i obdarzyła mnie pakietem zaufania (co, skromnie przyznam, było jej najlepszą decyzją), powiedziała mi, co leży jej na sercu. Jak zapewne możecie się domyślić, chodziło o nic innego jak o właśnie sprawy sercowe. Nie chcę się zagłębiać w szczegóły, ale wiem, że dołożyłam cegiełkę do tego, by zakończyła bardzo toksyczny związek i otworzyła się na nowe znajomości. Pisząc to, nie byłam stuprocentowo pewna, czy będzie to dla niej dobre, ale wiedziałam, że będzie na pewno lepsze niż dotychczasowy "stan rzeczy". Z biegiem czasu poznała ona kogoś naprawdę wartościowego i jestem dumna z niej, jak i siebie, że pomogłam jej przetrwać ten na pewno trudny okres, jak i być przy niej, kiedy zaczęło być tylko lepiej.
Dzisiaj o 14.43 pożegnałam się z nią i jej miłością na peronie, kiedy to wracali do domu po wspólnie spędzonych dwóch dniach w moim towarzystwie. Jestem pewna, że gdyby sprawy potoczyłyby się inaczej, nigdy mogłoby nie dojść do tego spotkania. Moja najlepsza przyjaciółka, jak i jej ukochany to najlepsze, co mogło mnie spotkać. Spędziłam jedne z najlepszych dni w moim życiu, mogąc być w ich towarzystwie, mogąc z nimi rozmawiać i się śmiać. Jestem pewna, że nigdy tego nie zapomnę i mogę przysiąc, że w każdej sytuacji będę u jej boku, nawet gdyby miało wydawać się, że świat jej się zawalił. Dałam radę wtedy, dam radę i następnym, choć nie ukrywam, że wolałabym, aby złe chwile omijały ją okrągłym łukiem.

View more

Udało Ci się kiedyś kogoś naprawić

W jakich ubraniach czujesz się najlepiej? Są eleganckie czy wręcz przeciwnie — niedbałe? Wyglądasz w nich dobrze i nosisz na co dzień, czy tylko na specjalne okazje — a może wyłącznie po domu? Opisz je, proszę, bądź wstaw zdjęcie.

Odkąd pamiętam, miałam problem z doborem spodni. Wzorując się na swojej starszej kuzynce, która w moich oczach była dla mnie autorytetem, robiłam wszystko, by się do niej upodobnić. Chciałam mieć spodnie z najbardziej wąskimi nogawkami, jakie tylko udało mi się znaleźć, ale warto podkreślić, że nigdy nie należałam do osób szczupłych. Drugim istotnym faktem jest to, że nie zawsze mogłam sobie pozwolić na wybór ubrania, które mi się podobało, bo zwyczajnie nie miałam na to pieniędzy. Czy czułam się przez to gorsza? Mając tyle lat co wtedy przechodziłam przez buntowniczy okres w życiu, lecz rozumiałam, że moja mama miała inne wydatki i potrafiłam cieszyć się z najtańszych spodni, które choć odrobine odpowiadały mojemu wykreowanemu ideałowi.
Od dłuższego czasu nie kupowałam żadnych ubrań, a do tych, które juz mam, czuję pewnego rodzaju sentyment. Są one w dobrym stanie, dlatego noszę je do teraz. Wiadomo, że te bardziej wyciągnięte czy sprane trafiły na półkę rzeczy "po domu". Niedługo będę musiała zrobić letnie porządki i trochę je poprzebierać.
Będąc w domu stawiam przede wszystkim na wygodę. Nieczęsto się zdarza, abym się gdzieś stroiła. Wbrew pozorom nie przepadam za tym i nie czuję potrzeby, by przed kimś się pokazać. Mój ukochany docenia mnie bez makijażu, w piżamie, lecz czasami chcę mu się pokazać w jak najlepszej odsłonie - to jeden z nielicznych wyjątków, dla których ubieram się w niewygodne szpilki czy zbyt przylegające sukienki.
Mam swój ulubiony sweter, który właśnie mnie otula. Kupując go, sięgał mi do połowy pośladków, a później rozciągnął się do tego stopnia, że mam go prawie do kolan. Rękawy także się rozeszły, ale jest to najwygodniejsza część mojego ubioru, która zakryłaby wszystko, co trzeba, nawet gdybym nie miała nic pod spodem.

View more

W jakich ubraniach czujesz się najlepiej Są eleganckie czy wręcz przeciwnie

Mieszkasz na wsi czy w mieście? Jak wygląda okolica Twego domu? Płynie tam jakaś rzeka, są pagórki, góry, rozległe pola czy lasy? Chętnie poczytam. Możesz dodać w jakiej to części Polski.

Tulpa
Na samym początku warto podkreślić, że w życiu przeprowadzałam się już 6 razy, ale tu gdzie mieszkam podoba mi się najbardziej. Miejsce to ma swój własny klimat i naprawdę można odpocząć od codziennego zgiełku.
Wyglądając zza okna w kuchni dostrzegam krótką ścieżkę pomiędzy drzewami, która prowadzi do budynku opuszczonej cegielni. Z opowiadań starszej sąsiadki, która mieszka tu przeszło 50 lat, dowiedziałam się, że budynek, w którym mieszkamy był niegdyś zamieszkiwany przez pracowników tego miejsca. W okolicy znajduje się ogromny komin - pozostałość po trzech kominach, które w ostatnich latach zostały zrównane z ziemią. Mój ukochany, który mieszka tu od ponad 10 lat opowiadał mi jak za dziecka biegał z kolegami po tych terenach i jak to wszystko się zmieniło - po kilkunastu "bunkrach" pozostały zaledwie dwa lub trzy. Pomiędzy dwoma budynkami jacyś ludzie zrobili sobie "skate park", a porą wiosenną słyszę krzyki z tego miejsca i odbicia o przeszkody deskorolek czy rowerów. Nie brakuje tu także dźwięków strzałów, które wydawane są przez wielbicieli paintballu. Wszystko to toczy się tuż za oknem mojego pokoju, lecz przestrzeń ta jest lekko przykryta krzakami, które z roku na rok stają się coraz bardziej gęste.
Gdyby zagłębić się dalej, można dostrzec wiele lasków. Rok temu urządziłam sobie wycieczkę wgłąb jednego z nich i przyznam szczerze, że gdyby nie mój chłopak, który zna te tereny niczym własną kieszeń, z pewnością zgubiłabym się i wyszłabym na przysłowiową blondynkę, którą swoją drogą jestem. Lasy te nie są ogromne, ale mają najróżniejsze ścieżki, które mogą wyprowadzić nas na drugi koniec całego "parku".
Idąc prostą drogą od opuszczonej cegielni, można dojść do kilku stawków. Odkąd położono tam drogę asfaltową, co weekend jest tam mnóstwo ludzi, a niegdyś było to miejsce wręcz opuszczone. Niemniej jednak przy każdym zejściu do wody można ujrzeć wędkarzy, którzy zdają się żyć własnym życiem i nie zwracają uwagi na otaczający ich świat. Z opowiadań wiem również, że wody te kiedyś miały wielki asortyment ryb, lecz z czasem wszystko zostało wyłowione.
Mieszkam na obrzeżach dość sporego miasta, choć nie jest to stolica. Adres znajduje się jeszcze w głównym mieście, natomiast niejedna osoba przyjeżdżająca do mnie musi poprzednio skonsultować ze mną drogę dojazdu. Nawet dostawcy pizzy z GPS.

View more

Mieszkasz na wsi czy w mieście Jak wygląda okolica Twego domu Płynie tam jakaś

Witaj. Co Twoim zdaniem jest piękne, a zarazem przerażające? Miłego dnia!

Anasi is Dead.
Chciałabym Cię szczerze znienawidzić.
Nie mieć do Ciebie tego pieprzonego sentymentu, przez który potrafiłabym przewrócić swoje życie do góry nogami.
Chciałabym się uwolnić od Ciebie.
I choć nigdy ode mnie tego nie usłyszysz wiedz, że to Ty byłeś moją pierwszą prawdziwą miłością.
Rownież życzę miłego dnia.

View more

Witaj Co Twoim zdaniem jest piękne a zarazem przerażające Miłego dnia

Preferujesz życie ,,na kocią łapę" czy zamierzasz kiedyś wziąć ślub? Dlaczego?

Tulpa
Pytanie trafiło w sedno moich ostatnich przemyśleń, dlatego z wielką przyjemnością na nie odpowiem.
Z moim ukochanym niedawno obchodziliśmy pierwszą rocznicę odkąd jesteśmy razem. Dla mnie dzień wyjątkowy, niepowtarzalny, natomiast dla mojego "niepoprawnego romantyka" czy też antyromantyka, dzień zwyczajny. Nie spędziliśmy go jakoś szczególnie, nie było długiego spaceru, wieczornej kolacji czy zarwanej nocy. Był to dzień jak co dzień, ale nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu. Nawet takie zwykłe dni wywołują u mnie szczęście, byleby być przy jego boku.
W ostatnich dniach mój "romantyk" po raz pierwszy wyznał mi miłość. Powiedział te dwa słowa, dwa piękne słowa, na które czekałam od roku. I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno mówił, że nie wierzy w miłość, że czegoś takiego nie ma, a uczucie kochania to zwykłe przyzwyczajenie. Gdyby bardziej wgłębić się w to założenie, można by znaleźć sporo prawdy, natomiast z biegiem czasu mój ukochany dostrzegł to, jak bardzo się mylił.
Jako mała dziewczynka oglądająca wszystkie części animowanej Barbie, marzyłam aby mieć piękną, białą suknię kiedy to będę w drodze przed ołtarz, przy którym będzie czekał mój ukochany. Naprawdę chciałabym, aby to marzenie się spełniło i choć minęło od tego czasu sporo lat, nic się nie zmieniło. Nadal mam to samo marzenie, nadal chcę wziąć ślub kościelny z osobą, która podobnie jak ja, będzie chciała wiązać ze mną resztę życia.
Teraz jestem jeszcze bardziej pewna, że nasz związek jest w stanie przetrwać różne próby. Mimo kłótni, mimo trzaskania drzwiami i kilku nieprzespanych nocy wiem, że to jest ta osoba, ta perfekcyjna mimo wad dla mnie osoba, z którą chcę iść śmiało przez życie.
"Kochać to znaczy wziąć w objęcia i przetrwać wiele końców i wiele początków."

View more

Preferujesz życie na kocią łapę czy zamierzasz kiedyś wziąć ślub Dlaczego

Gdzie i jak widzisz siebie za 10 lat? (możesz odpowiedzieć długo, chętnie poczytam) Miłego dnia! ?

Laura Farewell
Odkąd pamiętam chciałam być psychologiem. Zaczęłam tym interesować się już w gimnazjum, czytając różne artykuły o chorobach psychicznych i starając się je analizować. Odkryłam nawet, że mój kuzyn cierpi na jedną przypadłość, a jego psycholog prowadząca, która przez kilka lat nie mogła tego stwierdzić, potwierdziła moje przypuszczenia. Lubiłam wysłuchiwać problemów najbliższych czy zupełnie obcych mi ludzi i wspólnymi siłami szukać rozwiązania, wspierać ich.
Z biegiem lat zaczęłam rozmyślać nad prawem. Nawet w szkolnych scenkach uwielbiałam odgrywać rolę prokuratora czy obrońcy, a stanowisko sędzi nudziło mnie, bo nie mogłam za bardzo się wykazać. Zaczęłam o tym myśleć na poważnie, dostrzegałam różne plusy tego zawodu, ale i minusy - ciężkie studia, problemy z aplikacjami..
Teraz znajduję się w takim punkcie w moim życiu, gdzie odróżniając moje podejście z najcięższej jesieni mojego życia, czyli tej z 2015, wiem ostatecznie co chcę robić, co sprawia mi najwięcej przyjemności i przede wszystkim z jakimi priorytetami wiążę swoją przyszłość.
Porzuciłam marzenia o studiach, choć nie przekreślam ich. Warto mieć dobrze napisaną maturę, w razie gdyby jednak coś ponownie mi się odmieniło. Za 10 lat chciałabym już mieć na koncie kilka całkiem prestiżowych kursów kosmetycznych, ukończoną szkołę kosmetyczną i dobrze prosperujący salon. Chciałabym mieć obrączkę na palcu, którą założyłby mi przed ołtarzem mój ukochany. Chciałabym mieć trójkę cudownych synów, choć córki kochałabym równie mocno - najważniejsze, aby urodziły się zdrowe i nie musiały cierpieć w życiu. Chciałabym mieć własny dom lub mieszkanie, gdzie wszyscy byśmy się pomieścili. Chciałabym mieć prawdziwych przyjaciół przy sobie, nie chciałabym ich stracić. Chciałabym chodzić z uśmiechem na twarzy każdego dnia i cóż.. po prostu chciałabym być spełniona i przede wszystkim szczęśliwa.

View more

Gdzie i jak widzisz siebie za 10 lat możesz odpowiedzieć długo chętnie poczytam

Posiadasz na swoim komputerze folder ze wszystkim i niczym? Jakie pliki jako pierwsze rzucają się w oczy po jego otworzeniu?

Tulpa
Mam jeden folder nazwany swoim imieniem, który znajduje się na pulpicie i jest skupiskiem.. wszystkiego. Niektóre zdjęcia potrafią wywołać we mnie naprawdę skrajne emocje i choć chciałabym to zmienić, nie zawsze potrafię.
Pierwszy folder nazwany jest "moi Bogowie" - wymyśliłam nazwę będąc w gimnazjum, a w środku możemy znaleźć zdjęcia moich ówczesnych idoli - Olivera Sykesa, Paula Wesleya czy Codiego Simpsona. Najbardziej liczna galeria jest ta, w której znajdują się zdjęcia Demi Lovato, mojego największego autorytetu z całego świata sławnych osób.
W kolejnym folderze można znaleźć zdjęcia z zeszłorocznych wakacji, które spędziłam nad morzem w towarzystwie chłopaka i dwóch przyjaciółek. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że tak krótki wyjazd może nas wszystkich połączyć aż tak silnymi więziami.
Następny folder zawiera pliki z muzyką, natomiast jest najrzadziej otwierany z prostych przyczyn - obecnie słucham nieco innej muzyki i tamte piosenki znudziły mi się, a poza tym korzystam z przeglądarki internetowej w owym celu.
Ostatni z folderów jest najbardziej liczny i najbardziej zróżnicowany. Znajdują się tam wszystkie "pierdoły" z ubiegłych lat, począwszy od chwilowego zainteresowania rysunkiem i moich dzieł, przez zdjęcia z internetu, które w jakiś sposób mnie zainteresowały, po zdjęcia z dawnymi przyjaciółmi.
Te ostatnie poruszają mnie najbardziej, mimo iż z częścią znajomych mam kontakt, jest tam osoba, która niegdyś była najważniejszą osobą w moim życiu. Mnóstwo zdjęć jest z moją byłą przyjaciółką w najdziwniejszych okolicznościach. Kiedyś podczas ciężkich dni wracałam do tych niektórych wręcz głupkowatych zdjęć, które poprawiały mi humor. Obecnie zostały mi tylko wspomnienia i nie zapowiada się, aby nasza relacja miała powrócić czy odbudować się przez to, co się wydarzyło. Chciałabym, aby nie wzbudzało we mnie to bólu czy aby nie wywoływały u mnie podłego nastroju, a aby były zwykłym elementem przeszłości jak wczorajszy obiad czy spacer.

View more

Posiadasz na swoim komputerze folder ze wszystkim i niczym Jakie pliki jako

Czy jeśli chodzi o miłość to co warto słuchać według Ciebie? Głosu rozsądku czy może jednak serca?

Tutti.
"Miłość poznaje się po tym, że czyjego głosu pragniemy bardziej, niż ciszy."
Miłość - uczucie bezwzględne, którym darzymy drugiego człowieka. Uczucie, które potrafi być najsilniejsze spośród wszystkich innych. Uczucie, które potrafi wprowadzić nas w najbardziej skrajne emocje, w zależności od tego czy jest skierowane w stronę odpowiedniej osoby.
Kiedyś słuchałam wyłącznie głosu serca. Nie zwracałam uwagi na to, że druga osoba może skrzywdzić mnie jeszcze bardziej, że chwile szczęścia będą rzadziej istniały w moim życiu niż te pełne bólu i smutku. Skłamałabym pisząc, że każda ta decyzja, którą wykonałam pod wpływem impulsu wywołanego przez uczucia, była zła.
W moim życiu spotkałam wiele osób, które wniosły i te dobre, i te mniej przyjemne chwile. Znacie to okropne uczucie, gdy uświadamiacie sobie, że gdybyście postąpili w inny sposób, wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej? W wyniku takich rozmyślań doszłam do wniosku, że nie zawsze warto kierować się głosem serca. Czasami trzeba powiedzieć "stop", trzeba postawić na swoim.
W poprzednim związku to ja byłam tą osobą, która przepraszała, przymykała oczy na wszystko, wierzyła w każde słowo wypowiedziane przez ukochaną osobę. Nie raz zostałam okłamana, o czym dowiadywałam się zupełnym przypadkiem. Za każdym razem wybaczałam. Wybaczałam wszystko. Gdyby wyrwał mi serce, ja na ostatnim tchu poprosiłabym, aby dobrze się nim zaopiekował. Z czasem związek ten stawał się toksyczny. A czy to była miłość? Z mojej strony na pewno.
W końcu w moim życiu nastąpił przełom. Zaczęłam patrzeć na siebie, swoje uczucia i to, czego tak naprawdę oczekuję od życia. Wszystkie sytuacje rozkładałam na malutkie kawałki i analizowałam co zrobiłam źle, i gdzie popełniłam błąd, że do tego doszło. Czasami tak jest, że kiedy da się komuś palec, druga osoba wymaga całej ręki. Ale nie zawsze można na to pozwolić.
Obecnie jestem w związku, nieidealnym związku, bo z takimi nie miałam do czynienia, prawdopodobnie nie będę miała i nawet nie chcę. Doszłam do wniosku, że niektóre sytuacje wymagają wcześniej przeze mnie wspomnianej dokładnej analizy i zaczęło się to sprawdzać. Przestałam działać pod wpływem impulsów, nagle napływających uczuć. Nie trzymam nikogo przy sobie na siłę i zaczęło mi to wychodzić na dobre. Ci, którzy chcą, są przy mnie. Jestem im za to ogromnie wdzięczna, bo choć nie staram się usilnie zatrzymać ich przy sobie, oni po prostu są, mimo wszystkich wad, które posiadam jak każdy człowiek.
Częściej kieruję się głosem serca czy rozsądku? Ciężko jest stwierdzić czy warto słuchać się głosu serca czy też rozsądku. Zdarzają się sytuacje, gdzie bardziej korzystne jest posłuchanie rozumu, natomiast kierowanie się sercem bywa zarówno opłacalne. Ostatecznie nie potrafię zdecydować się na jedną z opcji zawartych w pytaniu. Staram się brać pod uwagę i to, co czuję ale także to, czego oczekuję. Po złożeniu tego w całość znajduję wyjście, które ułatwia mi podjęcie istotnych decyzji i cóż, mogę przyznać, że jestem szczęśliwa.

View more

Czy jeśli chodzi o miłość to co warto słuchać według Ciebie Głosu rozsądku czy