Umiera się tak, jak się żyje? *interpretacja dowolna* Zapraszam do mnie. ;3

Pytanie o śmierci, idealnie.
Mam dziś takie rozmyślenie, po co ja żyje? Po co Ty czytelniku tej zjebanej odpowiedzi żyjesz? Pewnie wymieniłbyś, że dla bliskich czy też dla innych argumentów. No dobrze, tworzymy rodzinę, kupujemy auto,budujemy dom, żyjemy. Umiera najpierw Twoja połówka, Twoja miłość. Może się zdarzyć że umrze przed Tobą, Twoje dziecko. Zostaje Ci tylko ostatnie dziecko. Jest już dorosłe, ma swoją rodzinę i dzieci. Umierasz. Nie zdążyli się z Tobą pożegnać, bo byli za granicą. Przyjeżdżają. Pewnie wyobrażasz sobie przed śmiercią, że jak umrzesz zajmą się Twoim pogrzebem, pożegnają sie pośmiertnie z Tobą, nie, nie, nie. Oni zaczynają od plądrowania Twojego domu co by mogli wziąć do swojego domu. Twoje ukochane dziecko zajmuję się sprzedażą Twojego domu, auta, a wnuk wyjeżdża na wycieczkę. Na końcu idą Cię zobaczyć jak leżysz w trumie, w końcu się dziecko Twoje żegna z Toba, a co Twój wnuk robi? Całuję się w kościele. Idealnie. Pełna kulturka z zachodu.
Co zapomniałem dodać? Obca osoba dla Ciebie organizuje Ci pogrzeb. Więc jest dla kogo żyć? I tak po śmierci możesz już być NIEWAŻNA/NIEWAŻNY dla tej osoby, ale dla obcej możesz być KIMŚ.
Ps. Nie ma co lekceważyć, źle traktować innych ludzi, bo może ich będziemy potrzebować by godnie zejść z tej ziemi.

The answer hasn’t got any rewards yet.