@psycholog_pisze

Monika Kotlarek

Ask @psycholog_pisze

Sort by:

LatestTop

Previous

Od lat słyszę żebym poszła do psychologa. Ja jednak boję się, że gdy już rozpocznę terapię to wszystkie kamyczki(problemy) zostaną poruszone i się posypią. Boję się, że zanim dojdziemy do sedna problemu to będzie ze mną coraz gorzej,bo odkryję inne lub zapomniane już problemy. Czy może tak być?

Generalnie zarówno psycholog, jak i psychoterapeuta pracuje TYLKO na tym, co mu powiesz. Nie snuje domysłów i nie wyciąga daleko idących wniosków. Oczywiście obserwuje też mimikę itp. ale terapia opiera się na tym, co pacjent mówi. Dlatego jeśli nie będziesz chciała poruszać jakiegoś tematu, bo będzie niewygodny - zawsze możesz to zasygnalizować i nie wracać do tego.
Mimo tego, warto się czasem zastanowić, czy nie lepiej się tak "rozsypać" pod okiem specjalisty, który pomoże te kamyczki pozbierać i ułożyć je wspólnie z Tobą w określonym porządku. Decyzja od początku do końca jest tylko Twoja.

Czego najbardziej nie lubisz/ nie lubi Pani w ludziach?

Hmmm... Trudne pytanie.
W ludziach (jeśli już czegokolwiek nie lubię) nie lubię określonych zachowań. Kłamania, oszukiwania i manipulacji. Szantażu emocjonalnego na bliskich. Wielokrotnego i rozpaczliwego proszenia o pomoc, a gdy ją uzyskają - i tak robią na odwrót albo za chwilę znów proszą o to samo, jakby nie słyszeli żadnej odpowiedzi czy reakcji. Przemocy. Hejtowania innych bez refleksji i bez poznania drugiego człowieka. Wiecznego narzekania i głupoty. Niechęci do rozwijania się, co wiąże się z zawinioną ignorancją.
Lubię, jak ludzie interesują się otaczającym ich światem, czytają książki, otwierają się na innych. I nie wszyscy jesteśmy idealni, ale możemy być po prostu dobrymi fajnymi ludźmi dla siebie i innych.
Liked by: Maggie Rose Black

Choruję na depresję od kilku miesięcy. Twoje wpisy o tej chorobie mobilizują mnie, żeby wstać z łóżka i robić choćby najmniejsze rzeczy, żeby jakoś sobie pomóc

To wspaniale, że znajdujesz w sobie siłę do walki z tą trudną chorobą. Niezmiernie się cieszę, że mam w tym swój minimalny udział. Oby tak dalej. Super, że walczysz :) Trzymam kciuki za wyzdrowienie!

Related users

Jak (mniej więcej) trzeba zdać maturę, aby dostać się na psychologię?

Każda uczelnia ma swoje wytyczne (http://www.uczelnie.info.pl/dzial/dzial_rekrutacja_na_studia/4830/Psychologia_-_jakie_przedmioty_na_maturze_/), warto to sprawdzić na stronie szkoły. Jeśli chodzi o konkretny wynik, to wiadomo "im więcej, tym lepiej". Jak ludzie zaczną już składać dokumenty rekrutacyjne, wtedy wytworzy się dopiero poziom. Gdy ja składałam papiery (2006 rok), to na każdej z uczelni (od Uniwersytetów po SWPS) trzeba było mieć mniej więcej 75-80% z przedmiotów do wyboru (matematyka, polski, historia, biologia).

Jak mogę odkryć siebie? Jak zagłębiać się w swoje myśli? Jak odkrywać właściwe pragnienia? Jak mogę tak naprawdę żyć? Od czego zacząć?

To jest bardzo trudne pytanie, ponieważ nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Może to zabrzmi banalnie, ale prawda jest taka, że inspiracji trzeba szukać wszędzie, gdzie się da. Czytać dużo książek, także psychologicznych, które pozwolą zgłębić własne emocje, myśli, zachowania. Warto też znaleźć pasję. To może być tak naprawdę cokolwiek. Od czytania, robienia biżuterii, po wycieczki górskie i skoki spadochronowe. Pasja do życia sama do nas nie przyjdzie. Polecam próbować nowych rzeczy. Poszerzać swoją strefę komfortu, zacząć od obejrzenia filmu z gatunku, którego nie znamy lub nie lubimy, a skończyć może na wycieczce po Hiszpanii z plecakiem. Im więcej prób, tym większa szansa na znalezienie tego, czego szukasz. A od siebie, polecam książkę Anthony'ego de Mello "Przebudzenie". Fajnie daje do myślenia, nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzamy.

View more

Dziękuję za odpowiedź, przyznaję, ze również średnio wierzę w skuteczność takich leków "BR", ale szukam różnych opcji ;) Mniej niż o nerwy chodzi o nastawienie na imprezy/wesele i o myśli: "jestem brzydsza/grubsza/jaka ona ładna/mogłam tego nie mówić/robić" itd. przez co nie radzę sobie wśród ludzi.

To już jest pole do pracy z psychologiem. Nad poczuciem własnej wartości, samooceną i nauką nieprzejmowania się tym, co inni o nas myślą i mówią.

Mam 17 lat. Zauważyłam, że od ostatniego czasu często nie mam na nic sił, ochoty... Czasami nawet nie wiem, o czym rozmawiać ze znajomymi. Chciałabym zacząć śmiać się, tryskać energią, uśmiechać się, działać... po prostu czuć, że naprawdę żyję! Co mogę zrobić, by to zmienić?

Czy takie stany są bardzo silne? To poczucie, że "nie żyjesz naprawdę"? Długo się to utrzymuje? Jakie masz pasje? Co robisz w wolnym czasie? Co sprawia Ci wielką frajdę? Co do tej pory robiłaś, by poprawić sobie humor i fajnie spędzać czas? Co do tej pory sprawiało, że czułaś, że żyjesz naprawdę? Hobby? Przyjaciele? Zastanów się co do tej pory było przyjemnością i co (lub kto) sprawiło, że teraz tak nie jest.

Mam problem.W końcu się przełamałam i zapisałam na wizytę, która miała być w maju.Idealnie grało mi to z przyszłymi wydarzeniami.Niestety wizytę przesunięto mi o miesiąc i wszystko się posypało...A znów wraca mi depresyjny stan.Czy mogłaby mi Pani polecić jakieś leki bez recepty, by jakoś przetrwać?

Generalnie nie polecam żadnych leków. Te na receptę powinien dobrać psychiatra, a te bez recepty to głównie zioła (najczęściej dziurawiec lub melisa), które nie powinny zaszkodzić oczywiście. Jeśli czujesz potrzebę wspomagania się takimi specyfikami - najlepiej zapytać o to farmaceuty i jeśli przyjmujesz jakieś leki to KONIECZNIE skonsultować to z lekarzem.
To co, moim zdaniem, warto zrobić, by przetrwać ten czas, to w miarę możliwości ruch. Nawet krótkie spacery. Można spróbować technik relaksacyjnych (wizualizacja, oddychanie, medytacja). Na ile oczywiście wystarczy sił, ale dopóki nie ma pełnego nawrotu stanów depresyjnych - warto spróbować. Można też wspomagać się dietą (https://portal.abczdrowie.pl/dieta-w-depresji).

Dlaczego odchudzając się w pewnym momencie nie jesteśmy w stanie powstrzymać apetytu i zjadamy np.dużą ilość słodyczy jednorazowo. Jak się powstrzymać i jak radzić sobie z wyrzutami sumienia które temu towarzyszą?

O to należałoby zapytać najlepiej psychodietetyka, ale z mojego punktu widzenia - dieta sama w sobie jest zakazem. Pozbawiamy się jedzenia np. ulubionych potraw, co samo w sobie jest już nacechowane bardzo negatywnie. Może warto podejść do tematu nieco inaczej i skupić się na stopniowej zmianie nawyków żywieniowych, bez radykalnych zmian i odcinania się od czegokolwiek. W ten sposób niejako dodajemy sobie czegoś (zdrowia, warzyw, mamy więcej energii, mamy mniejsze pokusy), a nie za wszelką cenę sobie wszystkiego odbieramy.

czy zatem istnieje jakaś ogólna diagnoza, jakieś podstawy lub objawy, które pozwalalyby sądzić, że należy udać się do psychiatry?

Mnogość zaburzeń psychicznych nie pozwala na to, by jednoznacznie stwierdzić, że takie i takie objawy świadczą o tym, że TRZEBA się udać do psychiatry. Wszystko to, co nas niepokoi warto skonsultować z lekarzem. Nie ma czegoś takiego jak powody zbyt błahe czy nieważne. Wszystko, co nas zastanawia, czym się martwimy i cokolwiek zechcemy skonsultować - warto to zrobić. Tak jak idziemy do kardiologa gdy uciska nas serce albo do lekarza rodzinnego, gdy mamy grypę.

czy osoby psychicznie chore zdają sobie sprawę ze swojej choroby?

Poza bardzo głębokimi zaburzeniami związanymi np. z uszkodzeniem mózgu, chorzy na ogół zdają sobie sprawę z choroby. Najczęściej po prostu "czują", że coś jest nie tak i z tym poczuciem idą do psychiatry.

Mam kłopot z przyjacielem - jest w dołku, ma niską samoocenę, robi wiele rzeczy pod publikę by się podbudować, źle znosi na krytykę. Zwierzył mi się, ale jak pomóc facetowi (ma 17lat) żeby nie urazić jego dumy i nie podważyć męskości? Może jakiś wpis u Pani na blogu na ten temat? Lub jakaś książka?

Sprawdź, czy jakiś tekst stąd: http://psycholog-pisze.pl/category/samoocena/ może się przydać. Jeśli nie - napisz proszę do mnie maila z większą ilością szczegółów, wtedy coś pomyślimy.

Podejrzewam że ten kolorowy rysuneczek który Pani dodała to jest jakiś wzór do wypełnienia. Czy byłaby możliwość udostępnienia takiego pustego wzoru do wydruku ?

Akurat ten konkretny rysunek pochodzi z książki "Kolorowy trening antystresowy". Można zamówić przez internet lub kupić np. w Empiku. Do wydruku w domu samemu, polecam np: http://www.printmandala.com/ lub http://geometrip.com/

Co składnia ludzi do robienia złych rzeczy ? Czy poleca Pani jakąś książkę na rozwinięcie tematu dobra i zła ?

Niektórzy twierdzą, że ludzie są z gruntu źli, że wszyscy jesteśmy źli, tylko potrzebujemy odpowiednich bodźców i warunków, by to zło z nas wyszło. Co do książek, zdecydowanie polecam pozycję Zimbardo "Efekt Lucyfera". Bardzo dobra, właśnie w tym temacie.

Czy udało się Pani odwieść kogoś od samobójstwa? Jakim sposobem?

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
To jest bardzo trudne. Jeśli ktoś jest w ciężkim stanie, odwiedzenie go od samobójstwa, to naprawdę duży wysiłek dla każdego. Miałam jedną taką poważniejszą sytuację, w której bardzo młoda dziewczyna groziła samobójstwem i to dość realnie. Wtedy zadziałała rozmowa, długa, wielogodzinna rozmowa. O niej, o problemach, by zrobiło się choć odrobinę lżej. Umowa z nią (wciąż mówiła, że idzie spać), że jak tylko wstanie, to ma się do mnie odezwać, jeśli tego nie zrobi za 2-3h, to powiedziałam, że skontaktuję się z jej najbliższymi. Ciężko znaleźć jedno rozwiązanie. Każda osoba, która mówi, że chce się zabić, zasługuje na indywidualne traktowanie i każdy przypadek tak się powinno traktować, jak i każdego pacjenta w gabinecie.
Liked by: człowiek

Co motywuje Panią do wykonywania zawodu psychologa i dalszego kształcenia się w tym kierunku?

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
Przede wszystkim pasja. Zainteresowanie psychologią (a w szczególności jej kliniczną i psychoterapeutyczną stroną) towarzyszyło mi już od bardzo dawna (gdzieś okolice początków liceum), dlatego moja ścieżka była już zaplanowana dość szybko :) Wiąże się to też z takim zdrowym egoizmem - chętnie pomagam innym w cierpieniu i w lżejszych sprawach, co sprawia, że sama też czuję się dobrze.

Przechodzisz z pacjentami na "Ty", czy pozostajecie per "Pan/Pani"? Mi psycholog to proponowała, ale nadal mówię jej na" Pani", bo inaczej jakoś tak dziwnie. Zadając to pytanie "Tobie" też czuję się... Nawet nie wiem jak to nazwać.

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
Na ogół w relacji terapeutycznej preferuję Pan/Pani. Pozwala to zachować odpowiednie granice. Czasem się eksperymentuje z przechodzeniem na Ty, ale obie strony muszą się z tym dobrze czuć. W prywatnych relacjach - lubię, gdy mówi się do mnie na Ty, ale nie zmuszam nikogo do tego. Kwestia odczuć :)
Liked by: człowiek

Czy uważa Pani, że autoagresywni powinni zakrywać swoje blizny?

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
To jest bardzo indywidualna kwestia. Osobiście uważam, że nie ma się czego wstydzić. To blizny po walce. Trudnej walce ze sobą, z umysłem, z depresją, czy jakiejkolwiek innej wewnętrznej wojnie. Gdy się pokazuje blizny, mogą się pojawić spojrzenia innych ludzi, pytania, ciekawość - nie wszyscy są na to gotowi, ale jeśli tylko czujemy się ze sobą swobodnie, akceptujemy blizny i siebie samych - to czemu mielibyśmy się jakoś szczególnie zakrywać?
Liked by: człowiek

W czym jeszcze ten perfekcjonizm się objawia? Bo mam psychologa, który ma fioła na punkcie estetyki (pedantyzm). Może psycholodzy już tak mają? :)

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
Pedantką nie jestem. Perfekcjonizm mam raczej w tym co robię, niż w tym, co mnie otacza. Staram się wszystkie projekty doprowadzać do końca, robić je jak najlepiej, odpowiadać na maile i wiadomości na tyle szczegółowo, by odpowiedź była satysfakcjonująca.
A w codziennych sprawach - "muszę" przeczytać książkę do końca, choćby była największym gniotem w historii i czytałabym ją już drugi miesiąc ;)
Liked by: człowiek

Najlepszy sposób na rozładowanie/wyrażanie złości?

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
Jeśli to złość, zdenerwowanie na kogoś konkretnego - warto tę złość wyrazić wprost. Beż krzyków i agresji powiedzieć o co chodzi, co nas zraniło i czego sobie nie życzymy. Oczyści to atmosferę i pozwoli nauczyć się mówić o tym, co nas boli.
Jeśli jednak to jakaś wewnętrzna złość na siebie - najlepiej i najzdrowiej, jest się zmęczyć biegając/jeżdżąc na rowerze/rolkach/jakikolwiek ruch. Dodatkowo trening antystresowy, metody relaksacji i oderwanie myśli jakimś "odmóżdżaczem", który pozwoli nabrać dystansu.
Liked by: człowiek

Preferuję rower. Nie lubię biegać. Zastanawiałam się tylko, dlaczego przestałaś :)

nightwish94’s Profile Photoczłowiek
Mój perfekcjonizm nie pozwala mi rezygnować z niczego, pod warunkiem, że nie ma bardzo bardzo ważnych powodów. Tak było z bieganiem właśnie :)

Next

Language: English