Ask @opowiadania_Lili:

97 💋

Zuzia
Chciałam obudzić się z tego cholernego snu. W tym momencie moje nogi były jak z waty, a ja czułam tylko kołatanie mojego serca w gardle. Chłopak zbliżył się do mnie, a ja wpatrywałam się w jego oblicze, wciąż nie mogąc oderwać od niego wzroku.
- Bruno. - Wyciągnął do mnie dłoń, wypowiadając swoje imię. Po jego minie widać było, że był niewiele mniej zaskoczony ode mnie. Niechętnie podałam dłoń, wypowiadając moje imię, które doskonale znał, a zaraz potem ją zabrałam. On też mnie rozpoznał. Doskonale mnie pamiętał, tak jak ja jego, z tym że ja starałam sie zapomnieć o jego istnieniu z całych sił. Ale jak można wyprzeć z pamięci istnienie kogoś, kto tak bardzo cię skrzywdził i wyszedł z tego bez żadnych konsekwencji, a nawet cholernych wyrzutów sumienia?
To miał być jeden z najlepszych dni mojego życia, a stał się jednym z najgorszych. Ciągle powracający koszmar się ziścił. On wrócił. Mało tego, on jest jego kuzynem. Płynie w nich ta sama krew, bo są dla siebie praktycznie braćmi.
- Nikola, wszystko w porządku? - Poczułam dotyk Kacpra na moim przedramieniu i mimowolnie pokiwałam głową, nerwowo się uśmiechając. Obejrzałam się za siebie, zaraz po czym ujrzałam jego, który właśnie zasiadał na kanapie w obecności Patrycji. Uważnie przeglądałam się chłopakowi, którego miałam nadzieję nie spotkać, nie zobaczyć już nigdy.
- Mogę skorzystać z łazienki? - Zapytałam Kacpra, próbując ukryć nerwy, co chyba mi się udało, bo chłopak z uśmiechem wskazał mi drogę. Od razu udałam się do pomieszczenia i odkęciłam kurek kranu, ażeby nikt nie słyszał, że płacze, bo miałam na to ochotę jak nigdy. Nigdy nie byłam tak bezsilna. Potrzebowałam to wszystko przemyśleć, uporządkować w swojej głowie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zjawił się on - ten okrutnik, który chciał mnie skrzywdzić. Nienawidzę go, nigdy nie zaakceptuje jego obecności.
Spóściłam głowę, opierając się dłońmi o umywalkę, a po moich policzkach spłynęły łzy. To nie tak miało być, nie tak miały wyglądać te święta. Chcę stąd uciec i już nigdy nie zobaczyć twarzy tego zwyrodnialca. Pośpiesznie wyciągnęłam telefon z torebki i napisałam, pod zostawiony mi przez Krystiana numer, wiadomość 'Przyjedź, proszę. Potrzebuje cię.' Tylko na niego w tym momencie mogłam liczyć i tylko jemu mogłam powiedzieć wszystko. Odetchnęłam z ulgą, wiedząc, że zaraz zobaczę Krystiana, jednak moja radość nie trwała długo. Poczułam dotyk silnych dłoni na moich biodrach. Koszmar trwał nadal.

View more

Kiedy odkryłaś to że potrafisz tak pisać ? Masz zamiar zrobić z tych opowiadań książke ? Pozdrawiam i trzy mam kciuki za dalsze rozwijanie siebie po przez pisanie opowieści 😊

♪Lajla ♪→ #Lxa
Moją pasję odkryłam dzięki koledze, który zaproponował mi współpracę przy gazetce szkolnej na początku gimnazjum. Chciałabym napisać książkę, ale żeby to zrobić naprawdę trzeba dobrze pisać, a ja robię to tylko amatorsko. Dziękuję bardzo :) Także pozdrawiam.

View more

96 😘😊

Patixx :3
- Nie potrafię pojąć, jak mogliśmy być przyjaciółmi, skoro czuję do ciebie coś tak specyficznego. - Teraz był jeszcze bliżej mnie, ale chyba nie miałam odwagi powiedzieć mu, że go kocham. Nie mogę mieszać mu w głowie, bo doskonale wiem, że i bez tej informacji jest zagubiony. Trzy miesiące temu nie wiedział o sobie kompletnie nic, jak gdyby naurodził się na nowo.
- Wydajesz mi się być bardzo bliska, a ja chciałbym poznać cię jeszcze bliżej. Pytanie tylko czy tego chcesz. - Szepnął mi do ucha, powoli mnie obejmując. Właśnie takiego go zapamiętałam — czułego i delikatnego. Spojrzał mi w oczy i jak gdyby wyczytał w nich odpowiedź, bo po chwili zaczął składać drobne pocałunki na mych ustach. Bez zastanowienia złożyłam dłonie na jego piersiach, a on nie zamierzał przestawać.
- Kocham cię. - Dotarło do mnie, co powiedział, dopiero gdy zaraz po tym wpił się w moje usta. Czułam, jak rozpływam się pod jego dotykiem, a moje ciało przechodzi dreszcz. Potrafił doprowadzić do tego, że zapominałam o wszystkim wokół, tak jak Krystian, którego bardzo skrzywdziłam, zastępując jego pocałunkami i dotykiem czułość, której wtedy nie mogłam doświadczyć od Kacpra. Nie potrafiłam zapomnieć o tym, co stało się między mną a Krystianem. Gwałtownie odskoczyłam od Kacpra. Chciałam jego pocałunków i czułości, ale on nawet pachniał tak jak Krystian.
- Przepraszam. Nie mogę. - Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Z jednej strony chciałam tego bardzo, z drugiej moje wszystkie myśli z tyłu głowy skupiały się na Krystianie. Miałam wyrzuty sumienia, bo zależało mi na ich obojgu, ale stając za jednym, raniłam drugiego.
- Możesz. Oczywiście, że możesz. - Ponownie wpił się w moje usta. Miał w sobie coś, co sprawiało, że nie potrafiłam mu się oprzeć.
Nie pozostaliśmy sami na długo, bo już po niedługim czasie nawiedziła nas stęskniona Patrycja. Weszła do salonu, jak gdyby nigdy nic, przerywając moją rozmowę z Kacprem. Choć nie rozmawialiśmy o nas, mimo wszystko jej wizyta nie była mi na rękę. Zawsze umiała zadbać o to, ażebym nie spędziła z nim zbyt dużo czasu.
- Tęskniłeś? - Od razu wpakowała się chłopakowi na kolana i zaczęła bawić się jego włosami. Nienawidzę jej.
- Nie uwierzysz! Wracając, spotkałam twojego kuzyna. - Zaczęła mówić swym piskliwym głosem, jak gdyby kuzyn Kacpra, był jakimś bogiem. Zawsze ekscytowała się każdym przystojnym chłopakiem, ale mogłaby chociaż udawać normalną przed Kacprem. Słyszałam o kuzynie, a zarazem nowym lokatorze Kacpra. Jego rodzice zginęli w wypadku, a jego ciotka postanowiła przygarnąć go pod swój dach i otoczyć go opieką. Mama Kacpra ma złote serce.
- Bruno! Chodź do nas. - Patrycja krzyknęła w stronę drzwi, a ja usłyszałam czyjeś kroki.
- Poznaj koleżankę Kacperka. - Powiedziała do kuzyna Kacpra, który właśnie wszedł do pomieszczenia, a ja odwróciłam się, by ujrzeć jego twarz. W jednym momencie zamarłam.

View more

95 :)))

devrieswife
Dzieliły nas milimetry, a moje serce biło jak oszalałe. Do moich nozdrzy dotarł jego delikatny, przypominający Krystiana zapach. Czekałam, aż to zrobi, aż mnie pocałuje. Byłam pewna, że tego chcę, jak niczego innego.
- Witajcie gołąbeczki. - Momentalnie odskoczyłam od niego, słysząc czyjś głos. Przestraszyłam się, a on był bardzo zdziwiony niezapowiedzianą wizytą gościa.
- Co ty tu robisz? - Wykrztusił z siebie, a ja natychmiast obróciłam się. Moim oczom ukazała się ona. Jak w ogóle mogłam łudzić się, że odpuściła sobie Kacpra? Patrycja nigdy się od niego nie odczepi, a on jest za dobrym człowiekiem, by powiedzieć jej do słuchu.
- Pomyślałam, że się stęskniłeś, dlatego przyjechałam cię odwiedzić, Kacperku. - Powiedziała swym piskliwym głosem, zbliżając się do nas, a po chwili usiadła między nami. Nienawidziłam jej, sposobu jej bycia, tego, jak kleiła się do Kacpra, mojego Kacpra. Miała na sobie czarną, obcisłą miniówkę, na którą niestety on nawet nie zwrócił uwagi, za to wgapiał się w jej wymalowaną twarz, nie mogąc pojąć, co ona tutaj robi. Ten dzień miał być nasz, tylko nasz, ale ona jak zawsze musiała wszystko zepsuć.
- Cześć, kochanie. - Cmoknęła go w policzek, a on spojrzał na mnie. Kochanie? Czyli są razem? Mimo że on wszystko pamięta? To niemożliwe! Chciałam zapaść się pod ziemię, a on wciąż tylko na mnie patrzył, jak gdyby chciał mi wyjaśnić to, co w tym momencie się dzieje.
- Widzę, że odwiedziła cię koleżanka, ale Kacperek nie powinien się przemęczać, dopóki nie odzyska pamięci. - Ułożyła dłoń na jego klatce piersiowej i zwróciła się do mnie z szyderczym uśmiechem. W jednym momencie zabiła całą moją nadzieję na szczęście z Kacprem. Widziałam zadowolenie w jej oczach i przyjemność, jaką sprawiło jej to, że zatriumfowała nade mną. Dopiero teraz dotarło do mnie, że on mnie nie pamięta, że nie wie, że go kocham, a w jego mniemaniu to Patrycja jest jego miłością. To boli, gdy widzisz jak człowiek, który jest całym twoim światem, nawet nie należy do ciebie.
- Chcielibyśmy zostać sami. - Kacper zdjął jej dłoń ze swojej piersi i delikatnie poprosił ją, by się ulotniła.
- Oczywiście Kacperku. Właściwie to mam do załatwienia jeszcze jedną ważną sprawę, ale nie martw się, niebawem wrócę. - Podniosła się i pochyliła się nad nim, by pocałować go w usta. Jednak on szybko odwrócił się, a ona złożyła pocałunek na jego policzku.
Kiedy zostaliśmy sami, przysunął się do mnie i ponownie złapał za moją dłoń.
- Nie chciałem, żeby tak to wyglądało. Mam dziewczynę, ale byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że nic więcej do ciebie nie czuję. - Cały czas patrzył w moje oczy. Widziałam, że mówi szczerze i nie chciałam, żeby przestawał. Powinnam powiedzieć mu prawdę od razu. Przecież ma prawo wiedzieć, że związek jego i Patrycji to czyste kłamstwo, które tamta tak sprytnie wymyśliła i wdrożyła w życie.

View more

94😍😘😍 Kocham twoje opowiadanie ❤💙💕💕💜💚

Nyncia2001
- Tęskniłaś? - Ponownie przyciągnął mnie do siebie, gdy zamknął drzwi. Był taki jak wcześniej, zachowywał się jak wtedy, gdy mnie kochał, gdy był świadom tego, co tak naprawdę do siebie czujemy. Delikatnie pokiwałam głową w odpowiedzi, z nadzieją, że on wszystko sobie przypomniał. Lekarz zakładał, że to nastąpi prędzej czy później, a ja nie potrafię żyć z daleka od niego, jako koleżanka.
- Ja także. Niewyobrażalnie. - Pocałował mnie w czoło, przejeżdżając dłonią po moim przedramieniu. Teraz mogło być już tylko lepiej. Z każdą chwilą spędzoną w jego obecności utwierdzałam się w przekonaniu, że przypomniał sobie, iż nie jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Po chwili pomógł mi ściągnąć mój płaszcz i zawiesił go na wieszaku w holu, następnie skierowaliśmy się do salonu, gdzie na pierwszym planie widniała nieduża, lecz dodająca świątecznego nastroju całemu pomieszczeniu, choinka.
Ku mojemu zaskoczeniu, byliśmy całkiem sami. Rozejrzałam się w poszukiwaniu rodziców Kacpra, ale chyba zadbał o to, by nikt nam nie przeszkadzał, z czego bardzo się cieszyłam. Co najważniejsze nie było Patrycji, co było mi na rękę. Jej obecność przy Kacprze, sposób, w jaki go dotykała, doprowadzały mnie do białej gorączki!
- Chodź do mnie. - Usiadł bokiem na kanapie, obok której stałam i szepnął, łapiąc mnie za nadgarstek. Ostrożnie pociągnął dłonią, moją rękę w dół w swoim kierunku, dając mi tym znak, że życzy sobie, bym zajęła mniejsze tuż obok niego.
Nie zamierzałam się sprzeciwiać i posłusznie usiadłam z nim twarzą w twarz, tak jak przed chwilą poprosił jednym gestem.
- Kiedy nie ma cię obok mnie, czuję się samotny. Cholernie samotny. - Rzekł, zakładając kosmyk mych włosów za moje ucho. Ta sytuacja nie była dla niego łatwa, a ja zdawałam sobie z tego sprawę.
- Mimo że mam mnóstwo ludzi wokół siebie, bez ciebie to nie to samo. - Mówił swym ciepłym, niskim głosem, a ja czułam, że z każdą sekundą coraz bardziej się rumienie. Kiedy złapał za moją dłoń, poczułam, jak moje ciało przeszywa dreszcz tak jak wtedy, gdy pierwszy raz nasze dłonie splotły się w żelazny uścisk.
- Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, ile dla mnie znaczysz i jak dużą rolę odgrywasz w moim życiu. - Powiedział cicho, zbliżając swą twarz do mojej. Jego słowa mogły znaczyć tylko jedno — odzyskał pamięć. Brakowało mi tego — jego oddechu, który czułam na sobie, gdy dzieliły nas milimetry, jego dotyku i tego niedającego się opisać uczucia, które towarzyszyło mi za każdym razem, gdy się zbliżał.
- Więc...? - Chciałam upewnić się, że pamięta mnie, że pamięta nas, ale on przerwał mi, zanim zdążyłam zapytać.
- Tak. - Wyczytał w mych myślach pytanie, jakie chciałam zadać i szeptem odpowiedział z uśmiechem. Po chwili jego wargi zbliżyły się do mych ust. Z sekundy na sekundę było coraz bardziej magicznie.

View more

93😘😘😘💓

Patii ❤
Pożegnanie z Maksem nie było łatwe. Jest częścią całego mojego świata, tak samo, jak Kacper i Krystian. Jestem szczęściarą, bo otaczają mnie cudowne osoby.
- Przyjadę po ciebie, bo nie możesz sama tłuc się autobusem po nocach. Jeden telefon i jestem. - Krystian wręczył mi swoją wizytówkę z jego numerem telefonu, gdy dotarliśmy przed dom Kacpra. Nie chciałam sprawiać mu kłopotu, ale widziałam po jego oczach, że nie przyjmie odmowy. Posłusznie zabrałam karteczkę i wsunęłam ją do kieszeni moich spodni, choć i tak nie zamierzałam prosić go, by przyjechał odwieść mnie do domu.
- Dziękuję za wszystko. - Powiedziałam do mężczyzny z uśmiechem, zapinając moją kurtkę w kolorze granatowym i szybko wysiadłam z samochodu. Na zewnątrz panował mróz, a z nieba nieprzerwanie sypał się biały puch. Teraz myślałam tylko o tym, że go zobaczę. Zobaczę Kacpra, jego oczy, usta, twarz, całego jego. Dotknę jego dłoni, przytulę się do jego ciała i będzie jak dawniej, jak wtedy, gdy jeszcze wszystko pamiętał. Podeszłam do drzwi, a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Zatrzymałam się i próbowałam uspokoić emocje, które mną zagarnęły. Znienacka za moimi plecami pojawił się Krystian, który nacisnął przycisk dzwonku elektronicznego. Wraz ze mną oczekiwał, aż drzwi się otworzą i chyba nie zamierzał udawać się do samochodu. Podobnie jak ja był ciekawy, jak czuje się Kacper. Po chwili drzwi otworzyły się, a moim oczom ukazał się on. Jak zawsze był przystojny, a jego uśmiech mnie onieśmielał. Jego oczy błyszczały jak wtedy, gdy mówił, że mu na mnie zależy. Nic się nie zmienił. Nadal miał w sobie coś, co przyciągało mnie jak magnes. Bez słowa rzuciłam się mu w objęcia, a on przytulił mnie do siebie. Widziałam delikatny uśmiech na jego twarzy i poczułam jak pocałował mnie w skroń.
- Brakowało mi ciebie. - Powiedział cicho do mojego ucha, ale nie na tyle cicho, by Krystian tego nie usłyszał. Polonista delikatnie chrząknął, a ja odsunęłam się od Kacpra, uświadamiając sobie, co zrobiłam. Przez te emocje, tylko raniłam mojego przyjaciela. Mogłam powstrzymać się i nie przytulać Kacpra na jego oczach.
- Ja już pójdę. Będę czekał na twój telefon. - Krystian powiedział cicho, patrząc mi w oczy, a następnie udał się do samochodu, który po dłuższej chwili odjechał. Chciałam coś powiedzieć, pożegnać się, ale przez te emocje nie wiedziałam, co się dzieje. Uniosłam swój wzrok, by spojrzeć Kacprowi w oczy. Właśnie o tym marzyłam, żeby chociaż na chwilę nasze spojrzenia się spotkały. Czułam, że teraz może być tylko lepiej.
- Nie mogłem się doczekać. - Powiedział z uśmiechem i złapał za moją dłoń, po czym delikatnie pociągnął mnie, a ja znalazłam się w środku.

View more

92

- Nawet nie wiesz, jak się martwiłam, kiedy cię nie było. - Powiedziałam, a on szeroko uśmiechnął się. Chyba wszystko powoli zaczynało się układać. Kacper po świętach wraca do liceum, a ja jeszcze dziś go zobaczę. Ponadto zyskałam przyjaciela, na którego zawsze mogę liczyć.
- Naprawdę? Martwiłaś się o mnie? - Na jego twarzy momentalnie pojawił się uśmiech.
- Cholernie. - Spojrzałam w jego radosne oczy.
- Przepraszam, że tak nagle, ale poczułem, że jeśli cię nie zobaczę to zwariuje. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. - Kiedy to powiedział przypomniałam sobie o Kacprze, o tym, że go zobaczę i będzie jak dawniej. Nawet jeśli nie odzyskał pamięci, spędzimy miło ten wieczór, a on pozna mnie lepiej na nowo.
- Masz jakieś plany na dziś, tak? - Krystian spytał, kiedy domyślił się, dlaczego od razu nie potwierdziłam, że nie przeszkadza.
- Chciałam odwiedzić Kacpra. - Powiedziałam cicho. Oczywiście uwielbiałam spędzać czas z Krystianem, ale to Kacpra nie widziałam od ponad trzech miesięcy. Tęskniłam za nim, za okresem, gdy jeszcze wszystko pamiętał. Nawet to, jak nienawidzilismy się w gimnazjum, jak nazywałam go idiotą i miałam go za półgłupka. Kiedy on traktował mnie jak nic nierozumiejącą blondynkę, a ja chciałam wydrapać mu oczy. Dlaczego nie pamięta jak powiedział, że mnie kocha, że Patrycja nic dla niego nie znaczy i że to ja jestem dla niego najważniejsza? Jeżeli nadal tego nie pamięta, przypomnę mu.
- W takim razie cię podwiozę. - Krystian zadeklarował z uśmiechem. Właściwie to nie miałam nic przeciw temu, a chciałam zamienić z nim dwa słowa.
- Dziękuję. - Już miałam pocałować go w policzek, ale zrezygnowałam, mając na uwadze to, że nie mogę okazywać mu wdzięczności w ten sposób. Ostatnio źle na tym wyszłam, a on jeszcze gorzej.
- Pozwolisz, że jeszcze pożegnam się z bratem? Dziś wyjeżdża do Londynu i... - Za każdym razem, gdy tylko o tym wspominałam, coś ściskało mnie w gardle, a mój głos załamywał się, kiedy chciałam wydusić z siebie słowo.
- Oczywiście. Zaczekam w samochodzie. - Krystian udał się na zewnątrz, a ja zapukałam do pokoju brata. To było cholernie trudne, powiedzieć mu 'cześć' czy 'do zobaczenia' mając świadomość, że ujrzę go za co najmniej pół roku. Maks otworzył drzwi, a ja rzuciłam mu się w objęcia.
- Kocham cię braciszku. - Wtuliłam się w niego, a on pocałował mnie w czoło.
- Będę tęsknił jeszcze bardziej niż ty. - Szepnął, a łzy cisnęły mi się do oczu, gdy tylko patrzyłam na spakowane walizki.
- Wiem, że jest ci ciężko. Doskonale wiem. - Próbował mnie uspokoić.

View more

91 *-*

Zobaczyłam go, a moje serce zaczęło bić szybciej. Momentalnie rzuciłam mu się na szyję, a on objął mnie swymi dłońmi w talii.
- Musiałem cię zobaczyć. Może zatęskniłem, może za dużo sobie wyobrażam, ale musiałem. - Powiedział cicho do mojego ucha. Martwiłam się o niego, odchodziłam od zmysłów, a on nagle stanął przed moimi drzwiami.
- Nie umiem trzymać się z daleka od ciebie. Możesz mówić, co chcesz, ale potrzebuję chociaż na ciebie patrzeć. - Wciąż szeptał mi do ucha, a ja cieszyłam się z tego, że znów jest blisko mnie.
- Jak mnie tu znalazłeś? - Spytałam, czując jego jak zawsze nieziemski zapach. Zastanawiało mnie to, jak tutaj trafił. Nigdy nawet nie wspominałam mu, gdzie mieszkam.
- Zazwyczaj nie wykorzystuje swojej posady do własnych celów, ale mam dostęp do wielu informacji... - Uśmiechnął się. To wszystko wyjaśniało. Znalazł mój adres w dzienniku.
- Wejdź do środka. - Odsunęłam się od niego i zaprosiłam do wewnątrz, zważając na mróz i prószący śnieg, który zbierał się na jego włosach i płaszczu, w który był ubrany. Krystian razem ze mną przekroczył próg drzwi, a po chwili naszym oczom ukazał się mój brat. Maks szeroko się uśmiechał, bo nigdy wcześniej nie przyprowadzałam do domu żadnych kolegów.
- Poznaj mojego brata Maksymiliana. - Powiedziałam odrobinę skrępowana, na co wyciągnęli i uścisnęli swe dłonie.
- Krystian. - Mężczyzna przedstawił się mojemu bratu, a on spojrzał na mnie.
- Krystian jest moim... - Chciałam wytłumaczyć, ale właściwie nie wiedziałam, co miałam powiedzieć. Przecież nie przedstawię go jako nauczyciela.
- Przyjacielem. - Krystian dokończył za mnie z uśmiechem, a ja odetchnęłam z ulgą. Byli w podobnym wieku, ale nie mogłam powiedzieć Maksowi prawdy, że przyjaźnie się z polonistą.
- Zostawiam cię w dobrych rękach. Będę u siebie, jeżeli byłbym potrzebny. Dbaj o nią. - Maks zwrócił się z uśmiechem do Krystiana, po czym skierował się po schodach do góry i szybko znikł za drzwiami swego pokoju.
- Posłuchaj... - Zaczął Krystian.
- Przemyślałem to, co powiedziałaś... Doskonale wiem, że wiesz, co do ciebie czuję, ale wiem też, że nie mogę zmusić cię do tego, byś to odwzajemniła. - Powiedział, próbując się uśmiechnąć. Widziałam smutek w jego oczach, ale byłam pewna, że prędzej czy później to zrozumie.
- Tylko proszę o jedno... Pozwól mi być blisko ciebie jako przyjaciel, nikt więcej. - Uwielbiałam jego wyrozumiałość i to, jaki jest dobry. Był idealnym, idealnym przyjacielem.
- Zgadzasz się? - Spytał z uśmiechem, ale chyba nie musiałam odpowiadać.

View more

90❤️

Od momentu, gdy powiedziałam Krystianowi, że nic do niego nie czuję, nie widzieliśmy się. Jedyne czego udało mi się dowiedzieć to to, że wziął nagły urlop z przyczyn osobistych. Chciałam do niego jechać, porozmawiać raz jeszcze, ale skoro wziął wolne, na pewno nie chce mnie widzieć. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie chciał. Nie wiem co się z nim dzieje, co robi, o czym myśli. Przez to nie cieszą mnie nawet trwające święta, a tym samym spotkanie z Kacprem. Wróciłam do rodziców. Wczoraj przyjechał też Maks i spędziliśmy razem całą wigilię oraz pierwszy dzień świąt, tak jak wcześniej, gdy byliśmy małymi dziećmi. Było jak dawniej co roku w święta. W salonie cudownie pachniała przystrojona na srebrny kolor choinka, a wszędzie wokół błyszczały świecące się lampki. W radio nadawano jedynie kolędy i piosenki świąteczne, a wszyscy składali sobie życzenia. Niezmiernie cieszyłam się z tego, że Maks jest przy mnie. Jednak dziś nadszedł czas pożegnania. Znów nie będę widzieć go przez co najmniej pół roku. Właśnie żegnał się z rodzicami, kiedy ja siedziałam na parapecie w salonie i wgapiałam się w prószący za oknem śnieg. Rodzice jak co roku, drugiego dnia wyruszyli w odwiedziny do rodziny. To taka nasza tradycja, z tym że ja w tym roku mam coś ważniejszego na głowie. Najpierw chciałam pożegnać się z bratem, a potem w końcu zobaczyć Kacpra, ale myśl o Krystianie nie pozwalała mi w pełni się tym cieszyć.
- Nikuś... Uśmiechnij się. Wkrótce wrócę do Polski i będziemy widywać się częściej. - Powiedział mój, straszy brat, zbliżając się do mnie. Nawet nie zdawał sobie sprawy, jak za nim tęsknię, kiedy jest tam w Londynie, tak daleko ode mnie. Maksymilian jest kucharzem i to właśnie tam ma najlepsze warunki, by doskonalić się w swym zawodzie, który niewątpliwie kocha.
- Otworzę, a ty nie psuj sobie świąt moim wyjazdem. Wiesz, że to tylko tymczasowe...- Rzekł z uśmiechem, gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, a ja przytaknęłam i znów zaczęłam wgapiać się w biały puch, który prószył z nieba. Mój brat tak jak powiedział, skierował się do drzwi, a po chwili otworzył je. Dziwne, bo nie spodziewaliśmy się odwiedzin nikogo z rodziny, ale zbytnio nie zawracałam sobie tym głowy. Myślałam tylko o Kacprze na zmianę z Krystianem. Kacper jest najważniejszy i to jego kocham, ale cierpienie Krystiana jest dla mnie nie do zniesienia. Obydwoje są dla mnie okropnie ważni i nie wyobrażam sobie życia bez któregoś z nich.
- Chyba ktoś się za tobą stęsknił... - Mój brat powiedział z uśmiechem, po tym, jak zamienił słowo z kimś za drzwiami. Momentalnie odwróciłam się w jego stronę. Pokazał na drzwi, na znak, że ktoś oczekuje, by ze mną porozmawiać. A co jeśli to Kacper? Jeśli postanowił po mnie przyjechać, bo tak jak ja nie mógł doczekać się spotkania? Z uśmiechem zbliżyłam się do drzwi i otworzyłam je.

View more

89 😜😍😘

Roksana Andrzejewska
Musiałam powiedzieć mu, że go nie kocham, ale jak to zrobić skoro jest dla mnie tak ważny? Nie kocham go jako mężczyzny, ale uwielbiam jego ramiona i czas, kiedy jest przy mnie. Nawet nie chcę myśleć, jak zareaguje, kiedy zaproponuje mu przyjaźń.
- Czemu ostatnio mnie unikasz? Gdy tylko mnie widzisz, uciekasz w drugą stronę... - Byłam mu winna wyjaśnienia, ale jak mam mu powiedzieć, że nigdy nie będzie dla mnie kimś, kim chciałby być.
- Muszę ci coś powiedzieć... - Rzekłam, a on zbliżył swe usta do moich na niebezpiecznie małą odległość. Drzwi toalety otworzyły się, a do pomieszczenia weszły malowanki z równoległej klasy, które zapewne przyszły nałożyć kolejną warstwę tapety.
- Zajęte. - Krystian obrócił się i powiedział groźnym tonem, a one zamarły, widząc go tuż przy mnie. Po chwili opuściły toaletę, a on znów skierował na mnie swój wzrok.
- Świetnie się składa, bo ja tobie też. - Uśmiechnął się szeroko. Chyba nawet nie domyślał się, co chciałam powiedzieć.
- Krystian... Musisz wiedzieć, że ja... - Zaczęłam niepewnie, patrząc na jego uśmiechniętą twarz, a po chwili znów przetrwały mi otwierające się drzwi.
- Nie widać, że zajęte? - Momentalnie wpadł w złość, naskakując na dziewczyny, które momentalnie podskoczyły ze strachu i ulotniły się. Nie chciał, by ktokolwiek nam przeszkadzał, ale zareagował tak gwałtownie, że po moim ciele przeszły zimne dreszcze. Teraz jeszcze bardziej bałam się wyznać prawdy, ale jeśli nie teraz to kiedy? Spojrzał na mnie i zbliżył swe usta do moich. Nie może mnie pocałować, bo wyjawienie prawdy będzie jeszcze trudniejsze.
- Nie kocham cię. - Powiedziałam szybko i czekałam na jego reakcję. W jednej chwili z jego twarzy zszedł uśmiech, a on odsunął się ode mnie. Wbiłam mu nóż w serce, ale nie mogę go oszukiwać. Jego oczy były przepełnione smutkiem. Zraniłam go cholernie.
- Powiedz coś, proszę. Chciałeś mi coś powiedzieć. - Mój głos łamał się i coś ściskało mnie w gardle. Nie mogłam znieść tego, jak milczy. Wolałabym, żeby wybuchł złością i wygarnął mi, co w tym momencie czuje.
- Nie, właściwie to już nie ważne. - Cicho odrzekł z trudem i cały czas patrząc mi w oczy, powoli zmierzał do wyjścia. Po paru sekundach podskoczyłam ze strachu, przez trzask drzwi po jego wyjściu. Chciał wyładować na nich swą złość, która w nim buzowała. Chciałam za nim pobiec, przytulić go i powiedzieć, że jest dla mnie cholernie ważny jako przyjaciel, ale to tylko pogorszyłoby sprawę.

View more

88💞

Milena
Minęły trzy miesiące. Wciąż nie mam kontaktu z Kacprem. Jedyne co dostałam od niego to wiadomość z zaproszeniem na święta, które na szczęście zbliżają się wielkimi krokami. Udaje mi się trzymać dystans z Krystianem, ale wciąż jesteśmy przyjaciółmi, chociaż on cały czas próbuję się do mnie zbliżyć, tak jak, wtedy gdy przywiózł walizki, których w pośpiechu zapomniałam zabrać, zaraz po tym, gdy mnie pocałował. Jest moim nauczycielem i w szkole staram trzymać się od niego z dala, choć on wcale mi tego nie ułatwia.
- Nikola, mogłabyś zebrać słowniki? - Spytał, uzupełniając coś w dzienniku, kiedy pozostali uczniowie opuścili salę. Wiedziałam, że nie poprosił o to bez powodu. Chciał porozmawiać już od dawna, ale starałam się go unikać.
- Proszę. - Zbliżyłam się do jego biurka, trzymając w dłoniach ciężkie słowniki. Po chwili mężczyzna wstał i stanął naprzeciw mnie. Zabrał z moich rąk książki i odłożył je za siebie. Niespodziewanie położył swe dłonie na moich biodrach, co przecież było niedopuszczalne.
- Nie uważasz, że powinniśmy porozmawiać? - Rzekł, przyciągając mnie do siebie. On chyba oszalał. W każdym momencie do klasy mógł wejść jakiś uczeń lub co gorsze — nauczyciel. Zbliżył usta do mojej szyi, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
- Nie rób tego. - Wyszeptałam, ściągając jego dłonie z mych bioder i szybko się odsunęłam. Mężczyzna analizował coś w swojej głowie, opierając się o biurko. Momentalnie skierowałam się do wyjścia i szybkim krokiem wyszłam na korytarz. Byłam zdenerwowana, co zauważyli uczniowie stojący na korytarzu, dlatego starałam zachowywać się naturalnie. Zaraz po tym, z klasy wybiegł Krystian, co nie mogło umknąć ich uwadze. Szybko dałam nogę, ale chyba mnie zauważył.
- Nikola! - Krzyknął, próbując mnie dogonić. Próbowałam go zgubić, by nikt nie skojarzył, że chodzi mu właśnie o mnie.
- Zaczekaj! - Zawołał, kiedy biegiem przemierzałam schody. W międzyczasie wpadałam na przypadkowych ludzi, którzy stali mi na drodze. Biegał szybciej ode mnie, ale nie na tyle szybko, by mnie złapać. Cel był tylko jeden — toaleta damska, czyli tam, gdzie z czystej przyzwoitości nie wypada mu wejść. Zdyszana wbiegłam do pomieszczenia, trzaskając za sobą drzwiami. Na szczęście toaleta była pusta, więc spokojnie oparłam się o ścianę wyłożoną białymi kafelkami. Po chwili drzwi gwałtownie otworzyły się, a on stanął przede mną.
- Dlaczego przede mną uciekasz? - Zbliżył się do mnie, podpierając się nade mną swą silną ręką. Mężczyzna był zdenerwowany tym, że w ostatnim czasie go unikam. Nie mogłam uwierzyć, że przyszedł tutaj za mną. Nie mogę ryzykować i nikt nie może dowiedzieć się o mojej przyjaźni z Krystianem. Nie będę powodem jego kłopotów zawodowych.

View more

87 😍😍

Paulinaa ❤
Zanim wyruszyliśmy w drogę powrotną, zdążyło się już ściemnić. Krystian właśnie pakował walizki do bagażnika samochodu, a ja uważnie przyglądałam się po raz ostatni temu cudownemu miejscu. Chociaż panowała już szarówka, wciąż wyglądało to bajecznie. Krystian milczał. Widziałam, że wciąż myśli o jego zmarłej matce. Był takim twardym mężczyzną, lecz w środku niemiłosiernie cierpiał. Wcześniej tego nie widziałam, ale teraz ta rana została rozdrapana na nowo i nie potrafił tego ukryć. Złapałam za jego dłoń, kiedy zamykał bagażnik.
- Krystian? Spójrz na mnie. - Położyłam drugą dłoń na jego policzku i ostrożnie skierowałam jego głowę w moją stronę.
- Ona chciałaby, żebyś był szczęśliwy. - Mówiłam, patrząc w jego oczy.
- Na pewno chciałaby, żebym miał przy swoim boku kogoś takiego jak ty. - Mężczyzna przysunął się do mnie.
- I masz mnie. Zawsze możesz na mnie liczyć. - Odparłam z uśmiechem, który po chwili pojawił się i na jego twarzy.
- Uwielbiam Cię. - Przykucnął delikatnie tak, by być ze mną równego wzrostu, po czym objął mnie. Następnie wyprostował się i uniósł mnie do góry, cały czas trzymając w swych ramionach.
- Wiem. - Odpowiedziałam z uśmiechem, a on przeszedł obok samochodu i postawił na ziemi przed drzwiami pasażera, które zaraz potem otworzył. Wsiadłam do samochodu, a on po chwili zrobił to samo. Wydawał się na chwilę zapomnieć o wszystkich zmartwieniach, ale gdy tylko ruszyliśmy w drogę, mężczyzna znów zamilkł. Chciałam go przytulić, zapewnić, że wszystko jest dobrze, ale bałam się, że znów się zapomnimy. Jesteśmy przyjaciółmi, ale potrzebujemy tej cholernej bliskości. Ja ze strony Kacpra, on ze strony matki. Chociaż nie mogę porównać mojej tęsknoty za Kacprem do cierpienia Krystiana, to w pewnym sensie jesteśmy w takiej samej sytuacji, ale to nie zmienia faktu, że musimy utrzymywać dystans. Wracamy do rzeczywistości, gdzie ja jestem jego uczennicą, a on nauczycielem, gdzie on jest dla mnie panem Krystianem. Mam nadzieję, że nie stracę mojego przyjaciela, ale jedno wiem na pewno — nigdy nie zapomnę mu tego wszystkiego, co dla mnie zrobił. Wkrótce byliśmy już na parkingu pod internatem, gdzie odwiózł mnie, tak jak obiecał.
- Nikola, zaczekaj... - Złapał za moją dłoń, zaraz po tym, gdy podziękowałam za wszystko i chciałam wysiąść z samochodu.
- Nie pożegnasz się ze mną? - Odwróciłam się w jego stronę, a on rzekł, zbliżając się do mnie.
- Dobranoc. - Powiedziałam, patrząc w jego oczy, gdy ten przysunął swą twarz do mojej. Po chwili wpił się w moje usta z taką czułością, że nawet nie potrafiłam zaprotestować. Cały czas próbował się do mnie zbliżyć i gdyby nie był dla mnie tak ważny, od razu dostałby w twarz. Chciałam, żeby przestał, ale nie umiałam go odepchnąć.
- Muszę iść. - Oderwałam się od niego i szybko wysiadłam z samochodu, po czym pobiegłam do internatu. Nie mogę w ten sposób żegnać się z przyjacielem. To był ostatni raz, gdy mu na to pozwoliłam.

View more

86 😍

Mężczyzna wtulił się we mnie, a swą głowę oparł o mój obojczyk. Zazwyczaj to ja szukałam ukojenia w jego ramionach, ale teraz to on go potrzebował. Nadal nie mogłam pojąć tego, że on — zawsze uśmiechnięty, radosny Krystian, w głębi duszy może tak cierpieć.
- Przypominasz ją. Jesteś identyczna, zupełnie jak ona. - Powiedział, przytulając się do mnie. Teraz rozumiem, dlaczego wczoraj powiedział, że mnie kocha. Widzi we mnie tamtą kobietę, którą kocha do szaleństwa. On jej potrzebuje, a ona go tak po prostu zostawiła.
- Jesteś tak samo cudowna, jak ona. - Wyszeptał. Chciałam go jakoś pocieszyć, sprawić, by na jego twarzy znów pojawił się uśmiech. Nie rozumiałam, jak ta kobieta mogła mu to zrobić, jak mogła zostawić faceta, który nie widział świata poza nią.
- Krystian... dlaczego ona odeszła? - Zadałam pytanie szeptem, ponieważ bałam się poruszać tego tematu. Wiedziałam, że to go boli. Czułam, że muszę mu pomóc, chociażby go wesprzeć.
- Zginęła przez tego gnoja! Był wypity, a ona wracała z pracy. Potrącił ją i uciekł. On nawet jej nie pomógł! - Warknął wściekły. Ona też go kochała, ale okrutny los ich rozdzielił. Umarła, a on nie umiał się z tym pogodzić. Cały czas siedział, mocno wtulony w moje ramiona, a z jego ust płynęły epitety określające mężczyznę, który spowodował wypadek.
- Jeśli kiedyś go spotkam, obiecuję, że go zaje...
- Cii... - Przerwałam mu, zanim dokończył swoją wypowiedź. Pocałowałam go w skroń, a on uspokoił się.
- Zmarła, gdy miałem trzynaście lat. Z dnia na dzień odeszła ode mnie. Dlaczego? - Jego słowa bardzo mnie zdziwiły. Nie byłam orłem z matematyki, ale coś tu nie grało, bo kobieta ze zdjęcia wyglądała co najmniej na dwadzieścia lat.
- Wychowałem się z ojcem i niczego mi nie brakowało, ale on nie potrafił mi jej zastąpić. - Odparł ze smutkiem. Kobieta, za którą tak tęsknił, to jego matka. Wyglądała tak młodo, niczym jego siostra, ale nic w tym dziwnego, jeśli zdjęcie pochodziło z okresu dzieciństwa Krystiana. On potrzebował jej miłości, czułości i obecności. Potrzebował uczucia, którym tylko matka potrafi obdarzyć swego syna.
- Krystian... - Szepnęłam, a on uniósł głowę do góry i spojrzał mi w oczy.
- Twoja mama na pewno byłaby dumna, z tego, że jej syn jest cudownym, wrażliwym mężczyzną i jestem pewna, że czuwa nad tobą z góry. - Powiedziałam z uśmiechem, bawiąc się jego włosami.
- Spodobałabyś się jej, wiesz? Macie takie same oczy, uśmiech... - Przejechał palcami po mojej dolnej wardze, a ja złapałam za jego dłoń. Po chwili mężczyzna oparł głowę o moje piersi, a ja objęłam go mocno. Cały czas myślałam o tym, co wyjawił, nawet nie zauważyłam, w którym momencie zasnął, wykończony burzą emocji, którą przed chwilą przeszedł.

View more

85 <3

#IfU#J Mariola :*
Przyzwyczaiłam się do jego ramion, w których objęcia mogłam rzucić się w każdej chwili, gdy tylko tego potrzebowałam.
- Nie chciałbym, żeby nasze relacje uległy zmianie. - Rzekł cicho, zakładając kosmyk mych włosów za moje ucho.
- I nie ulegną. - Zapewniłam z uśmiechem, po czym wstałam i złapałam za tacę, którą następnie ułożyłam na kołdrze na jego kolanach. Mężczyzna spojrzał na mnie zadowolony.
- Nikola, nie trzeba było. - Usiadłam naprzeciw jego, a on patrzył na mnie z uśmiechem.
- Jestem ci wdzięczna za to wszystko i chce się odwdzięczyć. - Zwróciłam się do mężczyzny, kiedy on zabrał tost z talerza i próbował mnie nim nakarmić. Nie miałam ochoty na słodkości, za to on kochał je pod każdą postacią. Po dłużej próbie zrezygnował i sam zaczął się zajadać.
Sześć godzin później:
Dziś ostatni dzień, jaki spędzamy tutaj razem. Wzięłam szybką kąpiel, spakowałam walizkę i zeszłam na parter. Krystian po chwili dogonił mnie na schodach, zapinając jasną koszulę. Położyłam swój bagaż obok stolika umiejscowionego w centrum salonu. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, którego wygląd wciąż wprawiał mnie w zachwyt. Naprzeciw mnie stała biała komoda, a na niej zdjęcie oprawione w ramkę. Podeszłam bliżej i uważnie przyjrzałam się fotografii, która przedstawiała piękną blondynkę o dużych oczach. Wydawała się być bardzo młoda i mogłabym przysiądź, że już gdzieś ją widziałam, a właściwie to zdjęcie. Dopiero po chwili przypomniała mi się fotografia leżąca na szafce nocnej w sypialni Krystiana w jego mieszkaniu. Była identyczna, ale kim ta kobieta jest dla Krystiana? Dlaczego wszędzie gdzie jest on, są też zdjęcia tej kobiety? Po chwili mężczyzna zbliżył się do mnie i objął w talii.
- Krystian... - Zaczęłam niepewnie, wciąż wahając się, czy o to zapytać. Ciekawiło mnie to, ale mimo wszystko to nie moja sprawa.
- Kim jest ta kobieta? - W końcu odważyłam się zadać to pytanie.
- Moją pierwszą prawdziwą miłością. - Powiedział z trudem i momentalnie zdjął ręce z mojej talii. Posmutniał i usiadł na kanapie, a ja zajęłam miejsce obok niego.
- I wciąż ją kochasz? - Zapytałam, kładąc dłoń na jego dłoni. Wydawał się taki twardy, a tak naprawdę okropnie cierpiał z powodu niespełnionej miłości. Mężczyzna schował twarz w dłonie swym rąk, które łokciami opierał o kolana.
- Cholernie i nie mogę przestać. - Rzekł łamiącym się głosem, po czym obrócił się w moją stronę i wtulił się we mnie.
- Odeszła, a ja tak bardzo jej potrzebuje. Tak bardzo za nią tęsknię. - Był już bliski płaczu. Czułam, jak jego serce łamie się w momencie, gdy o niej mówi. Kocha ją na zabój, a ona go zostawiła.

View more

84💖💗

Eliza
- Nawet nie sądziłem, że tak mocno przeżywasz to, co się stało. Teraz już wiem, ile to wszystko cię kosztuje. - Mówił cicho, a ja nieprzerwanie wypłakiwałam się w jego ramionach.
- Dlaczego nie powiedziałaś od razu, że nie chcesz? Nikola, musisz być ze mną szczera. - Mężczyzna wciąż się tłumaczył, jak gdyby czuł się winien tego, co dzieje się w mojej psychice.
- Było cudownie, dopóki nie przypomniałam sobie o tamtym. - Położyłam dłoń na jego piersi, a on spojrzał na mnie i delikatnie uśmiechnął się.
- Cudownie? - Chyba nie dowierzał w to, co przed chwilą usłyszał. Przytaknęłam i zawstydzona odwróciłam się, co wywołało uśmiech na jego twarzy.
Ułożył mnie na łóżku, sam kładąc się tuż przy mnie i objął swymi rękami, bym mogła spokojnie zasnąć w jego ramionach.
- Śpij już, kruszyno. - Pocałował mnie w czoło i dopilnował, bym zmrużyła oczy. Dziwnie czułam się z tym, co usłyszałam. Chciał zrobić to z miłości? Był bardzo czuły i delikatny, ale kocham go jak przyjaciela, a przyjaciel nie powinien okazywać swych uczuć w ten sposób.
Obudziły mnie promienie słoneczne, które oświetlały moją twarz. Delikatnie podniosłam się, a on wciąż obejmował mnie swym silnym ramieniem, które powoli uniosłam i wymsknęłam się z łóżka. Mężczyzna uroczo spał, dlatego nie chciałam go budzić. Miałam na sobie tylko koronkową bieliznę, dlatego wrzuciłam na siebie luźny podkoszulek. Po cichutku zeszłam do kuchni i rozejrzałam się po szafkach, które prawdę mówiąc, nie były przepełnione produktami spożywczymi. Tym razem to ja chciałam zrobić mu niespodziankę. Przygotowałam tosty z bitą śmietaną i truskawkami. Zaparzyłam aksamitną kawę w białej filiżance i ułożyłam wszystko na drewnianej tacy. Uważnie przemierzyłam schody i zważając na to, że Krystian nadal spał, położyłam tacę na szafeczce nocnej. Usiadłam na skraju łóżka i delikatnie przejechałam dłonią po jego policzku, na co mężczyzna obudził się, a widząc mnie przed sobą, a nie obok, przestraszony podniósł się i złapał za moją dłoń.
- Dlaczego nie śpisz? Coś się stało? - Mężczyzna był trochę zdezorientowany i nie wiedział, że właśnie minęła dziesiąta.
- Przygotowałam dla ciebie niespodziankę. - Wstałam, by wziąć w dłonie i położyć tacę na jego kolanach, ale gdy tylko się podniosłam, poczułam, jak jego dłonie obejmują moje biodra. Po chwili to ja znalazłam się na jego kolanach.
- Przyzwyczaiłem się do ciebie, wiesz? Do twojej obecności, twoich dłoni, uśmiechu, zapachu i tego, że mam cię tylko dla siebie. - Mówił z uśmiechem, patrząc mi w oczy.

View more

83 💞💞💞💞👑

Hello Bitches
- Czuję, że coraz bardziej cię potrzebuję. - Cały czas szeptał mi do ucha, chcąc mnie omamić swym czarem, co chyba mu się udało. Objął mnie dłońmi wokół żeber i powoli wstał, a ja oplotłam go nogami na wysokości jego bioder. Ręce zawiesiłam na jego szyi. Po chwili znaleźliśmy się w mojej sypialni, gdzie zrzucił na podłogę mój szlafrok. Ostrożnie położył mnie na łóżku i okraczył mnie nogami, po czym podparł się swą silną ręka nade mną. Znów zaczął składać pocałunki na mojej szyi, co doprowadzało mnie do szału. To, co robił, było cudowne i byłam gotowa pozwolić mu na wszystko, dopóki nie zabrał się za rozpinanie swych spodni. Poczułam się jak wtedy na imprezie, a on w moich oczach stał się tamtym mężczyzną.
- Nie. - Cicho zaprotestowałam i delikatnie odepchnęłam go od siebie, ale on nie zwrócił na to uwagi i cały czas składał pocałunki na mojej szyi.
- Powiedziałam nie! - Gwałtownie odepchnęłam go od siebie z całych sił. Mężczyzna odsunął się zrezygnowany, a ja spojrzałam na niego i rozpłakałam się.
- Ja pierdziele, co ty zrobiłeś człowieku?! - Mężczyzna warknął i uderzył pięścią w komodę niedaleko łóżka.
- Po co mnie tu przywiozłeś? Żeby zrobić to, co tamten? Po co w ogóle mnie ratowałeś, skoro przed chwilą chciałeś mnie skrzywdzić? - Mówiłam z trudem przed łzy, których nie potrafiłam opanować. Skuliłam się w kłębek, a on stał naprzeciw mnie i nawet nie zaprzeczał, że przywiózł mnie tutaj tylko z jednego powodu.
- Nie chciałem zrobić ci krzywdy ani niczego złego. - Tłumaczył, powoli zbliżając się do mnie. Nie chciałam, żeby mnie dotykał.
- Chciałeś zrobić to, co tamten człowiek! Nienawidzę Cię. - Syknęłam, a on usiadł na łóżku niedaleko mnie.
- Chciałem to zrobić, ale tylko dlatego, że cię kocham. - Oznajmił, a ja patrzyłam na niego, jak gdybym zaniemówiła. Chyba się przesłyszałam. On nie może mnie kochać, nie może tego, co między nami tak po prostu zniszczyć.
- Myślałem, że chcesz tego, tak samo, jak ja. -Dokończył, próbując się do mnie zbliżyć, ale ja wciąż odsuwałam się od niego.
- Błagam, nie odtrącaj mnie. - Jego oczy jeszcze nigdy nie były tak smutne. Widziałam, że żałował, że naprawdę zrozumiał, iż nie powinno do tego dojść. Potrzebowałam go jako mojego przyjaciela, jego ciepła i zapachu, który uzależniał mnie od niego. Gdy ochłonęłam, bez zastanowienia rzuciłam mu się w ramiona.
- Nigdy nie zrobiłbym ci krzywdy, nigdy. - Objął mnie i wyszeptał. Słyszałam jak odetchnął z ulgą.
- Błagam, powiedz, że mi wierzysz, że jesteś w stanie mi to wybaczyć. - Jego ramiona były lekiem na całe zło i sprawiały, że zapomniałam o każdym zmartwieniu.
- Wierzę. - Odparłam cicho, wtulając się w jego ciało. Nie musiałam mu niczego wybaczać, bo teraz już wiem, że nie chciał zrobić mi nic złego.

View more

82 ? <3 <3 <3

Patii ❤
Posadził mnie na kanapie i bez słowa udał się na piętro po schodach. Siedziałam, nie wiedząc co mam zrobić, bo Krystian był na mnie wściekły. Bałam się odezwać, bo nigdy nie widziałam go w takim stanie. Po chwili mężczyzna zszedł do salonu ze szlafrokiem w ręku. Zmienił przemoczone szorty, na długie czarne jeansy, delikatnie potargane na kolanach.
- Krystian... - Cicho wypowiedziałam jego imię, a on podszedł i gwałtownie nachylił się nade mną. Dzieliły nas centymetry.
- Nigdy więcej tego nie rób. Jasne? - W jego głosie słychać było złość, która w nim buzowała. Poczułam strach, bo nigdy taki nie był. Odsunęłam się, ale on usiadł obok mnie i usadził okrakiem na jego kolanach. Ponownie zbliżył się do mnie i powoli zaczął rozpinać guziki mojej mokrej koszulki, którą miałam dziś na sobie.
- Nic ci nie zrobię. Nie możesz zostać w tym przemoczonym ubraniu. - Powiedział już spokojniejszy. Uwielbiałam go, ale nie mogłam znieść tego, że właśnie patrzy na mnie w samej bieliźnie. Czułam na mnie jego wzrok, tak jak czułam dotyk tamtego mężczyzny.
- Proszę, nie. - Zaprotestowałam, gdy zabrał się za rozpinanie dolnej części mojego ubioru.
- Spokojnie. Nawet cię nie dotknę, choć bym tego chciał. - Obiecał i zrzucił ze mnie rozpiętą koszulkę, która sięgała mi do ud. Mężczyzna otulił moje ciało białym szlafrokiem i przytulił mnie do siebie. Poczułam, jak jego ciepło otula mnie. Chciałam się odprężyć, ale to, że siedziałam na jego kroczu, nie ułatwiało mi tego.
- Nikola, co się dzieje? - Szepnął mi do ucha. Chyba nie zauważył, co mi przeszkadza, albo nie chciał tego zauważyć.
- Wszystko w porządku. - Skłamałam, mając nadzieję, że sam się domyśli. Czułam się niezręcznie, a jednocześnie było to przyjemne i sprawiało, że nie wiedziałam jak mam się zachować.
- Nie mówiłem ci tego, ale jesteś dla mnie kimś więcej niż uczennicą. - Szepnął, wpłacając palce dłoni w moje włosy.
- Ty dla mnie też jesteś kimś więcej. - Powiedziałam z uśmiechem, przypominając sobie, co dla mnie zrobił. Był dla mnie najwspanialszym przyjacielem. Mogłabym nazwać go nawet swoim bratem.
- A więc chyba nic nie stoi na przeszkodzie, abym... - Przerwał i zaczął muskać mnie po szyi swymi ustami. Poczułam, jak rozpływam się pod wpływem dotyku jego warg, który był cudowny.
- Nie potrafię ci się oprzeć. Przepraszam, ale nie umiem. - Dokończył i znów kontynuował to, co przed chwilą zaczął. Jego dłonie zawędrowały pod mój szlafrok. Musiałam to przerwać, zanim przestanę panować nad tym, co zaczynało się dziać.

View more

81 *-*

Hello Bitches
- Zaufaj mi. - Powiedział cicho. Zanurzył swe ręce w wodzie i przytrzymywał mnie nimi na powierzchni jeziora tak, jak gdybym ważyła parę gramów i swobodnie kołysała się, nie opadając na dno wody.
- Podoba ci się? - Spytał, na co delikatnie skinęłam głową. Po chwili przeniósł mnie na środek jeziora, gdzie woda sięgała mu do wysokości klatki piersiowej i postawił mnie do pionu. Chyba widział, że jestem przestraszona, bo mocno trzymał mnie na wysokości bioder.
- Spokojnie, spróbuj sama. - Delikatnie zabrał ode mnie swe ręce, a ja naśladowałam jego ruchy, by tak jak on, utrzymać się na powierzchni wody.
- Świetnie! Właśnie o to chodzi. - Roześmiał się i zaczął pluskać mnie wodą, co sprawiło, że byłam cała mokra. Chciałam mu oddać, ale miał więcej siły i to na mnie lądowało trzy razy więcej wody.
Pływanie szło mi już coraz lepiej, więc zaczęłam oddalać się od mężczyzny, który wciąż uporczywie ochlapywał mnie wodą, na co nie mogłam pozostać obojętna.
- Spójrz! - Wskazałam palcem na niebo, by na chwilę odwrócić uwagę Krystiana. Mężczyzna był na tyle daleko, że z tej odległości nie zauważyłby mnie pod wodą, zwłaszcza przez to, że słońce już zachodziło, a do podwodnych przestworzy nie docierało już wiele promieni słonecznych. Gdy odwrócił się, szybko nabrałam powietrza do płuc i zanurkowałam w wodzie. Przyznaję, okłamałam go, bo nie miałam ochoty, by wchodzić do wody. Potrafię pływać, ale to będzie taka moja, mała zemsta za to, że mnie tu wciągnął i przemoczył do ostatniej nitki.
- Nikola! - Usłyszałam jego krzyk i po chwili wypłynęłam na powierzchnię wody, co umknęło jego uwadze, dlatego że był obrócony plecami w moją stronę. Był słodki, gdy tak przejmował się, tym co się ze mną stało.
- Nikola! - Zaczął wykrzykiwać moje imię wniebogłosy, nieporadnie mnie szukając. Szybko zanurzył się w wodzie, a gdy zdenerwowany wypłynął, ja zanurkowałam, by mnie nie zobaczył. Wzburzony mężczyzna nie rezygnował z moich poszukiwań. Był taki przyjęty, a ja, dopiero gdy zobaczyłam, jakiego napędziłam mu stracha, zbliżyłam się do niego i wynurzyłam się z wody tuż przed nim.
Mężczyzna złapał mnie i przyciągnął do siebie tak mocno, że prawie nie mogłam oddychać.
- Kochanie, nic ci nie jest? - Cały czas bardzo silnie mnie obejmował, jak gdybym miała mu uciec. Kochanie? Nigdy się tak do mnie nie zwracał i nie miał prawa, bo przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi, albo aż przyjaciółmi. Jego serce biło jak oszalałe, a on był przestraszony, czym mogłam usprawiedliwić to, jak się do mnie zwrócił.
- To za tą kąpiel. - Powiedziałam z uśmiechem, a on wciąż nie wypuszczał mnie z moich ramion.
- Przestraszyłem się, że coś ci się stało. - Szepnął zdenerwowany. Powoli wziął mnie na ręce i zaczął zbliżać się do mostku przy jeziorze. Był zły, okropnie zły na mnie przez całą drogę do domu. Nie odzywał się ani słowem przez to, że wycięłam mu taki numer.

View more

80💘👄💋

Eliza
Kocham budzić się i widzieć jego uśmiechniętą twarz, a jednocześnie czuć ten charakterystyczny tylko dla niego zapach.
- Dzień dobry. - Mężczyzna wciąż leżał obok mnie. Delikatnie uniosłam się, a na kołdrze, którą byłam okryta, leżał bukiet pięknych, czerwonych róż.
- Kusiły mnie i postanowiłem, że muszę je dla ciebie zerwać. - Krystian oznajmił z uśmiechem, a ja poczułam słodką woń świeżo ściętych róż.
- Są prześliczne, dziękuję. - Pocałowałam go w policzek, choć wcześniej miałam co do tego pewne obawy, które on szybko rozwiał. Jest moim przyjacielem, a w ten sposób mogę okazać mu wdzięczność za to, co dla mnie robi. W nocy trochę się zapomniałam i pozwoliłam, by mnie pocałował, ale wszystko przez emocje, które towarzyszą mi po tamtym incydencie na imprezie. Potrzebuję czułości Krystiana, która rekompensuje mi to, co chciał zrobić tamten człowiek, ale nie mogę uciekać w chorą relację z Krystianem, tym samym niszcząc tę piękną, prawdziwą przyjaźń, która zrodziła się między nami ostatnimi czasy.
*
Cały dzień spędziliśmy, odpoczywając nad jeziorem. Krystian dalej traktuje mnie, jak gdybym była królową i nie przestaje mnie zaskakiwać. Mimo tego, że zbliżała się jesień, zachody słońca miały w sobie tyle uroku, co latem. Siedziałam na moście oparta o ramię Krystiana i wpatrywaliśmy się, jak słońce powoli chowało się za widnokręgiem. Stopami pluskałam się w przyjemnej, jeszcze ciepłej wodzie jeziora. Nagle mężczyzna podniósł się i zrzucił z siebie czarną koszulę, pozostawiając na sobie jedynie czarne szorty. Zaskoczył z mostku do wody, tak że ta sięgała mu do wysokości kolan. Wreszcie byłam na równi z nim, a może i nawet odrobinę wyższa.
- No chodź do mnie. - Uśmiechnął się, patrząc na mnie i złapał za moją dłoń. Nienawidzę wody, jedyną kąpiel, jaką uwielbiam to tę gorącą z bąbelkami i niezliczoną ilością piany. Gdy nie wykazałam chęci, by do niego dołączyć, mężczyzna chwycił mnie dwoma rękami na wysokości żeber i bez żadnego trudu ściągnął mnie do wody.
- Masz ochotę na małą kąpiel? - Rzekł, przeciągając mnie do siebie. Odsunęłam się i pokręciłam przecząco głową, kiedy on złapał jedną dłonią za moje uda, a drugą podtrzymywał moje plecy i uniósł mnie na rękach nad wodą. Powoli wkraczał dalej i dalej w jezioro, a one im dalej, tym stawało się głębsze.
- Nie, proszę. Nie potrafię pływać. - Mocno objęłam jego szyję dwoma rękoma, kiedy zauważyłam, że woda sięga mu już do pasa.
- Nauczę cię, w końcu to mój obowiązek. - Powiedział z uśmiechem i zniżył swe dłonie, które mnie trzymały tak, bym miała kontakt z wodą.

View more

79💋💋

Eliza
- Chcesz, żebym został? - Znów zbliżył się do mnie z niedowierzaniem. Patrzył na mnie jak gdybym oszalała, ale ja chciałam po prostu, żeby nie odchodził. Potrzebowałam go i jego bliskości tu i teraz.
- Yhym. - Z uśmiechem pokiwałam głową, a on położył się obok mnie, po czym okrył mnie i siebie kołdrą. Objął mnie swym silnym ramieniem na wysokości moich żeber, a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
- Dlaczego to robisz? - Zadałam pytanie i uniosłam wzrok do góry, by móc spojrzeć mu w twarz.
- Dlaczego się mną zajmujesz, troszczysz się, skoro to nie należy do twoich obowiązków? - Rozwinęłam pytanie, oczekując, aż odpowie. Mężczyzna dość długo się zastanawiał, ale wkrótce głęboko odetchnął i zaczął tłumaczyć.
- Najwidoczniej mam swoje powody. - Uśmiechnął się szeroko. Był jedynym mężczyzną, którego nie musiałam się obawiać. Nigdy nie zrobiłby mi krzywdy i zawsze szanował moje zdanie, nie robiąc niczego wbrew mnie.
- Jakie powody? - Byłam zaciekawiona tym, co powiedział. Chciałam, żeby wyjaśnił mi czego, tak naprawdę od mnie oczekuje.
- Tajemnica. - Spojrzał na mnie swym urokliwym wzrokiem, cały czas się uśmiechając. Położył swoją lewą dłoń na moim brzuchu, delikatnie masując go palcami.
- Jeśli ładnie poprosisz, to może czegoś się dowiesz. - Droczył się ze mną w tak banalny, a zarazem zabawny sposób, że na mojej twarzy momentalnie malował się uśmiech.
Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, niczym mały, smutny szczeniaczek.
- Nic z tego. Próbuj dalej. - Leżał tuż obok mnie na swym prawnym boku, przodem zwrócony do mnie. Moje jakże słodkie spojrzenie, jak widać nie zadziałało.
- Proszę. - Uśmiechnęłam się szeroko z nadzieją, że mam w sobie choć trochę uroku osobistego.
Po chwili mężczyzna przesunął się do mnie, zbliżając tym samym swoje usta do moich. Delikatnie przejechał palcem wskazującym po mojej dolnej wardzę, na której zaraz po tym poczułam dotyk jego zimnych warg. Jego pocałunek był przepełniony czułością, której potrzebowałam, jak nigdy dotąd.
- Chyba trochę cię lubię, wiesz karzełku? - Powiedział z uśmiechem, odrywając się od moich ust. Złośliwie nazywał mnie 'karzełkiem', ze względu na mój niski wzrost w porównaniu do niego. Był co najmniej dwadzieścia centymetrów wyższy, co podstępnie wykorzystywał.
- Nie nazywaj mnie tak! - Zaczęłam się śmiać i mocno uderzać w jego klatkę piersiową, a on ponownie wpił się w moje usta, by złożyć na nich pocałunek. Czułam jak jego serce szybko biło, a jego oddech był niespokojny.

View more

78💐💐💐

- Nie! Zostaw mnie! - Krzyczałam, próbując się bronić przed tym okropnym człowiekiem, ale to on miał nade mną przewagę fizyczną. Przerażona zaczęłam odpychać go od siebie rękami i nogami, ale on nie reagował. Błagałam, żeby mnie puścił. Usłyszałam swój własny krzyk, który wybudził mnie ze snu. Podniosłam się, głośno dysząc i rozejrzałam się po pomieszczeniu, by upewnić się, że na pewno go tu nie ma. Serce biło mi jak oszalałe, ale po chwili do sypialni wbiegł Krystian, który szybko usiadł przede mną i czule mnie przytulił.
- On wrócił, gdy cię nie było. - Szepnęłam, wtulając się w jego klatkę piersiową.
- Nie wrócił. Jestem przy tobie. - Objął mnie i przycisnął do siebie. Jego obecność uspokoiła mnie. Przy nim czułam, że nic mi nie grozi.
- To tylko zły sen. Jeśli wróci, nie pozwolę mu, aby zrobił ci jakąkolwiek krzywdę. - Zapewnił mnie, a mój oddech zdążył już nieco się uspokoić.
- Przestraszyłem się, gdy usłyszałem, jak rozpaczliwie krzyczałaś. - Poprawił mi włosy, zakładając ich kosmyk za moje ucho.
- Przepraszam. Nie chcę sprawiać ci żadnych kłopotów. - Spojrzałam na niego, mówiąc szeptem. Miał na sobie tylko spodenki, ale nie przeszkadzało mi to. Jest moim przyjacielem i nie muszę się przy nim krępować ani wstydzić.
- Podobają mi się takie kłopoty. - Rzekł z uśmiechem i delikatnie złapał mnie swymi rękoma, po czym położył mnie na łóżku. Nachylił się nad mną, a ja czułam jego fantastyczny zapach. Złożyłam dłonie na jego obojczykach, które delikatnie wystawały spod jego skóry. Mężczyzna podpierał się nad mną swymi silnymi rękami rozłożonymi na łóżku, na wysokości moich ramion.
- Myślałem o tobie przed snem i wiesz co? - Zadał pytanie i lekko ugiął ręce w łokciach, zbliżając się do mnie. Spojrzałam na niego zaciekawiona, a jednocześnie zniewolona jego cudownym zapachem.
- Doszedłem do wniosku, że nie potrafię przestać o tobie myśleć. - Szepnął, patrząc mi w oczy. Zbliżył swe kształtne, pełne usta do moich, a ja poczułam, że ogarnęło mnie przyjemne, bijące od jego ciała ciepło. Przeniósł wzrok na moje wargi i delikatnie wpił się w nie swymi ustami. Położył jedną dłoń na moim policzku, a po chwili powoli zjechał nią niżej, co odrobinę mnie przeraziło. Sprawił mi tym przyjemność, ale jednocześnie wzbudził we mnie strach, więc delikatnie zsunęłam jego dłoń z mojego dekoltu na łóżko, co źle odebrał i momentalnie oderwał się od mych ust.
- Będę u siebie, jeśli będziesz mnie potrzebować.- Rzekł zmieszany i powoli zaczął odsuwać się ode mnie.
- Zostań, proszę. - Złapałam za jego silne ramię, nim zdążył je ode mnie odsunąć. Nie chciałam rezygnować z jego bliskości, ciepła i czułości, jaką mnie obdarzał.

View more

Next