Kiedy rano wstałem nie mogłem w to uwierzyć.-Jesteś pier.dolnięta!- krzyknąłem biegnac do salonu. Kiedy nadi rodzice zeszli do salonu spojrzalem na nich.- Nie obchodzi mnie jak, chce wlasne mieszkanie, nie wytrzymam z ta psychopatka pod jednym dachem, pociela mi wszystkie koszulki.- powiedzialem zly

kizia mizia
Z rana usłyszalam od razu krzyki Justina. Czyżby pan idealny dostał szału. Rozciągnęłam się i spojrzałam na nich wszystkich. - Dzień dobry. Coś nie tak? - zapytałam patrząc się na Justina z uśmieszkiem. *Tata* - Justin spokojnie. Nie wyzywaj jej. Powiedz co się stało. - powiedział.

The answer hasn’t got any rewards yet.