Ask @onykszrysa:

🥀

Świat zamknięty w dłoniach. Dwóch, dużych, ciepłych, bezpiecznych. Tych, które łagodnie gładziły ramiona, gdy wszystko szło dobrze, które odgarniały włosy z czoła, gdy te przyklejały się do spoconej z wysiłku skóry, w końcu i te, które sunęły po kształtach, krągłościach, zagłębieniach, ideałach w ich braku. Świat runął, dłonie zniknęły. Mniejsza, zimniejsza, z pomalowanymi na czarno paznokciami przestała być wystarczająca, chociaż w tych wspólnych chwilach wydawało się, że jest. Że bez drugiej da sobie radę. A nie dawała.
Ale nikomu o tym nie mówiła. Zagryzła wargi, ssała krwawiące miejsca, wylizywała rany. Nie skomlała pod drzwiami prosząco, chociaż wciąż pamiętała kwilenia z przyjemności. Żyła, choć w środku usychała z każdą kolejną godziną, chwilą, momentem. Unikała tego, co chociaż trochę przypominało ciepłą dłoń. Uciekała od siebie.
A któregoś dnia, w tej bezsłownej walce z samą sobą, mignął jej w tłumie. Wykrzywił usta, uniósł dającą bezpieczeństwo dłoń... I okrył ramiona innej. Uśmiechniętej, zakochanej, zadowolonej. Ścisnęło się serce. Duma kazała iść dalej.

View more