⠀⠀ ⠀ ⠀«⠀ᵉᵛᵉᶰ ᵇᵃᵈ ᵇᵒᵒᵏˢ ᵃʳᵉ ᵇᵒᵒᵏˢ ᵃᶰᵈ ᵗʰᵉʳᵉᶠᵒʳᵉ ˢᵃᶜʳᵉᵈ⠀»

⠀⠀⠀❛❛ a⠀GOOD⠀BOOK
⠀⠀
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ιѕ⠀ALWAYS⠀RESISTANT⠀тo

DESTRUCTIVE⠀EFFECTS⠀oғ⠀TIME ❜❜

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Profesor Slughorn był podekscytowany bożonarodzeniowym balem nie mniej od uczniów. A może nawet bardziej, bo wielu z nich witało wieści o nim ze znużeniem, w duchu martwiąc się, że mają z kim pójść. Jako, że Hogwart był starowieczną szkołą, wierzono, że to panowie poczynią pierwszy krok. Nie stanowiło to problemu dla klas starszych, ale ci młodsi, jeszcze nie obeznani z tą tradycją uciekali po kątach i robili się czerwoni jak burak. Nate z uśmiechem obserwował te malownicze sceny. Uwijanie się skrzatów i co pilniejszych uczennic, które chciały by wszystko było idealne. Podekscytowane Puchonki, zblazowane Ślizgonki, które oczami wyobraźni mierzyły już piątą suknię w trzecim sklepie, rozmarzone Gryfonki i Krukonki, które uważały to za normalny dzień. Pewnie i one miały wobec niego swoje oczekiwania, bo niemożliwym jest, żeby go nie miały osoby, które przeczytały tyle książek i których wyobraźnia już nie błądziła, ale galopowała po wszystkich krainach świata, ale to bardzo dobrze ukrywały, ucząc się jak zawsze pilnie i pilnując by inni też nie zapominali o nauce.

Ale wszystkie one nie dorównywały jednej kobiecie. Kobiecie, która była co roku tak pochłonięta balem, że tytuł królowej to za mało. Która krzątała się i planowała go już na miesiąc przed. A tą kobietą była niestety jego matka.

Nate uważał, że rodzice nawet powinni uczestniczyć w życiu dzieci, ale w każdej regule zdarzają się wyjątki. A w tej były aż dwa. Jego matka i jego ojciec nie powinni mieć wpływu na niczyj los, bo sami nad swoim mniej panowali niż osoba trafiona Imperiusem. No, ale uczestniczyli. I to bardzo aktywnie. Ku znużeniu, niechceniu i irytacji syna.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Miał już odejść, kiedy sobie uświadomił, że Blair może być odpowiedzią na modlitwy. Jego, jego matki i pewnie połowy rodziny, którą już zaangażowała w to, że jej syn sobie nigdy sam nie ułoży życia i trzeba mu pomóc.

- Właściwie to Blair – odwrócił się. - Wiem, że teraz jesteś zajęta i nie myślę przeszkadzasz, ale może będziesz wolna za jakiś czas? Konkretniej w dzień balu bożonarodzeniowego? I może zechciałabyś ze mną tam pójść? Nawet jeśli będzie nudno i kiczowato jak co roku, to będzie to też okazja do powyśmiewania się ze Ślizgonek w sukienkach tak ciasnych, że nie będą w stanie oddychać i Ślizgonów trenujących specjalnie na ten dzień – groźne, mroczne i uwodzicielskie miny. Normalnie by mnie te wszystkie piski, westchnienia i żarty o aniołach spadających z nieba irytowały, ale z naszą oprawą z szyderstwa i kpin, sama przyznaj, że będzie zabawnie. A przynajmniej znośnie. Chyba nie przepuścisz takiej okazji do drwin?

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ @ravenwithoutsoul
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ https://justpaste.it/NxB_1

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬