Zabierz mnie do swojego raju.

Modemosille.
"Yes, it's puzzling. I don't think I've ever seen anything quite like this before."
_
Tracę poczucie dni i zaczynam liczyć planety, mgławice a później gwiazdy. Jarvis z całą dusznością głosu słabo zaznacza: „Zrobiliśmy to, sir” i nikt inny oprócz mnie nie potrafiłby się tak cieszyć z klęski. Pozwalam sobie na oddech, po raz pierwszy. Powietrze tutaj tak naprawdę nie istnieje, ale jednocześnie wydaje mi się, że oddycham bardziej niż przez te wszystkie lata. „Tak, zrobiliśmy to, J”. Czuję, że kiwam głową, chociaż tak łatwo tu zapomnieć myśli. Gwiazdy są wszędzie i nie mówią w żadnym języku. Jest cicho i daleko. Wystarczająco, żeby nawet oczy wydawały się teraz obce. Czuję się jak w domu. Kosmos wypełnia żyły i to takie satysfakcjonujące.
Jako dzieciak, siedmiolatek, miałem więcej marzeń, niż pojemności mózgu pozwalała. Chciałem być astronautą i uważam, że tak naprawdę nigdy nie zrezygnowałem z tego marzenia i wszystkich innych myśli i życzeń, które powoli torowały mi drogę. Teraz wreszcie czuję się kompletny i wiem, że mam historię do opowiedzenia.