Droga Hekate, kiedyś mówiłaś o swojej mrocznej stronie. Nie pamiętam, czy to była publiczna odpowiedź, czy prywatna rozmowa. Jak ona wygląda dzisiaj?

Nieznajomy.
"Jesteś zimną suką" - to usłyszałam kiedyś od przyjaciela. Wyjaśniliśmy sobie to już dawno i nie mam mu tego za złe; w sumie nigdy nie miałam. Miałam pretensje do siebie o to, że pozwoliłam, by ktoś tak mnie określił - że byłam właśnie tą zimną suką.
Chyba nadal nią jestem.
Czasami czuję się tak jakbym wręcz żyła swoją ciemną stroną. To przychodzi znikąd - wlatuje mi do głowy nikła myśl, która tkwi tam i nikomu nie szkodzi. A ja pociągam za sznurek i przybliżam ją do siebie znając tego konsekwencje. To zazwyczaj bolesne wspomnienie, albo coś z rodzaju "co by było gdyby...". To wystarczy żeby zrobić ze mnie inną osobę.
To wciąga mnie niczym czarna dziura bez dna. Nie umiem się z niej wydostać... Nawet nie wiem, czy chcę. Zaczynam tracić humor, jest mi przykro, jestem zła. Nie chcę z nikim i o niczym rozmawiać: zachowuję się chamsko w stosunku do innych. Potem dzwonię albo piszę do Jakuba żeby mu tylko czymś "dowalić". Zrób przykrość, rozzłość go - tak krzyczy wszystko wokół mnie. I tak właśnie robię.
Takie sytucje mają miejsce prawie codziennie. To nie jestem ja, nie przyznaję się do siebie w takich momentach. To coś, co wyłazi ze mnie kiedy jestem najbardziej na to podatna.
Staram się z tym walczyć... Albo tylko sobie to wmawiam.

View more