Jaką rolę w Twoim życiu odgrywają przyjaciele?

Myślę, że w moim wypadku jest tak, że przyjaciele zastępują mi rodzinę. Zazwyczaj jest, że wracam do domu, albo jest pusto, albo jest formalne przywitanie i o tyle, że z siostrami się w miarę dogaduję to z rodzicami jest ciężko. Z ojcem zwyczajnie nie utrzymuje kontaktu, nie ma go całymi dniami w domu, a jak wraca to pije. Nasze rozmowy przeważnie kończą się awanturami, więc zwyczajnie oszczędzam sobie i innym hałasu. Z mamą jeszcze jako tako idzie się dogadać, potrafimy znaleźć wspólny język, ale zrzuca na mnie wine za rozpadnie się rodziny. Nie uznaje winy nikogo innego poza mną. Ale jak się do tego ma pytanie. Otóż już tłumacze. Jak wspomniałem przyjaciele zastępują mi rodzinę. Barteczko jest dla mnie jak matka. Czuła, kochająca, zawsze mnie weźmie w ramiona jak rycze jak ostatnia cioto. Znajduje dla mnie czas mimo tego, że ma o wiele ważniejsze rzeczy do roboty, romanse, realnych przyjaciół itp. Za to właśnie ją kocham. Navia z kolei jest dla mnie jak siostrzyczka. Rodzeństwo jak to rodzeństwo, mamy humory i humorki, droczymy się, pomagamy sobie, mamy zajebiste wspomnienia jak PGA gdzie większość czasu razem spędziliśmy przytuleni. Ale kwintesencją tego jest to, że nikt inny nie potrafi mnie pocieszyć tak jak ona. Dzięki niej miałem w tym roku najlepsze święta w życiu. W sylwka pomogła mi się ogarnąć jak byłem w dołku. Teraz w sumie tylko czekam na zdjęcie, o które ją prosiłem, żeby móc je oprawić w ramkę i postawić na biurku. c: W sumie nie wiem jak zaliczyć Karme. Jest jak mój piesek (nie gniewaj się za porównanie). Zawsze wyczuje, gdy jestem smutny i stara się mnie pocieszyć. Nigdy nie słucha jak mu się żale tylko zaczyna nawijać o dziewczynach. Z nikim nie spędziłem tyle czasu gadając o cyckach ile z nim. Sam jest jeszcze szczeniakiem i lata na panienki, ale po to jest młodość. Na koniec został mi Tomek. Znam go najdłużej z wyżej wymienionych osób. Mieliśmy dziwny początek przyjaźni (pozdrawiam Komornika). Jego też nie wiem jak zakwalifikować. Jest dla mnie trochę jak ojciec, którego nigdy nie miałem. Sponsoruje mnie wbrew mojej woli, ściąga na ziemię i ustawia do pionu. Ostatnimi czasy mało z nim rozmawiam, bo ciągle jest zajęty. Zawsze mogę na niego liczyć. W sumie to chyba tyle, dzięki tym, którzy wytrwali do końca. c:

The answer hasn’t got any rewards yet.