Czy szedłeś kiedyś przez pokój pełen ludzi, czując się tak samotny, że bałeś się każdego następnego kroku?

Może nie szedłem przez pokój pełen ludzi, ale idąc korytarzami w szkole, idąc po galerii handlowej, w centrum miasta, gdzie jest pełno ludzi lub jeżdżąc autobusem, pociągiem zapełnionym czuje się samotnie. Wiem, że jestem sam, nie ma nikogo bliskiego wokół mnie, osoby mijające mnie może kojarzę zwidzenia, częściej pierwszy raz je widzę na oczy są dla mnie obce. Gdy wiem, że jakaś grupka w szkole, w centrum handlowym czy gdzieś indziej, zwróci na mnie uwagę boję się zrobić krok na przód, bo w mojej głowie rzuca sie pełno myśli. Tak samo w autobusie, dojeżdżamy do przystanku gdzie powinienem wysiadać od razu mam pełno myśli. "Teraz muszę wstać, wysiąść, jest tu tyle ludzi, pewnie zwrócą na mnie uwagę że wychodzę, bo zatrzymał się autobus przeze mnie, jestem jedynym obiektem który robi coś innego czyli wychodzi... Co jak się potknę? Przecież od razu się ośmieszę, jak sie zachować gdy kierowca nie zauważy że chcę z tyłu wyjść? Będę musiał sie odezwać, więc jeszcze bardziej przykuję czyjąś uwagę, najgorzej..". Ja po prostu nienawidzę być w centrum uwagi. Nie lubię gdy osoby obce zwracają na mnie uwagę. Strasznie mnie to stresuje. Będąc w publicznym miejscu bardziej czuje się samotny niż w własnym pokoju. Gdyby tylko ktoś bliski mi był obok, nie byłoby tych myśli, nie było by strachu.

The answer hasn’t got any rewards yet.