Ask @wishper_:

Czy mogłabyś związać się z kobietą, Candy?

W pamięci mam jej zielone oczy i rude włosy, które zawsze trwały w artystycznym nieładzie. Niewinny uśmiech, okraszony nutką perfidii. Skowronek miała swoje twarde zasady - albo kochała, albo nienawidziła, z naciskiem na to drugie. Niefortunny los sprawił, że mnie pokochała i przewróciła mój świat do góry nogami. Mogę nawet powiedzieć, że mnie stworzyła i powiedziała mi, kim tak naprawdę jestem.
Byłyśmy dziećmi, które jeszcze niewiele wiedziały o świecie. Spoglądałam na bawiących się braci i czułam, że świat chłopców powoli staje mi się obcy. Brakowało mi kogoś, kto chciałby uciec ze mną na łąkę i zaplatać wianki. Kogoś, kto należał do mojego świata, ale zagubił się w rzeczywistości.
Nasze domy rodzinne stały na przeciwko siebie, a my większość tej pamiętnej wiosny spędziłyśmy wisząc na swoich płotach i rozmawiając przez ulicę. Wydawało nam się takie odległe, wręcz niemożliwe, że kiedykolwiek pobiegniemy razem nad jezioro. Niczym współczesna para, którą połączyła miłość, ale znają się tylko przez internet. Skowronek żyła w hermetycznie zamkniętym świecie, klatce, którą zbudowali jej dziadkowie. Zawsze pięknie uczesana, ubrana w sukienkę z falbankami, wstążeczki na warkoczykach. Miała zaledwie dziesięć lat i już chciała się wyrwać. Poczuć wolność, poczuć trawę pod bosymi stopami.
Pożegnałam się z koleżanką, która zniknęła za furtką swojego podwórka i poszłam dalej. Byłam na łące przed moją ulicą, kiedy usłyszałam, że ktoś mnie woła, a potem we mnie wpada. Byłam w szoku... Skowronek... powiedziała mi, że uciekła opiekunce, która teraz pewnie biega po wsi i wszędzie jej szuka. Zaśmiałam się, ale zaraz ogarnęła mnie fala smutku. Przecież zaraz rozstaniemy się pod moją bramką.
- Oj tam... zobacz, to są takie magiczne zioła - urwała uschniętą trawę, a następnie ją rozsypała. - Pomyślałam sobie życzenie, że dzisiaj do ciebie przyjdę. Zobaczysz, spełni się. - Oznajmiła z uśmiechem i złapała mnie za rękę, pociągnęła w stronę domu.
Pamiętam, że jej nie uwierzyłam. Może miałam tylko dziesięć lat, ale nie wierzyłam w magię. Jednak okazało się, że jeszcze wiele muszę się nauczyć. Ten dzień był początkiem relacji, która w pewnym momencie zaczynała robić się chora i toksyczna. Ten dzień był początkiem przyjaźni dwóch dziewczynek, które potem trwały w niepoprawnym związku.
Czasami wracam do niej myślami, czasami się uśmiecham, a czasami zakładałam poduszkę na głowę, aby wszystko od siebie odgonić... czasami za nią tęsknię, jednak kiedy ją spotkałam po latach, skuliłam się w sobie na siedzeniu, naciągnęłam kapelusz na oczy i odwróciłam głowę w drugą stronę. Poczułam, że nie mamy o czym rozmawiać...

View more