Opowiedz twoje pierwsze spotkanie ze swoim przyjacielem.

O kurde. Pierwszy raz spotkalysmy sie w podstswowce, ale malo pamietam.
Nasza przyjazn zaczela sie przez pewne klotnie z osobami, ktorym teraz powinnam tak wlasciwie dziekowac. Zaprosila mnie na swoje urodziny, bardziej sie zblizylysmy do siebie, bo musialam ja ratowac przed zgonem xd
Smialysmy sie wtedy z ziemniaka, smialysmy sie z tego, ze spadla ze schodow i ogolnie duzo sie smialysmy. Od tamtej pory sie przyjaznimy, wspieramy we wszystkim, a jak trzeba to lejemy bez opamietania. Robimy sobie jakies glupie przypaly, szukamy czasem zaczepki, zeby cos sie dzialo, lubimy gnebic niektore osoby, jestesmy ohydkowe, potrafimy sie poklocic o banaly, a pozniej zapalic "fajke pokoju". Mamy miliony pomyslow do zrealizowania razem, potrafimy kupic 0,7, by usiasc na lawce pod wierzba i razem pic, bo po prostu mamy taka ochote albo ktoras ma dola. Dzielimy sie ostatnim cukierkiem, ostatnia fajka, ostatnim piwem... Ogolnie mowiac nasza przyjazn jest zajebista. Jedyna w swoim rodzaju, troche dziwna, ale za to cholernie prawdziwa i piekna.

The answer hasn’t got any rewards yet.