Spałem dobrze, zresztą jak zawsze; nic nie było w stanie mnie obudzić, z wyjątkiem jednej rzeczy, której raczej nikt nie decydował się robić. Otworzyłem oczy, czując się wyjątkowo ociężałym i zaspanym - szybko jednak się ocknąłem, napotkawszy wzrok Seokjina. Posłałem mu lekki uśmiech i zasłoniłem usta, czując że zaraz zacznie się maraton ziewania.
-Dzień dobry, hyung...Wyspałeś się? - Spytałem, przecierając oczy. Nie wiedziałem nawet która godzina, w końcu telefon zostawiłem w swoim pokoju, bo najzwyczajniej w świecie nie był mi potrzebny. Przesunąłem się bliżej blondyna, delikatnie muskając wargami jego pełne usta i patrząc w jego cudowne oczy. Wspomnienie ostatnich dni wywołało na mojej twarzy rumieńce, w końcu każdą noc spędzaliśmy razem, a co się z tym równało - kochaliśmy się. A ostatniego wieczoru namiętność całkowicie nami zawładnęła, do tego stopnia, że zrobiliśmy to pod prysznicem... Pod prysznicem! W dodatku tak bardzo nie chciałem przestawać, że nawet odesłałem Taehyunga, który chciał jedynie skorzystać z toalety. Przygryzłem dolną wargę i odwróciłem wzrok, czując zażenowanie swoimi własnymi poczynaniami. Leżałem tak w ciszy, aż w końcu przysunąłem się jeszcze bliżej mężczyzny i wtuliłem w jego szeroką klatkę piersiową. - Kocham cię, Jin... - mruknąłem cicho i uśmiechnąłem się lekko do siebie, przymykając oczy. Powiedziałem to bez konkretnego powodu - po prostu miałem ochotę to zrobić, choć te słowa nie oddawały w pełni moich uczuć. Oddychałem spokojnie, ciesząc się chwilą i napawając dotykiem i zapachem starszego, kiedy nagle mnie oświeciło: wyjazd. -Ahh! - Dosłownie poderwałem się do siadu i .. Był to bardzo zły pomysł. Myślałem że większego bólu nie będę odczuwał na drugi dzień, niż po pierwszym razie... A tymczasem to, co poczułem dzisiaj było chyba najgorszym możliwym bólem - nigdy nie czułem czegoś takiego, i choć nie chciałem martwić Seokjina, po prostu nie mogłem się podnieść i opadłem z powrotem na poduszki z cichym jękiem. Sam tego chciałeś, Jeon, powiedziałem do siebie w myślach i przeczesałem palcami moje rozczochrane, czarne włosy. -Przepraszam, hyung... Nie dam rady się teraz spakować, dlatego zrobię to troszkę później.
View more