Ask @Rudiiixx:

Jesteś z kimś w związku,kochasz tą osobę nad życie.Jednak On/Ona ma żonę/męża który jest chory/a psychicznie i nie chce za żadne skarby dać rozwodu,szantażuje Cię że Cię zniszczy,straszy że zabije siebie i jego córkę.Czy pomimo wszystko dałabyś radę z miłości wytrzymać w tym związku 4 lata ?

Mniej więcej 2-3 miesiące temu wdałem się w relację z pewną dziewczyną.
Starsza ode mnie o 7 lat, i co ciekawe, była właśnie podczas rozwodu.
Dowiedziałem się o tym dość późno, gdy nasza znajomość trochę się rozwinęła.
Na całe szczęście, dość szybko też to zakończyłem. Zbyt wiele nas różniło a ja nie byłem jeszcze gotów na rolę męża i ojca. Podkreślam: jeszcze. Kiedyś na pewno, ale z nią to byłaby kwestia maksymalnie roku.

View more

Ostatnio dałam buziaczka nieśmiałemu brzydkiemu koledze i do niego słodko mówiłam żeby mu było milutko, ale teraz sie zakochał i mówi że jestem jego światem i chce byc przy mnie zawsze, bezemnie nie moze żyć i placze jak mnie nie ma. Co robić?Szkoda go bo kochany czuły misiu jest😣❤️🐻

Skoro go w sobie rozkochałaś to nic dziwnego, że teraz tak reaguje. Narobiłaś mu nadziei, że może coś "wyjść" z waszej relacji.
Prawdę mówiąc, sam bym pewnie zareagował podobnie, choć pewnie bym o tym nie mówił 🤔

View more

Gdybyś mógł/mogła cofnąć się w czasie, to co byś zmienił/zmieniła w swoim życiu?

Przychodzi mi do głowy jedna, dość zabawna z perspektywy czasu sytuacja.
W pierwszej klasie gimnazjum, kumpel z sąsiedniej wioski dostał w prezencie skuter. Oczywiście, sam zachciałem go mieć. Rodzice stwierdzili, że mogą mi sprezentować jeśli będę miał "dobre oceny", ale na paliwo, zarejestrowanie czy doraźne naprawy będę musiał zarobić sam. Tak więc, przez wakacje między pierwszą a drugą klasą chodziłem na zbiór truskawek, aronii, malin, zbierałem makulaturę i złom a kieszonkowe, które dostawałem, wydawałem bardzo ostrożnie. Koniec końców, udało mi się uzbierać całkiem fajną sumkę, za którą prawie mógłbym kupić sobie jakiś używany skuter sam.
Druga klasa gimnazjum się skończyła, dozbierałem jeszcze trochę na zbiorze truskawek i wrócił temat skutera. Okazało się, że "dobre oceny" oznaczały czerwony pasek na świadectwie na koniec roku (do którego trochę mi zabrakło). Co więcej, rodzice nie mogli znieść tego, jak mogłem mieć 3 z biologii, lub nie mieć 5 z matematyki.
Ostatecznie, musiałem obejść się smakiem, nawet jeśli prawie na skuter miałem uzbierane. Zebrane pieniądze rozeszły się dość specyficznie - najpierw dostałem wysoki biling za jeden z miesięcy (omyłkowo włączyłem mobilny internet w telefonie a 10 lat temu był on dość drogi) a innym razem, nawysyłałem mnóstwo SMS-ów i znowu przekroczyłem pakiet. Potem w sumie jeszcze kupiłem buty i trochę koszulek, kupiłem prezent dla kumpla na urodziny i tego, co nazbierałem już nie było :/
A mógłbym się pilniej uczyć i miałbym skuter.

View more

Nosisz maseczkę w sklepach, autobusach, galeriach? sądzisz że to potrzebne?

Cóż, 5 stówek mandatu bym przebolał, gorzej z tym, że osoba/sklep, w którym bym był obsługiwany mógłby otrzymać tego mandatu nawet 30 tysięcy.
Noszę w autobusie/metrze, w pociągu już nie.
Czy jest to potrzebne? Jedyne miejsce, gdzie jest to potrzebne, to sala operacyjna podczas operacji. Tylko, że wtedy maseczka jest odkażona a lekarz co 20-25 minut otrzymuje nową.
Z tego co pamiętam, to minister Szumowski 26 lutego podczas wywiadu w RMF FM u red. Mazurka stwierdził, że maseczki nie są zupełnie potrzebne. Problem w tym, że niewiele później nakazał je nosić. Potem w sumie te nakazy nieco zniesiono, teraz znowu do nich wracamy.
Niestety, nie mamy takiego Rządu jak Czesi czy Szwajcarzy

View more

+1 answer Read more

Jakbyś miał/a szanse teleportować się do wybranego roku, to który to by był?

▪Black-white▫
Wiesz co? Opcje są trzy:
- 1918/1919 - gdy jakoś powoli po tak długim okresie rozbiorów podnosiliśmy się z kolan. Pod warunkiem jednak, że mógłbym mieć jakiś wpływ na to, co się wydarzy.
- 1985, czyli początek okresu, gdy Komuniści zaczęli dogadywać się z Solidarnościowcami (a nie tak, jak inni myślą że było to dopiero przy Okrągłym Stole)
Ale powyższe tylko i wyłącznie w sytuacji, że bym wiedział, co się wydarzy potem.
Gdybym z kolei miał nie znać przyszłości to byłby to chyba rok 2007. Piękny okres mniej więcej w połowie "podstawówki", błogie dzieciństwo, fantastyczne wakacje na wsi, gdzie mieszkałem 🤗

View more

Część druga o "fake kontach":

Pi0ter #CI #SJF #F1 † ✞ ⛪
Jakby różnych problemów było mało (chciałbym, by teraz mieć tylko takie), to jeszcze w styczniu 2014 otrzymałem diagnozę, że mam padaczkę (stąd moja abstynencja). Dzięki temu, że ogólnie w szkole, a zwłaszcza w klasie miałem fantastycznych ludzi to udało mi się jakoś to przezwyciężyć. No, przynajmniej wtedy. Co ciekawe, jako jedyny ze szkoły miałem pozwolenie na noszenie krótkich spodenek, gdy było gorąco (żeby nadmiernie nie przegrzewać organizmu) a noszenie długich było obligatoryjne. Od wychowawczyni, a potem osób w klasie usłyszałem, że o żadnej "alienacji" nie może być mowy a gdyby cokolwiek się działo, to mam od razu dać znać.
No i miałem ogrom wsparcia od szkoły i od.....Pauli. Tymczasem, Majka zajęta raczej była wyłącznie ciągłym tropieniem moich koleżanek. Bywało nawet, że do niektórych tutaj razem z przyjaciółką wypisywały (sic!)
Któregoś razu dokądś szedłem (nie pamiętam teraz dokąd). Był luty, dość zimno, więc telefon był w kieszeni. Usłyszałem dźwięk powiadomień i zobaczyłem, że mam nowe pytanie. Otworzyłem aplikację, gdzie od Oli (owej przyjaciółki) był wysłany jakiś link. Tam były zdjęcia jakiejś norweskiej blogerki, pod którą owa Weronika (ta od fejsa) się podszywała!
Rzecz jasna, zrobiłem jej o to awanturę. Nie pamiętam, jak argumentowała podszywanie się pod obcą osobę, ale relacja była od razu skreślona. Zablokowałem ją gdzie tylko się dało, ale...
Mimo wszystko nie dawało mi to spokoju. Zdałem sobie sprawę z tego, że skoro i tak z Majką mamy ciągłe kłótnie, a relacja posypała się na tyle, że robię "skoki w bok" do innych panien z sieci (głupi ja), to nie warto tego ciągnąć dalej.
Ola wówczas zaczęła do mnie wypisywać, bym o Majkę zawalczył, że może jeszcze coś z tego być. A ja stwierdziłem, że nie powinienem, że tego już nie da się odbudować, brak tej chemii, która była na początku, a że i tak nasz związek nie trwał nie wiadomo ile (od grudnia 2013, więc dopiero byliśmy w trakcie trzeciego miesiąca), to nawet za bardzo nie ma powodu. Nie mieliśmy jakichś wielu wspólnych wspomnień a jak już to były raczej te negatywne.
Dostałem skierowanie do szpitala i jadąc tam, wysłałem jej wiadomość, że nie widzę sensu, by dalej to ciągnąć. Odcinamy się od wszystkiego, co było to było, że dziękuję za wszystko i dajemy spokój. Co ciekawe, przyjęła to do wiadomości dość spokojnie. Co prawda, jakiś czas później jeszcze się odezwała z prośbą o pomoc w nauce (jakkolwiek w szkole miałem problemy, to oceny i tak miałem zupełnie dobre, 4.0 na koniec roku), to stwierdziłem, że nie powinniśmy tego robić.
Tak oto, przez moją głupotę i "fake konto" rozpadł się mój pierwszy taki poważniejszy związek.
Nie bądźcie mną, nie róbcie tak.
Ale i tak z perspektywy czasu śmieję się z tego :D

View more

Fake konta. Coraz częściej widzę, że ludzie wrzucają zdjęcia z neta i wmawiają innym, że to oni. Mega mnie to bawi, a Ciebie? 😂

#astarte. ✩
Wiesz, może nie tak, że bawi, nie tak, że irytuje, tylko coś pomiędzy.
Tak na dobrą sprawę, to w przeważającej większości "fake konta" tworzone są dla zabawy. W sumie to było tak, odkąd na szerszą skalę pojawił się Internet i wszelkie tutejsze czaty, gdy kilkudziesięcioletni mężczyźni podawali się za nastolatków, po czym dochodziło do spotkań i......sama sobie dopowiedz, co było dalej.
Tym niemniej, kiedyś, częściowo przypadkiem, wkręciłem się w relację z takim "fake kontem" (sic!)
Na przełomie 2013 i 2014 roku byłem w mojej takiej pierwszej poważnej relacji z dziewczyną (notabene poznaną właśnie tutaj). Wszystko to było dość mocno specyficzne - trochę się kreowaliśmy na taką "askową" parę. Widywaliśmy się dość regularnie (w końcu uczyliśmy się w tym samym mieście), spędziłem z nią i jej znajomymi Sylwestra, zaprosiłem ją na mój Półmetek z Ogólniaka (co, rzecz jasna, przyjęła i było zupełnie sympatycznie), ale pojawiły się pewne zgrzyty. Zasadniczo, to zupełnie normalne gdy jest się parą. Problem jednak w tym, że te "zgrzyty" zaczęły iść trochę za daleko. Nie podobało się jej to, że zadaję dużo pytań innym dziewczynom, trochę sprośnie na niektóre odpowiadam, no i w sumie to, że ogólnie koleżanek mam dużo. Po prostu zrobiła się zazdrosna. Mea culpa, dawałem jej do tego powody. Co gorsze, jej przyjaciółka trochę ją w tym wszystkim nakręcała.
Ja tymczasem postanowiłem po prostu znaleźć jakiegoś "ujścia" różnych trapiących mnie problemów. Z Majką co raz się kłóciliśmy, wiedziałem, że nie mogę się jej (przynajmniej póki co) wygadać i zupełnym przypadkiem trafiła się tu taka Paula. Nie rozpoznałem na początku, że jej zdjęcia wyglądają trochę nienaturalnie. Rysy twarzy, włosy, ogólny wygląd zwiastowały raczej, że wręcz jest modelką (przynajmniej amatorską) i dużo w siebie inwestuje. Z nią mogłem pogadać (wymieniliśmy się numerami), zawsze wysłuchała i zrozumiała, a że pewne między nami interakcje było widać też tutaj, to Majka się coraz bardziej denerwowała.
Wiem, to wszystko brzmi z perspektywy czasu idiotycznie i sam się śmieję opisując to, ale miałem wówczas skończonych 17 lat, w głowie miałem, że tak powiem, "niewiele", to był chyba okres mojego największego buntu przeciwko wszystkiemu - w ukryciu popalanie papierosów, popijanie alkoholu (choć niedługo później przestałem pić i od tamtego czasu jestem abstynentem), problemy w szkole, kłótnie w domu, kłótnie z panną. Działo się, krótko mówiąc.
W każdym razie, relacja z Paulą zaczęła się zagęszczać. Okazało się, że nawet ma w Siedlcach rodzinę (do miasta miałem kilkanaście kilometrów, więc mogłem spokojnie złapać autobus i przyjechać). Co prawda, pochodziła gdzieś z Lubelszczyzny, ale i tak planowała przyjechać tu na ferie.
Kolejna głupota, którą zrobiłem (sam nie wiem dlaczego), to dodałem do znajomych niejaką Weronikę. Paula tłumaczyła się, że nie posiada własnego konta, za to jej przyjaciółka posiada, ale nie korzysta. Idiotyczne, przyznacie.
Część druga za chwilę....

View more

Czy zdarzyło Ci się mieć dziwny sen, którego nie zapomnisz i który wciąż nie daje Ci spokoju?

Ⴤᗝυᖇⲭᕼᗝᖰ∈
Miałem takowy jakoś w lutym, o ile się nie mylę. Nie mogę się nim jednak podzielić bo dotyczył mojej rodziny.
Z drugiej strony to ze 2 dni temu śniło mi się, że wróciłem do pracy w banku, w którym na przełomie roku byłem na stażu. Generalnie, było niezbyt przyjemnie, atmosfera drętwa, porobione takie zamknięte na otoczenie grupki. Taka ciekawostka: z firmy, w której nie pracuję od prawie roku nadal mam z ludźmi kontakt. Z banku - żadnych.
Niby była to praca jakby związana z informatyką, ale w zespole miałem studentkę logistyki a liderka była po.... europeistyce. Ogólnie to niektórzy zachowywali się tak, jakby złapali Pana Boga za nogi. Co gorsza, wszędzie były wtrącane takie "anglizmy", aż ciężko było słuchać 🙄

View more

Gdzie chciałbyś/chciałabyś spędzić wymarzone wakacje?

Olivia Platzman
Hmmm, mam takie pewne marzenie jak mogłoby to wyglądać.
Zaczynam na Litwie, w Wilnie. Potem na Białoruś - Grodno i Mińsk. Budapeszt na Węgrzech, Belgrad w Serbii, Prisztina w Kosowie, Grecja, Mołdawia, Naddniestrze, Armenia. Potem w zupełnie inną stronę i lot do Irlandii i na Islandię.
Po drodze chciałbym też odwiedzić Górski Karabach, Osetię i Czeczenię ale to mogłoby już być trochę problematyczne z uwagi na ciągle niepewny stan tamtych (chyba mogę tak to określić) państw.
Tak oto, ciągnie mnie w większości w dość specyficzne rejony.

View more

Dlaczego Twoim zdaniem ludzie nie zaczynają pracować od razu po skończeniu studiów? Rozumiem, że jeśli nie ma pracy, wtedy tak – człowiek szuka pracy. Ale jeśli praca jest, a ludzie jej nie biorą. Dziwne

Przypomina mi się pewna sytuacja:
któregoś razu jechałem z ziomkiem samochodem. Ów ziomek raczej nie należał do najbogatszych i kilka razy pożyczałem mu pieniądze. Na całe szczęście, prędzej czy później oddał. No i zeszło na temat finansowy i powiedziałem żeby może się rozejrzał za jakimś zajęciem w zawodzie (technikum skończył). Tak też zrobił, kilka ofert mu się pojawiło.
Spotkaliśmy się jakiś czas później i zapytałem jak tam. Ten na to, że ta oferta niby spoko ale coś tam mu się nie podobało, podobnie przy kilku innych. Wreszcie znalazła się jedna taka w sam raz dla niego. Nie było różnicy że miałby kilkanaście kilometrów dziennie w jedną stronę do przejechania. Był tylko pewien problem: wynagrodzenie. Stwierdził, że w zawodzie grafika komputerowego ich propozycja była nie na miejscu (zbyt niskie wynagrodzenie). Ja na to że i tak z rodzicami mieszka więc to bez różnicy, nie musi się, tak jak ja, samodzielnie utrzymywać. Ten mimo wszystko uparcie że za mało płacą.
Nie trafiał do niego argument że nie ma żadnego doświadczenia. W ten sposób nadal niczego sobie nie znalazł, choć sam próbowałem mu w tym pomóc.

View more

Chce zacząć biegać. Czy bieganie samemu nie jest głupie?

Może najpierw zacznij regularnie chodzić? Pamiętam że gdy rozpoczynała się taka "moda" na bieganie to nagle pojawiło się też mnóstwo kontuzji bo ludzie porywali się z przysłowiową "motyką na Słońce".
Także proponuję najpierw zażywanie regularnego ruchu jako takiego i może ogarnięcie jakiejś porządnej rozgrzewki. Brzmi dziwnie, ale widziałem sporo przypadków że ktoś ledwo założył buty i od razu sobie biegł.

View more

💎 Jeśli rozmowa Ci się z kimś nie „klei” to podtrzymujesz jakoś to czy bezpiecznie i kulturalnie odchodzisz od tej rozmowy?

Karolina
To może opowiem na podstawie pewnej historii:
Mam kumpla (swoją drogą mój przyszły współlokator), który w zeszłym roku poznał pannę. Już z pół roku są parą i któregoś razu przyprowadził ją do mnie, żeby po prostu przedstawić, poznać i tak dalej.
Owa jego panna stwierdziła, że skoro jestem "wolny", to fajnie byłoby mi kogoś znaleźć. Jak powiedziała, tak zrobiła. Pokazała mnie trzem swoim koleżankom (sic!), po czym udało mi się złapać kontakt z jedną z nich.
Z tym, że to stwierdzenie trochę na wyrost. Niby gadało się w miarę, ale bez jakiegoś polotu. Pierwotnie mieliśmy sobie zrobić podwójną randkę: mój ziomek ze swoją panną i ja z koleżanką jego panny.
Ostatecznie do niczego nie doszło, kumpel spotkał się ze swoją sam na sam, zaś G (owa koleżanka) dosłownie na niecałą godzinę przed spotkaniem odwołała.
Potem zaczęła się kwarantanna a nasz kontakt jakoś.... wygasł. Jeśli nie odezwałem się, to mogłem być pewien tego, że będzie cisza. Gdy już trochę pogadaliśmy, to G potrafiła nagle zamilknąć, odczytać wiadomość i....nic więcej.
Potem jeszcze ze 2 razy proponowałem spotkanie, ale za każdym razem nagle coś było nie tak i odwoływała.
Ostatecznie dałem spokój.

View more

Next