~Nie zgadzam się na to, poza tym Verdas nawet boi się spojrzeć mi prosto w oczy, nie mówiąc już o całowaniu. - mowie cicho. Nie raz próbowałam się do niego bardziej zbliżyć.
Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na nią, niedowierzając. Przecież... Jeśli tylko bym chciał mógłbym ją pocałować. Mimo wielkiej chęci powiedzeia jej co myślę, zagryzłem zęby i głośno westchnąłem. ~ Proszę pana, dlaczego niby mamy to zrobić? ~ spytałem reżysera. Ten jedynie popatrzył to po mnie, to po Violettcie i jakby od niechcenia rzucił: ~ Zależy nam na wzroście oglądalności, a po za tym widzowie ciągle zadają pytania dotyczące waszej dwójki. To najlepsze rozwiązanie.
Chyba nie da się zdefiniować miłości. To zbyt ogólnikowe słowo. Poza tym każdy z nas, ze względu na doświadczenie życiowe, nadaje "miłości" indywidualny sens. Czyli, tak jakby, każdy rozumie ją na swój sposób i dlatego jest ona tak różnorodna i niekiedy skomplikowana.