Potrzebujesz teraz czegoś?

Annabeth.
Owszem, potrzebuje.
Potrzebuję zrozumienia, poskładania mnie na nowo, gdyż się rozpadłam.
Złamało się moje serce.
Potrzebuję czułości, zapewnienia mnie że jestem ważna, potrzebna.
Potrzebuję się odnaleźć.
Uwolnić prawdziwą mnie. Ona się chowa za wredną, nie słuchającą, przeklinającą, ogólnie za tą nie prawdziwą mną, ale ona jest za silna żeby prawdziwa ja mogła się jej pozbyć, nie panuje nad nią.
Potrzebuję pobycia samą ze sobą.
Potrzebuję ucieczki, wyrwania się od tych wszystkich kłamstw, ucieczki od miłości...
Potrzebuję desperacko prawdy.
Potrzebuję żyć na prawdę a nie na niby.
Potrzebuję prawdziwego szczęścia.
Ogarnięcia się, bo jak na razie to nie radzę sobie sama ze sobą. Ciągle płaczę.
Nie daje sobie już rady, nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim.
Święta i już po świętach.
Teraz może być albo lepiej albo gorzej, wyjdzie w praniu.
Potrzebuję usilnie znalezienia celu życiowego, którego będę się mogła trzymać.
Potrzebuję desperacko rozmowy, szczerej rozmowy.
Potrzebuję zaufać na nowo, ale nie wiem czy potrafię.
Potrzebuję żeby ktoś był, żeby mnie poskładał.

The answer hasn’t got any rewards yet.