Ask @sieekieerkaa:

Dziś sobota! Jakie masz plany?

Moje dzisiejsze plany to premiera pierwszego profesjonalnego projektu, Mazdy RX-9 na konkurs mazdadesign.pl. Zapraszam do zapoznania się z opisem, a także kliknięcia w link, zostawienia lajka i udostępnienia na swoim Asku/Facebooku :)
http://www.mazdadesign.pl/index/projects/2143?id=2143&fb_ref=Default
Zacięty, sportowy charakter. Ostre linie nadwozia, przecięte niczym mieczem katana korelujące z seksownymi krągłościami, inspirowanymi ciałem kobiety. To właśnie nowa Mazda RX-9. Każde pociągnięcie, każdy detal ma sprawiać wrażenie auta będącego w ruchu - stąd linia boczna, zaginająca się przy krawędzi drzwi i przechodząca w tylne światła, które załamują ją niczym bumerang, przechodząc przez mocne kreski ukazujące wloty powietrza oraz kończąc na ekspresyjnym zarysie tylnych świateł. Pojazd ten kontynuuje tradycję budowania sportowych aut przez firmę Mazda - stąd inspiracja Mazdą Cosmo 110S, co ukazują podcięte nadkola przez linię nakreślającą profil oraz nisko opadający tył, a ponadto Mazdą Furai - sugerują to przetłoczenia na masce i przednie światła, przechodzące w strugę świetlną pod wydatnym grillem. Mazda RX-9 - nowe oblicze sportu w filozofii KODO.

View more

Kiedy wracasz? Tęsknimy tu za Tobą.

Nie wiem. Mimo obecnej jakiejś chwilowej pustki mam tyle na głowie, że muszę to wszystko ogarnąć i poukładać. A zamiast tego - siedzę i myślę tylko o zabraniu do roboty i podjęciu jakiegoś konkretnego działania...
Stawiam się w dość podobnym okresie jak w zeszłym roku - osiągnąłem swój bardzo wielki cel, czyli świetnie wybrnąłem z prowadzenia Spotkań z Matematyką (zresztą, zamieszczę Wam tu fotorelację jak tylko ktoś ją opublikuje). Zrobiłem show, które miałem zrobić. Teraz czas na powrót do rzeczywistości - bo przyznaję, że poświęciłem dla Spotkań wiele. Czas na wytyczenie jakichś nowych celów - i chyba jeden mam, bo z matematyką radzę sobie coraz gorzej. (Tak - były laureat i finalista olimpiady.)
Jestem jakoś wyczerpany z emocji - już nie mam tej siły i ochoty do przeżywania tak wszystkiego jak jeszcze kilka tygodni temu. Pustka? Nie wiem. Nie chcę tylko "powtórki z rozgrywki", czyli tego, co działo się w zeszłe wakacje - ale to raczej niemożliwe. Pewne rzeczy nie toczą się do końca tak, jakbym tego chciał - pewne problemy mnie też zbyt chyba przytłoczyły. Ale w konsekwencji i tak się jakoś wszystko powinno ułożyć... Nie potrafię też w ogóle płakać; tak, z jednej strony to fajne, bo płakanie przecież niemęskie, ale z drugiej jedynym, co doprowadza mnie do tego stanu jest "Saturn pożerający własne dzieci" Francisco Goyi... dlatego wrzucam Wam ten obraz w załączniku. Do Aska może jeszcze wrócę - obecnie ani nie jestem w stanie, ani nie mam na to odpowiednio dużo czasu.

View more

Niech uśmiech wita Cię każdego dnia i utula do słodkiego snu, a także życzę mnóstwo gwiazdek z nieba, aby oświetlały drogę do spełnienia Twoich marzeń. Wszystkiego najlepszego, Słońce! :)

egocentryczna romantyczka
Dziękuję Wam wszystkim za życzenia. Jesteście MEGA kochani - tym bardziej, że nie zapominacie o moim Asku mimo tego, że ostatnio go zaniedbuję.
Cóż - życie czasem wytycza nam inne drogi niż te, których się spodziewaliśmy. Ale czy gwałtowne zwroty akcji są czymś złym? Zależy, jak eksploatujemy pole przez nie utworzone. Jak potrafimy czerpać z danych sytuacji korzyść. Nie ukrywam, że nie jest to sztuką łatwą. Ale tej sztuki od jakiegoś czasu staram się nauczyć. I - szczerze mówiąc - opanowuję ją w coraz szerszym zakresie.
Odkrywam kolejne karty. Dochodzę do coraz to ciekawszych wniosków - chociaż nie na zasadzie dogłębnej analizy. Staram się wykorzystywać możliwości, które daje mi los. Wykorzystuję swoje zalety - a także wady, które notabene można przekształcić w zalety. Przecież "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
Dziękuję, jeszcze raz dziękuję. WSZYSTKIM - za to, że po prostu jesteście. W końcu do pełni szczęścia wystarcza tylko obecność ukochanych osób - czyż nie? ;)

View more

Jak się czujesz?

Jak się czuję? Dziwnie. I zarazem... wyjątkowo. Po niezwykle intrygującym filmie pt. "Człowiek, który śpi" odczuwam jedno wielkie katharsis. Jestem spokojny, opanowany - i zainspirowany zarazem. Przyzwyczajenie do życia w biegu nie pozwala na dłuższe chwile odpoczynku. Czy to dobrze? Wszystko posiada zarówno dobre, jak i złe strony. Osiągam w życiu kolejne cele - radzę sobie z upadkami oraz maksymalizuję korzyści wynikające z wzlotów.
Miewam w ostatnim czasie sporo problemów - szczególnie tych, które wynikają po części z porzucenia pewnych działających na psychikę substancji. Po części również ze względów czysto personalnych... Ale nie poddaję się. 2014 to ROK SIŁY - a także rok znalezienia złotego środka. Postanowienia realizuję skutecznie - czynię życie takim, jakim chcę by było. Sytuacji idealnej nie wywalczę - ale czy chcę życia idealnego? Ideały są... nudne - bo osiągając ideał nie ma już czego w nim poprawiać. Dążenie do ideału - owszem. Fascynacja, ekscytacja... i ten dreszcz podniecenia - kwintesencja życia. Spontaniczność. Piękne przymioty. Kocham walkę - dążenie do kolejnych celów, wytyczonych notabene przez własną osobę. Nawet, jeśli z góry jestem skazany na porażkę. Staram się dawać z siebie maksimum - ale przy tym nie zatracić w pędzie i znaleźć czas dla siebie. Odnajduję powoli "złoty środek". Clue własnej drogi. Jestem silny - i mam wystarczająco siły, by stawiać opór wszelkim przeciwnościom. Nonkonformizm - i bezpruderyjność. Perfekcja. Najbardziej sprzymierzone z mą personą przymioty.
A do Was... powracam już niebawem. Naprawdę niebawem. Soon.

View more

Słodkich snów głuptasku :)

Memories.
A dziękuję, dziękuję, moja droga. I wzajemnie. :* Widzę, że powracasz do prowadzenia Aska - i mam nadzieję, że znajdziesz na to trochę czasu...
Czasu, którego mi ostatnio trochę na poświęcenie go tylko dla Was brakuje. Jak zauważyliście zapewne, od kilku dni nagłówek leży całkowicie rozkopany - nie martwcie się; niedługo powinienem wygospodarować trochę czasu na to, by wszystko porządnie ruszyć. Jestem ostatnio meeega zapracowany - semestr w Piku się kończy, zatem czas ten ma istotny wpływ na moje oceny semestralne. Mogę się Wam za to pochwalić, że... pasek już pewny! :-) Średnia semestralna nie zejdzie już poniżej 4.75, z czego jestem naprawdę bardzo dumny - biorąc pod uwagę bycie w "elitarnej klasie" trzeciego najlepszego liceum w Katowicach. Owszem, zawsze może być lepiej - z kilku przedmiotów naprawdę mało mi brakowało do bardzo dobrego (na przykład matematyki, z której w gimnazjum zdobyłem notabene laureata). Cóż - wejdę w nowy semestr pełen entuzjazmu i zapału. I jestem pewien, że sprostam stawianym sobie wymaganiom i "kaprysom". (Tak, nie potrzebuję super ocen, aczkolwiek chcę. I już.)
By the way - w sobotę spontanicznie wziąłem się za sprzątanie. Stwierdziłem, że żeby w mym życiu zapanował pewien ład, muszę funkcjonować w absolutnej harmonii. Porządkowanie, całodniowe przeglądanie swojej przeszłości... Oczy zaczęły pokrywać się nawet łzami, gdy z perspektywy czasu spojrzałem na to, czego przez życie udało mi się już dokonać. Co osiągnąć. Jakim człowiekiem byłem kiedyś - a jakim jestem teraz... powiem Wam - pod pewnymi względami się nie zmieniamy. Ewoluujemy. Szybkość, z jaką to wszystko się dzieje wydaje się taka fascynująca - nieprawdaż? Wychodzimy z kołyski, po czym za chwilę podejmujemy pierwsze dojrzałe decyzje. Wkraczamy w dorosłość. Później się starzejemy... I tyle. Życie przemija praktycznie przed oczami...
Czy czegoś mi w tym momencie brakuje? Raczej kogoś. Kogoś, z kim będę mógł te wspomnienia dzielić... Nie chcę żałować toku, jakiego nabrały pewne sprawy. I nie żałuję, gdyż każde wydarzenie pociąga za sobą szereg innych, spośród których większość ułożyła się dla mnie pomyślnie. Wszedłem w rok 2014 z przytupem. Pewnie, na twardych nogach. Złota myśl? Never give up.
http://www.youtube.com/watch?v=yTCDVfMz15M

View more

Podsumujesz jakoś stary rok? Może za pomocą obrazka, piosenki? Albo zwyczajne go opisz. Jak chcesz.

Witajcie,
To już ostatnia z wiadomości, którą zamieszczam tutaj w 2013 roku. Będzie ona na przekór dość krótka, gdyż piszę ją do Was, Drodzy Czytelnicy, będąc w drodze na najprawdopodobniej najbardziej ekscytującego Sylwestra swojego życia. Uważam, że idealnie podsumowuje go najnowsza sesja, DOPE.
Czas na podsumowanie roku 2013. Roku pełnego emocji, przeżyć i ekspresji. Roku, który z pełnym przekonaniem mogę uznać za najbardziej ekscytujący w całym swoim dotychczasowym życiu. Ostre huśtawki emocjonalne, częste popadanie w skrajności. Jazda "bez trzymanki". Ciągłe stawianie oporu. Nonkonformizm. Kontrowersja. Bezpruderyjność. Szokowanie. Ból, ostatecznie przechodzący w obojętność. Szukanie własnej tożsamości. Poddawanie się uczuciom - a następnie ciężka walka w celu "wyleczenia" się z tych uczuć. Żal, a jednocześnie ogromna pustka, które temu towarzyszą. Chwilowa żałoba... po samym sobie? A następnie wewnętrzne zmartwychwstanie. O tym właśnie jest "DOPE" (z ang. "narkotyk"). Ujęcia pełne mroczności, artyzmu i szaleństwa. Reasumujące wszystkie wydarzenia ostatnich miesięcy. Każde z ujęć stanowi zarówno pewną odrębną historię, jak i część spajającej się całości. Czas zakończyć rok 2013. Zakończyć go z przytupem. Wejść w następny jako człowiek bogatszy o wiele nowych doświadczeń. Dojrzalszy. Człowiek, który wie, czego chce. Pewny siebie. Świadomy własnej wartości. Człowiek, który sam ustala reguły. Nie poddaje się życiu. Nie poddaje się... samemu sobie.
https://m.facebook.com/sieekieerkaa/albums/600780679975949/?_rdr

View more

Czy podczas tych świątecznych dni coś Cię zasmuciło? Czy wydarzyło się coś, co nie powinno mieć miejsca?

Natt.
Tak... jest kilka faktów, które źle wpływają na moje ogólne samopoczucie. Przeziębiłem się - i w mojej sytuacji z przeziębieniem mi kompletnie nie po drodze. Tym bardziej, że nie chcę się nim jakoś specjalnie przejmować - chwytam życie. Czy taka taktyka jest błędna? Nie mam pojęcia. O, postaram się maksymalnie na jakiś czas ograniczyć palenie - fajki strasznie podrażniają gardło. A przeraża mnie perspektywa mówienia cały czas zachrypniętym głosem... bierzemy się zatem w garść i jakoś to przebrniemy.
Poza tym - miałem w planach wybranie się w tym roku na pasterkę; jak zwykle, na planach się skończyło... :-) Cóż, pomysł najebania się w Wigilię wyparł pójście na mszę o północy. Od tego czasu jakoś coraz mniej odczuwałem świątecznego ducha - nawet bożonarodzeniowa msza nie smakowała idealnie.
Jakie w podsumowaniu były tegoroczne święta? Cudowne. Spędziłem sporo czasu z najbliższymi mi osobami, a niewiele jest takich okazji. Poza tym - wczoraj wreszcie spotkałem się z kilkoma bliskimi znajomymi. Uwielbiam otoczenie ludzi, którzy szanują mnie za to, kim jestem i jaki jestem. Ludzi, pośród których czuję się tak swobodnie... myślę, że to w nich powinniśmy inwestować swój czas. Okazywać swoje zaangażowanie. Ludzi, dla których warto się poświęcać - bo na to zasługują. Moją wadą jest to, że często lubiłem za bardzo angażować się w relacje, które na to nie zasługiwały. W konsekwencji mogłem liczyć tylko na siebie - teraz już, na szczęście, nie muszę. Naprawiłem nawet, przynajmniej częściowo, stosunki z mamą - co też ma dla mnie ogromne znaczenie.
Tegoroczne święta były... inne. Tak, jak cały ten rok - i jestem ciekaw, czy 2013 może mnie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć. Zamiast kolęd szalałem do house'owych bitów, przeplatając je popowymi i rockowymi balladami. Nie mogę nazwać ich w pełni szczęśliwymi - mam wrażenie, że tabletki przestają działać, gdyż znowu powróciły do mnie pewne myśli... jestem jednak silną jednostką i poradziłem sobie z nimi samodzielnie. Do pełni szczęścia brakuje mi w zasadzie tylko pewnej osoby... i tyle. :-)
p.s. To już ostatni z postów-zapowiedzi nowego Aska. W pełni ruszam... niebawem. :) "Dope" też została w zasadzie ukończona. Na osłodę - ostatni teaser...

View more

Czy jest coś co Cie denerwuje w Święta Bożego Narodzenia? Jeśli tak to co? : D

Jeśli się nad tym pytaniem zastanowić, to... owszem - nie ma na świecie rzeczy utopijnych (które istnieją tylko w naszej wyobraźni). I pomimo tego, iż moim zdaniem powinniśmy przymykać oko na wady świąt, są wśród nich takowe, które naprawdę mnie denerwują.
Co mam na myśli? Czasem drętwą atmosferę przy stole... niepotrzebne kłótnie; wprowadzanie chaosu, paniki... niby-kurczowe trzymanie się tradycji świątecznych, zapominając o samej ich istocie - to taka jakby "gra na pokaz". Zawsze mnie zastanawia - dlaczego w kościołach większość ludzi wygląda na smutnych? Mamy przecież święto radosne - a uśmiechów na twarzach ludzi brak. Wstyd? Dlaczego? Tak samo ze zwykłymi niedzielami - gdzie ta ludzka radość na pamiątkę Zmartwychwstania? Ubolewam nad takimi postawami. Współczuję tym ludziom - bo albo nie odnaleźli jeszcze sensu swojego postępowania, albo robią to na pokaz/są ograniczeni mentalnie, albo jeszcze nie mają "siły" na radość. Ludzie, jeśli już uważacie się za wierzących to angażujcie się w swoją wiarę - róbcie to świadomie. Bądźcie - jak to nazywam - "oświeceni". Nie dziwię się stereotypom, które później krążą.
Uważam, że w Święta Bożego Narodzenia powinniśmy sobie wybaczać. Odpuszczać wzajemne konflikty... bo czy są one nam do szczęścia potrzebne? Cieszmy się swoim towarzystwem. Spędzajmy je z bliskimi nam osobami. To tak magiczny okres, a tak szybko mija...
p.s. Dope - coming soon...

View more

Dzisiejszego dnia chcę złożyć Ci świąteczne życzenia. Nawet jeśli nie obchodzisz tych świąt to nic nie stoi na przeszkodzie otrzymania ode mnie życzeń. Na święta życzę dużo ciepła i spełnienia marzeń, a na przyszły rok życzę by był lepszy od poprzedniego, wypełniony miłością i uśmiechem. <3 Przesyła

Suzanne
Witajcie ponownie.
Na początku chciałbym serdecznie podziękować Wam wszystkim za tak wspaniałe życzenia, które trafiają na moją skrzynkę. Naprawdę, jesteście kochani.
Życzę Wam, abyście święta te spędzili w gronie najbliższych Wam osób. Aby nie było tutaj żadnej ściemy, sztucznych uśmiechów czy na siłę wypowiadanych życzeń. Miłej, rodzinnej atmosfery, cudownych prezentów na Gwiazdkę oraz niewymuszonego uśmiechu na twarzy. Abyście mieli powody do radości - w końcu są święta!!! :-)) Bądźmy zatem szczęśliwi - wpuśćmy do swych wnętrz przynajmniej najmniejszy pierwiastek atmosfery świątecznej. Niechaj się nam udzieli, a następnie powoli wypiera kolejne negatywne emocje... Pamiętajcie - zawsze mamy jakiś powód do radości. Nawet, gdy jesteśmy w kompletnej rozsypce. Zawsze znajdzie się też ktoś, kto nam pomoże - musimy tylko dobrze szukać. Nie przyjmujmy postawy biernej - chwytajmy życie. Cieszmy się razem.
Jak ja spędzam własne święta? W gronie rodziny... Kilka spraw muszę sobie jeszcze w głowie poukładać, aczkolwiek jestem baaardzo zadowolony obecnymi świętami. Chcę spędzić je... wyjątkowo. Poświęcić choć część siebie najbliższym mi osobom. Dawać powody do radości. Nie patrzeć na świat tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej osoby i własnego ego - bo to błąd. I choć do pełni szczęścia brakuje mi tylko obecności pewnego człowieka, to... cieszę się z tego, co mam.
p.s. W ramach małego prezentu informuję, iż niedługo, razem z pełnym startem odświeżonego Aska, premierę będzie miała Dope. Ujęcia w stylu, którego jeszcze nie widzieliście. I na sam koniec - patetyczne, choć odrobinę trywialne - WESOŁYCH ŚWIĄT!!! :-))

View more

Ty i Twoja przyjaciółka.. Nie boisz się, że kiedyś któreś z Was zakocha się w sobie? Wierzysz, że taka przyjaźń istnieje? Czy może jednak myślisz czasami, że kiedyś będziecie razem? Chciałbyś? Jakie jest Twoje zdanie na temat przyjaźni różnych płci? Przepraszam jeśli pytanie jest zbyt osobiste. Ja o

Witam ponownie. Taki dzisiaj pozytywny dzień... Promienie Słońca z lekkością przeciskają się przez zasłony. Po wczorajszych rozterkach mam kolosalną ochotę na zrobienie czegoś spontanicznego - i czuję, że cokolwiek się dziś nie wydarzy i tak będę mógł zaliczyć dzisiejszą dobę do udanych. Carpe diem! :-)
Co do pytania - nie boję się tego. Absolutnie. Kiedyś miałem przed tym pewne obawy - jednak życie potoczyło się w ten sposób, że na chwilę obecną byłoby to niemożliwe. Do niedawna nie wiedzieliśmy jeszcze, czym jest miłość - głębsze więzi z innymi osobami były nam obce. Bardzo chcieliśmy w końcu to odczuć.
To właśnie jedno z doświadczeń, o które bogatszy do Was wracam. Tak - w końcu trafiło i mnie. Chociaż - czy to była miłość? Może tylko głębokie zauroczenie? Po wyznaniu pewnej osobie swych uczuć i przeżyciu głębokiego "doła" okazuje się, że wystarczyły (aż) DWA MIESIĄCE na całkowite skreślenie tej osoby. Ba, nie jest teraz nawet w moim typie. Kompletnie. Nie żałuję jednak tego, co się wydarzyło - a wręcz przeciwnie. Po wielu nieszczęściach ostatnich miesięcy i niezłym pierdolniku emocjonalnym - notabene jeszcze całkowicie nierozwiązanym - musiał przyjść czas na chwile szczęśliwe... Relacja, która ostatnio się zaczyna; emocje, które przenikają do mego serca... To wszystko jest niezwykle inspirujące. Daje mi siłę, motywację do działania. Takiego solidnego "kopa". Mam wokół siebie ludzi, dla których chcę żyć. Mogę czuć się sobą - i tylko niepotrzebnie wprowadzany przez siebie niepokój niszczy mi krajobraz postrzegania świata. Dochodzę do clue własnej osoby. Wiem, kim jestem i znam swoją wartość.
Dokładniej opowiem Wam o wszystkim... później. Wracając do sedna tematu - pragnę zaznaczyć, iż w przyjaźni damsko-męskiej dużo zależy od preferencji seksualnych danej osoby. Dużo też zależy od tego, czy obie strony są w związkach - czy też wolne. Miłość to dość ślepe uczucie - często trafia niespodziewanie. Ta prawdziwa kiełkuje powoli - i często właśnie taka "przyjaźń" może przerodzić się w coś więcej. Tym bardziej, że jest oparta na solidnym fundamencie. Czy jednak trzeba temu zapobiegać? Może po prostu... pozwolić toczyć się wszystkiemu własnym tempem? :) Tak spontanicznie. Nie na siłę.
p.s. Całkowity powrót niebawem...

View more

wielki powrót?

Bonds_dream
...tak!
Jestem taki podekscytowany. Oficjalnie, wreszcie mogę rzec, iż niedługo powracam. Mam nadzieję, że nie nadszarpnąłem zbytnio Waszej, Drodzy Czytelnicy, cierpliwości, wystawiając na taką próbę czasu (ostatnia wiadomość - ponad 2 mies. temu) i z chęcią będziecie ponownie tu zasiadać, czytając o mych przemyśleniach, radach, a także i różnorakich egzystencjalnych rozterkach. Dopiero teraz mogę czuć się w stanie gotowości do prowadzenia własnego Aska - i sądzę, że mimo ogromnych ambicji, mnóstwa obowiązków w nowej szkole i wcześniejszych ogromnych przetasowań w życiu znajdę czas i dla Was. Dla Was... i dla samego siebie; przecież słowa zapisane posiadają o wiele większą moc niżeli te mówione.
Bardzo cieszę się z sukcesu, jaki tutaj wcześniej osiągnąłem - pomimo pewnego stopnia infantylności rady (notabene wcześniej przez siebie napisane) pomagały mi czasem w trudnych chwilach. Udało mi się stworzyć coś ponadczasowego - i chciałbym godnie to kontynuować.
...
Tym bardziej, że teraz wszystko poparte jest o wiele większym doświadczeniem - ostatnie miesiące życia nieźle dały mi w kość. Stawiam wszystko na jedną kartę - walczę. Nie o akceptację - bo schodząc na drogę nonkonformizmu trzeba liczyć się z wywoływaniem kontrowersji i różną opinią wśród publiki. Walczę... z samym sobą. Jeszcze nie do końca wiem, czego tak naprawdę chcę. Wiele razy upadłem - ale zawsze się z tego podnosiłem. Na zewnątrz - mała rewolucja. Wewnątrz - ewolucja. Zupełnie nowe przeżycia. Nowe doświadczenia, nowe otoczenia, nowe uczucia, nowi ludzie... wymieniać można by bez wytchnienia.
Czekajcie. Tym razem naprawdę warto. Będzie... bezkompromisowo. Bezpruderyjnie. Jednocześnie prosto z serca.
p.s. Coming soon...

View more

Mądry z Ciebie chłopak.

Dziękuję. :-)
...
Jak widzieliście, niedawno zniknęła wiadomość o zakończeniu prowadzenia Aska. Domyślacie się, dlaczego? Tak, tak, niedługo wracam. Wracam ze zdwojoną siłą, bogatszy o wiele nowych doświadczeń życiowych. Nowa szkoła wiele mnie nauczyła - i myślę, że za jakiś czas będę już w stanie (i psychicznie, i czasowo) podzielić się z Wami zarówno swoimi przeżyciami, jak i myślami. Uwierzcie, że jest się czego spodziewać.

View more

Cześć jak tam?:d

KICI KICI SKURWYSYNIE
Cóż... jutro wszystko się zaczyna. Zaczyna na nowo. Mam nadzieję, że początek ten będzie pozytywny. A mam jakieś takie przeczucie, że będzie. Boję się tylko tego, jak mam rozpoznać swoją nową klasę - skoro nikogo z niej nie znam. Dzisiaj szukałem osób na Facebooku - i chyba znalazłem kilka takich, którzy pasowali miejscowością etc.
Mam nadzieję, że zostanę pozytywnie odebrany przez nowopoznane osoby. W końcu - najważniejsze jest pierwsze wrażenie... ;) Ważne, żebym miał dobry humor - na tę chwilę mam. Czy tak będzie rano? Zobaczymy. Teraz wziąłem tabletkę na uspokojenie, idę zaraz spać. A Wam życzę miłego rozpoczęcia. :-)))

View more

Czemu tak rzadko odpowiadasz na pytania?

Vreku
Widzisz... sporo się w moim życiu ostatnio dzieje. Staram się poświęcać jak najwięcej czasu rodzinie, przyjaciołom, a także swoim pasjom. Ciężko jest przez to znaleźć najpierw ochotę, a później kilka godzin w celu przesiadywania na Asku. Do tego za kilka dni idę do nowej szkoły, mam całkowicie zmienić swoje otoczenie - NIKOGO tam nie znam. Trochę się tego boję, ale cóż... w końcu będzie tam sporo osób, które nikogo nie znają. :)
Obawiam się, że za niedługo na swojego Aska będę wchodził jeszcze rzadziej niż teraz. Możliwe, że raz w tygodniu - bo jednak chcę się skupić na nauce; myślę nawet, żeby przygotowywać się do Olimpiady Matematycznej. Poza tym chciałbym też chodzić na jakieś zajęcia plastyczne - więc, jak widzicie, przez ten rok czeka mnie ogrom pracy. Nie mam zamiaru jednak sobie odpuszczać - będę kuł żelazo póki jeszcze gorące.
By the way - ostatnio narysowałem portret przyjaciółce. Jak Wam się podoba? ;)

View more

dawaj odpowiedzi :D

nelson
Spokojnie. Myślę, że - jeśli dzisiaj już nic nowego nie napiszę - wstawię kilka nowych jutro. Zajmowałem się ostatnio innymi rzeczami - jak właśnie rysowanie portretu dla Ciebie i przygotowywanie zdjęć do albumu "imagine. Part II", który już można obejrzeć na moim Facebooku.
"Po obmyśleniu nowego planu na życie czas wejść w niego pełną parą. Do tej pory udaje mi się osiągać wytyczone sobie cele. Wszystko rozpoczyna się tak, jak tego oczekiwałem. Z trudem, ale jednak staram się dopatrywać pozytywnych stron każdego zdarzenia. Co przyniesie przyszłość? Czas pokaże."

View more

Twój ukochany / Twoja ukochana odchodzi na Twoich oczach bez słowa wyjaśnienia . Zatrzymujesz Go / Ją i walczysz o Wasze uczucie , czy pozwalasz Jemu / Jej odejść ?

zakazana.
Cóż... skoro odchodzi, widocznie ma do tego powód. Nie mogę zatrzymać drugiej osoby siłą - nawet, jeśli bardzo ją kocham. Poza tym, nie jesteśmy niczyją własnością... Przeżyję. Przeboleję. Mimo, że nawet z przyjaciółką ciężko mi się rozstać. Co dopiero ze swoją miłością...
Staram się zrozumieć, co mogło do tego doprowadzić. Nie naciskam jednak, nie dobijam się do Niej drzwiami i oknami - czekam na jakąś wiadomość. Jeśli się nie pojawi - przeżyję. Mimo tego, że moje Życie nie będzie już miało tego smaku co kiedyś. Mimo, że każdego następnego dnia będę niemrawie podnosił się z łóżka i zamiast myśleć o przyszłości, myślał o łączących nas wspomnieniach. Przeglądał stare zdjęcia, wszystkie pamiątki, które wiązały się z wspólnymi chwilami... nie starał się zapomnieć - uczył się żyć z tym brakiem. Z brakiem ukochanej osoby u boku.
Jak mawia pewne przysłowie: "jeśli coś kochasz, puść to wolno". Przecież miłość polega na bezgranicznym pragnieniu szczęścia drugiej osoby, tak? Może więc tam, gdzie jest, odnalazła swoje szczęście? Pozwoliłbym Jej odejść.
http://www.youtube.com/watch?v=RBumgq5yVrA

View more

Jak często w swoim życiu masz ochotę wcisnąć wyimaginowany przycisk "wstecz"?

Porcelaine Strigoi
Nawet nie wiesz, jak często. Spieprzyłem sobie w życiu wiele momentów. Teraz na przykład chciałbym przenieść się na sam początek wakacji. Przeżyć je... inaczej. Zrealizować się całkowicie. Bo wyszło na to, że wakacje się kończą, a udało mi się zrobić zaledwie połowę tego, co planowałem. Większość czasu spędziłem na niepotrzebnym marnowaniu wolnego czasu. Poza tym wiele rzeczy spierdoliłem. Zraniłem kilka osób. Chciałbym to w stu procentach naprawić... tyle, że jest to nie do całkowitego naprawienia. Dostałem drugą szansę - ale czy całkowicie naprawiłem w swoim postępowaniu to, co było złe? Nie mam pojęcia. Staram się. I czuję, że na tą chwilę nie mogę nic więcej zrobić...
Staram się jednak patrzeć przed siebie. Patrzeć w przyszłość. A dawnych błędów już więcej nie popełniać. Mam nadzieję, że kiedyś moje starania zostaną mi wynagrodzone...

View more

Czy gwiazdy świecą tylko po to, aby każdy mógł znaleźć swoją?

Każdy z nas ma własną gwiazdę. Gwiazdę, która w nas żyje. I tylko i wyłącznie od nas samych zależy to, czy nadamy jej blasku, czy pozwolimy jej powoli gasnąć. Każda gwiazda ma jednak swoje limity - i trzeba uważać, by jej nie wypalić. Trzeba o nią dbać. A gdy zgaśnie całkowicie... umieramy.
Niestety, kilka miesięcy temu udało mi się dokonać wypalenia. Przesadziłem z nadmiarem prac i obowiązków - co poskutkowało depresją. Pustką. Ambicje i chęć osiągnięcia sukcesu wzięły nade mną górę. Zawładnęły mną.
Przez te dwa miesiące udało mi się jednak wyciszyć. Znaleźć czas tylko i wyłącznie dla siebie. Aż nadmiar tego czasu. Czuję, że zaczynam być już gotowy na dalsze życie. Nie tylko na zwykły byt, lecz na Ż Y C I E. Życie w pełnym tego słowa znaczeniu. Gotowy na otwarcie kolejnego rozdziału wielkiej, po części dopiero zapisanej księgi. Idę przed siebie - i co przyniesie los, nie mam pojęcia. Wiem zaś, że jestem na to GOTOWY.
http://www.youtube.com/watch?v=n-D1EB74Ckg

View more

Mężczyzna może być przystojny, a nie ładny :)

Któż Ci tak powiedział? To już nie te czasy, by używać takich staroświeckich sformułowań. Świat ciągle ewoluuje - i tak samo zmienia się definicja mężczyzny i kobiety. Jest XXI wiek i nie ma miejsca na coś takiego, jak sztywne podziały płciowe. Nie ma miejsca na dyskryminację. Człowiek jest człowiekiem - i każdy z nas jest inny. I każdy ma prawo być dokładnie takim, jakim chce.
Mężczyzna może być ładny. Kto powiedział, że nie możemy mieć w sobie żadnej delikatności? Na świecie żyje nas 3,5 miliarda - i nie każdy musi być koniecznie macho i twardzielem. Właśnie na tym polega różnorodność - każdy jest inny. I nikt nie musi trzymać się tych cholernych ryz, które sami sobie zresztą ustaliliśmy. Wszyscy jesteśmy RÓWNI. I każdy ma prawo się sobie podobać. Niezależnie od tego, co myśli o tym reszta.

View more

Jak sądzisz dlaczego tak wiele młodych ludzi się tnie?

Paulaaa
Niestety, żyjemy w takich chorych czasach, że ludzie wzajemnie się wyniszczają. Może nie fizycznie - ale psychicznie owszem. Jeden czeka tylko na drugiego, by wcisnąć mu szpilę w czuły punkt. Młodzi ludzie poddawani są coraz większej presji - coraz bardziej naciska na nich społeczeństwo. Poddają bezlitosnej krytyce, każą być kimś, kim nie jesteśmy. Coraz ciężej w dzisiejszych czasach odnaleźć siebie. Bo jak to zrobić; jak mieć WŁASNE zdanie, skoro coraz częściej brakuje na nie miejsca? A prawda jest taka, że większość z nas nie potrafi się "rozpychać". Ciężko argumentować jej własne zdanie - bo nie zna swojej wartości. Jest podatna na słowa krytyki. Odporność psychiczna to obecnie niezwykle pożądana cecha - tyle, że tak ciężko ją w sobie wypracować.
Dlatego tak wiele młodych ludzi bierze się za cięcie. Szuka pomocy - tyle, że w najbliższym otoczeniu nie ma takich osób, które mogłyby im pomóc. A najgorsze jest to, że przecięcie żyły i tak gówno daje. Chwilowy ból, później blizna... I? I nic. Problemy i tak, i tak zostają. A będzie coraz gorzej - już wiele młodzieży popełnia samobójstwa. I to pod wpływem takich 'pierdół' jak hejt na Asku. Co dalej? To chore. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie zaczynają sobie zdawać z tego sprawę dopiero wtedy, gdy osoba, którą poniżali, naprawdę ze sobą skończy.

View more

Lepiej działać spontanicznie czy planować ?

Pola
Myślę, że lubię mieć wszystko zaplanowane. Wiem, co mam robić w danym czasie - i to wtedy robię.
...
Niestety - z planami jest jednak tak, że praktycznie nigdy nie udaje nam się ich w stu procentach zrealizować. Przez sytuacje losowe zmuszani jesteśmy właśnie do podjęcia działań spontanicznych. Pomyślmy: czy zawsze wszystko potoczyło się dokładnie tak, jak byśmy tego chcieli? Nie. Dlatego też czasem lepiej jest zrobić coś spontanicznie - ot tak, bez żadnych planów. Nasze najlepsze przeżycia są w końcu często efektem działań spontanicznych.

View more

"Teraz, kiedy nauczyłeś się wygrywać w niemal każdej walce, musisz nauczyć się jeszcze jednej reguły: nigdy nie walcz, kiedy nie możesz wygrać." Czy takie podejście jest słuszne?

Nie jest słuszne. Życie to ciągła walka. Walka z samym sobą; walka ze wszystkim, co nas otacza. I NIGDY nie wiadomo, czy jesteśmy w stanie ją wygrać, czy nie - bo wszystko jest możliwe. Powinniśmy podejmować się w życiu walki. Walczmy o to, co chcemy osiągnąć. Bo czym byłoby życie bez walki? Bezsensowną tułaczką pozbawioną smaku. I po co w takim razie żyć? A później, na końcu drogi żałować tego, że nie zdecydowaliśmy się na podejmowanie postawy czynnej, tylko ciągle reprezentowaliśmy tę bierną? Tego, że dostawaliśmy od losu tyle szans, a mimo to i tak ich nie wykorzystaliśmy? Nonsens. Trzeba walczyć. Walczyć niczym bokserzy na arenie. Walczyć o siebie, walczyć o innych. WALCZYĆ O WŁASNE ŻYCIE.

View more

Chcesz stać się osobą przeciwnej płci przynajmniej na jeden dzień?

Macarzysta Dotkliwy
Przynajmniej na jeden dzień?
Dlaczego nie. Chciałbym choć ten jeden dzień popatrzeć na świat z perspektywy kobiety - może wtedy mógłbym zrozumieć niektóre zachowania w stu procentach. Niestety, istnieje jakaś cienka różnica w usposobieniu, której od razu nie da się przeskoczyć. I to pomimo mojego dziwacznego charakteru... a, niestety, nieraz właśnie przez brak zrozumienia w kilku sytuacjach zawiodłem... a boli to tym bardziej, im bardziej zależy nam na tej osobie.
http://www.youtube.com/watch?v=ZSM3w1v-A_Y

View more

Nie jestes przystojny ;)

Wiem. I powiem Ci więcej: nawet nie chcę być. Wolę być ładny, mieć delikatne rysy twarzy. Nie zależy mi na byciu "męskim". Zależy mi tylko na podobaniu się sobie - nie innym. Doskonale więc wiesz, gdzie ląduje Twoje zdanie - które, oczywiście, mimo wszystko toleruję. Poza tym - pisałem tu nawet kiedyś, że jak pojawią mi się zmarszczki, to będę wstrzykiwał. Och, to takie niemęskie i nieprzystojne...
Zresztą - wybacz, ale nigdzie nie napisałem, że jestem przystojny. Wychodzi więc na to, że albo jesteś o coś zazdrosny/a, albo "odwracasz kota ogonem". Koniec. Kropka.

View more

Często zadajesz pytanie czy ktoś chciałby być z osobą demiseksualną.A tak naprawdę to co to znaczy? Mógłbyś to wytłumaczyć?

Tak, ostatnio zadałem tu kilku osobom.
Pytanie to jest pewnego rodzaju testem. Osoba demiseksualna odczuwa przecież pociąg tylko do tych osób, z którymi wcześniej łączyła je jakaś więź emocjonalna. Będąc z takową mamy więc prawie stuprocentową pewność, że w związku nie dojdzie do zdrady. Moglibyśmy więc mieć do niej pełne zaufanie.
Tyle, że bycie z kimś tylko dlatego, że na pewno nas nie zdradzi jest swego rodzaju 'pójściem na łatwiznę'. Poza tym - "demi" mogą czuć również pociąg do np. swoich przyjaciół. No bo z nimi też łączy je jakaś więź emocjonalna. Tutaj właśnie tkwił haczyk. Brawa dla osób, które mimo to wybrałyby osobę w pełni seksualną.

View more

Next
  • 348
    Posts
  • 26118
    Likes

About Piotr Siekiera:

Work in progress

Łaziska Górne