Ask @wiktordynarski:

[2/2] hormonalną. Wielu psychologów ma problem z zaakceptowaniem osób trans które mają "jasną" sytuację (ftm albo mtf), a co dopiero osoby non-binary. Czy więc lepiej kłamać i upraszczać, jeśli chce się przejść terapię po to, żeby bez problemów dostać wszystkie potrzebne recepty itd?

Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak się czujesz ze swoją niebinarnością. Nie będę ukrywać, że pominąłem pewne sprawy podczas swojej diagnostyki. Część z nich chociażby dlatego, że robiłem diagnostykę w czasach, kiedy moja biseksualność mogła być czynnikiem wykluczającym.
Mimo wszystko dobrze by było poszukać diagnosty przyjaznego osobom niebinarnym, coraz więcej osób się na te kwestie otwiera. Nie polecam kłamstw, bo mogą być później wykorzystane przeciwko Tobie. Nasza sytuacja różni się o tyle, że w czasach swojej diagnostyki całkiem dobrze wpisałem się w normatywny model, więc nie za bardzo brałem pod uwagę kwestię swojej niebinarnej tożsamości.
To, na czym się skupiałem to to, że zależy mi na społecznym odbiorze jako chłopak i zdecydowanym byciu po stronie "niemęskiej". Mam nadzieję, że chociaż tyle Cię naprowadzi.
I wybacz, że tyle trwała odpowiedź, zabierałem się już do niej kilka razy, ale nie za bardzo udawało mi się wszystko ogarnąć. :)

View more

http://ask.fm/wiktordynarski/answer/127494907907 A histerektomia? Pozostawienie jajników ma duże konsekwencje dla zdrowia. Chodzisz chociaż regularnie do ginekologa?

Konsekwencje/ryzyko definiujemy nie tylko poprzez pozostawienie pewnych organów, lecz także poprzez to jak przyjmujemy testosteron, jeśli chodzi o dawkę i częstotliwość. Biorąc pod uwagę, że większość osób trans pozostaje na leczeniu hormonalnym do końca życia, warto monitorować swój stan zdrowia i pozostawać pod opieką odpowiedniego specjalisty czy specjalistki.
Ja pozostaję i polecam każdemu. Monitorowanie pozwala wykryć jakiekolwiek nieprawidłowości wcześniej, rozmawiać o dostępnych opcjach itp. W kwestii pozostawiania lub nie organów - jestem zwolennikiem wolnego wyboru przy świadomości konsekwencji trochę takiej 'informed consent', tj. moja integralność cielesna jest dla mnie ważniejsza niż ewentualne konsekwencje, co do których nie mam pewności, że w ogóle będą mnie dotyczyły.
Dlatego świadomie wybieram monitorowanie swojego stanu zdrowia i polecam każdemu i każdej bez względu na plany tranzycyjne.

View more

Czy mógłbyś zdradzić na jakim etapie tranzycji jesteś. Tzn czy planujesz, a może już miałeś zabiegi chirurgiczne, czy też chcesz poprzestać na kuracji hormonalnej?

Jestem po terapii hormonalnej, tzw. jedynce i zmianie dokumentów. To były najważniejsze kroki, które chciałem podjąć i uważam swoją tranzycję za już zakończoną. Jestem w tym miejscu życia, w którym bardzo się dobrze czuję, a czasy najgorszej dysforii mam za sobą. :)

View more

Może to trochę osobiste pytanie, ale i tak je zadam. A mianowicie: co robiłeś z Dniem Kobiet, w swoich latach szkolnych, przed wyoutowaniem się i wszystkim? Bo ten sądny dzień już niedługo, a mnie nie przychodzi do głowy nic oprócz niepójścia do szkoły w piątek szóstego.... Halp :<

Widzę, że już jakiś czas minął od Twojego pytania, ale mam nadzieję, że chociaż teraz będę w stanie pomóc. Był czas, kiedy mi to nie przeszkadzało. Lubiłem kwiaty, więc było mi miło, a w mojej głowie nie było stuprocentowego łączenia tego dnia z kwestiami genderowymi. Później było o wiele gorzej, zwłaszcza kiedy nasiliła się dysforia, gdy byłem już nastolatkiem - bardzo często odmawiałem przyjęcia czegokolwiek, mówiąc, że tego święta nie obchodzę albo że nie jest dla mnie. Zdarzyło mi się też nie przyjść do szkoły z powodu 8 marca i chociaż czułem się, jak gdybym uciekał, mimo wszystko było mi lżej, że nie muszę nikogo konfrontować. Wszystko zależy od tego, na ile się czujesz. Jeśli w tej chwili niepójście jest dla Ciebie jedyną opcją - nie idź, ale - jeśli nie pójdziesz (bądź nie poszedłeś, skoro było to miesiąc temu), obiecaj sobie, że za rok zrobisz coś innego. Nie musi być to od razu konfrontacja z ludźmi, ale może np. znów nie pójdziesz, tylko zamiast mówić o tym, że to z tego powodu, zrób coś, co ma potencjał zminimalizować albo w ogóle nie wywołać dysforii. Jeśli masz w szkole kogoś bliskiego, kto o Tobie wie, porozmawiaj, żeby dzień kobiet w szkole Cię ominął. Albo idź w inną stronę i powiedz, że chociaż Twoje koleżanki lubią dostawać kwiaty, dla Ciebie dzień kobiet jest o uszanowaniu prawa do wyboru i nie trzeba wciskać nikomu nic na siłę. Mam nadzieję, że w tym roku Ci się udało i że kolejny będzie lepszy!

View more

Robiono Ci kiedyś rezonans magnetyczny mózgu? Niedawno okazało się, że mózgi transseksualistów można rozpoznać w zwykłym rezonansie. Wcześniej znano tylko różnice w jakimś jądrze podwzgórza, ale to można było zbadać tylko w sekcji. Ciekawe, jak to wygląda u ludzi, którzy mówią, że są agenderowi.

Poproszę źródło oraz link do badania, ewentualnie wskazanie periodyka, w którym się ukazało. Bądźmy profesjonalni, jeśli powołujemy się na coś, co "niedawno zbadano". Chętnie się z tematem zapoznam, jeśli istnieje. :)

View more

Jakim byłeś dzieckiem? W jakim wieku uznałeś się za osobę transpłciową? Dlaczego nie czujesz się mężczyzną? Nie jesteś przypadkiem narcystyczną, autoandrofilną kobietą, żądną uwagi i "przywilejów", na punkcie których masz fiksację, droga "osobo prezesująca", jak to chcesz się określać.

Drogi "anonimie", jak to się przypadkiem złożyło. Nie zadajesz mi pytań, próbujesz udowadniać swoje tezy. Nie będziemy się bawić w taką komunikację. Przeczytaj sobie ostatni wywiad ze mną w "Replice" i zapoznaj się ze studiami nad autoginefilią u ciskobiet. Wyniki bardzo Cię zaskoczą http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/19591032/.

View more

Co myślisz o kaemach w ciąży? Byłbyś w stanie być w ciąży i urodzić dziecko? Wolałbyś syna czy córkę? A o sądzisz o używaniu swojej waginy do seksu? Masz punkt G?

Był czas, kiedy przed zadawaniem takich pytań (szczególnie ostatniej części) ludzie umawiali się na spotkania albo randki. Dlatego jedyne, co odpowiem, proszę poszukać mojego tekstu "Trzycentymetrowa erekcja", który kiedyś napisałem dla portalu Seksualność kobiet.

View more

Ale dobrze wiecie, że tej ustawy nie przepchniecie. Przekrój społeczeństwa wśród transów i "osób niebinarnych" znacie, ale z trudem przychodzi Wam uświadomienie sobie, że Polacy nie zgodzą się na refundację korekty płci. Poza tym, "transpłciowcy" nie są terminem pejoratywnym. Queer już takim jest.

W dyskursie akademickim funkcjonuje dość mądre słowo "subwersja", którym oznacza się celowe używanie pewnego systemu znaczeń wbrew pierwotnej lub zamierzonej systemowo funkcji. Np. jeśli umiesz tańczyć walca, ale celowo (istotę tego celu zamknijmy w domyśle, na pewno coś wymyślisz) wymienisz podkład muzyczny i odtańczysz go do dub-stepu, dokonasz tanecznej subwersji.
Słowo "queer" przeszło proces subwersji. Jego pierwsze odczytanie jako wulgaryzm, słowo mające na celu dyskwalifikować osoby LGBTI z życia społecznego. W grupie tych osób rozpoczęto jednak się nim bawić, używać codziennie, żeby odczarować stygmatyzację i dać wam (sytemowi) do zrozumienia, że wasze słowa nie mogą nas ranić, możemy je za to przyswoić i sprawić, że sami zaczniecie ich używać w taki sposób, w jaki chcemy. Tak stało się ze słowem "queer". Może i stanie się tak ze słowem "transpłciowcy". Ale nie teraz. Jeszcze nie.
Na razie jest to wasze słowo-klucz, które próbuje nas zdehumanizować i umieścić w katalogu wartości, na który się absolutnie nie zgadzamy.
Do wstępu się nie odnoszę, poczekam na zgłębienie subwersji. ;-)

View more

Strasznie niepokoi mnie tendencja wśród osób mtf i ftm do uznawania osób non-binary, queer itd za "pozerów", za kogoś kto nie zasługuje na wsparcie bo nie jest "prawdziwym transem". Być może źle zinterpretowałam ostatnie zadane pytanie, ale mimo wszystko - co o tym sądzisz?

I znów podziękowania - ta kwestia zastanawia mnie zarówno na poziomie akademickim, jak i prywatnym. Mechanizm wykluczenia pojawia się wśród osób wykluczonych i jest to niezaprzeczalny fakt, co można zaobserwować chociażby poprzez trend, o którym piszesz.
Bardzo ciężko jest zdać sobie sprawę z własnych uprzedzeń, gdy żyje się w ciągłym strachu lub w (nawet nieuświadomionym) poczuciu bycia gorszym lub nieprzystającym do większości lub naszego przeświadczenia o tym, co większość konstytuuje. Zabiegi te bywają różne, w poprzednim pytaniu na przykład użyto określenia "transpłciowcy", które ze względu na swoją specyficzną budowę określa pewną grupę ludzi negatywnie, jako grupę, która ma specyficzny cyniczny cel, nie zaś "prawdziwe" problemy. Szczególnie widoczne staje się to przy zestawieniu określeń z poprzedniego pytania - osoby transseksualne vs. "transpłciowcy".
Jeśli zaś chodzi o tendencję wśród osób MtF (m/k) czy FtM (k/m) mam mimo wszystko wrażenie, że te nastroje bywały wcześniej, że choć słyszy się o nich częściej (internet bardzo nam pomógł w komunikacji, wliczając w to pomoc w dystrybuowaniu różnych punktów widzenia, również tych niezbyt równościowych lub wykluczających). Nie wolno poza tym zapominać, że nasze tożsamości ewoluują i niektóre osoby również przeszły na stronę non-binary, pomimo swojego transpłciowego (a może nawet transseksualnego?) doświadczenia.
Powiedzmy sobie jasno zawstydzanie kogoś za doświadczenia jest przykrą praktyką, z którą należy polemizować, szczególnie gdy dzieje się to w grupach już i tak wykluczonych, w których są osoby cierpiące z powodu wielokrotnych wykluczeń. Dlatego też należy pamiętać - każda osoba zasługuje na wsparcie, wliczając w to osoby praktykujące zawstydzanie, ponieważ - być może - ma ono korzenie w czymś zupełnie innym niż zwyczajnej pogardzie dla ludzkiego doświadczenia.
Dyskusja o "prawdziwośći transowości" jest dla mnie szczególnie przykra, ponieważ doskonale pamiętam reakcje różnych osób na mój coming out, jeszcze długo przed zmianami prawnymi, długo przed społecznym funkcjonowaniem. Pamiętam, jak wiele osób mówiło mi, że "musi to sprawdzić lekarz", "poczekaj kilka lat" albo "teraz nie wiesz, co jest dla ciebie najlepsze".
Jeśli czytasz po angielsku, kiedyś napisałem na podobny temat tekst, skierowany przede wszystkim do transmężczyzn - http://dynarski.pl/post/70126171114/stop-whining-bro-how-not-to-transition-into-a

View more

Dlaczego Trans-Fuzja tak niewiele robi dla transseksualistów, a tak dużo dla transpłciowców i ogółem ludzi, którzy nie są chorzy i tej pomocy tak bardzo nie potrzebują?

Dziękuję za ważne pytanie, które rozpocznę od tego, że nie ma kogoś takiego jak "transpłciowcy". Słowo transpłciowość jest hasłem-parasolem, które obejmuje również osoby transseksualne, o nomenklaturze pisałem swego czasu dla Innej Strony, dziś queer.pl i wciąż mogę ten tekst polecić - http://queer.pl/artykul/186818/t-jak-trans- . Chętnie dowiem się, co według Ciebie oznacza słowo "transpłciowcy".
Przejdźmy jednak do meritum, czyli tego, co Trans-Fuzja robi dla osób transseksualnych. Obecnie Fundacja prowadzi grupy wsparcia w Warszawie, Krakowie, Lublinie i Szczecinie. We współpracy z innymi organizacjami zabezpieczamy spotkania w Katowicach i Gdańsku. Na spotkania te przychodzą głównie osoby transseksualne - mogą podzielić się swoimi wątpliwościami w związku z korektą płci, oczekiwaniami wobec późniejszego życia oraz tego, co robić. Dodatkowo w Warszawie działa grupa tylko dla osób bliskich i dodatkowa dla osób będących po tranzycji/zmianie, ale chcących otrzymać wsparcie w mniej związanych z transpłciowością czy transseksualnością sprawach.
Oprócz grup wsparcia w Fundacji Trans-Fuzja osoby transseksualne mogą otrzymać darmową pomoc psychologiczną poprzez e-mail oraz konsultacje w siedzibie organizacji. Niedługo udostępnione zostaną również konsultacje skypowe, aby osoby potrzebujące pomocy nie musiały, jeśli nie mają takiej możliwości, pojawiać się w Warszawie.
W październiku ruszymy także z nową grupą prawną, która będzie przede wszystkim pomagać osobom przechodzących tranzycję, choć nie tylko. Skupi się również na kwestiach tożsamości i ekspresji płciowej w sprawach rodzinnych, związanych z pracą, itd.
Do osób transseksualnych kierujemy również nasze materiały, w tym roku wydamy kolejne, związane z kwestiami zdrowotnymi.
I najważniejsze - od dwóch lat Fundacja Trans-Fuzja pracuje nad ustawą o uzgodnieniu płci, która oprócz wprowadzenia kompleksowych rozwiązań związanych z korektą miałaby umożliwić:
- refundację zabiegów związanych z korektą płci
- wystawienie nowego aktu urodzenia, bez wzmianek o starych danych
- obowiązkowe wystawienie dokumentu potwierdzającego zatrudnienie na nowe dane.
To tylko kilka z ułatwień dla osób transpłciowych, które wciąż forsujemy w ramach naszej pracy politycznej. Dodatkowo wspieramy ustawę o związkach partnerskich, ważną również dla osób transpłciowych, postulujemy wprowadzenie przesłanek tożsamości i ekspresji płciowej w prawie antydyskryminacyjnym oraz stworzenie kompleksowego prawa dot. zapobiegania i karania zbrodni z nienawiści.
Jeśli nadal masz przeświadczenie o tym, że robimy niewiele, cóż - robimy tyle, na ile jesteśmy w stanie soie pozwolić, biorąc pod uwagę nasze możliwości czasowe, finansowe, naszą energię oraz współpracujące z nami osoby. Jeśli masz inne pomysły na to, jak Trans-Fuzja może działać dla osób transseksualnych, daj nam znać, zawsze jesteśmy otwarci i otwarte na nowe rozwiązania, które mieszczą się w naszych możliwościach i statucie. Możesz się z nim zapoznać pod adresem transfuzja.org.

View more

Znam Cię od jakiegoś czasu i chodzi mi po głowie jedno pytanie. Nie mam odwagi zadać Ci go osobiście, ponieważ jest ono dość intymne, nie wiem, jak możesz zareagować lub się poczuć... Jednak ciekawość nie daje mi spokoju, muszę to wiedzieć, dlatego zapytam Cię tutaj: wolisz colę czy pepsi?

Pepsi. Proszę brać to pod uwagę przy spotkaniach. Ale tylko tę bardziej niezdrową. Ze słodzikiem.

View more

hello, I don't speak Polish but I hope you understand my message. I am also a volunteer, for Greenpeace. I wondered what is your opinion about the ecologic campaigns of different organisations (Greenpeace, WWF, etc.) Thank you & good luck in everything you do! Anna

It depends what kind of campaigns you're talking about. I am generally against the manufacture of fur and producing food, accessories or any type of appliances when an animal's life is at stake. That said, I do have issues with people forgetting that there is no such thing as a seperate issue and that a good campaign is touching the subject you need the public to understand without using stereotypes, misogyny, racism, cissexism etc. I don't follow much what the eco-orgs are doing these days. If you give me a campaign example, I can give you a better answer.

View more

Next