Dlaczego niektórzy ludzie cieszą się życiem, a inni nie?

Pobrałem sobie losowe pytanie i takie oto pytanie mi się wyświetliło... To bardzo dobre pytanie! I nawet chyba umiem na nie odpowiedzieć, a to dlatego, że przez większą część mojego życia też się nim nie cieszyłem. A teraz się cieszę i to co raz bardziej :)
Tak naprawdę to jest temat-rzeka ale postaram się krótko: ludzie nie cieszą się życiem kiedy mają jakieś problemy - ze sobą (bo tak naprawdę problemy można mieć tylko ze sobą, to my sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze szczęście, wyłącznie my sami i nasz stosunek do świata). To nie jest tak, że jedni mają szczęście, a inni go nie mają - raczej jedni uważają się za szczęśliwych, a inni nie. Tak naprawdę każdy może być szczęśliwy, serio. Tylko niektórzy są w takim stanie, że tego nie dostrzegają. To niekoniecznie ich wina, że się w tym stanie znaleźli, ale to oni sami muszą popracować nad zmianą. Czasami jest cholernie trudno - zgadza się. Czasami nawet jest to niemożliwe bez pomocy leków (więc i psychiatry). Czasami to wymaga tylko (albo aż) kilkuletniej psychoterapii, ale nikt nie jest przegrany! Trzeba tylko dostrzec swoją sytuację i szukać rozwiązania! Może się wydawać, że to takie proste co mówię - nie, to nie jest proste. Ale jest możliwe. Tylko czasem wymaga tak wielkich nakładów pracy i energii, że niektórzy wolą się poddać...