Ask @skyeyesxo:

[Miejsce przeznaczone do zagospodarowania w dowolnym celu]

- Jaki jest najlepszy sposób, w jaki można komuś okazać swoją miłość?
- Sercem. Po prostu kochać kogoś całym sobą. Nie drogimi prezentami, niespodziankami, wyjazdami, kolacjami w restauracjach, włoskim winem, pieniędzmi. Wystarczy kochać kogoś bez reszty. Oddać mu całe swoje serce. Zaufać. Być z kimś i być dla kogoś. Widzieć trochę więcej niż siebie i swoje mniemanie, widzieć tego człowieka, to uczucie. Każdego dnia pragnąć go na nowo, inaczej, w lepszy sposób. Tęsknić sekundę po rozstaniu. Wierzyć zawsze i walczyć bez względu na wszystko. Miłość nie wymaga wielkich poświęceń, nie wymaga cudu, nie oczekuje ofiar. Miłość miłością do drugiego człowieka, miłość uczuciem trwałym, miłość wiecznością, miłość uwielbieniem, miłość fascynacją.
Żeby kochać wystarczy mieć serce, żeby być kochanym wystarczy to serce okazać. Nie trzeba nic więcej. Ani pięknych oczu, ani ponętnych ust, ani wyrzeźbionego brzucha, ani figury modelki.
Serce. Miej serce.

View more

Obserwuję, słońce. W prezencie otrzymujesz pytanie, które wykorzystaj najpiękniej jak potrafisz.

Ly.
-Vee...
Słyszę głos. Odwracam głowę. Przede mną staje zabytkowy bladoniebieski mercedes, cały odkryty, nowiutki, prześliczny. Uśmiecham się, ale nic nie rozumiem. - O co chodzi? Co jest?- Widzę jak wysiada.
-Vee, co się z Tobą dzieje?
To Alex. Podbiega do mnie , łapie mnie w locie, zanim upadnę na ziemię. Uśmiecham się w jego ramionach.
-Nic. Mało spałam...Trochę kręci mi się w głowie. Musiało mi coś zaszkodzić....
-Ćśśś...- Kładzie mi rękę na ustach. - Już dobrze...- uśmiecha się do mnie, a ja mocno go obejmuję i przytulam.
-Och, Alex...dlaczego?- I zaczynam szlochać na jego ramieniu.
-No już, Vee... Nie martw się. Cokolwiek to jest, rozwiążemy ten problem. - Pomaga mi wsiąść do samochodu , sadza mnie, wkłada moje nogi do środka i zamyka drzwiczki. Potem wsiada obok mnie i odjeżdżamy. Co chwila na mnie spogląda. Jest zaniepokojony, wiem, wyczuwam to.
Ale uśmiecha się do mnie. Mruży oczy , jakby mówił: "Nie martw się, dobrze to znam, nic nie musisz mówić, też przez to przeszedłem". Ale zamiast tego mówi tylko : - Dokąd chcesz jechać?
-Pokaż mi morze...
Wrzuca bieg i przyśpiesza odrobinę, prowadzi spokojnie, czuję, jak wiatr pieści mi włosy. Opieram głowę w fotelu i pozwalam się wieźć. Chwilę później jesteśmy poza miastem. Zakładam wielkie okulary, a on włącza muzykę. Zamykam oczy. A kiedy otwieram je ponownie, nie wiem ile czasu minęło. Wiem tylko, że przede mną rozpościera się morze. Jest spokojne. Małe fale rozbijają się na brzegu, piaszczyste wydmy przeplatają się z zielenią. Oddycham głęboko i na asfalcie wokół nas czuję zapach sosen, morza i słońca. Zaczynam znowu płakać. Łzy zatrzymują się w dolnej części okularów. Podnoszę je i pozwalam łzom płynąć. Zaczynam się śmiać. Patrzę na niego. Nie zauważył. Głupio mi. Chce mi się śmiać i jestem trochę zmęczona. Po chwili znowu płaczę i pociągam nosem, tym razem to zauważa i przyciąga mnie do siebie i mnie obejmuje a ja zamykam oczy. Przykro mi, ale nic nie mogę na to poradzić. Trochę mi wstyd. Ale byłam taka zakochana. Biorę głęboki oddech, i kolejny, głębszy. Otwieram oczy. Teraz słońce jest tuż przed nami. Nad morzem latają mewy.
Muszę sobie poradzić. Już brakuje mi miłości. Czuję się samotna. Strasznie samotna. Ale znowu będę szczęśliwa, prawda? Może zajmie to trochę czasu, ale mi się nigdzie nie śpieszy. Patrzymy na siebie z Alexem i się uśmiechamy. Biorę głęboki oddech i odzyskuję odrobinę pewności siebie.
Tak, dam radę. W końcu mam dopiero dwadzieścia lat, prawda?

View more