http://justpaste.it/pzdq
Widząc Jina, wbiegającego do środka, wbiłem wzrok w podłogę, żeby nie mógł dostrzec łez spływających po moich policzkach.
-To moja wina, narzucałem mu się... Przepraszam. -Spróbowałem się podnieść, jednak ból w nodze dał o sobie znać i z cichym syknięciem na powrót usiadłem na podłodze. To była prawda, to moja wina, że doszło do tej sytuacji. Gdybym tylko tu nie wszedł, gdybym tylko nie wyznał Seokjinowi co czuje, gdybym tylko nie dołączył do Bts... To by się nie zdarzyło i nie sprawiłbym nikomu problemów. -Przepraszam... -Powtórzyłem, zasłaniając twarz dłońmi. Nic nie potrafiłem zrobić. Ja niby sprawiałem, że Jin był szczęśliwy? Dobre sobie, raczej było na odwrót.
-To moja wina, narzucałem mu się... Przepraszam. -Spróbowałem się podnieść, jednak ból w nodze dał o sobie znać i z cichym syknięciem na powrót usiadłem na podłodze. To była prawda, to moja wina, że doszło do tej sytuacji. Gdybym tylko tu nie wszedł, gdybym tylko nie wyznał Seokjinowi co czuje, gdybym tylko nie dołączył do Bts... To by się nie zdarzyło i nie sprawiłbym nikomu problemów. -Przepraszam... -Powtórzyłem, zasłaniając twarz dłońmi. Nic nie potrafiłem zrobić. Ja niby sprawiałem, że Jin był szczęśliwy? Dobre sobie, raczej było na odwrót.