Kotku, nigdzie nie zamierzam się wynosić, bo bardzo wygodnie siedzi mi się na twoim łóżku. - powiedziałem, smiejac sie- Nie mam tak o niej mowic? Dlaczego?- zapytalem, celowo- A może będzie dzieciak, bylabys zazdrosna?- zaczalem sie smiac- Nie udawaj takiej grzecznej, serio nie wiesz o czym mowie?

kizia mizia
- Kotku? Kto ci pozwolił tak na mnie mówić? To, że jesteś taki cwany nic nie znaczy. Niepotrzebnie tutaj się w ogóle wprowadzałeś. - mówię. - Bo to moja matka, a ty nie będziesz tak się o niej wyrażał. - stwierdziłam. - Jak będę chciała to sama już mogę sobie dzieciaka zrobić. Nie potrzebuję tego żeby moja matka zrobiła sobie bachora z twoim ojcem. Jest pewnie taki sam jak ty. - stwierdzam. Spojrzałam na niego. - Jeszcze zboczenca w tym domu brakowało. - kręcę głową.